Podsumowanie: październik 2009
Ten miesiąc i tak miał się zakończyć stratą, ale pogłębiłem ją jeszcze bardziej nietrafioną decyzją na sam koniec. Nie mogę rozwijać tego tematu ze względu na politykę Google AdSense dotyczącą dozwolonej treści (chodzi o zakłady bukmacherskie – i proszę o to dalej nie pytać) więc w skrócie: miałem okazję zarobić kilka tysięcy w tak zwany „pewny sposób”.
Włożyłem w to wszystko, co miałem dostępne na swoim koncie bankowym. Kilkukrotnie upewniałem się, że wszystko jest ok i że nawet w najgorszym wypadku maksymalnie stracę kilkaset złotych. Uważam się za bardzo rozsądną osobę i nigdy nie zrobiłbym świadomie wielkiej głupoty, stąd kilka razy wszystko sprawdzałem.
Ubezpieczyłem się naprawdę solidnie i wydawało mi się, że będzie dobrze. I stało się jeszcze gorsze niż najgorszy scenariusz, bo straciłem znacznie więcej, a to wszystko przez moją niewiedzę.
Teraz jestem nieco ponad 900 złotych w plecy – gratulacje możecie mi składać w komentarzach. Może mnie pocieszać tylko fakt, że jest duża szansa na odzyskanie tej kwoty. Aktualizacja: kwota została odzyskana w ciągu dwóch miesięcy.
Ale jak to się mówi, człowiek na błędach się uczy. Mam nadzieję, że to niekończące się pasmo porażek przyniesie jakiś pozytywny skutek w przyszłości. Jak na razie to na pewno mam od tego twardszy tyłek.
Większość milionerów w ciągu swojej kariery co najmniej raz doświadczyło częściowej lub całkowitej straty majątku i teraz (doliczając jeszcze niedawną stratę z biznesu) mam wszelkie prawo i wątpliwy zaszczyt zaliczać się do nich.
Zamiast skupić się na zdobyciu wyznaczonej kwoty jednorazowo, powinienem skupić się na stworzeniu źródeł dochodów, które będą to zapewniały. Dalej wierzę, że mogę zdobyć milion złotych przed trzydziestką. Plan zakłada, że moja wartość netto będzie tyle wynosić do 1 stycznia 2017 roku. Jakby nie patrzeć mam więc jeszcze długie 7 lat na nadrobienie zaległości.
Majątek nie uwzględnia wartości doświadczeń, jakie nabyłem, a być może to one są moim najcenniejszym aktywem. Podobnie, jeżeli przeznaczę gotówkę na coś, czego ceny nie da się dobrze określić (np. informacja), a co będzie stwarzało szansę na dochód w przyszłości, wynik będzie sfałszowany. Być może więc o ile teraz nie realizuję w terminie harmonogramu, to później wzrost będzie bardzo dynamiczny.
Najbliższe miesiące poświęcam na nowe projekty. Co z nich wyniknie – oby wzrost majątku. Na wykresie przyrostu majątku były już duże górki i małe spadki, a teraz mamy nurkowanie.
Aktualizacja: wszystkie kwoty i wykresy zostały usunięte.
Do spadku przyczyniły się także wydatki w postaci dwóch rocznych prenumerat – Forbesa (chyba każdy zna) i Focusa (arcyciekawe czasopismo naukowe, można dzięki niemu śledzić nowe trendy i wpaść na jakiś ciekawy pomysł na biznes). Do tego należy doliczyć stratę na biznesie. Towar, który planowałem sprzedać za 500–600 złotych, sprzedaję po kosztach zbiorczo za nieco ponad 300 zł. A jeszcze inkubator zabierze mi 200 zł, chociaż nie będę już prowadził żadnej działalności. Na to jednak zgodziłem się podpisując umowę.
