Wszystko co chciałbyś wiedzieć o moim poglądzie na styl życia

(autor: http://www.flickr.com/photos/wonderlane/)
Na blogu często powtarzają się komentarze dotyczące tych samych kwestii. Zabieram się za ich wyjaśnienie już od kilku tygodni. Nadszedł czas, żeby to w końcu zrobić. Dzisiejszy wpis ma za zadanie kompleksowo wyjaśnić co się kryje według mnie pod tak często powtarzanym na blogu pojęciu „niezależność finansowa”. Polecam obejrzeć wszystkie filmy, jakie tu zawarłem, bo świetnie ilustrują ten wpis. Ale najpierw informacja o pewnej zmianie na blogu.
9 stycznia 2009 roku opublikowałem na blogu pierwszy wpis. Przegapiłem rocznicę, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wspomnieć o tym tydzień później. Przez rok blogowania udało się przyciągnąć na bloga 508 stałych czytelników (dane z czytnika RSS na moment publikacji). Powstało 168 wpisów, pojawiło się 2268 komentarzy.
Przez ten czas opublikowałem wpisy na wiele różnych tematów, co najmniej kilka razy w dużym stopniu zmieniłem swoją opinię, a co za tym idzie co najmniej kilka razy tłumaczyłem zmianę stanowiska. Od samego początku na pierwszym miejscu postawiłem szczerość, dlatego często w swoich wpisach przyznawałem się (i dalej to robię!) do popełnionych błędów. Droga do miliona to droga podczas której popełnia się wiele błędów – tego nie da się zmienić.
Zmiany w podsumowaniach
Jedną z podstaw bloga są comiesięczne podsumowania, w których informuję, jakie działania podjąłem, aby przybliżyć się do symbolicznej kwoty 1 miliona złotych. Do niedawna ich cechą było także dokładne podawanie kwot, które zarobiłem, i podawanie dokładnego stanu majątku. Już od dwóch miesięcy zastanawiałem się nad wyeliminowaniem tego składnika, ale zdecydowałem się na to dopiero teraz. Z każdego podsumowania usunąłem kwoty i dane procentowe i nie będę już dłużej ich podawał publicznie.
Przyczyna jest bardzo prosta – mój blog nie jest anonimowy, podaję imię i nazwisko, przeciętny użytkownik Internetu nie ma żadnego problemu z odnalezieniem mojego bloga po nazwisku. Liczba odwiedzających rośnie bardzo dynamicznie, a dla mnie mało komfortowe stało się to, że tak wiele ludzi wie, ile mam pieniędzy.
Jestem w trakcie eliminowania ze swojego życia 20% rzeczy, które odpowiadają za 80% dyskomfortu. Jednym z nich był właśnie mój publiczny „ekshibicjonizm finansowy”. Wierzę, że każdy czytelnik łatwo może zrozumieć powody mojej decyzji. Główna wartość bloga polega na informowaniu o tym, co robię, aby osiągnąć niezależność finansową, a nie ile mam pieniędzy.
Mity rozwiane
Z tego samego powodu zresztą zarzucano mi zbytni materializm, a tak naprawdę posiadam znacznie mniej rzeczy niż przeciętna osoba w moim wieku. I wcale ich nie potrzebuję. Nowa komórka, własny samochód, dziesiątki różnych ubrań – to nie dla mnie. Tym zabawniej brzmią więc stwierdzenia, że liczą się dla mnie tylko pieniądze i wartości materialne. Nie muszę innym udowadniać, że mam więcej od nich, bo bardziej zależy mi na „być” niż „mieć”. Ostatecznie na stałe należy do nas wyłącznie własne życie, wszystko inne może szybko odejść.
W związku z tym, czy często przywoływany harmonogram milionera ma sens? Ma, ale jest to teraz tylko mój prywatny plan, zaledwie szkic, i nie będę zdawał dalej relacji z tego, ile mi brakuje do określonej kwoty (co nie znaczy, że nie będzie comiesięcznych podsumowań).
Pracuję teraz nad budową dochodów pasywnych lub relatywnie pasywnych, które pozwolą mi na mobilny styl życia. Deadline: koniec września 2011 roku, kiedy skończę studia licencjackie. Planuję wtedy wyjechać na pierwszą miniemeryturę do jakiegoś ciepłego kraju z cenami podobnymi lub niższymi niż w Polsce, gdzie będę mógł dalej przez Internet pracować nad swoimi dochodami. Jak na razie wytypowałem trzy kraje: Tajlandię, Mauritius i Malediwy. Wszystkie mają swoje zalety i wady, ale łączy je to, że można do nich dolecieć za mniej niż 1000 zł, temperatura cały rok jest wysoka, a ceny podobne lub niższe niż w Polsce. Jak ktoś ma jeszcze jakieś propozycje tego typu krajów to proszę o komentarz.
Cel długoterminowy? Tutaj nic się nie zmieniło – zdobyć milion do 1 stycznia 2017 roku. Po co? Aby mieć kwotę pozwalającą na spełnienie kilku najdroższych marzeń materialnych (a głównie jednego marzenia, czyli budowa domu i osiedlenie się w ciepłym kraju) i aby stanowić przykład, że można. Że zmotywowanej, kreatywnej osoby nic nie powstrzyma aby żyć takim życiem, jakim pragnie żyć. Chociaż milion to tylko symbol, bo wcale nie potrzeba miliona, żeby żyć wymarzonym życiem.
