Wywiad: Karol Gajda

Karol w kajaku na rzece Withlacoochee
Jestem szczęśliwy mogąc poinformować o pierwszym wywiadzie na łamach tego bloga!
W dzisiejszym wywiadzie rozmawiam z Karolem Gajdą, Polakiem, który w dzieciństwie wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Karol ma teraz 29 lat, jest niezależny finansowo i podróżuje po świecie. Prowadzi bloga Ridiculously Extraordinary.
Karol zna polski w takim stopniu, że mogliśmy przeprowadzić wywiad w części po polsku (moje pytania) i w części po angielsku (Karola odpowiedzi). Dla osób, które wolą poczytać odpowiedzi w oryginale, zostawiłem oryginalną wersję. Odpowiedzi przetłumaczyłem także na polski. Pod każdym z pytań znajdują się więc dwie wersje językowe: najpierw polska, potem angielska.
1. Prowadzisz styl życia, który określasz mianem „Ridiculously Extraordinary” (Absurdalnie Niezwykłe). Co się za nim kryje? Kiedy zacząłeś prowadzić ten styl życia?
Tak, nazywam to Ridiculously Extraordinary Freedom (Absurdalnie Niezwykła Wolność). To znaczy, że mogę robić co chcę, kiedy chcę i z kimkolwiek chcę. Moim celem jest pomóc 100 osobom osiągnąć taki właśnie poziom wolności.
Pracuję na własny rachunek od 10 lat, ale dopiero dwa lata temu zdałem sobie sprawę jak wiele mam wolności. Zacząłem trochę więcej podróżować. W 2009 roku sprzedałem wszystkie swoje rzeczy (samochód, gitary, ubrania) i 1 września wyjechałem ze Stanów Zjednoczonych na dłuższy czas.
–
Yes, I call it Ridiculously Extraordinary Freedom. This means that I can do what I want, when I want, and with whoever I want. My goal is to help 100 other people achieve this level of freedom as well.
I have worked for myself for the past 10 years but I never realized how much freedom I had until 2 years ago. I started traveling a little bit more. And then in 2009 I sold all of my stuff (my car, guitars, clothes) and left the USA on September 1 to travel for an extended period of time.
2. Jak wyglądały Twoje pierwsze doświadczenia z pracą na własny rachunek?
Moje pierwsze biznesy nie osiągnęły wielkiego sukcesu. W pewnym momencie zostało mi ostatnie 200 dolarów i musiałem nauczyć się jak zarabiać pieniądze albo musiałbym znaleźć pracę. Nauczyłem się zarabiać pieniądze.
–
My first businesses were not very successful. There was a point when I was down to my last $200 and I really needed to figure out how to make money or get a job. I figured out how to make money.
3. „Nauczyłem się zarabiać pieniądze” – czy możesz podzielić się z czytelnikami do jakich doszedłeś wniosków? Ile czasu zajęło Ci osiągnięcie niezależności finansowej?
Kiedy byłem na studiach i kiedy wszyscy moi przyjaciele imprezowali i pili alkohol, ja siedziałem w domu i próbowałem różnych metod zarabiania. Moja ówczesna dziewczyna pokazała mi eBay i tam osiągnąłem mój pierwszy duży sukces. Później zacząłem uczyć ludzi jak sprzedawać na eBayu, ale zamknąłem ten biznes 4–5 lat temu.
Kiedy skoncentrowałem się na tym, żeby osiągnąć niezależność finansową, nie trwało to bardzo długo. Może jeden rok.
–
When I was in University, while all my friends were out partying and drinking, I was at home trying ways to make money for myself. My girlfriend at the time taught me about eBay, and that is where I had my first big success. After that I started teaching people how to sell on eBay. But I shut that business down 4-5 years ago.
Once I set my mind to it, it did not take very long. Maybe 1 year.
4. Urodziłeś się w Polsce, ale dorastałeś w Ameryce. Jak uważasz, w jakim stopniu pomogło Ci to w osiągnięciu sukcesu?

Budowanie gitary w Goa, Indie; filmik z gry: http://www.youtube.com/watch?v=jijSGNXH1vw
Tak, urodziłem się we Wrocławiu, ale wyjechaliśmy całą rodziną do Stanów Zjednoczonych na kilka dni przed moimi pierwszymi urodzinami. Nie wiem jak wyglądałoby moje życie, gdybym dorastał w Polsce. Wiem za to, że dorastanie w Stanach Zjednoczonych było świetne i że to wspaniały kraj. Wiele osób, które narzekają, nie wiedzą jak mają dobrze. A inni, którzy narzekają, nigdy tam nie byli.
–
Yes, I was born in Wroclaw, but my family moved to the USA a few days before my 1st birthday. I don’t know how my life would have been different had I grew up in Poland. What I do know is that I loved growing up in the USA and it’s a great country. Many people who complain about it don’t know how good they have it. The others who complain about it have never been there.
