Wszystko co chciałbyś wiedzieć o moim poglądzie na styl życia

(autor: http://www.flickr.com/photos/wonderlane/)

Na blogu często powtarzają się komentarze dotyczące tych samych kwestii. Zabieram się za ich wyjaśnienie już od kilku tygodni. Nadszedł czas, żeby to w końcu zrobić. Dzisiejszy wpis ma za zadanie kompleksowo wyjaśnić co się kryje według mnie pod tak często powtarzanym na blogu pojęciu „niezależność finansowa”. Polecam obejrzeć wszystkie filmy, jakie tu zawarłem, bo świetnie ilustrują ten wpis. Ale najpierw informacja o pewnej zmianie na blogu.

9 stycznia 2009 roku opublikowałem na blogu pierwszy wpis. Przegapiłem rocznicę, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wspomnieć o tym tydzień później. Przez rok blogowania udało się przyciągnąć na bloga 508 stałych czytelników (dane z czytnika RSS na moment publikacji). Powstało 168 wpisów, pojawiło się 2268 komentarzy.

Przez ten czas opublikowałem wpisy na wiele różnych tematów, co najmniej kilka razy w dużym stopniu zmieniłem swoją opinię, a co za tym idzie co najmniej kilka razy tłumaczyłem zmianę stanowiska. Od samego początku na pierwszym miejscu postawiłem szczerość, dlatego często w swoich wpisach przyznawałem się (i dalej to robię!) do popełnionych błędów. Droga do miliona to droga podczas której popełnia się wiele błędów – tego nie da się zmienić.

Zmiany w podsumowaniach

Jedną z podstaw bloga są comiesięczne podsumowania, w których informuję, jakie działania podjąłem, aby przybliżyć się do symbolicznej kwoty 1 miliona złotych. Do niedawna ich cechą było także dokładne podawanie kwot, które zarobiłem, i podawanie dokładnego stanu majątku. Już od dwóch miesięcy zastanawiałem się nad wyeliminowaniem tego składnika, ale zdecydowałem się na to dopiero teraz. Z każdego podsumowania usunąłem kwoty i dane procentowe i nie będę już dłużej ich podawał publicznie.

Przyczyna jest bardzo prosta – mój blog nie jest anonimowy, podaję imię i nazwisko, przeciętny użytkownik Internetu nie ma żadnego problemu z odnalezieniem mojego bloga po nazwisku. Liczba odwiedzających rośnie bardzo dynamicznie, a dla mnie mało komfortowe stało się to, że tak wiele ludzi wie, ile mam pieniędzy.

Jestem w trakcie eliminowania ze swojego życia 20% rzeczy, które odpowiadają za 80% dyskomfortu. Jednym z nich był właśnie mój publiczny „ekshibicjonizm finansowy”. Wierzę, że każdy czytelnik łatwo może zrozumieć powody mojej decyzji. Główna wartość bloga polega na informowaniu o tym, co robię, aby osiągnąć niezależność finansową, a nie ile mam pieniędzy.

Mity rozwiane

Z tego samego powodu zresztą zarzucano mi zbytni materializm, a tak naprawdę posiadam znacznie mniej rzeczy niż przeciętna osoba w moim wieku. I wcale ich nie potrzebuję. Nowa komórka, własny samochód, dziesiątki różnych ubrań – to nie dla mnie. Tym zabawniej brzmią więc stwierdzenia, że liczą się dla mnie tylko pieniądze i wartości materialne. Nie muszę innym udowadniać, że mam więcej od nich, bo bardziej zależy mi na „być” niż „mieć”. Ostatecznie na stałe należy do nas wyłącznie własne życie, wszystko inne może szybko odejść.

W związku z tym, czy często przywoływany harmonogram milionera ma sens? Ma, ale jest to teraz tylko mój prywatny plan, zaledwie szkic, i nie będę zdawał dalej relacji z tego, ile mi brakuje do określonej kwoty (co nie znaczy, że nie będzie comiesięcznych podsumowań).