Sposób zarabiania
Kolejna kwestia, która wzbudza na blogu ożywione dyskusje, to kwestia zarabiania w Internecie a tradycyjne sposoby zarabiania. Tak, wierzę w to, że można w Internecie zarobić naprawdę poważne pieniądze. Ba, na tym się skupiam. Po moich nieciekawych (a może i ciekawych – zależy od punktu widzenia) doświadczeniach z tradycyjną firmą doszedłem do wniosku, że to nie jest droga dla mnie. Na pytanie „dlaczego nie piszesz o tradycyjnych sposobach prowadzenia biznesu: produkcji, usługach, sprzedaży?” odpowiadam zatem: bo się na tym nie znam i nie pociąga mnie to.
Od samego początku blogowania, a zresztą już od wielu lat, byłem też pewien, że nie jestem stworzony do pracy na etacie. O tym jak być dobrym niewol… pracownikiem etatowym więc też nie będę pisał na tym blogu. Zresztą większość stałych czytelników wie jaki mam stosunek do stylu życia „od 9 do 17”.
Kiedyś wyobrażałem sobie, że zostanę w przyszłości wolnym strzelcem – tłumaczem angielskich tekstów. Ale zrezygnowałem z tego pomysłu już dawno – praca freelancera pomimo sporej niezależności też posiada swoje wady. Świetnie ujął to amerykański komik i aktor Robert Benchley: „The freelance writer is a man who is paid per piece or per word or perhaps”. Nie da się przetłumaczyć błyskotliwości tego cytatu na język polski, więc pozostawiam go po angielsku. Tak czy inaczej: freelancer zarabia jedynie wtedy, kiedy pracuje, a nawet nie wie czy otrzyma jakieś zlecenie. Konkurencja w takich dziedzinach jak chociażby pisanie artykułów, programowanie, tworzenie stron internetowych czy grafika komputerowa jest olbrzymia i często stosowane przez mniej doświadczonych freelancerów zaniżone stawki znacząco obniżają szansę na pozyskanie zlecenia. No i ciągle jest to dochód linearny.
Kiedyś napisałem kilka wpisów o inwestowaniu na giełdzie i w fundusze inwestycyjne, ale zrezygnowałem z dalszego poruszania tych tematów. Nie pociąga mnie inwestowanie na giełdzie ani w fundusze inwestycyjne. Uważam, że wymaga to za dużo pracy i czasu w stosunku do oczekiwanych zysków (bez urazy dla inwestorów, to punkt widzenia laika). Nie mówiąc już o tym, że nie ma się żadnego wpływu na wyniki wybranej spółki/funduszu. I ciągle trzeba pilnować swoich inwestycji.
Tylko Internet lub tzw. infoprzedsiębiorczość stwarzają takie możliwości jak mobilny styl życia, to znaczy praca z prawie każdego miejsca na Ziemi (czyli tam, gdzie jest dostęp do Internetu), największe możliwości stworzenia dochodu pasywnego lub relatywnie pasywnego czy łatwość wejścia na rynek. Mówię oczywiście o tych prostszych rozwiązaniach, a nie skomplikowanych startupach wymagających dziesiątek tysięcy złotych. To też mnie nie pociąga. Lubię prostotę.
Jedyne czego potrzebujesz to dostęp do Internetu, olbrzymia dawka kreatywności i drugie tyle chęci. Możliwości zarabiania w Internecie z każdym rokiem jest coraz więcej. I wcale nie trzeba pracować szablonowe 8 godzin, żeby mieć wysokie dochody. W Internecie pełno jest przykładów ludzi, którzy zarabiają w ten sposób więcej niż kiedykolwiek mogliby zarobić na etacie. I jest też sporo ludzi, którzy nie ujawniają się, a ich miesięcznie zarobki dla przeciętnego Polaka są nie do osiągnięcia przez cały rok pracy.
Przykłady?
I mój faworyt jeżeli chodzi o styl bycia i sposób zarabiania:
I to do tego typu stylu życia dążę. Mogę czytać opinie, że to nierealne, że tak się nie da, że najlepiej się uczyć i iść robić na etacie, ale nie zmienię zdania. Tak, jestem uparty, ale też nie lubię zgadzać się z „jedyną słuszną drogą”. Oczywiście, że tradycyjny model etat + oszczędzanie + reinwestowanie działa. Ale trwa dla mnie za długo, jest zbyt nudny i zbyt wymagający (trzeba poświęcić na to co najmniej kilkanaście lat swojego życia). Jeżeli Tobie odpowiada, to wszystko jest w porządku – ostatecznie też osiągniesz to, czego pragniesz.
Mam świadomość, że podany wyżej mobilny styl życia może nie być dla wszystkich idealny i odpowiedni. Jednak i dla osób bardziej „tradycyjnych” wystarczy trochę go zmodyfikować, aby osiągnąć coś takiego:
Postawmy przykład tej rodziny obok „tradycyjnego” stylu życia – 40 godzin tygodniowo pracy na etacie i domu na kredyt hipoteczny. Kto wychodzi lepiej?