5. Czy pracujesz obecnie nad jakimś projektem? Ile czasu poświęcasz na pracę tygodniowo?
Tak, pracuję nad swoimi projektami, głównie w affiliate marketingu. Ale moim największym projektem jest teraz rozwój mojego bloga i stworzenie z niego biznesu. Czasami pracuję dużo (10 godzin dziennie), czasami niewiele (może godzinę dziennie). To zależy od tego, czym się akurat zajmuję. Teraz pracuję nad produktem „How To Live Anywhere” („Jak żyć gdziekolwiek”), więc pracuję znacznie więcej niż zwykle.
–
Yes, I work on my own projects, mostly in affiliate marketing. But my biggest project right now is growing my blog and turning it into a business. Sometimes I work a lot (10 hours/day), sometimes I don’t work so much (maybe 1 hour/day). It really depends what I’m doing. Right now I’m working on a product called How To Live Anywhere so I am doing a lot more work than normal.
6. Skoro jesteśmy przy temacie Twojego bloga – od kiedy go prowadzisz? Jak uważasz, co jest najważniejsze, jeżeli chce się zbudować popularnego bloga?
Bloguję od 1 lipca 2009 roku. Najlepszym sposobem na rozwój bloga są gościnne wpisy i dobra treść na Twoim blogu. Dzięki temu, kiedy napiszesz gościnny wpis, nowi odwiedzający zostaną na Twoim blogu i będą go czytać. Napisałem o tym więcej tutaj: http://www.alistbloggingbootcamps.com/12258-unique-visitors-in-7-days-cant-be-wrong-how-a-list-blogging-bootcamps-helped-my-blog-stand-out-from-the-crowd/
–
I have been blogging since 01 July 2009. The best way to grow a blog is to guest post and make sure you have good content on the blog. That way, when you guest post the new visitors will stick around and read your blog. I wrote more about that here: http://www.alistbloggingbootcamps.com/12258-unique-visitors-in-7-days-cant-be-wrong-how-a-list-blogging-bootcamps-helped-my-blog-stand-out-from-the-crowd/
7. Mówisz, że czasami pracujesz nawet 10 godzin dziennie. W jaki sposób organizujesz czas pracy? Czy stosujesz jakieś metody na podnoszenie produktywności?
Nie, nie stosuję żadnych systemów na produktywność. Jeżeli muszę coś zrobić, robię to. To naprawdę takie proste. Czasami to zabiera więcej czasu, więc więcej pracuję. Czasami nie zabiera to tak dużo czasu, więc pracuję mniej. Czasami chcę się rozluźnić, więc nie pracuję w ogóle.
–
No, I don’t use any productivity systems. If I have something to do, I do it. It’s really that simple. Sometimes it takes a long time so I work more. Sometimes it doesn’t take so much time so I work less. Sometimes I want to go play in the world so I don’t work at all.

Karol i latający lis w lesie deszczowym Daintree, Queensland, Australia
8. „Pracuję nad swoimi projektami, głównie w affiliate marketingu” – czy możesz zdradzić, chociaż w ogólnym pojęciu, jak wyglądają Twoje projekty i w jaki sposób zarabiasz?
Nie są niczym ekstrawaganckim. I na to chcę zwrócić szczególną uwagę Twoim czytelnikom. Nie musisz wiedzieć wszystkiego. Nie musisz być świetnym projektantem stron. Musisz tylko zacząć działać i uczyć się. Moje projekty, które odniosły największe sukcesy, były zazwyczaj najbrzydszymi stronami.
I znowu, kładę na to szczególny nacisk: znajdź coś, w czym jesteś dobry i na czym możesz zarabiać pieniądze i zacznij to robić. Natychmiast. Zacznij teraz. Nie potrzeba wiele pieniędzy, żeby rozkręcić internetowy biznes.
–
They are nothing extravagant. And that’s what I’d like to stress to your readers. You don’t have to know everything. You don’t have to be a great web designer. You just have to start taking action and learning. My most successful projects have usually had the ugliest Web sites.
Again, I will stress, find what you are good at *and* what can make money and do that. Immediately. Start right now. It does not cost very much money to start an internet business.
9. Promujesz na swoim blogu minimalizm i zdrowy styl życia. Od czego poleciłbyś zacząć początkującym w tych kwestiach?
Minimalizm: przestań kupować nowe rzeczy i przestań patrzeć na ludzi, którzy mają więcej niż ty. Potem zacznij sprzedawać wszystko, czego nie potrzebujesz, czyli prawie wszystko, co masz. Najważniejsze to pozbyć się telewizora. Jest trucizną dla sukcesu.
Zdrowie: jestem weganinem, co znaczy, że nie jem zwierząt ani produktów odzwierzęcych takich jak mleko, ser, jajka czy miód. W efekcie w ogóle nie choruję i czuję się świetnie. Przestałem także pić alkohol w zeszłym roku. Najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić dla Twojego zdrowia, to przestać jeść mięso i produkty mleczne i zastąpić je fasolami i mnóstwem owoców i warzyw. Twoje ciało ci za to podziękuje.
–
Minimalism: stop buying new stuff and stop looking at people who have more than you. Then start selling all the stuff you don’t need, which is almost everything. The most important item to get rid of is television. It is toxic to success.