Pracuję teraz nad budową dochodów pasywnych lub relatywnie pasywnych, które pozwolą mi na mobilny styl życia. Deadline: koniec września 2011 roku, kiedy skończę studia licencjackie. Planuję wtedy wyjechać na pierwszą miniemeryturę do jakiegoś ciepłego kraju z cenami podobnymi lub niższymi niż w Polsce, gdzie będę mógł dalej przez Internet pracować nad swoimi dochodami. Jak na razie wytypowałem trzy kraje: Tajlandię, Mauritius i Malediwy. Wszystkie mają swoje zalety i wady, ale łączy je to, że można do nich dolecieć za mniej niż 1000 zł, temperatura cały rok jest wysoka, a ceny podobne lub niższe niż w Polsce. Jak ktoś ma jeszcze jakieś propozycje tego typu krajów to proszę o komentarz.

Cel długoterminowy? Tutaj nic się nie zmieniło – zdobyć milion do 1 stycznia 2017 roku. Po co? Aby mieć kwotę pozwalającą na spełnienie kilku najdroższych marzeń materialnych (a głównie jednego marzenia, czyli budowa domu i osiedlenie się w ciepłym kraju) i aby stanowić przykład, że można. Że zmotywowanej, kreatywnej osoby nic nie powstrzyma aby żyć takim życiem, jakim pragnie żyć. Chociaż milion to tylko symbol, bo wcale nie potrzeba miliona, żeby żyć wymarzonym życiem.

Sposób zarabiania

Kolejna kwestia, która wzbudza na blogu ożywione dyskusje, to kwestia zarabiania w Internecie a tradycyjne sposoby zarabiania. Tak, wierzę w to, że można w Internecie zarobić naprawdę poważne pieniądze. Ba, na tym się skupiam. Po moich nieciekawych (a może i ciekawych – zależy od punktu widzenia) doświadczeniach z tradycyjną firmą doszedłem do wniosku, że to nie jest droga dla mnie. Na pytanie „dlaczego nie piszesz o tradycyjnych sposobach prowadzenia biznesu: produkcji, usługach, sprzedaży?” odpowiadam zatem: bo się na tym nie znam i nie pociąga mnie to.

Od samego początku blogowania, a zresztą już od wielu lat, byłem też pewien, że nie jestem stworzony do pracy na etacie. O tym jak być dobrym niewol… pracownikiem etatowym więc też nie będę pisał na tym blogu. Zresztą większość stałych czytelników wie jaki mam stosunek do stylu życia „od 9 do 17”.

Kiedyś wyobrażałem sobie, że zostanę w przyszłości wolnym strzelcem – tłumaczem angielskich tekstów. Ale zrezygnowałem z tego pomysłu już dawno – praca freelancera pomimo sporej niezależności też posiada swoje wady. Świetnie ujął to amerykański komik i aktor Robert Benchley: „The freelance writer is a man who is paid per piece or per word or perhaps”. Nie da się przetłumaczyć błyskotliwości tego cytatu na język polski, więc pozostawiam go po angielsku. Tak czy inaczej: freelancer zarabia jedynie wtedy, kiedy pracuje, a nawet nie wie czy otrzyma jakieś zlecenie. Konkurencja w takich dziedzinach jak chociażby pisanie artykułów, programowanie, tworzenie stron internetowych czy grafika komputerowa jest olbrzymia i często stosowane przez mniej doświadczonych freelancerów zaniżone stawki znacząco obniżają szansę na pozyskanie zlecenia. No i ciągle jest to dochód linearny.

Kiedyś napisałem kilka wpisów o inwestowaniu na giełdzie i w fundusze inwestycyjne, ale zrezygnowałem z dalszego poruszania tych tematów. Nie pociąga mnie inwestowanie na giełdzie ani w fundusze inwestycyjne. Uważam, że wymaga to za dużo pracy i czasu w stosunku do oczekiwanych zysków (bez urazy dla inwestorów, to punkt widzenia laika). Nie mówiąc już o tym, że nie ma się żadnego wpływu na wyniki wybranej spółki/funduszu. I ciągle trzeba pilnować swoich inwestycji.

