Poznaj 7 osób, które żyją nieszablonowo

(autor: http://www.flickr.com/photos/iloveblue/)
Największa inspiracja i motywacja pochodzi od ludzi, którym się udało. Ich doświadczenia są pasjonujące, a ich rady pomagają to samo osiągnąć innym. W dzisiejszym wpisie przedstawię 7 osób (autorów sześciu blogów), które żyją nieszablonowo. Każda z nich prowadzi bloga i za darmo dzieli się na nim swoją wiedzą – skorzystaj z tego!
1. Life After Cubes – Jason i Sharon
Jason i Sharon rzucili pracę w korporacji i wyjechali w roczną podróż do Azji, na którą wcześniej odłożyli 50 tysięcy dolarów. Skąd mieli pieniądze? Dowiesz się o tym z tego wpisu: How we saved $50,000 and are now traveling for a year. Wykorzystanie automatyzacji w oszczędzaniu czyni cuda. Jason i Sharon do 18 lutego 2010 roku byli w Kanadzie (skąd polecieli do celu, czyli do Azji), Chinach, Wietnamie, Kambodży i Tajlandii. Więcej o ich planach turystycznych możesz się dowiedzieć tutaj: http://www.lifeaftercubes.com/map/. Na blogu pojawiają się nie tylko ciekawe wpisy o odwiedzanych krajach, ale także ogółem o podróżowaniu i zarabianiu pieniędzy.
2. Thrilling Heroics – Cody McKibben
Cody McKibben od 2007 roku pracuje na własny rachunek, a od listopada 2008 roku rozpoczął mobilny styl życia. Odwiedził już 20 krajów, obecnie mieszka w Tajlandii skąd wyjeżdża czasami do sąsiednich krajów. Cody McKibben jest programistą i doradcą w zakresie marketingu internetowego. O jego pasjonujących doświadczeniach po pierwszym roku pobytu za granicą możesz przeczytać w tym wpisie: My Christmas Update: Reflections After 1 Year Living Abroad. Cody należy do grupy najbardziej rozpoznawalnych blogerów z dziedziny mobilnego stylu życia. Również dzięki jego inicjatywie ruszył blog untemplater.com, który skupia ludzi myślących nieszablonowo i chcących żyć tak, jak tego pragną.
3. The Four Hour Workweek – Timothy Ferriss
Czy komuś jeszcze trzeba go przedstawiać? Timothy Ferriss jest autorem książki „The Four Hour Workweek”, którą powinien przeczytać każdy. W 2002 roku Tim wystartował z firmą, która sprzedawała suplementy dla sportowców. W ciągu 2 lat stała się ona bardzo dochodowym biznesem. W 2004 roku Ferriss wyjechał w podróż, z której wrócił 2 lata później. Swojego biznesu doglądał zdalnie. Rok później wydał wspomnianą wcześniej książkę. W 2009 roku sprzedał swój biznes i został aniołem biznesu. Inwestuje w obiecujące spółki internetowe, a oprócz tego rozwija swoje pasje i podróżuje. Jego blog to kopalnia wiedzy z wielu dziedzin – wspaniała lektura.
4. Vagablogging – Rolf Potts
Rolf Potts może być znany niektórym czytelnikom zainteresowanych długoterminowym podróżowaniem – napisał klasyczną już książkę „Vagabonding: An Uncommon Guide to the Art of Long-Term World Travel”. Rolf Potts zarabia na życie pisząc artykuły o podróżowaniu do czasopism takich jak National Geographic Adventure czy National Geographic Travel, do gazet, a także na strony internetowe. Swoje pierwsze podróże sfinansował dzięki pracy jako projektant ogrodów, a następnie jako nauczyciel angielskiego w Korei Południowej. Jego blog zawiera mnóstwo informacji dotyczących podróżowania z różnego punktu widzenia.
