Zlecenia w Internecie – outsourcing i możliwość dorabiania

(autor: http://www.flickr.com/photos/24471966@N04/)
Dostałem niedawno newsletter z Allegro informujący o starcie „nowego” serwisu, Oferia.pl, który działa podobnie jak amerykańskie Elance.
Serwis wcale taki nowy nie jest (stąd „nowego” w cudzysłowie), o czym można przeczytać na podstronie „o nas”. W skrócie:
Oferia.pl ruszyła w czerwcu 2008 roku. Serwis został stworzony przez małżeństwo Agnieszkę i Krzysztofa Jagodzińskich. Początkowo biuro mieściło się w prywatnym mieszkaniu, serwer w piwnicy, a w realizacji projektu czasami pomagali znajomi.
W 2009 roku, Oferia.pl została sprzedana Grupie Allegro.
Podejrzewam, że cena sprzedaży musiała być dość wysoka. Ciężko pracujące małżeństwo, obiecujący pomysł, sprzedaż biznesu po roku. Prawdziwa historia sukcesu, prawda?
Nie o sukcesie jednak dzisiaj wpis, ale o idei zleceń w Internecie.
Największy portal tego typu, wspomniany wcześniej Elance, powstał już w 1998 roku. Obecnie dzięki portalowi zleceniobiorcy zarobili łącznie grubo ponad 221 milionów dolarów (co kilka dni suma zwiększa się o kolejny milion), a miesięcznie pojawia się około 27 tysięcy nowych zleceń.
Zlecić można naprawdę wiele – począwszy od stworzenia strony internetowej, zaprojektowania logo czy wizytówek, przez obsługę wysyłek, pisanie ebooków, a kończąc na takich zleceniach jak całkowite stworzenie nowego produktu, obsługa poczty elektronicznej, call center czy zaplanowanie podróży (znalezienie najtańszych i najszybszych połączeń).
Największy polski portal ze zleceniami to zlecenia.przez.net. Dzięki tej stronie zleceniobiorcy zarobili już ponad 3,5 miliona złotych. Na zlecenia.przez.net codziennie przybywa około 50 nowych zleceń.
Na serwisach tego typu możemy być zleceniodawcą lub zleceniobiorcą. Zacznijmy od korzyści dla zleceniobiorcy.
Potrzebujesz dorobić?
Serwisy ze zleceniami przez Internet stwarzają szansę na dorabianie, ale także normalną pracę – są osoby, które utrzymują się z takich zleceń – freelancerzy.
Dla osób chcących dorobić na zlecenia.przez.net często pojawiają się chociażby oferty pisania artykułów na strony lub pod pozycjonowanie. Innym często pojawiającym się zleceniem jest rozkręcenie forum, stworzenie bazy danych. Sporo jest także pracy dla programistów i grafików.
Za 1000 znaków tekstu do pozycjonowania płaci się około 1 zł. Średni czas napisania jednego artykułu to na przykład 10–15 minut. Można więc dorobić kilka złotych na godzinę. Niewiele.
Jest to praca mało wymagająca, a więc mało płatna. Pojawiają się jednak także bardziej ambitne zlecenia dla specjalistów i np. za tłumaczenie 1800 znaków tekstu z polskiego na angielski możemy zarobić 10–20 zł.
Na serwisie trafiają się również czasami duże zlecenia, np. stworzenia programu za kilkaset tysięcy złotych czy stworzenie bardziej skomplikowanego serwisu internetowego za kilka, kilkanaście, czy kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Oferia.pl wydaje się jednak portalem bardziej profesjonalnym z uwagi na obecność wielu firm. Częściej trafiają się więc poważniejsze i bardziej opłacalne oferty, np. pozyskiwanie klientów dla firmy za prowizję, przywiezienie auta z zagranicy czy wykonanie reklamy. Część zleceń to po prostu także zwykłe oferty pracy jakie można spotkać na stronach typu Gazeta Praca, np. mnóstwo zleceń dotyczących sprzątania czy remontu domu.
Uważnie obserwując ten portal można znaleźć dla siebie ciekawe zajęcie, które pozwoli nam po pierwsze dorobić, a po drugie zyskać doświadczenie.
Zleć pracę innym
Przejdźmy do ciekawszej, z punktu widzenia przedsiębiorcy, opcji.