Tak czy inaczej każdy sposób na niezależność finansową jest lepszy niż jego brak. Mnie pociąga alternatywna, szybsza droga, jaką naszkicowałem wyżej. Dlatego też na blogu będę poruszał takie tematy, które mieszczą się w ramach tego spojrzenia na życie. Czasem będzie bardziej lifestyle’owo, czasem bardziej e-biznesowo, czasem bardziej filozoficznie, ale wszystko będzie spójne z moim spojrzeniem. Najważniejsze to robić ze swoim życiem to, czego pragniemy, a nie to, co musimy. I tego wszystkim życzę.
Kliknij i przeczytaj także:
- Styl życia milionera a podejście do pieniędzy
- 25 zdjęć inspirujących do osiągnięcia mobilnego stylu życia
- 8 powodów, dlaczego bogaci nienawidzą swojego życia
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 58 do “Wszystko co chciałbyś wiedzieć o moim poglądzie na styl życia”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Świetny tekst i ostatni filmik, który pokazuje, że nawet 12-lenie dziecko może zarabiać więcej niż dorosła osoba. Masz rację, że każdy m inny punkt widzenia na sposób dojścia do szeroko rozumianej niezależności finansowej. Dla mnie dużo łatwiej jest zacząć od pracy na etacie ponieważ nie mam jak na razie pomysłu na biznes czy zarabianie przyzwoitych pieniędzy w inny sposób.
Mam nadzieję, że jak się już przeprowadzisz do jednego z tych trzech krajów to dalej będziesz prowadził tego bloga
-
Ja jestem jednym z tych stałych czytelników. Naprawdę myślę, że odwalasz kawał dobrej roboty. Nawet Cię podlinkowałem na swoim blogu
Kolejnych lat sukcesów życzę. Pozdro! -
Ze stylem życia jak z gustami, nie ma o czym dyskutować. Ważne byś dobrze się czuł.
Czy do pierwszego miliona (np. 01-01-2017) będziesz też prowadził bloga, czy nie określasz czasu prowadzenia go? -
Jak Marcin przestanie prowadzić bloga, to będzie oznaczało, że zaczął konkretnie zarabiać.
-
Dzięki za kolejny wpis i załączone filmiki

Jak na razie wytypowałem trzy kraje: Tajlandię, Mauritius i Malediwy. Wszystkie mają swoje zalety i wady, ale łączy je to, że można do nich dolecieć za mniej niż 1000 zł, temperatura cały rok jest wysoka, a ceny podobne lub niższe niż w Polsce.
Na Tajlandię za mniej niż 1000 PLN ? Mógłbyś coś więcej napisać ?
Właśnie w takich podróżach najdroższy jest bilet, bo ceny tak jak wspomniałeś zazwyczaj są niższe niż w Polsce. Przykład – Tajlandia, wyspa Phuket, hostel od 4-5$(oczywiście z dostępem do Wi-Fi
)
Mam jeszcze pytanie odnośnie Twojego pomysłu na start-upy.
Zamierasz działać tylko na Polskim rynku, czy myślisz bardziej globalnie, bo przecież internet nie zna granic
?
Pozdrawiam
-
W Internecie jest już ponad miliard użytkowników, takie historie to raczej pojedyncze przypadki. Bez własnej dobrze prosperującej firmy lub dobrze płatnej pracy etatowej nie masz szans na zdobycie miliona złotych w 7 lat.
Ostatnio w sieci jest wysyp blogów opisujących jak od małej kwoty dojść do dużej, w większości przypadków te plany są jedynie marzeniami autorów. Czy ktoś widział bloga osoby która przynajmniej jest w 1/4 drogi do miliona? Jeśli ktoś zna takiego bloga chętnie go poczytam. Jeśli ktoś ma już taki kapitał to albo dojście do niego było strasznie nudne, lub nie ma czasu o tym pisać. Inwestowanie kilku tysięcy jest bardzo proste,
Ze swojego doświadczenia wiem że najważniejsze jest jak najwcześniej zacząć pracować na etacie, nawet podczas studiów, takie doświadczenie jest bezcenne. Trzeba wyrobić w sobie świadomość finansową, umiejętnie inwestować zebrany kapitał i przede wszystkim potrafić oszczędzać. Ja też nie chciałbym pracować na etacie, ale to jedyna PEWNA szansa na zebranie kapitału który mogę inwestować, dzięki czemu z każdym dniem zbliżam się do uzyskania niezależności finansowej dla mojej rodziny. -
@andrew
W Internecie jest już ponad miliard użytkowników, takie historie to raczej pojedyncze przypadki. Bez własnej dobrze prosperującej firmy lub dobrze płatnej pracy etatowej nie masz szans na zdobycie miliona złotych w 7 lat.
Tutaj nie chodzi do końca o zarobienie miliona PLN. Tylko o styl życia, żeby móc podróżowa, zwiedzać świat, robić co się chce i kiedy chce. Żyjąc w krajach typu Tajlandia, wydajemy znaczniej mniej niż w Polsce.