Health: I eat a vegan diet, which means I don’t eat animals or animal products like milk, cheese, eggs, or honey. As a result I don’t get colds anymore and I feel great. I also stopped drinking alcohol last year. The best thing you can do for your health is to stop eating meat and dairy products and replace them with beans and lots of fruit & vegetables. Your body will thank you.
10. „Telewizor jest trucizną dla sukcesu”. A jakie działania uznajesz za przybliżające do sukcesu? Jak myślisz, co najbardziej przyczyniło się do Twojego?
Ludzie, którzy odnoszą sukcesy, czytają książki. Ludzie, którzy odnoszą sukcesy, szukają wiedzy. Jeżeli nie chcesz się uczyć, to prawdopodobnie praca na własny rachunek nie jest dla ciebie. To może być trudne do przełknięcia, ale taka jest prawda. Tak wielu ludzi pozwala, żeby życie przeszło obok nich. Masz tylko jedno życie. Zrób coś lub nie rób nic.
–
Successful people read books. Successful people seek knowledge. If you’re not interested in learning then you’re probably not cut out for working for yourself. That might be difficult to read, but it’s the truth. Too many people let life pass them by. You only have one life. Do something or don’t.

Gotowanie w Chiang Mai, Tajlandia
11. Od zeszłego roku uprawiasz mobilny styl życia. Co uważasz za największą zaletę, a co za największą wadę takiego sposobu na życie?
Największą zaletą jest to, że poznaję nowe kultury, nowych ludzi, nowe rzeczy. Otwieranie się na nowe rzeczy to kolejny sposób na naukę. Wszystko wraca do szukania wiedzy. Jestem zafascynowany ludźmi i światem.
Największą wadą jest to, że jest trochę trudniej stworzyć trwałe przyjaźnie z ludźmi, jeżeli widzisz ich tylko przez kilka dni lub tygodni. To dlatego zaczynam teraz zostawać w każdym z nowych miejsc przez dłuższy okres. Przeprowadzam się do Wrocławia na 4–5 miesięcy i mam nadzieję, że poznam tutaj kilku przyjaciół na całe życie.
–
The greatest advantage is I get to experience new cultures, new people, new things. Exposing yourself to new things is another way to learn. It comes back to seeking knowledge. I’m fascinated by people and the world.
The greatest disadvantage is it’s a little bit more difficult to make lasting connections with people if you only see them for a few days or weeks. That’s why I’m starting to stay in each place I travel to for a longer period of time. I am moving to Wroclaw for 4-5 months and I hope to make at least a few lifelong friends.
12. Jakie kraje już odwiedziłeś podczas swojej podróży? Jakie kraje, oprócz Polski, planujesz odwiedzić?
Podróżuję powoli.
Australia, Nowa Zelandia, Indie, Tajlandia.
Kiedy będę w Polsce, planuję odwiedzić kilka innych krajów. Na pewno Niemcy. Po pobycie w Polsce wracam do Stanów Zjednoczonych na 1–2 miesiące, a potem prawdopodobnie Panama na około 3 miesiące.
–
I travel slowly.
Australia, New Zealand, India, Thailand.
While in Poland I plan on visiting a few countries. Germany for sure. After Poland I am going back to the USA for 1-2 months and then I think Panama for ~3 months.
13. Zbliżamy się ku końcowi wywiadu. Gdybyś miał udzielić tylko jednej rady osobom, które dążą do niezależności finansowej, to jak by brzmiała?
Musisz znaleźć taki punkt, w którym będziesz robił to, co kochasz i będziesz mógł zarabiać, robiąc to. Potem, i to najważniejsze, podejmij działanie. Nie siedź bezczynnie żywiąc nadzieję lub marząc. Zrób coś. Połącz to wszystko i wynikiem będzie sukces.
Dzięki za świetne pytania, Marcin. Będę szczęśliwy mogąc uczestniczyć w komentarzach na tyle, na ile będę potrafił.
–
You need to find the cross section of what you love to do and what you can make money doing. Then, and this is most important, take action. Don’t sit around hoping or wishing. Do something. Put all of that together and the outcome will be success.
Thanks for the great questions Marcin! I will be happy to participate in the comments as well as I can.
–
Karol, wielkie dzięki za możliwość przeprowadzenia z Tobą wywiadu!
–
Co uważasz o wywiadzie? Czy są jeszcze jakieś pytania, które chciałbyś zadać Karolowi? Zostaw komentarz!