5. Almost Fearless – Christine Gilbert
Christine Gilbert w lipcu 2008 roku rzuciła pracę jako menedżer w dużej korporacji z listy Fortune 500, aby zostać wolnym strzelcem i móc żyć mobilnie. Sprzedała wszystko, co posiadała i razem z mężem i dwoma psami (nawet z dwoma psami da się podróżować!) wyjechała w świat. Do tej pory była w 13 krajach. Podobnie jak Rolf Potts Christine jest wolnym strzelcem – dziennikarką. Teraz żyje, gdzie chce i podróżuje, kiedy tylko przychodzi jej na to ochota. Na jej blogu znajdziesz mnóstwo informacji o mobilnym stylu życia i ogólnie pojętym projektowaniu życia.
6. The Art of Non-Conformity – Chris Guillebeau
Chris Guillebeau nigdy nie pracował na etacie. Przez całe swoje życie pracuje na własny rachunek. Zajmował się między innymi importowaniem kawy z Jamajki, pozycjonowaniem stron, zarabianiem na Google AdSense. Obecnie zarabia na swoich książkach i blogu, na którym pisze między innymi o biznesie, podróżowaniu i zmienianiu świata na lepsze. Jego celem jest odwiedzić wszystkie kraje na świecie do 35 roku życia. I jest coraz bliżej celu – na dzień dzisiejszy odwiedził już 122 kraje z oenzetowskiej listy 192 krajów. Co ciekawe, odwiedzenie 100 krajów kosztowało go zaledwie 32 500 dolarów. Przeciętny roczny dochód Amerykanina to 39 000 dolarów. Kolejny dowód na to, że podróżowanie wcale nie musi być drogie.
Wszystkie powyższe blogi śledzę od jakiegoś czasu, dłużej lub krócej. I ci ludzie nie są wyjątkami! W Internecie można znaleźć wiele takich osób. I jeżeli myślisz rozwiązaniami, a nie wymówkami, możesz do nich dołączyć. Czy znasz inne przykłady, którymi warto się podzielić? A może znasz kogoś takiego osobiście?
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 47 do “Poznaj 7 osób, które żyją nieszablonowo”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Też nie spotkałem polskiego bloggera o takim stylu życia. To znaczy że jest nisza i można stać się pierwszym.
-
Przyklad znajomego (kolega meza, sasiad).
Pochodzenie – sredniej wielkosci miasto w Polsce. Juz od czasu podstawowki myslal o pisaniu. Na studia poszedl na Etnografie, zeby uniknac wojska. W czasie studiow zaczal plywac statkami towarowymi. A dokladniej pracowal na statkach w zamian za mozliwosc plywania – miejsce w kabinie. Z tych podrozy regularnie wysylal relacje do lokalnej gazety.
Gdy skonczyl plywac, gazeta zrobila z nim wywiad i zdjecia z jego mieszkania, ktore urzadzil w stylu afrykanskim (jesli moge to tak okreslic).W miedzyczasie napisal kilka ksiazek dla dzieci i dobijal sie do wydawnictw tak dlugo, az w koncu ktos mu to wydal.
Kupil lokal uzytkowy, ktory wynajal, by zarobic na utrzymanie. Mysli nad napisaniem ksiazki ze swoich podrozy.Obecnie od kilku lat zyje z zawodowego grania w kasynie, gdzie chodzi codziennie na 2-3 godziny. Ma w tej chwili 38 lat, nigdy nie pracowal zawodow. Nie ma w domu komputera, chociaz wydaje sie to nieprawdopodobne w dzisiejszych czasach, w zwiazku z tym nie korzysta z internetu. Ma jakies inwestycje na gieldzie, ktore sprawdza sobie w Telegazecie.
Ale: mieszkanie odziedziczyl po matce, wiec nigdy nie mial problemu za co je kupic i gdzie mieszkac.
Jak widac sa ludzie w Polsce, ktorzy wioda alternatywny tryb zycia, tylko nie maja po prostu potrzeby pisac o tym w internecie.
-
Jako polski przykład mogę podać Sebastiana Schabowskiego. Więcej info możecie znaleźć na http://www.schabowski.pl
Marcinie czy spotkałeś się wcześniej z informacjami o Sebastianie?