Prawdą jest, że takie historię założycieli facebooka czy nawet naszej-klasy są wyjątkowe i niepowtarzalne. Ich twórcom udało się zbić majątek w bardzo szybkim czasie, to tak jak wygrana w lotto.
Jednak napisałeś, również, że internet ma miliard użytkowników, a co za tym idzie, kryję się tam ogromny potencjał do wykorzystania
Uzyskanie 2-3k miesięcznie jest jak najbardziej możliwe(nawet w polskim internecie). A taka kwota pozwoli na styl życia, do jakiego dąży autor. -
„Ostatnio w sieci jest wysyp blogów opisujących jak od małej kwoty dojść do dużej, w większości przypadków te plany są jedynie marzeniami autorów. Czy ktoś widział bloga osoby która przynajmniej jest w 1/4 drogi do miliona? Jeśli ktoś zna takiego bloga chętnie go poczytam. Jeśli ktoś ma już taki kapitał to albo dojście do niego było strasznie nudne, lub nie ma czasu o tym pisać. Inwestowanie kilku tysięcy jest bardzo proste,”
Zgadzam sie z tym. Jest bardzo malo lub nie ma wcale blogow osob, ktore przebily sie przez poczatki i sa juz powiedzmy w 20-30% planu. Z drugiej strony nie kazdy chce zarobic milion. Ja w ogole nie mam takiej ambicji. Na blogu nie pisze o tym jaki jest moj cel finansowy i ile zarobilam kwotowo. Nie widze potrzeby dzielenia sie ta informacja ze swiatem.
Gdybym teraz zwinela skrzydla i wrocila do PL to moglabym zyc juz z tego co zarobilam/zainwestowalam plus z wynajmu nieruchomosci itp. Problem jest taki, ze ja wcale nie chce zyc w PL. Przy wyborze miejsca do zycia biore pod uwage tylko kraje, ktore zapewniaja darmowa sluzbe zdrowia, bo nie mam zamiaru na starosc przeprowadzac sie lub placic za wszystko. Dlatego musze sobie jeszcze poharowac i poinwestowac na zycie bez pracy w UK co jest znacznie trudniejsze.
-
@andrew zgadzam się z Tobą i podzielam sceptycyzm co do realności wizji naszych przyszłych „milionerów”. Znacznie sensowniej czyta się blogi skupiające się na optymalizowaniu oszczędności i inwestycji tu i teraz – np. blog appfundsa.
Szczególnie brakuje mi blogów, które prezentują długofalowe podejście do oszczędzania, inwestowania itp. człowieka, który ma konkretne ambicje i plany zawodowe. Tj. nie tylko pracuje aby zarobić kasę, którą wyda na to co kocha – tylko np. chce być chirurgiem, kręci go gmeranie w ludzkich wnętrznościach
adrenalina trudnych operacji, w dojrzałym wieku chciałby doczekać się poważania jako dobry specjalista …
Jestem świeżo po lekturze Kiyosakiego i strasznie uderzyło mnie to, że on sam lubił robić pieniądze, kupować domy, czytać o inwestycjach i tylko dla osób podobnych do niego nadają się takie rady. -
Cześć,
ten Maneesh to totalny świr.Oglądnąłem jego klip kilka razy i Ciągle nie kapuję,jak on zarabia:) I to właśnie prowadzi do ciekawej kwestii – czy ludzie,którzy przeciętnie obsługują komputer,są zwykłymi,szarymi użytkownikami,mogą podążać śladem Ferrisa, Manessha i im podobnych? Nie znam się na programowaniu,pozycjonowaniu itp., czy jestem wobec tego skazany na etat?
–
Michał -
„To że najwięcej ludzi w ten sposób zarabia nie oznacza, że to jedyna słuszna droga. Bardzo mnie to męczy na studiach, że się wciska wszystkim studentom ich pozycję jako pracownik, a nie jako pracodawca. Jeżeli chce się osiągnąć coś więcej, to jedyna droga to droga alternatywna. Ile procent pracowników etatowych w ogóle ma szansę na zarobki chociażby rzędu 5000 zł netto miesięcznie? Na etacie zawsze masz odgórnie ustaloną maksymalną wysokość zarobków.”
Nie mówię że etat to jedyna słuszna droga, ale skoro jesteś na studiach to sądziłem że chce zdobyć świstek który pozwoli Ci znaleźć pierwszą pracę na etacie. Według pierwsza praca według mnie jest bardzo ważna bo zbierasz doświadczenie którego nie dostaniesz na studiach.Pytanie co znaczy dla Ciebie osiągnąć więcej? Według mnie najwięcej możesz nauczyć się od innych, ale tylko przez bezpośrednią współpracę. Ja przez jakiś czas wolałem zarabiać mniej ale móc pracować nad dużym projektem z zespołem utalentowanych osób od których mogłem się wiele nauczyć. Na etacie Twoje zarobki wyznacza zdobyta wiedza i doświadczenie, po studiach masz trochę wiedzy ale brak doświadczenia, którego nie zdobędziesz czytając blogi.