Kliknij i przeczytaj także:
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Kliknij tutaj i dołącz do grupy na Facebooku, a otrzymasz dodatkowe artykuły i aktualizacje. Śledź mnie także na Twitterze.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 52 do “Wywiad: Karol Gajda”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Masz wątpliwości? Przeczytaj zasady użytkowania. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
skoro Wrocław to może piwko w Krakowie? chętnie bym zobaczył na żywo jak wygląda taki wynalazek jak mobilny człowiek
-
Czyli jeżeli lubię czytać książki i rozwijać się to sukces mam przed sobą

Świetny artykuł, mam nadzieję że to dopiero początek serii:)
Ja myślę, że połowa sukcesu w drodze do mobilnego stylu życia to nasze nastawienie i odwaga. Odwaga aby zostawić to wszystko do czego przyzwyczajaliśmy się całe życie i ruszyć w świat. Często ludzie którzy nie muszą pracować nie decydują się ta takie życie, gdyż bardziej cenią własny przytulny i bezpieczny domek. Jednak ja myślę, że każdy kto nie ma jeszcze tych 60 lat powinien chociaż spróbować takiego życia:) -
@grapkulec – Przyjedz do Wroclawia i może uda nam sie herbate?

@Robert – Zgadzam sie. Ale tak jak Marcin powiedzal, dzialenie jest naj wazniejsza cecha. -
@Karol
ja promuję przeciwny do twojego czyli stacjonarny tryb życia więc się poza Kraków nie ruszam
-
Rewelacyjny wpis, a zdjęcia w ogóle już powalają na kolana
Wiele ciekawych informacji ale wszystko i tak sprowadza się do tego żeby robić to co się kocha i nie patrzeć na lewo i prawo. Świetny artykuł ! Liczę na więcej gościnnych wpisów Marcin
-
Kurde, jak to jest?
Czytam o „Cloud living”, myślę czy by to kupić czy nie – pyk i po kilku dniach jest wpis na rentierze o „Cloud living”.
Znajduję w sieci blog Karola Gajdy i po tygodniu wywiad z nim – gdzie? – na rentierze.
Kolego Marcinie, czy Ty mnie szpiegujesz? -
Bardzo fajny wywiad. Wychodzi z tego, że jestem na najlepszej drodze do sukcesu: uwielbiam czytać, lubię uczyć się nowych rzeczy i rozwijać, a ostatnio coraz lepiej zarabiam na tym, co umiem i w miarę lubię, dążąc do tego co umiem i lubię bardzo. Tylko trochę mało pasywna ta moja praca,ale trudno;) Tak czy inaczej wywiad motywujący i pozbawiony bełkotu z typowych poradników. Widać, że nasz chłopak, a nie Amerykaniec, heh;)
-
Marcin znam ludzi którzy pracują w miejscach których może nie nienawidzą ale nie jest to specjalnie ciekawa praca i nie robią w niej tego co chcą, a mimo to cieszą się życiem. Traktują pracę jako źródło zarobków, a reszta życia przynosi im niebywałe szczęście. Także da się być szczęśliwym bez wymarzonej pracy, choć oczywiście do pełni szczęścia każdy element naszego życia musi być na najlepszym dla nas poziomie.
Pozdrawiam ! -
Dzięki, dzięki, dzięki… Zanim przeczytam pozwolę sobie skomentować. Trafiłem kiedyś na blog Karola i później jakoś zgubiłem adres i nigdy później nie udało mi się trafić.
A teraz biorę się za czytanie i zapisuje adres bloga Karola na stałe
-
Świetny wywiad. Widać, że Karol jest pozytywną osobą i fajnie, że właśnie teraz pojawił się taki motywacyjny tekst, bo ostatnio miałem lekkie załamanie. Wniosek ? Marcin rzeczywiście szpieguje nas-czytelników
-
Ebook nie jest złym pomysłem, tylko temat trzeba znaleźć, a to nie takie proste:)
-
Ciekawy wywiad. Sam zastanawiałem się nad takim życiem, pomieszkac tu i tam, poszukać najfajniejszego miejsca na świecie a po iluś latach podróżowania być może osiąść w nim.
Wada podrózy to to, że ciągle trzeba stawiać czoło przeciwnościom, które się pokonuje przez pierwsze miesiące życia w nowym miejscu. Tak trzeba te przeciwności pokonywać w kółko.
Ludzie są różni, tych dobrych jest chyba mniej, obojętnych więcej a ci źli tak zapadają w pamięć poprzez kłopoty w które wpędzają, że łatwo się zrazić.
Zatem coś za coś, albo plusy i minusy mobilnego stylu życia albo te dotyczące życia stacjonarnego.
Jak powiedział jeden z bohaterów filmu „Chłopaki nie płaczą”, „czas opuścić ciepły k****dołek” … -
@ Zdzichu - Chociaż widzę wiele wad mobilnego stylu życia to na podstawię swoich doświadczeń mogę napisać jak jakiś poradnikowy guru: uwierz, że ludzie są dobrzy, heh;) A tak serio, to na miejscu masz dokładnie takie same szanse spotkania złych ludzi. Oczywiście, zakładając, że nie wybierasz się w rejon wojny, to przy stacjonarnym trybie życia są takie same zagrożenia. Na przykład ani razu mnie nie okradziono w czasie podróży, a na miejscu i owszem, zdarzało się. A sama adaptacja na miejscu zależy od wspominanej tu już przez Marcina strefy komfortu. U mnie jest ona naprawdę mała, więc podróżuje mi się dobrze:)
@ Marcin – banalnie proste, tylko trzeba ten temat jednak znaleźć i pomyśleć, co się sprzeda. Chyba, że napiszę poradnik dla sfrustrowanych kobiet, bo to się zawsze sprzedaje, heh:) -
Nie powinno przypadkiem być „wywiad na łamach bloga” a nie blogu? Szczerze mówiąc sam nie wiem jaka forma jest poprawna
-
Klasa wywiad, brawo Marcin.
