Prawo Parkinsona, czyli jak zrobić więcej w mniej czasu

(autor: http://www.flickr.com/photos/dennajones/)

51 lat temu 49-letni brytyjski pisarz Cyril Northcote Parkinson opublikował swoje najsłynniejsze dzieło pod tytułem „Prawo Parkinsona” z podtytułem „lub w pogoni za postępem”. Satyra o organizacji pracy urzędników z miejsca stała się bestsellerem, a autorowi zapewniła dużą popularność. Parkinson w książce opisał nie tylko rozrastającą się biurokrację, ale także między innymi wyśmiał brak kompetencji wśród urzędników, sparodiował styl bycia grubych ryb czy napisał poradnik jak pozbyć się pracownika w wieku przedemerytalnym. Prawo opisane w książce, choć początkowo będące satyrą, szybko zostało zaakceptowane na całym świecie jako fakt.

Książkę otwiera zdanie, które jest tematem dzisiejszego wpisu:

Im więcej czasu mamy na wykonanie jakiejś pracy, tym więcej czasu nam ona zabiera.

Innymi słowy: „Najbardziej zajęty człowiek to ten, który ma mnóstwo czasu”. I nie ma w tym stwierdzeniu nic na wyrost. Dobrym przykładem ilustrującym to prawo jest przytoczony przez autora przykład starszej pani, która nie ma nic do roboty i chce wysłać pocztówkę. „Godzinę zabierze jej znalezienie pocztówki, drugą – szukanie okularów, pół godziny odnalezienie adresu, godzinę i kwadrans napisanie tekstu, dwadzieścia minut – wahanie, czy wziąć parasol idąc do skrzynki na sąsiednią ulicę”.

Chyba każdego chociaż raz w życiu spotkała sytuacja, kiedy zapomniał coś zrobić i zostało mu na to tylko kilka godzin. Jeżeli normalnie napisanie kilkustronicowego referatu może zająć cały dzień z przerwami, to przy bardzo napiętym terminarzu da się go napisać w ciągu godziny czy dwóch. I często okazuje się, że jest lepszy niż ten pisany cały dzień. A wszystko dzięki temu, że aby zdążyć przed deadline’em musimy maksymalnie skupić się na wykonaniu zadania.

Zazwyczaj na przeciętny wpis na tego bloga poświęcam minimum 120 minut – w tym napisanie pierwszej wersji, po „odleżeniu” poprawki, a potem poszukiwanie zdjęcia i formatowanie tekstu. Niedawno przez cały dzień, na który przypadała publikacja wpisu, zmagałem się z chorobą i nie byłem w stanie nic napisać. Dopiero około 22:00 doszedłem do siebie. Mimo to udało mi się napisać w niecałą godzinę dosyć długi wpis, znaleźć zdjęcie i opublikować go. A później okazało się, że stał się jednym z najczęściej komentowanych wpisów na blogu.

Parkinson napisał: „Praca, którą należy wykonać, nabiera znaczenia i staje się bardziej skomplikowana w stosunku wprost proporcjonalnym do czasu, jaki jej można poświęcić”.

Z prawa Parkinsona wynika prosta zależność: im mamy więcej czasu na wykonanie zadania, tym gorzej nam pójdzie z jego wykonaniem. Dlatego o wiele lepiej jest nadać sobie bardzo krótki deadline niż bardzo długi, bo wbrew pozorom prawdopodobieństwo lepszego wykonania zadania jest wtedy, kiedy mamy bardziej ograniczony czas.

Jeżeli jest coś do wykonania na za dwa miesiące (np. jakaś analiza), to ile osób zacznie wykonywać je dzisiaj? Dokładnie, prawie nikt. Wszyscy będą odkładać rozpoczęcie prac na kolejny dzień, tydzień lub miesiąc. A gdyby na to samo zadanie dać 24 godziny? Wszyscy musieliby się zabrać do pracy teraz, a analiza zostałaby zapewne napisana w bardziej spójny sposób niż te pisane przez długi okres czasu.

Jeżeli mamy mało czasu, to skupiamy się tylko na tym, co naprawdę ważne. Ale bez przesady, nikt w godzinę nie napisze 30-stronicowej analizy! Terminy mają być bardzo krótkie, ale realistyczne.

Prawo Parkinsona można przenieść na realizację swoich celów i marzeń. Dlaczego zdecydowałem, że chcę zostać milionerem w ciągu 7 czy 8 lat zamiast w ciągu 20 lub 30? Oprócz tego, że chcę się szybciej cieszyć bogactwem wiem, że gdybym wyznaczył sobie tak długi deadline jak np. „zostanę milionerem w 2030 roku”, to nie skupiałbym się na tym tak bardzo, bo miałbym jeszcze sporo czasu.

Ale i teraz zauważam, że za mało skupiam się na swoim celu, co opisałem we wpisie „Dlaczego długoterminowe planowanie nie zdaje egzaminu?”. Potrzebuję jeszcze krótszych deadline’ów, aby móc za każdym razem w pełni poświęcać swoją uwagę na dopięcie terminu. Odległy cel nie motywuje tak bardzo jak ten bliższy i skłania do przekładania konkretnych działań na przyszłość. A przekładając pracę na przyszłość, nigdy nie zostanie się rentierem. Dlatego do końca tego roku wyznaczam sobie deadline na opracowanie planu konkretnych działań, jakie muszę podjąć w styczniu, a następnie w ciągu I kwartału 2010 roku, aby przybliżyć się do symbolicznego pierwszego miliona.

Jest to ostatni wpis w tym roku, dlatego życzę wszystkim, aby ten następny był rewolucyjny w Waszych życiach. „Jeśli będziesz ciągle robił to, co zawsze robiłeś, zawsze otrzymasz to, co ciągle otrzymywałeś. Jeżeli to, co robisz, nie działa, rób coś innego”. Niech 2010 rok będzie dla Was rokiem pełnym nowych doświadczeń, które będzie można przekuć na sukces.

Podobne wpisy:

  1. Prawo poprzedzania, czyli osiągnięcie celu to nie największa nagroda
  2. Jak znaleźć więcej czasu na czytanie ulubionych blogów?

Produktywność, Sukces

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz go skomentować lub zasubskrybować RSS i otrzymywać nowe artykuły na swój czytnik RSS.

Komentarze

Komentarzy: 26 do “Prawo Parkinsona, czyli jak zrobić więcej w mniej czasu”

Zostaw komentarz

(wymagany)

(wymagany)


Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.