Pozdrawiam -
Sebastian jest niewatpliwie dobry marketingowcem
Kurs niezaleznosci finansowej 197zl x 6 miesiecy. Ilu potrzeba uczestnikow, zeby cos na tym zarobic?
-
@Richmond
20 co pół roku i będzie fajnie
Nie oceniam tego co robi, a jedynie zwracam uwagę na to co osiągnął. Myślę, że pasowałby jako polski przykład do tego wpisu.
Pozdrawiam -
Nie mam watpliwosci, ze ten pan jest ponad przecietnie inteligentny i zdolny. Ale rownoczesnie jest bardzo dobrym marketingowcem.
-
fajne :) jednak mnie nurtują 2 rzeczy
skąd wziąć bezprzewodowy internet który będzie działać w każdym krańcu ziemi ?
jak wygląda prowadzenie firmy , załatwianie spraw z zusem itp podczas np takiej podroży albo jak sie robi międzynarodowe transakcje ?
-
@Jan
Nie zawsze jest potrzebna firma. Można zarabiać np. przez programy partnerskie gdzie własna firma nie jest wymagana. Możemy założyć firmę w raju podatkowym albo skontaktować się z dobrym doradcą/księgowym
Skąd brać internet?
Najłatwiej po sieci GSM. Czyli podłączamy modem z sim kartą do laptopa. W wielu krajach jest łatwo dostępny zasięg WiFi. Wydaję mi się, że są to 2 najpopularniejsze sposoby. -
Odnośnie ciekawego nieszablonowego stylu życia proponuje kolegę zwiedzającego świat na motorze http://motoenduro.pl/ ostatnio był na Syberii http://www.advrider.com/forums/showthread.php?t=239330
-
Czy z dzieckiem w wieku szkolnym też tak można podróżować? Co na to prawo polskie?
-
Podziwiam te osoby, które wybrały nieszablonowy styl życia. Przecież to jest cudowne – możesz żyć w innym kraju za takie same środki jak w Polsce (albo i taniej), a dużo osób pracować może przez Internet (tylko ciekaw jestem jak wygląda sprawa dostępu do internetu np w takiej Kambodży ;p).
Podziwiam też tych ludzi za to, że nie doskwiera im samotność. Ledwie pare procent z nich podróżuje z żoną/dziewczyną, a inni są samotnymi wędrowcami. Nie wiem, czy mógłbym tak na dłuższą metę. -
@ Tata
Na pewno można pod warunkiem, że sam będziesz je uczył, a to będzie wymagać dodatkowej pracy. No ale czego się nie zrobi żeby spełnić swoje marzenia. -
Nie rozumiem tego demonizowania prowadzenia małej firmy w Polsce. Od wielu wszystkie sprawy załatwiam pocztą (ZUS 1 deklaracja na rok; US 4 deklaracje na rok + rozliczenie roczne). W przypadku pracy mobilnej prawdopodobnie i tak lepiej by było założyć jakąś działalność na ryczałcie i bez VATu, a więc jeszcze mniej formalności i tylko jedno rozliczenie roczne.
-
Chętnie przeczytałbym tekst (chociaż sam mógłbym go bez problemu napisać ) pt: „Dlaczego w Stanach im się udaje a w Polsce nie”.
Naprawdę nikt nie widzi że życie w USA jest trochę bardzo inne niż w PL? Przykładowo internet mają i my też, ale takiego droppshipingu już w Polsce nie uraczysz (żaaadkość!) a to nam taki model Ferrisa ze sklepem już burzy.
Takich przykładów jest o wiele więcej – ciekawe czy jakiś blogger wreszcie się weźmie za taki wpis realistyczny a nie tylko za te motywujące.
@Richmond
Zycie z kasyna – ok, z pisania bajek na statkach towarowych – ok, ale giełda z telegazety??