Z tego co zrozumiałem to Karol jest kolejną osobą która dowodzi że aby zarabiać pieniądze nie trzeba od razy wymyślać drugiego facebooka lub allegro, a po prostu przemyśleć jakiś koncept i zacząć działać.
Z drugiej jednak strony brzmi to trochę banalnie ten affiliate marketing – znaczy się tworzy takie programy czy sam bierze w nich udział?
@Karol sam jestem z okolic Wrocławia więc chętnie na piwo (bezalkoholowe, hehe) bym wyskoczył w weekend
Nie wiem jak można nie jeść produktów mięsnych, a napychanie się fasolą jest w ogóle dla mnie nie do przyjęcia – człowiek jest mięsożerny, i basta, popatrz choćby na kształt swoich zębów
-
Nie powiedziałbym że kształt zębów jest niepotrzebny jak sutki – ale też uważam że nie ma co zaczynać tematu bo jest on bez dna. Z drugiej strony faktycznie… po co facetom sutki?

PS: Jak dajesz rade na siłowni bez mięsa? Każdy trener powie ze białko zwierzęce to podstawa, jesz jakieś suplementy? Przynajmniej nie jesteś takim hardkorowcem jak Karol – bo wnioskuję że ser, mleko a przede wszystkim jajka, jesz normalnie? -
Widzę sporą grupę okołowroclawską, więc i ja się chętnie przyłączę
Może jakieś spotkanie z Karolem po jego przyjeździe, hę ? Poza tym post bardzo sensowny, rozmowa niewymuszona, a rozmówca interesujący, żadnego lania wody, a to bardzo cenię.
A co do treści, to podobnie jak @mirabelka czuję, że sukces jest przede mną, bo uwielbiam się uczyć, poznawać nowe rzeczy, zdobywać nowe umiejętności. Na dodatek marzy mi się mobilny styl życia, jednak nie jest to takie proste jak się wydaje – wiele rzeczy trzyma mnie an miejscu, a najważniejsza spośród nich to rodzina. Jakoś nikt nie podnosi nigdy tego tematu w odniesieniu do geoarbitrażu czy w ogóle mobilnego życia nowoczesnych bogaczy. Może jest tak, że ludziom którzy to praktykują jest wszystko jedno jak daleko są od najbliższych, jaki mają z nimi kontakt itp. jednak jeśli o mnie chodzi to nie działa, ich więzy rodzinne są luźne od dawna lub rozluźnione brakiem kontaktu i odległością. Jednak ja tak nie chcę i nie mogę, więc te marzenia ze smutkiem odkładam póki co na półkę.
Osobną kwestią jest też automatyzacja biznesu, czy też jego pasywacja – w moim wypadku mimo ogromnej wiedzy jej monetyzacja jest właściwie neimożliwa, ponieważ nisza jest niedochodowa. I mimo szczerych chęci nic nie mogę z tym zrobić. Jednak robię to co kocham i to co mnie pasjonuje zarowno w pracy jak i w prywatnym życiu i tym sobie rekompensuję drobne niedogodności ) -
@ Marcin, Mirabelka
fakt, im więcej się podróżuje, tym lepsze jest obeznanie i można unikać błędów i nieostrożności.
Jeśli jest dobry sposób „weryfikacji” osób, z którymi będziemy podróżować i mieć kontakt w nowym miejscu, to jest więcej niż połowa sukcesu.
To co pisałem o dobrych i złych ludziach to raczej nie skutek niewiedzy ale własnych obserwacji. Miałem przyjemność spędzić około 3 miesięcy biwakując pod namiotem w różnych miejscach Holandii i spotkałem bardzo wielu dobrych ludzi, zupełnie nieznanych.
Nic mi się nie stało i przywiozłem super doświadczenia. Spotkałem kilka osób, które mi opowiadały o swoich nieciekawych przygodach i wtedy zdałem sobie sprawę jak wielkie ryzyko nie raz podjąłem. Teraz bym się chyba nie odważył na taki wyjazd a przynajmniej nie w takiej formie.
Widziałem też przypadki jak okradano beztroskich i ufnych podróżników przez te same osoby, z którymi kilka godzin wcześniej razem wypalali skręty i się świetnie bawili.