Etat jest pewny? W każdej chwili możesz być zwolniony. Nie masz na to żadnego wpływu.
Pewne są wpływy z etatu , pozwoliły mi zbudować fundusz bezpieczeństwa na takie wypadki. Poza tym jeśli jesteś zdolny i masz doświadczenie to raczej długo pracy nie będziesz szukał, aby firma odniosła sukces potrzebuje takich pracowników.
I wszystko jest w porządku. Ja się zbliżam w alternatywny, szybszy ale i być może bardziej ryzykowny sposób.
Dlaczego z góry zakładasz że Twój sposób jest szybszy? Na razie jest równie dobry jak każdy inny plan który nie został zrealizowany. -
@Marcin, bardzo ciekawy i jak że osobisty wpis, a do tego fajnie napisany
Co do miejsc w których można tanio pomieszkać dodałbym jeszcze Indie, choć moim faworytem jest Nowa Zelandia
to raczej „tani” kraj nie jest a i przelot trochę kosztuje. Mam mała prośbę do Ciebie czy możesz przybliżyć na czym tak naprawdę polegał biznes Pan Maneesh’a Sehti? To ten z drugiego filmiku. Jak dla mnie idea jest trochę mało jasna? Czy tylko dla mnie?
Pozdrawiam !
Andrzej -
Świetny wpis!
Również na moim blogu zamierzam wyeliminować wykresy mojego majątku. Ja zdecydowałem się na to z innych przyczyn: coraz trudniej jest mi wycenić wszystko to, co tworzę. Dlatego też nie ma sensu szacowania wartości i męczenia się z tym.
Tuż przed świętami nabyłem 4HWW w wersji PL, wchłonąłem w ciągu dwóch dni i również zaraziłem się tym stylem bycia i życia. Póki co jestem na etapie budowy własnego więzienia, jednak mimo wszystko staram się coraz więcej rzeczy delegować moim pracownikom. Ale, o tym będę pisał już na swoim blogu! ;]
Po tym wpisie jeszcze z większą chęcią czekam na Twoje wpisy. -
Tak, to prawda, zrobiła się miesięczna przerwa. Niestety sesja, choroba, święta, projekty w firmie doprowadziły do takiego momentu, w którym nie tyle nie mam czasu, co po prostu nie miałem weny.
Cieszę się jednak, ponieważ co parę dni udaje mi się wyeliminować kolejne elementy marnotrawienia czasu
-
@Marcin, dzięki za odpowiedź, teraz rozumiem dlaczego nie rozumiałem
Cała moc w magicznym programie, reszta jest jak najbardziej zrozumiała. Odnoszę wrażenie że program który skutecznie wyszukuje najbardziej popularne frazy czy tylko słowa kluczowe jest wart więcej niż 1k zł, ale nie jestem programistą więc to tylko moja subiektywna opinia
Taki program może mieć spory potencjał, popularność fraz zmienia praktycznie dzień w dzień. Oczywiście są słowa która zawsze będą potencjalnie wysoko, ale chyba nie o to chodzi żeby pisać o seksie i mp3 w jednym artykule
Myślę że ów cały program sprowadza się do paru sprytnych algorytmów, pytanie tylko jakich
Powodzenia w szukaniu!
Pozdrawiam!
Andrzej -
Bardzo fajny wpis. Rzeczywiście panuje kult etatu, choć wydawałoby się, że kryzys pokaże, jakie złudne jest poczucie pewności i stabilizacji związane z tą pracą. Dla mnie etat ma kilka wad: często traci się czas, ponieważ odsiadujemy 8 godzin nawet gdy realnej pracy starcza na 3 godziny. Poza tym lepiej mieć kilka źródeł dochodów niż jedno – praktycznie niemożliwe, żebym nagle straciła wszystkie zlecenia, a etat można stracić.
-
Marcin, nie powinieneś chyba uważać takiego programu, stworzonego przez kogoś innego, za złotego Graala. Po pierwsze, ktoś Ci może sprzedać byle co, po drugie twórca zachowa dla siebie lepszą i wydajniejszą wersję (a Ty i tak nie bedziesz mógł tego sprawdzić), po trzecie i najważniejsze: To tworzenie spamu. Myślę, że Google powinien tylko zamieszczać reklamy w wyszukiwaniu , a nie na stronach innych uzytkowników, bo z tego powstaje bagno.
Poprawna droga, to stworzenie alternatywy dla Google – nowa, lepsza wyszukiwarka dyskryminująca strony bezwartościowe, klony, soapy i inne badziewie. Jak tylko coś takiego powstanie, to Google wyląduje na śmietniku.
Czyli zamiast studiować byle co, trzeba zostać dobrym informatykiem. To dobra pensja i niezależność nawet dla pracy na etacie (znam te realia), łatwe stworzenie swojego biznesu i dobre cwiczenie umysłu.
-
Pisalam juz o tym wczesniej, ale powtorze sie. Nie ma powodu, zeby nie wykorzystac czasu na etacie na wlasne potrzeby, po tym jak juz wykonamy prace. Nikt nie musi siedziec 5h i gapic sie bezmyslnie w ekran czy czytac jakies bezwartosciowe strony. Mozna w tym czasie poczytac jakies materialy w pdf czy innym formacie, pouczyc sie jezykow itp.