Do mojej coraz bogatszej kolekcji doświadczeń dołączyło kolejne. Na pocieszenie słowa znanego biznesmena:
Would you like me to give you a formula for success? It’s quite simple, really. Double your rate of failure. You’re thinking of failure as the enemy of success. But it isn’t at all. You can be discouraged by failure – or you can learn from it. So go ahead and make mistakes. Make all you can. Because, remember that’s where you’ll find success.
Chcesz poznać mój przepis na sukces? Jest naprawdę prosty. Podwój liczbę porażek. Myślisz o porażce jak o wrogu sukcesu. Ale to wcale nie tak. Możesz się zniechęcić porażką lub nauczyć się czegoś dzięki niej. Więc idź naprzód i popełniaj błędy. Popełniaj wszystkie błędy, jakie możesz. Bo tylko w ten sposób osiągniesz sukces.
Thomas J. Watson, założyciel IBM, największej firmy informatycznej na świecie
Sporo się nauczyłem dzięki moim porażkom i jestem zdeterminowany, aby iść dalej. Na początku grudnia zamierzam Was zaskoczyć pozytywnie.
Podsumowanie blogowania
Dołączając do blogerów z branży, dodaję jeszcze podsumowanie blogowania.
W październiku pojawiło się na blogu 19 nowych wpisów (część z nich to krótkie podsumowania z planu wczesnego wstawania [który po czasie również się nie powiódł, ale o tym kiedy indziej]). Napisaliśmy razem łącznie 305 komentarzy.
Trzy blogi, które przyciągnęły najwięcej gości
Jako, że dzisiaj pierwszy raz piszę takie podsumowanie, każdy blog będzie opisany nieco szerzej.
Wszedł i pozamiatał. Tak mógłbym określić rozwój tego bloga. Założony 30 czerwca 2009 roku w zaledwie 4 miesiące zdobył ponad 200 stałych czytelników i osiągnął statystyki oglądalności, o których ja mogę pomarzyć po 10 miesiącach blogowania. Do każdego wpisu autora pojawia się co najmniej kilkanaście komentarzy. Tematyka bloga, jak sama nazwa wskazuje, to finanse domowe. Coś dla ludzi, którzy chcą poprawić swoją sytuację finansową i bezpiecznie oszczędzać na przyszłość.
2. Oszczędzanie pieniędzy i nie tylko…
Autor bloga, Paweł, ma ten sam pogląd na pracę i niezależność finansową co ja. Jeżeli szukacie setek pomysłów jak zaoszczędzić pieniądze, to właśnie tam je znajdziecie. I nie tylko, bo pojawiają się również wpisy o pasywnym dochodzie, zarządzaniu czasem czy ogółem pojętej niezależności finansowej.
Niekwestionowany lider blogów inwestycyjnych. Na blogu poczytacie głównie o inwestowaniu na giełdzie, ale nie brakuje także wpisów o innych inwestycjach (np. w surowce). Pojawiają się również artykuły o oszczędzaniu czy ogółem pojętych finansach. Podstawowa lektura dla każdego, czy to początkującego, czy to bardziej doświadczonego, inwestora.
To chyba jedno z najdłuższych podsumowań, jakie do tej pory pojawiły się na blogu. Jednocześnie październik to miesiąc, w którym nauczyłem się chyba najwięcej w ciągu całego roku. Oby słowa Watsona okazały się prawdziwe.
PS. Dodałem podstronę FAQ. Jeżeli macie jakieś pytania, na które odpowiedź powinna tam się pojawić, to dajcie znać. Rozwinąłem także nieco podstronę „o autorze”.
Kliknij i przeczytaj także:
- Podsumowanie: listopad 2009
- Podsumowanie finansowe: marzec 2009 i I kwartał 2009 roku
- Podsumowanie: grudzień 2009
- Podsumowanie: czerwiec 2009
- Podsumowanie: maj 2009
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 41 do “Podsumowanie: październik 2009”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
ZAWSZE większe ryzyko towarzyszy większym szansom na zysk – wiedzą to najlepiej inwestorzy giełdowi. Znam takich, co sprzedali dom i udziały w spółce, bo zbyt ryzykownie inwestowali. Można powiedzieć, że i tak stosunkowo nieźle wypadłeś.