Mistrz
-
PS: Sorry za orty i styl ale wysylam z Iphona bo laptop mi padł niestety a pisze się na nim <niecezuralnie>
-
@Astakos – a czemu w polsce miałoby się nie udać? To, że wiekszość chodzi normalnie do pracy zawsze tak będzie. Moim zdaniem ci ludzie, którzy naprawde są wolni nie chrzanią się głupimi wpisami na blogach, i dlatego nic o nich nie wiemy.
-
Marcin, czy sądzisz że w innych krajach nie ma kontroli skarbowych przedsiębiorstw? Czy wiesz jak często przypada kontrola w małej firmie – statystycznie raz na 10 lat. Zorganizować wysyłkę papierów z kraju to również nie problem – zapisujesz do PDFa i podsyłasz komuś w Polsce, kto je drukuje i wsadza do koperty. Z jednej strony piszesz o motywacji, z drugiej jednak rozdymasz błahe problemy do rozmiarów „niedasię”.
-
Ja również nie widzę problemu w prowadzeniu firmy jednoosobowej, a mieszkanie poza granicami naszego kraju przez większą część roku.
Załatwiasz sobie księgowego/biuro rachunkowe, a adres siedziby firmy to np. dom rodzinny, gdzie są w stanie odebrać pocztę i przekazać faktury księgowemu.
Problemem jest język. Dla Amerykanina, Kanadyjczyka, Brytyjczyka to żaden problem i zarabiają sobie jako freelancer w baksach. I prawie wszędzie w Azji, Afryce, w połowie Europy jest dla nich taniej
-
@ad@m
W rajach podatkowych kłopotów z kontrolą podatkową nie będziesz miał
Dobry księgowy jest nie zastąpiony 
-
Moze za pare miesiecy do grona podroznikow beda mogla dorzucic moja kolezanke. Na razie zarabia na bilet do Brazylii i uczy sie do kolejnych egzaminow jezykowych – odpowiednie kwalifikacje do nauki na calym swiecie. Kolezanka zna kilka jezykow obcych i z tego chce zyc w Brazylii. W Polsce zyla z nauki angielskiego i tlumaczen, w UK zyje z nauki angielskiego i hiszpanskiego. Nic nie stoi na przeszkodzie, zeby dalej uczyla w innych krajach. Ale nie ma sie co oszukiwac, ze to wszystko przyszlo jej latwo, bo uczyla sie tych jezykow przez wiele lat, skonczyla dwa kierunki studiow itp.
Astakos – ten gosc, o ktorym pisalam jest dziwny, nawet bardzo
Ale podobno ma takie gadane, ze moglby sprzedac wszystko najtrudniejszemu klientowi. To nie jest przecietny Kowalski.
Tak sobie myslalam, ze ten pierwszy przyklad pary odstaje od reszty. To dobrze wyksztalceni pracownicy korporacji, ktorym zebranie 50K nie zajelo duzo czasu, i ktorzy po prostu pojechali sobie w podroz – na dluzsze wakacje. Takie mini-breaks sa dosc popularne w UK. Wlasnie wspolpracownik meza wzial pol roku urlopu bezplatnego i pojechal w swiat. -
@Marcin
Skoro jesteś jeszcze studentem, to możesz wyjechać na campa do USA. Koszt campu to jakieś 1500 PLN + opłata za wize. Wyjeżdzasz na 9tygodnii pracy na kampie. Za pracę dostajesz 900-1300$, i potem możesz sobie jeszcze 3tygodnie po Stanach pojezdzic. Całkiem fajna opcja, warto się tym zainteresować. -
Jaka harówka?
