Złamać zasady

(autor: http://www.flickr.com/photos/king-edward/)
Weź głęboki oddech, rozejrzyj się dookoła i zadaj sobie pytanie: „Czy robię to samo, co wszyscy dookoła mnie?”
Jeśli tak, to jest szansa, że jesteś na drodze do osiągnięcia komfortowego, stabilnego „amerykańskiego snu”. Od dwudziestego któregoś roku życia zaczniesz spędzać swoje życie harując długie godziny w małym boksie, żeby zaimponować szefowi, stale i pewnie wspinać się po korporacyjnej drabinie i przejść na emeryturę jako bogaty, 65-letni mężczyzna (lub kobieta), w końcu mając możliwość korzystać z bogactw, jakie oferuje życie: czasu spędzanego z rodziną, podróży, realizowania swoich pasji na pełen etat.
Czy chcesz prowadzić takie życie?
Po przeczytaniu tego krótkiego wstępu byłem pewien, że to coś dla mnie. O czym mowa?
Bacznie przyglądam się amerykańskim blogom z kategorii „lifestyle design”. Lifestyle design (projektowanie stylu życia) to nic innego jak to, o czym często piszę i na tym blogu, czyli dążenie do stworzenia wymarzonego stylu życia. Przeczytałem ostatnio o nowej inicjatywie siedmiu blogerów z dziedziny lifestyle designu, blogu Untemplater (w polskim tłumaczeniu coś w stylu „Nieszablonowiec”). Na dobry początek za darmo opublikowali manifest nieszablonowego stylu życia.
Krótki, 47-stronicowy ebook przedstawia sześć historii sześciu osób, które złamały zasady i zrobiły coś innego niż reszta społeczeństwa.
Jeden z autorów szybko wspinał się po szczeblach kariery i został zastępcą dyrektora. Mimo to zrezygnował z bardzo dobrze płatnej posady, aby uwolnić się z pułapki „amerykańskiego snu”. Od tamtego czasu zajął się internetowymi startupami i wreszcie robi to, co kocha, przy tym zarabiając jeszcze większe pieniądze i mając więcej czasu dla siebie.
Innym przykładem jest rodzina, której udało się poradzić z wysokimi długami, oszczędzić pieniądze i wyjechać w kilkuletnią podróż: ze Stanów Zjednoczonych polecieli do Australii, następnie do Nowej Zelandii, a teraz planują lecieć do Tajlandii. A to wszystko z małym dzieckiem.
Jeszcze inny autor rzucił nudną pracę na stanowisku asystenta dziekana i stworzył biznes, którym można zarządzać zdalnie. Zwiedził dwadzieścia krajów, a od ponad roku mieszka w Tajlandii wykorzystując to, że zarabia w dolarach, a wydaje w bahtach. Koszty życia w Tajlandii są dla Amerykanów bardzo niskie. Materiał wideo z tym autorem możecie obejrzeć tutaj:
Bardzo łatwo mi się utożsamić z autorami tego ebooka. Jeden z nich napisał:
„Kiedy składałem podanie na studia, nie miałem pojęcia co chcę studiować. Poszedłem na studia, bo to było właśnie to, co się robi po liceum – kolejny krok na drabinie”.
Ale nie tylko do młodych ludzi kierowana jest ta inicjatywa. Inny autor, który wraz ze swoją żoną wpadł w długi konsumpcyjne, pisze:
„Oddawaliśmy kawałki naszej wolności w ratach długów. Oddawaliśmy kawałki naszej wolności próbując podążać drogą, której nie obraliśmy (przynajmniej świadomie)”.
W podsumowaniu autorzy piszą:
„Untemplater nie jest dla wszystkich. Musisz zmierzyć się z tym, czego się boisz. Musisz chcieć osiągnąć lepsze i bardziej interesujące życie”.
Wierzę, że wszyscy czytelnicy rentier-blog.pl właśnie tego pragną. Dlatego zachęcam do przeczytania ebooka, który można pobrać stąd:
Bardzo inspirujące i motywujące do działania.
Ebook jest napisany prostym językiem i osoba ze średnią znajomością angielskiego nie powinna mieć problemów w jego zrozumieniu. Zawsze można też skorzystać z translate.google.com.
Na tej samej stronie znajduje się blog autorów. Myślę, że warto go dodać do czytnika RSS, bo zapowiada się, że będzie to jeden z najlepszych blogów o tej tematyce.
Co wybierasz: sztywny szablon i nudne życie czy złamanie zasad i zaprojektowanie swojego życia własnymi rękoma?