Na Elance można odszukać ekspertów z konkretnej dziedziny lub po prostu założyć nową aukcję. Na zlecenia.przez.net jest nieco inaczej – można tylko założyć nową aukcję, nie ma możliwości przeglądania bazy ekspertów z konkretnych dziedzin.
Oferia.pl działa podobnie jak Elance, wybór jest jednak szerszy – oprócz przeglądania profili wykonawców i zlecania usług można przeglądać oferowane przez zleceniobiorców usługi.
Serwisy tego typu otwierają więc wiele nowych możliwości na zarobienie pieniędzy. Na przykład:
1. Możemy zlecić komuś tłumaczenie ebooka (po uprzednim pozwoleniu autora oryginału), a potem go sprzedawać. Można również zlecić napisanie całego ebooka od początku.
2. Zlecić obsługę sklepu internetowego (wysyłki, faktury). Na razie takich usług jest na obu wspomnianych polskich serwisach niewiele, jednak zapewne z czasem pojawi się więcej zleceniobiorców.
3. Zlecić pisanie artykułów na strony o różnej tematyce (np. takiej, na której się nie znamy) i poszukać eksperta od pozycjonowania, a samemu zgarniać zyski z reklam.
4. Pełna automatyzacja: zlecić stworzenie produktu, opracowanie strony, wypromowanie jej, a następnie zlecić obsługę całego sklepu. W Polsce na razie nie jest to tak rozwinięte jak w USA, ale to pewnie kwestia kilku lat.
To proste przykłady, jednak każdy z nich wymaga wkładu pracy: trzeba najpierw wpaść na ten dobry pomysł, przeanalizować, jakie będą koszty, a jakie zyski, dokładnie opisać zadanie zleceniobiorcy, skontrolować wyniki pracy.
Serwisy tego typu to wielka szansa, zarówno dla profesjonalistów pracujących jako freelancerzy, chcących dorobić uczniów lub studentów, jak i biznesmenów, którzy chcą mieć więcej czasu dla siebie lub po prostu ludzi, którzy nie wiedzą jak coś zrobić i wolą mieć to wykonane przez eksperta.
Czy korzystałeś kiedyś z takich serwisów? Co jest dla Ciebie bardziej interesujące: bycie zleceniodawcą czy zleceniobiorcą?
DZIAŁANIE1. Przejrzyj oferty zleceń na wspomnianych stronach. Być może znasz się na czymś dobrze i mógłbyś w ten sposób dorobić? 2. Zastanów się, czy masz jakiś pomysł, na który nie masz czasu, ochoty, lub umiejętności, ale mógłbyś go oddelegować komuś innemu. Może da się na tym zarobić? |
Kliknij i przeczytaj także:
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 29 do “Zlecenia w Internecie – outsourcing i możliwość dorabiania”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Witam
Od pewnego czasu mysle o zbudowaniu swojego pasywnego dochodu za pomoca strony/serwisu tylko jak to wyglada od strony prawnej i podatkowej ? W jaki sposob rozliczac taki serwis internetowy? Zakladac dzialalnosc gosp.?
Jak sie rozliczac np. z reklam w google?
Jezeli ktos mialby jakies info lub doswiadczenia w tym temacie to bardzo bym prosił
Pozdrawiam
Michał
-
Jak zaczynałem moją przygodę z pozycjonowaniem podejmowałem się różnych zleceń. Pisałem też artykuły. Było to trochę ponad 2 lata temu. Na początku pisałem 1000 znaków za 3,5zł. Potem za 3,2. Jeszcze później za 3zł, bo pojawiło się sporo konkurencji i firma z którą współpracowałem tak wymagała. To dosyć ciężka praca, może to nie jest specjalnie trudne jak się pisze 1 czy 2 takie artykuły. Ale 40 czy 50 dziennie, w dodatku całkowicie powtarzalnych, ale z unikalną treścią to jednak już „spore wyzwanie”.
Do czego dążę – pomimo że wtedy miałem stałe zlecenia i dosyć dobre zarobki to zrezygnowałem. Dla mnie „granicą bólu” było 3zł za artykuł. Dziś ludzie robią to nawet za 1 zł, co jest dla mnie trochę śmieszne. Tutaj nie ma raczej szans żeby się czegoś dorobić, tym bardziej po cenach jakie są teraz.