Też powiedzenie, że będąc na obczyźnie najbardziej należy obwiać się innych Polaków nie jest takie głupie. Z drugiej strony jeśli zablokujemy się na nawiązywanie kontaktów to też możemy znaleźć się na przegranej pozycji. Czasem, jako podróżnik, trzeba podjąć pewne ryzyko. Na pewno nie jest to rozrywka dla każdego
-
@Zdzichu Ludzie uwielbiają opowiadać nieciekawe przygody, wiesz: najlepsza wiadomość to ta zła:) Nikt nie podejdzie do Ciebie i nie powie: słuchaj, wyobraź sobie, że dzisiaj nikt mnie nie okradł:) Za to jak im zginie portfel to opowiedzą wszystkim. Mnie okradli kilka razy i to za każdym razem w Polsce. I o czym to świadczy? O niczym tak naprawdę. Równie dobrze mogłoby się to wydarzyć w dowolnym innym kraju, bo złodzieje są wszędzie. Dodaj do tego, że są ludzie, którym nieustannie „coś się przydarza”. Zazwyczaj typ ofiary albo ekstremalna bezmyślność. No bo jak ktoś sobie beztrosko zażywa narkotyków w towarzystwie obcych ludzi, to czego może się spodziewać? Kraj nie ma tu znaczenia. Nie widzę nic szczególnie odważnego w wyjechaniu i biwakowaniu w różnych miejscach. Oczywiście, przy założeniu, że nie robisz tego gdzieś, gdzie trwa wojna, albo jeśli twój namiot nie jest wysadzany brylantami. Przede wszystkim najwięcej wypadków zdarza się w domu i bardziej prawdopodobne, że porazi cię prąd, niż że natkniesz się na psychopatę masakrującego biwakowiczów. Tylko o porażeniach prądem nikt nie kręci filmów, a o mordercach tak:) Poza tym ryzykujesz każdego dnia: wsiadasz do samochodu i narażasz się na wypadek, wsiadasz do windy z obcymi ludźmi, nie wiesz co za chwilę zrobią itd.
@ Yadis przy okazji wpisu o geoarbitrażu była długa dyskusja o wadach i kosztach emocjonalnych związanych z takim stylem życia. Ja Cię rozumiem, bo dla mnie też więzi z ludźmi są bardzo ważne, a skype tego nie zastąpi. I wiem o mówię, bo mieszkałam przez kilka miesięcy zagranicą. -
Ba – ja wiem że można nie jeść mięsa i super wyglądać, wiem też że w Indiach żyje człowiek którego jedynym posiłkiem jest tzw. energia słoneczna, a znowu w stanach jest gość co przebiegł 41 maratonów dzień po dniu i wcale chudo nie wygląda.
Pytałem jak Tobie idzie – jesteś zadowolony z wyników? -
@ Marcin, jak będziesz takie szowinistyczne teksty pisał to przestanę odwiedzać bloga;) To nie chodzi o to, czy jest się kobietą czy facetem, a o życiowe priorytety. A jeśli chodzi o emocjonalność, to proponuję pójść kiedyś na mecz derbowy, zobaczysz, jacy emocjonalni są faceci:) Zresztą transmisje sejmowe pokazują coś podobnego. Wyznaczenie życiowych priorytetów i życie w zgodzie z nimi jest jak najbardziej racjonalne.
Moje są takie, a nie inne i nie zamierzam przez to rezygnować z podróżowania. Ale mimo wszystko podróżowanie i mobilny styl życia to dwie różne rzeczy. Pierwsze mnie interesuje, a drugie nie. -
@ Marcin. Zostań przy Ferrisie, geoarbitrażu i mobilnym stylu życia, bo o tym piszesz świetnie. Ale tematy psychologiczne to nie Twoja działka. Mówienie „inna psychika i inne podejście do życia” przypomina stwierdzenie „pasywny dochód to na pewno jakiś podejrzany MLM, piramida finansowa, a w ogóle weź sie do normalnej roboty, bo wylądujesz w wiezieniu”:) Powtarzanie zasłyszanych prawd i stereotypów, nic więcej.
Zainteresowanie meczami to jedno, a obserwacje społeczne przy tej okazji o drugie:)
Niezależność finansowa jest dla mnie ważna, ale po prostu nie kręci mnie siedzenie w Tajlandii i sprzedawanie ebooków. Jak już to na kamczatce:) Mam inny plan na życie – niekoniecznie lepszy czy gorszy niż Ty. I rozumiem, że mobilny styl życia nie jest dla każdego. I nie ma w tym nic złego – nie trzeba za wszelką cenę zmieniać swojej osobowości, priorytetów i marzeń, żeby dopasować się do tego modelu. -
@ Marcin, a wiesz ile osób powie Ci o naukowo udowodnionej szkodliwości wegetarianizmu, jego sprzeczności z naturą itp. Pewnie masz już dosyć tych bzdur. Ja mam tak samo jak słyszę kolejny cytat z „Płci mózgu”, która z nauką ma niewiele wspólnego. Tak samo jak równie słynna co durna seria o marsjanach i wenusjankach.