Pracował będziesz z rówieśnikami ze Stanów, ludzi zapoznasz, poza tym pracowałbyś tylko do 16, wieczory wolne…
i przede wszystkim tanio, zawsze pare groszy Ci wpadnie na kolejną podróż
-
Z takim podejściem jakie prezentujesz, nie wróżę Tobie wielkiej przyszłości. Jestem od Ciebie dwa lata starszy, również studiuję (zaocznie), do tego spełniam się pracując w międzynarodowym koncernie zarabiając 3 średnie krajowe brutto zarządzając działem prawie 600 wspaniałych pracowników. Zapytasz – co mnie łączy z tym blogiem? Chęć zostania rentierem! Miesięcznie wpłacam na osobne konto oszczędnościowe 5000 zł i po 10 latach powinienem uzyskać sumę ponad miliona złotych. Dlatego Tobie również proponuję zasmakować pracy i jednocześnie doskonalić to co robisz teraz. Ja też cały czas się uczę, dążę do perfekcji w tym co robię, myślę że jestem perfekcjonistą.
Mimo wszystko życzę powodzenia, bo każdy jest kowalem własnego losu. -
@department_manager
Sorry, że się czepiam ale:
Średnia krajowa wynosi obecnie 3165PLN brutto. 3-krotność 9495PLN. Kwota netto wychodzi 6683PLN. Odjąć od tego 5000PLN na konto zostaje 1683PLN. Moim zdaniem wydaję mi się trochę to nie logiczne. Chyba, że o czymś nie wiem.
Odkładanie tak dużej kwoty mija się z celem(moim zdaniem). Co z tego, że będziemy posiadać okrągły milion na koncie? Dużo lepszym rozwiązaniem jest realizowanie własnych celów, podróżowanie etc. -
Przepraszam, powinno być „zarabiając netto 3 średnie krajowe brutto”
Pozdrawiam
-
W odpowiedzi na pytanie o jezykach:
uczylam sie angielskiego na powaznie gdzies od 5 klasy szkoly podstawowej na zajeciach poza lekcyjnych w innej szkole. Do liceum zdawalam juz egzamin z angielskiego i chodzilam do klasy z rozszerzonym angielskim. Oznaczalo to 8h angielskiego w tygodniu, w tym 2 godziny konwersacji z Amerykanami (sprowadzonymi z USA przez nasza szkole), a w jednym roku mielismy jeszcze lekcje ekonomii wedlug jakiegos specjalnego amerykanskiego programu. Dodam, ze byla to szkola panstwowa i nie trzeba bylo miec bogatych rodzicow, tylko wystarczylo zdac egzamin.
Oprocz tego Amerykanie kazali nam pisac codziennie pamietnik po angielsku, zeby cwiczyc jezyk, a ja czytalam sobie w domu na wlasna reke ksiazki, magazyny itp. W zwiazku z tym po skonczeniu liceum znalam jezyk juz na bardzo dobrym poziomie i dalej doskonalilam go sama. Naprawde nie trzeba mieszkac zagranica, zeby to osiagnac. Ludzie z mojej klasy i rocznika w szkole mowili swietnie po angielsku, niektorzy nawet szybciej po angielsku niz po polsku.
Uczylam sie tez dodatkowo niemieckiego i francuskiego, ale nie dociagnelam ich do takiego poziomu jak angielski, chociaz jestem w stanie czytac niemieckie fora dyskusyjne. Wlasciwie prawie kazdy z mojego rocznika uczyl sie dodatkowych jezykow, najpopularniejsze to: niemiecki, francuski i wloski.Przyklad wspomnianej kolezanki: ona miala latwiej, bo jej matka uczyla angielskiego. Uczyla sie praktycznie od malego i juz w liceum potrafila mowic w roznych akcentach. Skonczyla Anglistyke i Iberystyke studiujac rownoczesnie oba kierunki. Na Iberystyce nauczyla sie dodatkowo portugalskiego, ktory teraz doskonali w UK kolegujac sie z Brazylijczykami i obraca sie w ich kregu kulturowym. Oprocz wspomnianych jezykow uczyla sie jeszcze intensywnie francuskiego, nie wiem czy go jeszcze uzywa, czy moze zapomniala. A angielskiego uczy w tutejszym collegu, studentow, nie prywatnie.