Ogólnie większość ludzi licytujących w tego typu portalach daje ceny dumpingowe – samemu oferując usługi bardzo kiepskiej jakości. Zleceniodawca często wybiera osoby najtańsze, ale trudno znaleźć poważnego i rzetelnego kontrahenta. Dlatego jeżeli nie jesteście w czymś dobrzy, nie czujecie tego – lepiej się za to nie brać. Oszczędzicie sobie i innym sporo czasu. -
Kiedyś, gdy jeszcze nie było takich serwisów jak te, o których wspomniałeś freelancerzy dobrze zarabiali. Teraz zrobił się wysyp ludzi, którzy znają obsługę programów, a już nie zawsze są kreatywni. Piszę tutaj o grafikach i fotografach bo to była moja branża.
Nie chcę jednak przez to powiedzieć, że powstawanie takich serwisów jest czymś złym, wprost przeciwnie, to kolejny impuls dla rynku by się zmieniać. Ale niesie on za sobą jedną jałową plagę: obniża się średnia stawka za różne prace, co „przyzwyczaja” zleceniodawców do tego, że stawki za dane usługi są w takim przedziale jaki oferują ludzie pracujący tylko na siebie. By nie sięgać daleko przykładem, mój znajomy, student na utrzymaniu rodziny, zarabiający tylko na swoje przyjemności może zaoferować stawkę 10zł/h netto. Jeszcze 4 lata temu w przeliczeniu na h ja miałem średnio 50zł netto lub więcej. Teraz za 20zł netto ciężko dostać zlecenie. A wynika to z tego, że mój znajomy nie musi opłacać rachunków, płacić za paliwo, ubezpieczenia itd. itp.
Ale wcale nie marudzę
tylko piszę o tzw. psuciu się rynku. Kiedyś się żartowało, że grafik weźmie za logo 1000zł, a student grafiki zgrzewkę piwa 
Takie serwisy to jednak nie jest większa szansa dla profesjonalistów, bo są oni zestawiani z ofertami cenowymi często tańszych oferentów. Zarazem profesjonaliści jak już mają dobrą reputację to inaczej znajdują zlecenia i nie muszą się o nie ubiegać na takich serwisach. -
Dla profesjonalistów takie serwisy to tylko przeszkoda i utrudnienie. Ja np nie wyobrażam sobie żeby zrobić komuś stronkę nawet podstawową i skasować za nią jedyne 10 czy nawet 50 zł. Takich ofert jest niestety na zlecenia.przez.net pełno i to jest śmieszne. Szanujący się webmaster nigdy by nie zszedł do takiej ceny. Dlatego uważam że powinni zrobić jakaś selekcje bo np ja nie mam zamiaru konkurować cenowo z dzieciakami z gimnazjum i omijam ten serwis z daleka. Mam nadzieję że na Oferia.pl nie zrobią tego samego błędu.
-
Kilka razy korzystałem z systemu zlecenia.przez.net jako zleceniodawca i zleceniobiorca. W przypadku połowy zleceń, które wystawiłem, wyłoniłem jako zwycięzców bardzo profesjonalnych freelancerów w dobrej cenie, z którymi do dzisiaj współpracuje.
Najczęściej wybieram oferty jedne z droższych, ponieważ zależy mi na jakości i szybkości wykonywania zlecenia.
Jako zleceniobiorca, kiedyś potrafiłem dorobić sobie oferując bardzo konkurencyjne i niskie ceny. Teraz, kiedy jestem w trakcie rozwijania działalności, szukanie zleceń na tego typu stronach mija się z celem. Prawdopodobieństwo wybrania mojej standardowej oferty jest bardzo niskie.
Niestety, wiele osób preferuje myślenie życzeniowe i optymistyczne podejście do najtańszych ofert. Dopiero po jakimś czasie się okazuje, że niestety nie ma tanich, terminowych i konkretnych profesjonalistów.