Ja nie rezygnuję z marzeń, ja je cały czas realizuję. Czasami wnioski z Twoich wpisów są takie: realizuj marzenia, a jak są inne niż moje, to się zastanów nad sobą, bo pewnie marzysz o tym, co ja, tylko jeszcze tego nie wiesz:) Z tego co pisze Karol wynika po prostu, że realizacja marzeń wymaga czasem wyrzeczeń. Jeśli dla kogoś priorytetem są przyjaźnie to czasem musi zrezygnować z czegoś, co jest dla niego nieco mniej ważne, nawet jak to trudna decyzja. I w drugą stronę – priorytetem jest mobilny styl życia, czasem trzeba zrezygnować z przyjaźni. I obie te postawy są tak samo dobre, rozsądne i konsekwentne. Trzeba tylko wiedzieć co się robi i dlaczego.
Ja jestem jak najbardziej racjonalną egoistką, zresztą nie wierzę w altruizm:) Działam tak, żeby czuć się w swoim życiu jak najlepiej. Tak samo jak Ty, dążę do swojego idealnego stylu życia. I żadnego smutku tu nie ma, bo mam coraz więcej z tego, co potrzebuję:) -
A może to ja to tak odbieram, bo jestem zatwardziałą indywidualistką, wszystko podważam i z sceptycznie podchodzę do prawd objawionych:)
-
To juz wiem Mirabelka czemu moj komentarz na innym blogu Cie tak obruszyl
-
@ Richmond, ja wiem, że to walka z wiatrakami, ale… Po prostu jak ktoś mi wmawia, że jestem rozemocjonowaną istotką, która nie podejmuje racjonalnych decyzji i interesuje się tylko zakupami, kosmetykami i plotkami to mnie aż skręca. To między innymi przez takie opinie wiele kobiet boi zadbać o swoje finanse. Z tego powodu boją się zająć IT. Bo dookoła słyszą, że to za trudne na ich piękne główki. Między innymi po to założyłam bloga, żeby udowodnić, że cale nie musi tak być.
-
Nie obraź się, ale tematyka Twojego bloga, czyli odchudzanie, zdrowa sylwetka (oczywiście popieram) kojarzy się z kobietami, które 8h spędzają w galeriach handlowych, idą do kosmetyczek, a później na fitness, żeby się przypodobać „swojemu misiaczkowi”. Oczywiście nie mówię,że taka jesteś, ale niestety takie panuje przeświadczenie w społeczeństwie. Poza tym to kobiety kreują się na takie bezradne. Większość chce być matkami, żonami, „tulić swojego maluszka”, „ugotować obiad jak przyjdzie mój mąż”. WTF ? Co to za życie ? Niestety taki schemat: ucz się – idź na studia – znajdź bogatego męża i załóż z nim rodzinę jest wpajany od maleńkiego, u facetów na końcu jest: znajdź dobrą pracę i żonę. I niestety większość osób podporządkowuje się temu.
-
@ Michał akurat tego bloga podlinkowałam w tamtym poście, ale nie o nim myślałam – no fakt, że to absurdalnie wyszło:) Teraz linkuję ten finansowy. Tamten był pierwszym blogiem, piszę go, bo tematyka prosta, więc nie wymaga czasu, poza tym ma mi przynosić dochody – w różnej formie i do tego świetnie się nadaje.
To nie kobiety kreują się na bezradne, choć takie też są. Po prostu jesteśmy masowo infantylizowane. Popatrz na komentarze tutaj. Przesłanie jest takie: jak facet ma priorytety to są one racjonalne, jak ja mam swoje, to są przejawem kobiecej emocjonalności. Do tego reklamy, cały przekaz kultury masowej sprowadzającej kobiety do ciała, z pominięciem rozumu, a już na umysł ścisły czy myślenie o finansach na pewno nie ma w tej wizji miejsca.
Nie wiem czy większość kobiet rzeczywiście chce tego, o czym piszesz. Znam mnóstwo kobiet i mają bardzo różne aspiracje. Poza tym bycie żoną czy matką nie oznacza postępującego zaniku mózgu:) Wręcz przeciwnie – wiem, że jeśli będę finansowo niezależna to to się będzie przekładało też na lepsze życie w małżeństwie, bo problemy finansowe miłości nie pomagają. W wychowaniu dziecka inteligencja finansowa i niezależność też się przydadzą. Niedługo będę żoną, mam nadzieje, że za jakiś czas matką i nie widzę tu żadnej sprzeczności z dążeniem do finansowej niezależności.
Właśnie dlatego, że tak wiele osób podporządkowuje się stereotypom i kiepsko na tym wychodzi, tak mnie wkurza ich propagowanie. A szczególnie, jak robią to same kobiety. Bo same powtarzając stereotypy o kobiecych emocjach, kobiecej inności, odmiennej psychice wykluczamy się z gry o najwyższą stawkę.
-
Ja nie napisałem, że założenie rodziny to coś złego
Ale niektóre kobiety wszystko podporządkowują temu i są „służącymi”. Poza tym nikt nie nakazuje kobietom grać w tych reklamach ?
I rzeczywiście kobiety są bardziej emocjonalne, często wyolbrzymiają słowa innych. Tak dla przykładu: kiedy dwie kobiety się pokłócą, to panuje istna wojna, która trwa tygodniami, latami
Faceci szybko się ze sobą pogodzą, jedno piwo i znów są kumplami. Taka prawda i nie wiem kompletnie dlaczego tak jest -
Przebrnąłem przez wywiad i komentarze pod nim.