Tylko Internet lub tzw. infoprzedsiębiorczość stwarzają takie możliwości jak mobilny styl życia, to znaczy praca z prawie każdego miejsca na Ziemi (czyli tam, gdzie jest dostęp do Internetu), największe możliwości stworzenia dochodu pasywnego lub relatywnie pasywnego czy łatwość wejścia na rynek. Mówię oczywiście o tych prostszych rozwiązaniach, a nie skomplikowanych startupach wymagających dziesiątek tysięcy złotych. To też mnie nie pociąga. Lubię prostotę.

Jedyne czego potrzebujesz to dostęp do Internetu, olbrzymia dawka kreatywności i drugie tyle chęci. Możliwości zarabiania w Internecie z każdym rokiem jest coraz więcej. I wcale nie trzeba pracować szablonowe 8 godzin, żeby mieć wysokie dochody. W Internecie pełno jest przykładów ludzi, którzy zarabiają w ten sposób więcej niż kiedykolwiek mogliby zarobić na etacie. I jest też sporo ludzi, którzy nie ujawniają się, a ich miesięcznie zarobki dla przeciętnego Polaka są nie do osiągnięcia przez cały rok pracy.

Przykłady?

I mój faworyt jeżeli chodzi o styl bycia i sposób zarabiania:

I to do tego typu stylu życia dążę. Mogę czytać opinie, że to nierealne, że tak się nie da, że najlepiej się uczyć i iść robić na etacie, ale nie zmienię zdania. Tak, jestem uparty, ale też nie lubię zgadzać się z „jedyną słuszną drogą”. Oczywiście, że tradycyjny model etat + oszczędzanie + reinwestowanie działa. Ale trwa dla mnie za długo, jest zbyt nudny i zbyt wymagający (trzeba poświęcić na to co najmniej kilkanaście lat swojego życia). Jeżeli Tobie odpowiada, to wszystko jest w porządku – ostatecznie też osiągniesz to, czego pragniesz.

Mam świadomość, że podany wyżej mobilny styl życia może nie być dla wszystkich idealny i odpowiedni. Jednak i dla osób bardziej „tradycyjnych” wystarczy trochę go zmodyfikować, aby osiągnąć coś takiego:

Postawmy przykład tej rodziny obok „tradycyjnego” stylu życia – 40 godzin tygodniowo pracy na etacie i domu na kredyt hipoteczny. Kto wychodzi lepiej?

Tak czy inaczej każdy sposób na niezależność finansową jest lepszy niż jego brak. Mnie pociąga alternatywna, szybsza droga, jaką naszkicowałem wyżej. Dlatego też na blogu będę poruszał takie tematy, które mieszczą się w ramach tego spojrzenia na życie. Czasem będzie bardziej lifestyle’owo, czasem bardziej e-biznesowo, czasem bardziej filozoficznie, ale wszystko będzie spójne z moim spojrzeniem. Najważniejsze to robić ze swoim życiem to, czego pragniemy, a nie to, co musimy. I tego wszystkim życzę.

Kliknij i przeczytaj także:

  1. Styl życia milionera a podejście do pieniędzy
  2. 25 zdjęć inspirujących do osiągnięcia mobilnego stylu życia
  3. 8 powodów, dlaczego bogaci nienawidzą swojego życia

Mobilny styl życia, Niezależność finansowa, Przemyślenia

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.

Trackbacki

  1. [...] który kilka dni temu obchodził rocznicę bloga – niechaj rentierstwo w zasięgu, klawiatura bez okruchów i teksty spójne mu będą [...]

  2. [...] Jako literaturę uzupełniającą do wpisu chciałbym Wam polecić wpis wspomnianego już wyżej Gniotka o obieraniu sprecyzowanego celu, obejrzenie przemówienia Gare Vaynerchuk’a oraz wpis polecanego już na blogu Marcina (Rentiera) o tym że On też zmieniał plany i wciąż precyzował swoje cele. [...]


Komentarze

Komentarzy: 58 do “Wszystko co chciałbyś wiedzieć o moim poglądzie na styl życia”

Zostaw komentarz

(wymagany)

(wymagany)


Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.