Myślę, że za bardzo fascynuje Cię ten milion. Rosjanie mówią „tisze jediesz – dalszie budiesz”. Ja bym powiedział -”Rób swoje, nie napinaj się na wielkie cele, a będziesz bogatszy i zdrowszy”
-
Jak nie chcesz to nie pisz na czym polegał ten złoty strzał.
Nie wiem czy w przypadku strzałów typu buki i inne kasyna jest możliwość odegrania się. Wszak ojciec nigdy nie pobije syna za to, że przegrał pieniądze, lecz za to że z zawiści chciał się odegrać.
Nie przejmuj się stratą, dalej dąż do celu z wytrwałością jak dotychczas. Może 7k do końca grudnia nie będziesz miał ale dalsze cele są jak najbardziej realne.
„Tanio, łatwo, szybko można dostać w twarz.” -
Kiedyś też zachwyciłem się tymi systemami. Oczywiście wtopiłem. Nauczyło to mnie tego, żeby dać sobie z tym spokój. Skoro w ostatnim komentarzu piszesz, o jakimś „obstawianiu bez ryzyka”, które wkrótce zamierzasz wykorzystać, to chyba jednak straciłeś jeszcze za mało żeby się czegoś nauczyć:)
-
Jedna uwaga dotycząca Focusa.
Jestem naukowcem i staram się śledzić swoją dziedzinę i pokrewne w miarę na bieżąco (Biotechnologia i ogólnie life sciences). Focusa czasami przejrzę bo czyta go moja mama. Średnie opóźnienie nowości w Focusie z mojej dziedziny to ok 3 lat. Poza tym często są tam koszmarne błędy, zarówno popełniane przez autorów jak i tłumaczy, zupełnie wypaczające sens odkrycia i nie pozwalające zrozumieć jakie to odkrycie niesie ze sobą konsekwencje dla ludzi i gospodarki. W innych dziedzinach pewnie jest podobnie.
Do poczytania się nadaje, ale szansy na biznes to chyba lepiej szukać w trochę bardziej aktualnym źródle informacji.
pzdr Radek -
Opowiem ci najlepsze: mam kolegę, który fascynuje się takimi rzeczami jak buk, gry itd. Nie jest to jednak jakiś napaleniec który za kradzione pieniądze pyka w automatach. Dość dużo wie i sprawnie oblicza.
Miał on pomysł na tzw. złoty strzał. Wpłacił kilkaset złotych do B@H obstawił wg swoich obliczeń. Wygrał ze 3 tysiące. B@H zablokowali mu konto, długo się męczył że wykłócił się i w ostateczności oddali mu początkowy depozyt. -
Pomimo, że mniej się ostatnimi czasy udzielam, to cały czas sprawdzam co u Ciebie Marcinie
Chwilowa porażka daje Ci tylko więcej doświadczeń i kolejny raz potwierdza, że jednak pieniądze tak szybko nie przychodzą – trzeba pracy, pomysłów, kreatywności, a nie łatwego zarobku.
Negatywów nie będzie, trzymam kciuki. Najważniejsze abyś wierzył w to co robisz, wtedy to na pewno przyniesie sukces, a kasa będzie za nim podążać.
A jak Twoje wczesne wstawanie? -
No tak znam surebety i valuebety – można na nich zarabiać i to calkiem ladnie siedząc przed kompem…
Nestety tu mogą ci zablokować konto jak za duzo wygrywasz,a na gieldzie nikt ci nic nie zablokuje możesz grać za ile chcesz i jak chcesz … -
Próbować to nawet jest wskazane ,inaczej nie zdobędziesz doświadczenia.Potknij się 100 x ,a podnieś się 101 – japońskie przyslowie.