Pytanie bardzo dobre, jak na pierwszy wywiad na Twoim blogu – rewelacja.
Co do komentarzy to wręcz jakiś onetowy przekrój. Wzajemne przekrzywianie się kto do czego się nadaje, mające mało wspólnego z tematu wpisu.
Oczywiście, że kobiety i mężczyźni są inni – fizycznie (wewn. i zewn.) jak i psychicznie. Ale @mirabelka poruszyła zupełnie inny fakt:
obecnie ludzie starają się zapominać o naprawdę ważnych rzeczach, a kierunkują się w stronę wyszalenia się – co jak niektórzy zauważyłem utożsamiają z mobilnym życiem.
Jasne, fajnie sobie mieszkać w różnych częściach Ziemi, ale Skype itp. nie zastąpi żywego kontaktu z rodziną. I nie mówię tutaj o dalszej rodzinie typu rodzice czy siostra, ale najbliższej mąż/żona, dzieci.
Okres, który podajesz Marcinie, kilku miesięcy, to często duży cios w rodzinę, obustronny.
Jasne, można całą rodziną podróżować (np. historia amerykanów mieszkających kilka miesięcy w Panamie), ale do tego potrzeba już nie tylko własnych chęci
-
Po prostu uważam, że większość facetów mniej się zastanawia nad sprawami emocjonalnymi niż kobiety, po prostu coś robią albo nie. Stąd im zapewne łatwiej długoterminowo podróżować, bo po prostu nie rozmyślają nad takimi sprawami zbyt często.
Naukowcy dowodzą również że tłuszcz jest szkodliwy, osoby powyżej 188 cm są częściej menadgerami a od więcej niż 4 jajek tygodniowo się umiera
(chociaż w ostatnim mają rację bo każdy umiera więc ich badania były trafne) O ile o diecie nie będę na siłe polemizował bo:
a) jestem na skrajnie odmiennej niskowęglowodanowa więc mało jadam warzyw/owoców a 95% energii pochodzi od zwierząt
b) wyrosłem z misji zbawiania świata i przestałem dawać rady bo to jest jedyna rzecz którą ludzie dają za darmo a i tak nikt z niej nie korzysta
to o kobietach nie za bardzo się zgodzę. Według mnie ich zachowania są bardzo podobne do zachowań męskich tylko warunki są inne. Warunki zmieniają po prostu reakcję i zachowania. Jakby Tobie pieprzyli całe życie że jesteś taki maciupci emocjonalusi synuś mamusi to byś miał osobowość podobną do kobiety. Za dużo jest stereotypów w tej różnicy kobiet i mężczyzn.ps. apropo wege. Lekarze znajdują grupę osób które chcą przejść na wege i zaczynają ją badać. Wiadomo na wege się przechodzi bo chce się dbać o zdrowie więc zaczyna się:
a) unikać mięsa
b) regularnie sypiać
c) często uprawiać jogę
d) ćwiczyć
e) rzuca się często nałogi alkochol/papierosy
f)korzysta się ze słońca i natury
owy naukowiec stwierdza jednoznacznie że taką fenomenalną poprawę zdrowia wege otrzymuje dzięki zaprzestaniu jedzenia mięsa. Zapominając że punktem odniesienia są osoby które na ogół nie stosują nic z powyższych. Jak uważasz jakie różne wyniki byłby gdyby te osoby jadły dalej mięso?
-
Myślę że naukowcy podają za dużo sprzecznych opinii. Im więcej poznaje informacji tym bardziej liberalny się robię. Tak czy inaczej każda dieta punktuje produkty wysokiej jakości, jedzenie rozdzielne, jedzenie mniejszych ilości żarcia (oczywiście jeśli priorytetem jest zdrowie a nie wielkość) i rozsądny wysiłek fizyczny. Co do reszty to naprawdę nie wiem. Bliży mojemu sercu jest zdecydowanie tłusty kawał mięsa z masłem, karkóweczka, boczek z jajkami ściętymi niż sałatka warzywna więc tak jadam.








[...] 8 czerwca, ma premierę nowy produkt Karola Gajdy, How to Live Anywhere. Jako że prawdopodobnie spora część czytelników usłyszy o tym produkcie [...]
[...] Maj był absolutnie rekordowym miesiącem we wszystkich aspektach. Po pierwsze, liczba odwiedzin bloga wzrosła o 32% w stosunku do kwietnia, a liczba wyświetleń o 42%. Powstały 793 komentarze, czyli o 150% więcej niż w kwietniu! Najczęściej komentowanym wpisem w maju był wpis Dlaczego lepiej osiągnąć niezależność finansową niż zarobić milion?, do którego powstała rekordowa liczba 139 komentarzy. Dziękuję! Był on również najczęściej wyświetlanym wpisem w tym miesiącu. W maju pojawił się również na blogu pierwszy w historii wywiad, a był to wywiad z Karolem Gajdą. [...]