Wszystko jest mozliwe i nie trzeba wyjezdzac zagranice. Mozna w Polsce czytac zagraniczna prase (teraz jest latwiej), ksiazki, sluchac radia internetowego. Jak ja sie uczylam angielskiego to musialam kupowac sprowadzane ksiazki i magazyny, teraz moglabym czytac gazety w necie. Rok przed wyjazdem do UK zaczelam sluchac regularnie radia BBC London i zanim przyjechalam to mialam wrazenie, ze wiem juz wszystkie najwazniejsze rzeczy o miescie i czulam sie jakbym tu byla.
Oczywiscie od czasu jak jestemw UK nauczylam sie wiele nowych slow, idiomow, skrotow itp. Do tego codziennie przetwarzam mase informacji zwiazana z gielda i finansami, czytam ksiazki dla przyjemnosci itp. Poza tym pracuje z ludzmi z roznych krajow, jest duzo ludzi z N. Zealand, Australii, RPA i maja oni troche inny akcent.
A najwieksza obraza dla mnie jest to jak ktos pyta sie ile lat mieszkam w UK i zaraz potem chwali jak dobrze mowie po angielsku. Zdarza sie to tubylcom dosyc czesto, ostatnio obrazil mnie w ten sposob lekarz. Rozumiem, ze mowia tak w dobrej intencji, ale podstawa jest zalozenie, ze angielskiego uczysz sie dopiero na miejscu.
Znam Ukrainca, ktory przyjechal do UK bez znajomosci angielskiego, zaczal od razu prace w angielskiej firmie w IT i juz po 4 latach bardzo dobrze mowil. Ma bardzo bogate slownictwo, ale czasami ma problem z pisaniem niektorych slow(spelling).
Szczerze mowiac nie rozumiem dlaczego tak wzbraniasz sie przed tymi roznymi programami wyjazdow i stypendiami w roznych krajach. To swietna metoda na poznanie jezyka i kultury. Myslisz, ze Ci rozni podroznicy nie musza zakasac rekawow od czasu do czasu i popracowac nawet w barze? Pieniadze im z nieba nie spadaja i jak zaczyna byc cienko z finansami to biora pierwsza lepsza prace. Ludzie z Antypodow robia tak bardzo czesto. Duzo podrozuja, ale jak gdzies sie zatrzymaja na dluzej to szukaja jakiejs pracy, zeby miec na zycie. Korona im z glowy nie spada z tego powodu.
Jesli nie chcesz schodzic do poziomu pracy fizycznej to musisz miec jakis fach w reku, ktory pomoze Ci znalezc prace w roznych krajach.Uff, za bardzo sie rozpisalam. Z gory przepraszam za literowki, ktorych nie wylapalam.
-
Ja tez sprawdzam czasami w Google jakis zwrot, bo nie jestem pewna. Nikt nie jest encyklopedia. Tubylcy tez robia bledy, czasami pisza wrecz okropnie, tak samo jak Polacy po polsku.
Czytalam pare ksiazek o efektywnym pisaniu po angielsku, ale nie potrafie powiedziec czy mi pomogly. Po prostu bardzo duzo czytam i odpowiednie zwroty przychodza mi same do glowy jak mam cos napisac.A moze jakbys pojechal do takiego USA na wakacje, to zlapalbys pare nowych pomyslow albo jakies inspiracje co moglbys robic w zyciu i jak to zrealizowac? Zobaczylbys prawdziwy swiat, o ktorym czytasz teraz tylko w ksiazkach. Przy zalozeniu, ze na takich wyjazdach sa ludzie z roznych krajow, jest spora szansa, ze bedziesz mial dwa w jednym jak nie wiecej. Ludzie z innych krajow moga podrzucic Ci dodatkowe pomysly.
Co do pracy fizycznej to nie mowie o pracy fizycznej na etacie, ale raczej od czasu do czasu na wyjezdzie moze to byc konieczne. Znam paru polskich studentow, ktorzy dorabiaja sobie prawie przez caly czas studiow, mimo ze studiuja dziennie i zaden z nich nie wykonywal pracy fizycznej. Jeden z nich pracowal dla malej firmy, zajmowal sie wieloma rzeczami i podlapal pomysl na swoj biznes, ktory teraz rozkreca.