I to jest jeden z moich sekretów. -
Będzie dobrze, w ciągu 2 ostatnich lat straciłem około 3 000zł na giełdzie, nadal żyję!

Jak się domyślasz, dla mnie taka strata również bardzo bolała. Ja po skasowaniu ostatniego tysiaka, zrobiłem sobie przerwę na giełdzie, która trwa nadal. I nie wrócę, ponieważ nawet tak małe pieniądze można dobrze zainwestować.
Nauczyłem się, że wolę za 1000zł założyć stronę internetową, choćby miała nie odnieść sukcesu, niż przegrać ją na kontraktach terminowych. Wydaję mi się, że to była jedna z lepszych decyzji w tym roku
Nie mniej jednak, nadal trzymam kciuki! -
Dlatego dobrze, że część pieniędzy „inwestujesz” w marzenia, ulubione rzeczy (pisałeś kiedyś o tym) – w ten sposób nie straciłeś wszystkiego, tylko część gotówki.
Najgorszą opcją jaka może być, to totalne oszczędzanie na wszystkim, wyrzekanie się wszelkich przyjemności materialnych etc, a następnie bezmyślne przegrywanie na giełdzie.
M.in. dlatego kupiłem sobie aparat, żeby mnie też nie pokusiło za bardzo z nadmiarem gotówki
Najważniejsze jest to, że bez problemowo sobie z tym radzisz. Twój blog ma bardzo dużą wartość merytoryczną oraz jest szczery. Nie kłamiesz w nim, nie ściemniasz tylko piszesz konkrety, bez względu czy opowiadają one o negatywach czy pozytywach z Twojej drogi do sukcesu.
To jest Twoja największa inwestycja!
-
Na tablicę z dobrymi cytatami i innymi „motywatorami” powinieneś przyczepić: Nie inwestuję więcej niż 10% w jedną rzecz. Pewnie tym razem by się to sprawdziło wyśmienicie, no ale czasami trzeba dostać kopniaka w zadek żeby potem pójść dalej.
Co do wstawania, to myślę że powinieneś kontynuować, może nie charatać i wstawać o 5:30, ale tak powiedzmy 7:30 – 8 rano, zawsze to lepiej wstać o 8 niż o 10
Co do bloga to muszę powiedzieć: dobra robota! kontynuuj a nagroda Cię nie minie.
Aha jeszcze jedna ( już ostatnia rzecz
) na tablicę proszę przykleić powiedzenie: mała łyżką, a często… -
Zgadzam się z Radkiem że jeżeli chodzi o polskiego Focusa i artykuły dotyczące biotechnologi, life science itd. to jest naprawdę kiepsko. Artykuły pełne są uproszczeń, czasem nawet poważnych błędów merytorycznych. Nic nie pobije pod tym względem 2 bardzo poważnych anglojęzycznych czasopism naukowych: Science i Nature. Niestety ich prenumerata jest kosmicznie droga ,ale jeżeli masz w pobliżu bibliotekę uniwersytecką powinni oni mieć kopię tych czasopism. Godny polecenia jest cotygodniowy Nature Podcast opisujący w skrócie najciekawsze artykuły z danego tygodnia. A co do strat nie tak dawno temu wtopiłem 100 euro w kilka dni na forexie. Bolało, ale przynajmniej teraz wiem że to nie dla mnie.
I pamiętaj jutro też jest dzień:) -
Na przekór większości powiem: i dobrze, że się tak stało. Sparzyłeś się, ale strata nie jest duża. Byłoby dużo gorzej gdybyś miał więcej pieniędzy, bo podejrzewam, że zainwestowałbyś wtedy więcej, mamiony perpektywami dużych i łatwych pieniędzy.
Wydaje mi się, że masz tendencje do takich zachowań. Tak na prawdę czekasz na tzw. złoty strzał – pomysł na szybkie i łatwe pieniądze. Możesz czekać na to całe życie i nic nie osiągnąć.