Nie można mieć wszystkiego. -
Dzięki Marcin

Czzytalem gdzies że jezeli serwis/strona jest często aktualizowana to według naszego”genialnego” prawa powinnismy zarejestrować stronę jako gazete (?)moze nie dosłownie ale cos w tym rodzaju
-
Może nie w temacie, ale jestem ciekaw czy trzeba rejestrować stronę internetową na której się zarabia jako działalność ? np. Twój blog Marcin, ma reklamy google i pewnie co nieco zarabiasz
-
Urząd Skarbowy może się zainteresować taką stroną kiedy jest przypuszczenie, że czerpie się korzyści finansowe. Nie wiem jak jest w prawie, ale nie zdziwiłbym się gdyby podatek trzeba było odprowadzać od każdej złotówki
-
Trochę szperałem w tym temacie i zgodnie z moim stanem wiedzy wygląda to tak, że żeby strona www była interpretowana jako gazeta musi mieć regularne aktualizację i przede wszystkim cykliczną numerację tak jak gazety. Czyli numer 1, 2, 3 itd.
Co do zarobku na stronie to bardzo skomplikowany temat. Jeśli chodzi o jakikolwiek zysk poza reklamami to na 100% musi być działalność. Jeśli chodzi o reklamy to można to podciągnąć pod wynajem powierzchni reklamowej i wtedy nie trzeba zakładać działalności.
Wszytko zależy od interpretacji i tego jak jest sformułowana umowa. AdTaily stawia sprawę jasno i tam wiadomo że nie trzeba zakładać działalności. Niestety z adsense sprawa nie wygląda już tak jednoznacznie i każdy interpretuje na swój sposób. -
Zawsze może być to oparte o działania cywilno prawne, więc tak jak piszesz Marcinie, umowy i inne druczki. Przecież jak sprzedacie coś o wartości powyżej 1000zł to powinniście odprowadzić 2% podatku od tego.
-
przeczytałem przed chwilą, że nie trzeba rejestrować. pewnie większe serwisy typu facebook musiały zakładać bo zatrudniają normalnie pracowników
-
Tylko wiecie co jest najgorsze? W sytuacji spornej z urzędem skarbowym to my musimy udowodnić że jesteśmy niewinni a nie oni nam że jesteśmy winni. To jest chore i to jest koszmar jakiś że wszytko zależy od widzimisię urzędnika.
-
A co z prawem o domniemaniu niewinności?
-
Pewnie że się da skierować sprawę do sądu. Tylko że za nim udowodnisz że to ty masz rację i że jesteś nie winny to cię zniszczą. Doskonały przykład to sprawa Optimusa i Romana Kluski. Zanim dowiódł swoją niewinność to go doprowadzili praktycznie do bankructwa.
Domniemanie niewinności działa tylko w filmach o prawnikach
Tak przy okazji to zeszliśmy troszkę z tematu. -
Wydaje mi się, że gdyby wprowadzili podatek od prowadzenia bloga ludzie najprawdopodobniej by to „olali”. Przestępstwo stałoby się zbyt wielkie, a ściganie przestępców nieopłacalne. Podobnie jest z piractwem. Zresztą często na jakiś niewygodny przepis, znajdzie się taki, który ułatwi nam życie. Różnie bywa. Co do głównego tematu – znam kilku freelancerów (webmasterów, programistów, grafików). Nie narzekają na małą ilość zleceń. Najpiękniejszy w tej branży jest rozwój. Osoby początkujące stają się, w niewielkim okresie czasu, profesjonalistami (dla grafików wystarczą 2-3 lata, czasami półtora roku). Faktem jest, że jest zasyp tych „początkujących” i próbując wbić się na rynek, zniżają swoją cenę. Gdy firma zamówi coś u amatora, szybko przekonuje się o braku profesjonalizmu w wykonanej pracy, czasami można samemu coś takiego udowodnić i załapać się na zlecenie
. Temat jest wielki, amatorzy mają swoje poglądy, profesjonaliści swoje. Można to porównać do firm typu „Nike” i „Najk” (nazwa zmyślona, wszelkie podobieństwa są przypadkowe). Gdy zauważymy jak szybko niszczy się ciuch z „Najk”, sięgniemy po „Nike”.





Za 1000 znaków artykułu pod pozycjonowanie można wyciągnąć 2zł w górę, ale nie od razu. Wiele osób wygrywa licytację i potem nie ma tyle dyscypliny by je wykonać. Zleceniodawcy gotowi są zapłacić za pewność i rzetelność(nie kopiowanie tekstów z internetu).