W gimnazjum też chodziłem do klasy z dodatkowymi językami (oprócz angielskiego niemiecki i francuski), ale to była typowa szkolna nauka z polską nauczycielką. – a co stalo na przeszkodzie, zeby uczyc sie dodatkowo samemu? Tez mialam beznadziejna nauczycielke niemieckiego na poczatku, dlatego zapisalam sie na zajecia dodatkowe poza szkola.
A moja pierwsza naczycielka angielskiego w podstawowce tez nie byla nikim specjalnym, ale to tez nie przeszkadzalo mi uczyc sie samemu. Trzeba po prostu chciec.Napisales artykul o tym jakie wymowki powstrzymuja ludzi przed dzialaniem, a moim zdaniem sam stosujesz takie wymowki. Odrzucasz pomysly wyjazdow, a przeciez nie na darmo powiedzenie mowi „podroze ksztalca”. Czy 9 tygodni czy ile trwa taki wyjazd na wakacje oznacza taka ogromna strate czasu? Czy jestes w stanie w te 9 tygodni wymyslic swoje wlasne perpetum mobile?
Albo pol roku w Hiszpani – to mogloby dac Ci duzego kopa pod wzgledem jezyka. W tym czasie wykonujac nawet jakas dodatkowa prace w barze pare razy w tygodniu moglbys spokojnie przemyslec swoje plany na biznes czy pomysl na zycie. A to co bys zwiedzil w weekendy czy poza praca i nauka byloby Twoje. -
Richmond miała raczej na myśli czas, w którym nie studiujesz, czyli w okresie od połowy czerwca do października. Możesz np. skorzystać z programu work & travel USA, raz że zarabiasz (zarobisz ok. 10 tys. $, od tego trzeba odjąć 7 tys. złotych, które musisz zapłacić za organizację, wizę i bilety), a dwa – nic nie stoi na przeszkodzie abyś tam kontynuował swoje projekty zdalnie.
-
Marcin, podpisy na deklaracjach muszą być, ale.. co z tego. Ktoś zatrudni grafologa?
W zasadzie masz rację, co do tego, że jeżeli można działać w inny sposób, to zakładanie formalnej działalności jest nie najlepszym pomysłem. Jednak, wg polskich przepisów, każda zorganizowana działalność zarobkowa, jest prowadzeniem działalności. Ja nie pochwalam obowiązującego prawa. Jest skomplikowane, niejednoznaczne i trudne do interpretacji. Jednocześnie jednak prowadzenie nieskomplikowanej działalności, jest pod względem formalnym całkiem łatwe.
Widzę również, że inkubatory, ze względu na swoją specyfikę, robią czasem więcej złego niż dobrego. To pewnie również wynik nieżyciowych przepisów, na podstawie których te instytucje muszą działać. Pracujący tam ludzie mogliby jednak przedstawiać młodym przedsiębiorcom dokładniejszy obraz sytuacji. -
Ach, jeszcze odnośnie programu W&T i podobnych. Byłem i ja
Bodajże po 4 roku studiów, w ramach takiego programu, poleciałem do USA. I wiesz co? To były moje najwspanialsze wakacje w życiu. Co z tego, że dzień pracy zaczynał się o 7am, kończył o 8pm, a pensja jak „dla murzyna”. To była zajebista przygoda, wspaniali ludzie, a i zwiedzenie kawałka tego kraju, to niezapomniane przeżycie. Każdemu polecam.





[...] lutym powstało 265 komentarzy. Najczęściej komentowanym wpisem w lutym był wpis „Poznaj 7 osób, które żyją nieszablonowo”, do którego powstało 45 [...]
[...] ostatnio o ciekawe anglojęzyczne blogi. Ostatni raz podałem kilka ciekawych blogów w tym wpisie: Poznaj 7 osób, które żyją nieszablonowo. Dzisiaj postanowiłem ponownie zebrać kilka takich blogów, ponieważ przybyło ich trochę w [...]