Ja kulam do egzaminow informatycznych, co bylo zwiazane z moja praca i zawodem, ale te egzaminy daly mi mozliwosci znalezienia lepszej pracy. Gdybym robila to tylko w wolnym czasie to zajeloby mi to dwa razy dluzej. Pracodawca mial korzysc, bo mial specjaliste, a ja moglam skoczyc wyzej. -
Sam Maneesh mówi, że tworzą artykuły o świetnej jakości. Ludzie wchodzą na takie strony i znajdują to, czego szukają - tworzą kopie i klony z wartościowych stron. Powiedzmy, że jakiś naukowiec wynalazł cudowny lek. Umieścił artykuł w piśmie fachowym. Przeczytało go kilku pasjonatów. Potem jakiś dziennikarz opisał streszczenie na stronie swego pisma. Potem kilku „specjalistów” z Indii zrobiło klona i pozycjonowało go. W wyszukiwarce pojawia się najbardziej pozycjonowany i mniej wartościowy klon klona. Raz, że nieetyczne, dwa: co ma z tego ten naukowiec, trzy: klon klona, na ogół ma błędy i pominięcia.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenie. Jeśli nastawiłeś się na zarabianie na reklamach na klonach, nie możesz tego ganić
PS
Stawki w AdWords dla wyszukiwarki Google są 15-30 razy wyższe niż na stronach partnerskich oraz kilkakrotnie skuteczniejsze, stąd wniosek, że stworzenie innej, alternatywnej wyszukiwarki da twórcy miliardy. I to jest biznes! -
Fajnie, że masz własne zdanie, plany i obraną drogę. Uda się w wyznaczonym czasie czy nie – to tak naprawdę nie jest ważne, bo mamy prawo do błędów i nauki w oparciu o nie.
Nie wiem czy panuje kult etatu – ja bym tego tak nie nazwała. Wiele osób powie, że etat to ta łatwiejsza droga – tu też jest pole do dyskusji. Na szczęście każdy z nas może wybrać, ale łatwiej takie wybory (etat, własna działalność czy inny sposób zarobkowania) podejmować osobom w twoim wieku, niż tym, które studia zaczynały 8, 10 i więcej lat temu, dlatego niektórzy nigdy nie zdobędą się na ryzyko zostawienia wszystkiego co mają obecnie np. etatu, który ich utrzymuje, aby realizować marzenia o czymś co uda się lub nie, nawet wiedząc, że do odważnych świat należy. -
Jakby nie bierzecie pod uwagę prac, których nie da się wykonywać inaczej niż na etacie. I jeszcze większej rozmaitości profesji, które przynoszą sporą satysfakcję, przyzwoitą kasę, ale nie da się ich wykonywać w wymiarze 4 godzin tygodniowo. W ogóle zresztą mam wrażenie, jakbyście nie doceniali satysfakcji z dobrze wykonanej pracy – czy naprawdę nie macie takich doświadczeń ?
-
Na czym pracodawca ma Cie przylapac? Na poszerzaniu wiedzy? Bez przesady. Nikomu nie sugeruje rozkladania gazety na biurku tylko czytanie dokumentow na komputerze po skonczeniu zleconych zadan. Jeszcze nie slyszalam nigdy, zeby przylapali kogos na zdobywaniu wiedzy i wywalili go za to.
Jak ktos zacznie zawalac prace i nic nie bedzie robil poza czytaniem swoich rzeczy to na pewno naraza sie na ryzyko.Naprawde mozna sobie poradzic. Zmienia sie tytul dokumentu, zeby w naglowku Worda czy Adobe wyswietlalo sie cos adekwatnego do wykonywanego zajecia, otwiera sie dokument na pol ekranu itp. Predzej pracodawca przyczepi sie do przegladania internetu niz otwartego dokumentu.
Dostanie nagany to nie jest prosta sprawa. Trzeba sobie niezle zarobic na to i na pewno nie poszerzaniem wiedzy czy czytaniem dokumentow na komputerze. Przez 10 lat nigdy nikt nie zwrocil uwagi na to jaki dokument czytam w pracy na ekranie.
Demonizujesz kierownika i prace na etacie.
-
@Marcin
“Według mnie najwięcej możesz nauczyć się od innych, ale tylko przez bezpośrednią współpracę”
A czy musi się to odbywać w relacjach pracodawca-pracownik i Ty musisz być tym drugim? Wolę zyskiwać doświadczenie będąc pracodawcą.
Ja pisałem o relacjach pracownik – pracownik, tutaj ten drugi ma więcej doświadczenia i warto z tego korzystać. Takie zdobywanie wiedzy jest według mnie bardziej efektywne niż czytanie poradników i blogów.
“Na etacie Twoje zarobki wyznacza zdobyta wiedza i doświadczenie”
Powiedz to setkom ludzi, którzy wyjechali z Polski, bo nie mogli znaleźć pracy. Powiedz to setkom nauczycieli, którzy pracują w zawodzie kilkanaście lub kilkadziesiąt lat i dostają za naprawdę ciężką pracę grosze.
