Uratuj czas z RescueTime

(autor: http://www.flickr.com/photos/visualpanic/)
Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić.
Albert Einstein
Czy chciałbyś wiedzieć ile czasu poświęcasz na bezproduktywne siedzenie przy komputerze? Poznanie prawdy może być bolesne, ale najprawdopodobniej okaże się zbawienne dla Twojej efektywności. Czy chcesz uratować swój czas?
Z pomocą nadchodzi RescueTime, bardzo proste i efektywne narzędzie monitorujące Twoje zachowania przy komputerze. Program zapisuje jakie strony i programy włączasz i ile czasu na nie poświęcasz. Każde działanie jest dodatkowo skategoryzowane (np. „Design & Composition > Writing”, „Entertainment > Video” czy „Business > Intelligence”) i określana jest produktywność danego działania – w skali od -2 (bardzo rozpraszające) do +2 (bardzo produktywne). Wiele stron i programów jest już w bazie RescueTime zdefiniowana i automatycznie nadawana jest kategoria i produktywność, ale są takie, gdzie trzeba samemu określić kategorię i produktywność.
Program oferuje wersję biznesową i osobistą darmową lub płatną. Na potrzeby tego wpisu skupiam się na wersji osobistej.
Aby pobrać program wystarczy wejść na główną stronę RescueTime i wykonać dwa kliknięcia. Po podaniu podstawowych danych dostajemy link do programu. Po instalacji program zostanie połączony z naszym kontem. Wszelkie statystyki wyświetlane są na stronie RescueTime. Po włączeniu program działa w trayu (prawy dolny róg ekranu) i automatycznie uruchamia się przy starcie systemu. Nie zauważyłem, żeby w jakikolwiek widoczny sposób spowalniał działanie komputera lub Internetu. Kliknięcie prawym przyciskiem myszy na ikonce RescueTime i wybór „Go To Dashboard” skieruje na stronę ze statystykami.
Bezpieczeństwo
Skoro już jesteśmy przy temacie monitorowania, to nasuwa się pytanie: czy nasze dane są bezpieczne?
Jak zapewniają twórcy, RescueTime nigdy w żaden sposób nie wykorzysta indywidualnych danych, ale może wykorzystać dane zbiorcze (np. którego dnia najwięcej ludzi siedzi przed komputerem). W każdej chwili można usunąć wszystkie dane, można także usunąć swoje konto. Żaden inny użytkownik nie może obejrzeć naszych danych, chyba, że na to sami pozwolimy publikując skrypt z wykresem aktywności. Program w żaden sposób nie pobiera również takich rzeczy jak hasła czy ciasteczka – loguje jedynie nazwę programu lub adres strony oraz godzinę włączenia i wyłączenia.
Główne funkcje
Najważniejszą funkcją programu jest monitorowanie aktywności przy komputerze. Po wejściu w swój panel ze statystykami mamy szczegółowo określone ile czasu, co do sekundy, spędziliśmy w jaki sposób. Najprościej przedstawić to na screenie z głównego panelu:

Cały panel jest bardzo intuicyjny i nie ma potrzeby go dokładnie opisywać – można się z nim zapoznać w kilka minut.
No dobra, a co takiego daje to monitorowanie? Otóż kiedy wiemy ile czasu marnujemy, zwiększa się motywacja, żeby ten marnowany czas ograniczyć. Korzystam z tego programu dopiero od tygodnia, ale zauważyłem, że w dużym stopniu wpływa on na to, co robię na komputerze. Kiedy wejdę w statystyki i zobaczę ile czasu straciłem w ciągu ostatnich dni, staram się to nadrobić i zaczynam robić coś produktywnego. Obijanie się nie przybliża do niezależności finansowej, a nikt nie będzie pilnował, czy dbamy o własną przyszłość. Ale może to zrobić RescueTime. Jak?
Najlepszą funkcją oprócz monitorowania są w RescueTime cele i alerty. W zakładce „goals” możemy ustawić sobie cel o przykładowym brzmieniu „I should spend more than 3.0 hours on average per day on all productive time” czy „I should spend more than 1.0 hour on average per day on writing”. Później w zakładce „goals” w panelu ze statystykami możemy obserwować ile nam brakuje do realizacji celu.
Alerty ustawia się podobnie jak cele, możemy sobie np. ustawić ostrzeżenie „Instantly alert me when I spend more than 1.0 hour per day on writing” czy „Instantly alert me when I spend more than 2.0 hours per day on all distracting time.”. Dzięki ostrzeżeniom, które mogą wyskakiwać w formie popupu w trayu albo być wysyłane na maila, wiemy kiedy wykonaliśmy dzienne minimum pracy albo kiedy za bardzo się obijamy. Wszystko działa automatycznie – raz ustawiasz i RescueTime będzie strzegł Twojego czasu. Niestety alerty są dostępne tylko w wersji pro.