PS. Kolejny rekord na blogu – czytelników RSS jest już 518! Dziękuję!
Kliknij i przeczytaj także:
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 18 do “Złamać zasady”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Muszę trochę „odbić”, cały czas piszemy o ludziach sukcesu, tym którym się udało, ale ile jest tych którym się nie udało. Którzy rzucili wszystko a tu klapa co wtedy, na ten sam szczebel „drabinki” z powrotem nie wejdą, a jeśli tak to będą wchodzić bardzo długo. Moim zdaniem ludzi, którym się udało nie jest więcej niż 4% z tych co próbowali, a reszta czyli 96% popada w jeszcze większe niezadowolenie.
-
Marcin pobyt w Tajlandii jest naprawdę tani – najdroższe z tego są przeloty, nawet skyscanner nie pomoże na taką odległość, dlatego jak już to warto tam polecieć na 2 tygodnie a nie na kilka dni jak to się robi w Europie.
Piekną sprawą jest też jazda w rejony azjatyckie od naszej strony – mam znajomych co wybrali się tam na motorach Africa Twin i za 2 dolary za noc śpią w pokojach z widokiem na ośmiotysięczniki.
@Maturzysta
Racja, tych co im się nie udało jest niewielu, ale nikt naprawdę nie wie ilu bo się raczej tym nie chwalą na blogach i w ebookach (chociaż może to jest właśnie nisza, hehe?). Tylko co z tego że tak wielu (bo jak sam napisałeś 96%) się nie udało i stracili wszystko? I tak się patrzy tylko na liderów – czego sam jestes dowodem skoro inwestujesz w HYIPy mimo że piramidy finansowe zawsze się walą
PS: Marcin nowy Ferris już do mnie leci z USA, ale chyba gołębiem pocztowym bo estimated delivery day mam na 4 luty
-
„Czy robię to samo, co wszyscy dookoła mnie?”
Jeśli każdy robi to samo to wiadomo, że nie każdy będzie Rockefellerem. Oryginalność wygrywa i procentuje w życiu. Żyjąc schematem także można się wybić – ale nie należy słuchać kogoś kto mówi, że tylko to jest właściwe. Właściwe jest to co w późniejszym okresie przyniesie na określone wymierne korzyści. Nigdy tego wcześniej nie wiemy. O wiele częściej słychać o ogromnych sukcesach jednostek które postawiły wszystko na jedną kartę, albo bez żadnych studiów i specjalistycznej wiedzy otworzyły świetnie prosperujące na rynku firmy. Ja także chciałbym być takim człowiekiem. Nie zamierzam z tego powodu rzucać studiów bo uważam że wiedza też jest ważna, a najważniejsza jest umiejętność posługiwania się ową wiedzę. Tylko nie cierpię ludzi, którzy mówią że studia to klucz do wszystkiego; kariery, szczęścia, pieniędzy.
PS: A tak w ogóle to sesja zimowa jeszcze się nie zaczęła a już mnie psychicznie wykańcza – pozdrawiam wszystkich biednych studentów
-
Fakt sesja dobija, ale bardziej wszystkie projekty, które wypadałoby w końcu oddać
również życzę powodzenia. -
@ Maturzysta
Zdecydowanie zaniżyłeś wskaźnik sukcesu, a przecież wg badań statystycznych prawie 30 % firm przeżywa pierwsze 5 lat (stąd można wnioskować o ich sukcesie). Był o tym wpis we wrześniu 2009 Dlaczego większość firm upada w ciągu pierwszych lat działalności?Druga sprawa to nie jest tak, że decydując się na porzucenie pracy na etacie i założenie własnej firmy to traci się możliwość powrotu do pracy na etacie. Doświadczenie zdobyte w prowadzeniu własnej firmy, nawet jeśli ta działalność nie zakończyła się sukcesem, jest bardzo cenne i jako takie mile widziane przez potencjalnych pracodawców. Jeżeli masz kwalifikacje to przecież zakładając własną firmę nie tracisz ich, a nawet najczęściej je powiększasz.
Decydując się na otwarcie własnej firmy trzeba mieć plan awaryjny. Co zrobię jak nie pójdzie ? Czy będę miał środki na założenie innej działalności ? Czy wrócę do pracy na etacie ? Na jak długo mogę sobie pozwolić na nie osiąganie zysków albo na jakie straty mogę sobie pozwolić ? To są pytanie na które trzeba sobie odpowiedzieć przed rozpoczęciem działalności.