Z tych setek ludzi duża część wyjechała bo nie było dla nich perspektyw i skusiły ich większe zarobki z pracy fizycznej. Z moich znajomych większość osób po studiach wyjechała za granicę po to aby właśnie zdobyć doświadczenie i część planuje wrócić do Polski. Zdolne i utalentowane osoby za granicą są cenione bardziej niż w Polsce. Jeśli chodzi o nauczycieli to zakładam że nie piszesz o nauczycielach akademickich. Niestety nauczyciele w szkołach rzeczywiście zarabiają za mało, ta praca wymaga powołania i część osób nie robi tego dla pieniędzy a część zarabia dodatkowo wykorzystując swoją wiedzę w inny sposób (korepetycje, praca w prywatnych szkołach).
“Dlaczego z góry zakładasz że Twój sposób jest szybszy? Na razie jest równie dobry jak każdy inny plan który nie został zrealizowany”
Ponieważ na razie jest w trakcie realizacji, a nie po. Gdybym stosował “tradycyjny sposób” trzymałbym wszystkie moje pieniądze na jakichś lokatach, a zysk wynosiłby rocznie kilkadziesiąt zł.
No właśnie, jesteś w trakcie realizacji i nie wiesz jak rzeczywiście będzie Ci szło. Na razie nie masz podstaw mówić że Twoje podejście jest szybsze od pracy na etacie. Negujesz pracę na etacie a według mnie praca na etacie i inwestowanie może iść w parze i przynieść większe korzyści niż tracenie czasu na szukanie swoje Graala.
A co do etatu posłużę się słowami Seneki:
“Do przyczyn nieszczęść naszych należy bowiem także i to, że żyjemy kierując się cudzymi przykładami i nie powodujemy się rozsądkiem, ale dajemy się porwać przyzwyczajeniu. Jeżeli robi coś niewielu ludzi, nie chcemy tego naśladować, a gdy zaczyna robić większość, idziemy za nią, jakby coś się stawało lepsze przez to, że dzieje się częściej”.
Warto się nad tym zastanowić.
Znów stosujesz uogólnienia, etat etatowi nie równy, ja cały czas zakładam że jeśli jesteś zdolnym i utalentowanym człowiekiem to na etacie też można dużo osiągnąć.
-
Ciekawe jakby to bylo, gdyby 3/4 populacji „pracowalo” po 4h tygodniowo? Oczyma wyobrazni widze, jak szybko budowana jest infrastruktura, stadiony, domy i mieszkania, urzednicy zalatwiajacy sprawy tylko w poniedzialki miedzy 12-16 a pozniej to juz tylko wycieczki, podrozowanie, wizyty w zakladach pracy
Raj! -
Marcin, pięknie tym komentarzami pokazujesz innym, że tam gdzie jest determinacja to i sposób się znajdzie
. Większość ludzi chce mieć kasę od razu, ale nie tędy droga – nie mamy tworzyć rewolucji tylko cały czas ewoluować. Ja handluje oponami od 2 lat na allegro, każdy na początku się śmiał, że zarabiam złotówki. Ale dzięki tym złotówką doszedłem do od 600 zł do 1000 zł tygodniowo i przy tym zleciłem wszystko firmie z którą współpracuje, nie musze juz jechać po opony, pakować je i wysyłać. Zleciłem im wszystko, jedyne co robie to dzwonie i zlecam. Zasada 80/20 na prawdę dział i wszystko idzie w dobrym kierunku gdy tylko planujemy ten kierunek.
Ktoś kiedyś powiedział, że najlepszą „zemstą” jest to, że ludzie z Ciebie kpiący nagle widzą, że Ci się udało.
Ty jeździsz na majorke a oni dalej siedzą przy grillu na ogrodzie i dalej zazdroszczą. -
„Ciekawe jakby to bylo, gdyby 3/4 populacji “pracowalo” po 4h tygodniowo?”
Hehe, obawiam sie, ze znalazloby sie sporo miejsc, gdzie pracuje sie tylko 4h efektywnie, a reszta tygodnia to obijanie sie, ploteczki, kawka, internet, facebook itp
-
Drogi Marcinie,
ostatnio moja sytucja zyciowa przewrocila sie do gory nogami (we wszystkich sferach: edukacyjnej, rodzinnej, towarzyskiej i mieszkaniowej). Wszystko stalo sie na dniach i niespodziewanie. Szukalem w necie informacji ktore mogly mi pomoc i tak jakos sie zlozylo ze trafilem na twoj blog. Przeczytanie calosci postow i do tego ksiazki ferisa zajelo razem ze 30 godzin, bo 2 bite dni od rana do wieczora. Wszystko to zainspirowalo mnie dosc mocno, zaczalem planowac. teraz kombinuje nad swoim zautomatyzowanym internetowym biznesem, nie chce byc jakims milionerem rentierem poki co, ale idea 4hww to teraz numer jeden dla mojej koncetrancji. obejrzalem filmik z maneshem i zauwazylem ze jego model jest bardzo podobny do twojego (park stronek z adsense, tanie podroze, malo rzeczy etc etc).