Wersja pro
Głównym dodatkiem w wersji pro jest funkcja „get focused” – na określony czas program zablokuje dostęp do wszystkich stron oznaczonych produktywnością -2. Innym dodatkiem jest możliwość monitorowania tego, co robiliśmy offline. Wspomniane wcześniej alerty również są dodatkową funkcją wersji pro. Inną przydatną rzeczą jest nieograniczona pojemność konta – w darmowej wersji dane są przechowywane przez 3 miesiące. Roczna opłata za wersję pro to 64 dolary, ale dobra wiadomość jest taka, że wcale nie trzeba za nią płacić. RescueTime udostępnia program partnerski – każda osoba, która z naszego linka polecającego założy swoje własne bezpłatne konto przedłuży nam wersję pro o 2 tygodnie. A jeżeli ktoś od razu skorzysta z wersji pro, to dostaniemy 30 dodatkowych dni.
Ratujesz?
RescueTime to chyba najlepszy sposób na zautomatyzowane kontrolowanie własnej produktywności. Czasu nie wskrzesisz, ale możesz ograniczyć jego zabijanie. Każdy potrzebuje odpoczynku, więc nie należy dążyć do tego, żeby kompletnie wyeliminować czas spędzany na rozrywce, ale żeby go ograniczyć do rozsądnego minimum. Warto korzystać z RescueTime aby monitorować ile wkładamy pracy w naszą przyszłą niezależność finansową i ustawiać sobie cele dotyczące naszej produktywności. Bo bez (efektywnej!) pracy nie ma kołaczy!
Jakie są Twoje sposoby na kontrolowanie produktywności? Czy korzystasz z RescueTime?
PS. Tak, we wpisie jest mój link polecający, zyskuję dzięki temu dłuższy czas ważności konta pro. Moją naczelną zasadą blogowania jest, aby polecać to, co samemu uważa się za dobre, link polecający nie ma więc żadnego wpływu na moją opinię. Jeżeli jednak nie chcesz rejestrować się przez mój link polecający nie ma problemu, oto czysty link: RescueTime.
Podobne wpisy:
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz go skomentować lub zasubskrybować RSS i otrzymywać nowe artykuły na swój czytnik RSS.

A zobacze sobie
Zachwalasz program do którego dajesz ref linka. Hmmmmmmm…………………
@Nemo, ale kasy z tego nie ma, a co najwyżej wersję Pro na dłużej, więc co w tym złego ?
Hehe spodziewałem się tego, z tymi linkami polecającymi zawsze jest problem. Zachwalam program, który jest dobry. Gdyby nie był dobry, nie dawałbym reflinka. Ale warto to wyjaśnić dodatkowo we wpisie, dodałem PS.
@Nemo

Napisał artykuł, opisał program, możesz przeczytać to za darmo. Więc co jest złego w podaniu reflinku? Korzystają 2 strony, jedna dowiadue się o programie, druga zyskuje 15dni konta pro, co w tym złego? Odróżniajmy chamskie spamowanie reflinkami od zwykłego posta
Równie skuteczną metodą jest użycie zwykłego zegarka.
1.Przed włączeniem pc, wypisujemy na kartce to co mamy zrobić, z przybliżonym czasem wykonania czynności.
2.Włączamy PC, nastawiamy zegarek(budzik, timer etc.) i wykonujemy po kolei z kartki czynności.
3. Dzwoniący budzik w prosty sposób, powiadomi nas, czy zajmujemy się zadaniem
Pozdrawiam
MrMike – tylko, że taka metoda wymaga jednak większej uwagi i wysiłku. No i nie kontroluje co robimy między tymi zadaniami.
Metoda posiada wady, tak jak każda inna metoda
Oczywiście możemy sobie planować przerwy, i je uwzględniać pomiędzy zadaniami. Może komuś się to przyda 
No wiadomo, dla każdego inna metoda odpowiednia. Dla mnie najlepiej działa połączenie RescueTime + LeechBlock + maksymalnie dwa ważne zadania dziennie, które koniecznie trzeba wykonać.
Nie wiem gdzie mój poprzedni komentarz wcięło wiec piszę go raz jeszcze:
Jeśli odnosisz korzyść z czegoś to inaczej to oceniasz – nie jest to mój zarzut w kierunku Marcina tylko stwierdzenie prostej prawdy psychologicznej.