-
Jak was tak studia męczą to przenieście się na zaoczne. Ja skończyłem dzienne studia 3 lata temu i też się bardzo męczyłem i ubolewałem że jest bardzo ciężko. Teraz postanowiłem uzupełnić wykształcenie i studiuje sobie zaocznie informatykę i muszę powiedzieć że w porónaniu ze studiami dziennymi to spacerek. Druga sprawa że poziom nauczania jest strasznie niski i w zasadzie jak się nie nauczymi sami to na laborkach i projektach a tym bardziej wykładach nie dowiemy się nic nowego. No ale za to dostaniemy potem dyplom mgr inż.
-
Darek ja niestety na zaoczne nie mogę sobie pozwolić, ponieważ architektura w takim wydaniu raczej nie występuje. Są jedynie „wieczorowe”, które wyglądają identycznie tylko za nie się płaci.
Mnie one w sumie nie bolą. Nauczyłem się godzić je z innym zajęciem i teraz planuję po prostu zlecać niektóre zadania dla innych, aby przygotowali mi wszystko na czas rozluźnienia w studiowaniu.
-
Fajnie sie czyta takie wpisy. Niestety uwazam, że na dłuszą metę sa one szkodliwe.
Ja też zachłystywałem sie juz Ferrisem, Robbinsem, Kyosakim i innymi autorami podobnych książek.
Po lekturze kazdej takiej ksiązki ma się energie i chęć działania. I niestety okazuje się, że nic nie mozna zrobić. Frustracja rosnie.
ja swego czasu zastosowałem się do rad autorów. Rzuciłem pracę na etacie, zrobiłem prawko na motocykl, kupiłem bilet do Stanów i objechałem cały kraj od oceanu do oceanu i spowrotem. Pisałem nawet bloga z tej podrózy http://www.motostany.blogspot.com i zostałem opublikowany w miesięczniku motocyklowym.Przezyłem przygodę zycia, ale niestety po powrocie rzeczywistośc okazała się brutalna i musiałem wrócić na etat. Chciałbym zeby to wszystko było takie proste jak pisze Ferris, ale niestety nie jest. Moze gdy jest się Amerykaninem. W polskich warunkach jest to bardzo trudne do osiagnięcia
-
@ Marcin
Zauważyłem, że się nie pojawił po wpisie. Chyba dlatego, że wkleiłem linka. Ale go wydobyłeś. Dziękuje.Ja też w tej chwili robię to o czym jest napisany ten wpis. Rzucam bardzo, ale to bardzo dobrą pracę i otwieram własną firmę. Natomiast nie czuje, że łamie jakieś zasady. Raczej jest to dla mnie nowy etap rozwoju, poznanie nowych rzeczy i sprawdzenie siebie w nowej rzeczywistości.
Mój plan awaryjny. Po pierwsze zabezpieczenie finansowe. Można to nazwać funduszem rezerwowym, który wystarczy na przeżycie mnie i mojej rodzinie kolejne dwa lata.
Po drugie mam dodatkowe dochody z wynajmu nieruchomości.Daje sobie dwa lata. Jeśli w tym okresie firma nie zacznie przynosić zysków albo jeżeli nie będzie takich perspektyw (np. będzie pokrywać koszty operacyjne, ale jeszcze nie koszty marketingu) to zmieniam branże albo wracam na etat.
-
Damian: „Tylko nie cierpię ludzi, którzy mówią że studia to klucz do wszystkiego; kariery, szczęścia, pieniędzy. ”
A kto tak mówi ? Znacznie częściej spotykam się z poglądem, że studia dają sensowną podstawę wiedzy, rozwój, umiejętność zdobywania wiedzy itp. Są naturalnym elementem edukacji. Plus oczywiście konkretna wiedza i umiejętności, jeśli studiuje się „porządne” studia kierunkowe, które pasują do wybranego przez nas zawodu.
Oczywiście są pseudo-studia, które dając dyplom magistra czy licencjata, tak naprawdę niczego nie uczą, ale chyba po prostu szkoda na nie czasu.
Zresztą do tej pory nie mogę zrozumieć, czemu Ci ludzie z artykułu robili to czego nie chcieli, latami trwali w pracy, która ich nie satysfakcjonował, wybierali studia których nie chcieli itp. Mam nadzieję, że takie osoby, które muszą zawracać w połowie drogi jednak są w mniejszości.





[...] tym ebooku już pisałem przy okazji jego premiery w styczniu. Jeżeli nie czytałeś tego wpisu, to przeczytaj go – [...]