W takim razie nie moglem sobie odmowic zeby zapytac cie o szczegoly takiej dzialalnosci. Konkretnie przyda mi sie wiedza na temat jak promujesz swoje stronki (np ta o lokatach, kartach bezstykowych, wakacje w raju itd) tak by przynosily ci dochod oraz tak juz bardziej z ciekawosci to jaka jest struktura twoich dochodow (wiem ze wlasnie wywaliles tego typu info, ale mnie interesuje tylko schemat a nie kwoty etc etc). Wogole to jesli masz jakiekolwiek wskazowki do takiej dzialalnosci jak park dochodowych stronek to chetnie bede czytal twoje porady. Dodam ze tworzenie tresci i tekstu nie jest dla mnie problemem, nie tylko po polsku ale tez po angielsku.
Na koniec to dzieki za wielka robote ktora odwalasz piszac tego bloga. Pozdrawiam :] -
Poruszona była w początkowych komentarzach kwestia zarobków blogerów dążących do miliona i stwierdzenie, że mrowie jest takich jak Marcin, a cisza o takich którzy mieliby np 500 tys. $
Moim zdaniem to prawda, bo inne rzeczy spotykają ludzi (szczególnie młodych gdzie wiele się szybko może zmienić). A z drugiej strony nawet jeżeli chciałbym się chwalić swoimi pieniędzmi, to bym tego nie robił, bo powyżej pewnej sumy znajdą się ludzie, którzy będą chcieli te pieniądze ukraść przyszłemu milionerowi.
-
” A z drugiej strony nawet jeżeli chciałbym się chwalić swoimi pieniędzmi, to bym tego nie robił, bo powyżej pewnej sumy znajdą się ludzie, którzy będą chcieli te pieniądze ukraść przyszłemu milionerowi.”
Bez przesady internet mimo wszystko ale pozwala na pewna anonimowość, a co do pieniędzy to pokazywanie ich realnego przyrostu jest tylko i wyłącznie zaletą według Mnie. Zyskuje się autentyczność i prawdziwość swoich stwierdzeń i działań.
Appfunds ma kwotę ok 46 tys. i dalej swobodnie przedstawia swoje poczynania, blogów podobnych do tego jest przynajmniej kilka, a osób z takimi planami znacznie więcej tylko że jakoś nie idzie im kolorowo…
Tak jestem sceptykiem jeżeli chodzi o zarabianie w taki sposób, wiem że są ludzie którym się udało i na pewno będzie ich przybywać, być może jednym z nich stanie się autor tego bloga, ale ja w życie „milionera” z reklam, pp, itp. nie wierze.
Sukces można osiągnąć przez innowacyjność, a większość opcji, patentów to kopie kopi w tym naszym „polskim internecie”
-
„zauważ, że App Funds mimo wszystko jest bardzo anonimowy i wiele o nim i tak nikt nie wie.”
Appfunds na swoim blogu umieścił informacje że publikuje również w serwisie notowany.pl
mail do Appfunds to zbycha at o2.pl a na notowanym publikuje Zbigniew Papiński wiele jak nie większość newsów… może się mylę, a może nie jest jednak taki bardzo anonimowy.
-
* miało być zbychal
A co do tego przyrostu majątku to powoływałem się na przykład appfunds który nie prowadzi (chyba?) działalności biznesowej, tylko inwestycyjnej na różnych płaszczyznach i np. to ile ma pieniędzy nie decyduje o tym kto za ile mu sprzeda akcje czy certyfikaty to przecież oczywiste.
-
Podoba mi się motyw w filmie maneesh sethi jak wyciąga i pokazuje co ma w plecaku jeżeli tak pomyślimy to nic więcej nie potrzeba
zastanawiam sie jaki on ma internet ,satelitarny ?
-
Jan – manes korzysta z komórkowego internetu, mode pokazywał na filmiku. Z ciekawości sprawdziłem i okazuje się, że w indiach to barzo tani sport, w przeciwieństwie do naszych rodzimych opratorów nie kasują za to jak za zboże.,Oferta airtel inda za 1000 rupii co jest st ok. 60zł daje nielimitowny transfer danych. W polsce za te peniądze dostanie się pakiet góra klika gigabajtów. Po przejrzeniu wszystkich tarf okazuj sie ze nawet rozmowy u ciapatych mają tansze…
-
Bardzo ciekawy wpis. Moje podejście opiera sie na innych założeniach, ale cel jest zbliżony.
-
„4 hour working week” – dlaczego jest to świetne czytadło ale niekoniecznie dobra droga życiowa, gościnny post na blogu Wojciecha Kulickiego:
http://www.fiscalfizzle.com/2010/02/is-passive-income-real/





[...] który kilka dni temu obchodził rocznicę bloga – niechaj rentierstwo w zasięgu, klawiatura bez okruchów i teksty spójne mu będą [...]
[...] Jako literaturę uzupełniającą do wpisu chciałbym Wam polecić wpis wspomnianego już wyżej Gniotka o obieraniu sprecyzowanego celu, obejrzenie przemówienia Gare Vaynerchuk’a oraz wpis polecanego już na blogu Marcina (Rentiera) o tym że On też zmieniał plany i wciąż precyzował swoje cele. [...]