Poza tym mój inny zarzuut: “RescueTime nigdy w żaden sposób nie wykorzysta indywidualnych danych” - rozumiem że autor bloga daje na to jakąś gwarancję bo tak to jest ujęte. A same dane o tym ile czasu na jakich witrynach spędzamy to bardzo łakomy kąsek danych.
@Nemo, o bezpieczeństwie http://www.rescuetime.com/security
Wtedy nie potrzebuję ratownika czasu
Dobre do szpiegowania pracowników przy odpowiedniej wersji. Pewnie dużo zależy od tego, jak korzystamy z komputera. Ja już na szczęście coraz mniej bo po prostu tylko do pracy lub gdy potrzebuję jakiejś wiedzy. Wtedy się siada i robi co trzeba, kończy i idzie od komputera
Nemo – żaden Twój komentarz nie pojawił się wcześniej, więc zapewne wystąpił jakiś błąd – przepraszam. Ja jak gdziekolwiek coś piszę to zawsze sobie kopiuję treść do schowka, bo nigdy nie wiadomo czy coś się nie popsuje.
“Jeśli odnosisz korzyść z czegoś to inaczej to oceniasz” - ten argument nie ma tutaj zastosowania. A dlaczego? Bo polecając ten program nie dostaję pieniędzy, ale dłuższą wersję tego programu. A skoro jest to dla mnie korzyść, to znaczy, że ten program jest naprawdę tak dobry jak polecam. Zakładając, że byłbym taki głupi, żeby wciskać ludziom kit za pieniądze, ten argument mógłby mieć zastosowanie tylko wtedy, gdybym za polecanie dostawał pieniądze. Ale nie dostaję, dostaję tylko dłuższą wersję programu – gdybym z niego nie korzystał i uważał za słaby nawet nie wrzucałbym tutaj reflinka i w ogóle nie byłoby tego wpisu. O bezpieczeństwie skopiowałem z podstrony, którą podał Mauro, ale zedytowałem we wpisie, że zapewniają twórcy, a nie ja, jeżeli to ma jakieś znaczenie.
Mauro – to czy czegoś takiego potrzebujemy rzeczywiście zależy od naszego stylu życia, bo jeżeli np. w ogóle nie pracujemy na komputerze to nie ma sensu ratować czasu, skoro komputer gra wtedy rolę rozrywkową + do nauki.
Dobry wpis.
Znalazłem ten program w internecie równy rok temu i również opisałem go na blogu. Patrząc dzisiaj na rozwój funkcjonalności na przestrzeni tego roku, jestem pod ogromnym wrażeniem ekipy, która pracuje nad tym systemem.
Korzystam i polecam.
Pamiętam, że coś u siebie na blogu pisałeś, ale nie skojarzyłem, że to był dokładnie ten sam program. Nawet widzę, że dałem podobny tytuł wpisu do Twojego hehe. Ale uprzedzam – nie widziałem tego wpisu od zeszłego lutego, kiedy go opublikowałeś. Tak czy siak ważne, że program się rozwija i dobrze się ma, bo to bardzo przydatne narzędzie.
Próbuje do tego dojść ale chyba się jednak nie da stworzyć swoich własnych kategorii ? To było by bardzo pomocne. A można jakoś stronę do innej kategorii dodać ?
Można wybrać inną kategorię, klikasz taką ikonkę z kartką i ołówkiem obok nazwy kategorii przy danym programie/stronie i wybierasz co chcesz. A jak wejdziesz w settings (w prawym górnym rogu jest link) to masz “categories” i tam możesz sobie dodawać kategorie.
Marcin mam pytanie. Dodam kategorie i co? Mam wpisać w niej adresy blogów które czytam czy stron? W jaki sposób program odróżnia np. blog o treści finansów od bloga o samochodach? W jaki sposób strony są podzielone na kategorie? Czy ja sam muszę wprowadzać wszystkie strony do kategorii? Alerty i cele są w wersji podstawowej?
Pzdr.
Jak masz zakładkę “activities” to tam masz wypisane programy i strony jakie włączałeś. I tam sobie możesz wybrać inną kategorię. Program nie odróżnia sam z siebie stron, myślę, że bazuje na tym do jakiej kategorii przypisało go najwięcej osób. Sporo stron już automatycznie jest przypisywanych i to trafnie, ale jak Ci nie odpowiada to możesz zmienić sobie kategorię lub poziom produktywności. Cele są w wersji podstawowej, alerty są w wersji pro. Generalnie cele też wystarczą, bo możesz sobie włączyć panel i zobaczyć ile Ci brakuje do wykonania celu albo czy już go wykonałeś. Alert to coś takiego, co Cię poinformuje automatycznie.