Przeczytałem w książce (niestety nie pamiętam jakiej, chyba coś o budowie imperium) taki wzór na sukces:
Sukces = 2 x pomysł + praca + czas + log [pieniądze]
Czy naprawdę wierzysz, że sam pomysł wystarczy ? Bo z twoich wpisów wynika, że praca to nie koniecznie i najlepiej jak nie, czas też nie, bo chce być szybko bogaty, a pieniądze to nie to co chce włożyć, ale to co chce wyjąć. -
Wielkie dzięki za pochlebną opinię na temat mojego bloga:). Co do tematu wpisu, to niestety stało się to co czesto się dzieje. Biznes, który fajnie wyglądał w planach nie odniósł sukcesu. Jak sam widzisz nie mozna zawsze zakładać pozytywnych scenariuszy. Droga do milionów nie jest prosta. Warto jednak brać pod uwagę scenariusz nauka + praca. Nie pasuje to może do wizji życia z dochodu pasywnego, ale jest realne do osiągniecia. Nadal podtrzymuje to co już wielokrotnie pisałem – Pogoń za pasywnym dochodem, w czasie kiedy cała para powinna iść w naukę i przyszłą karierę zawodową, może źle się skończyć.
pozdrawiam -
Ja kiedyś grałem sobie w ruletkę. Znowu chyba zacznę. Hazard kusi, niestety. Może to będzie banał co powiem, ale jeżeli gra się z głową i wie kiedy przestać… jak najbardziej można ryzykować. A co najważniejsze! Trzeba grać pieniędzmi, które możemy stracić i nie będzie to miało wpływu na inne nasze inwestycje. Ja zawsze staram się oddzielić pieniądze na grę(jako rozrywkę) a jak coś zarobię, pójdzie na tą kupkę przeznaczoną na inwestycję.
Pamiętaj że trzymanie wszystkich pieniędzy na jednej kupce to najgorsze, co można robić w życiu
-
Co do demota: to ciekawa dyskusja pod spodek. Doskonale widać jak myślą ludzie…
-
ja demota widziałem już jakiś czas temu, gdy jeszcze miał ledwo 15 komentarzy… ale zupełnie się z nim nie zgadzam i nie jest to w żaden sposób demotywujące dla mnie.
Jeżeli chodzi o zakłady to ja postanowiłem nie przeznaczać więcej niż 200-300zł miesięcznie. Oczywiście jeżeli wygrywam, wygraną zabieram, i nadal gram jedynie tymi 200-300złotymi.
-
Widzę, że wypowiedzieli się chyba sami mężczyźni(a przynajmniej większość) i generalnie wszyscy cie głaszczą po główce i mówią, że wszystko ok. Szczególnie to interesujące w kontekście tego wpisu…
Ja tym razem nie zamierzam. Mnóstwo rzeczy starasz się ogarnąć na raz i nic ci z tego za bardzo nie wychodzi. Poległa twoja firma, poległ plan z wczesnym wstawaniem, a na koniec wszelkie dostępne oszczędności utopiłeś w klasycznym „interesie życia”. Raczej niezbyt pozytywnie…
Radziłaby zaczać wolniej, dokładniej i spokojniej działac w bardziej planowy sposób. Myślę że efekty będą lepsze.
Poprawiaj jedną rzecz na raz, będziesz wtedy mógł się na tym skupić odpowiednio… Trzymam kciuki za pozytywne rezultaty
-
Powolne działanie wcale nie jest złe, wtedy masz możliwość odpowiedniego przygotowania. A to jest bezcenne
I pojedynczo Rentierze, po kolei, nie wszystko na raz. -
@ Yadis
Jakoś nie widzę przeszkód w robieniu kilku rzeczy naraz. Tym bardziej, że mówimy tutaj o wczesnym wstawaniu i biznesie co raczej jest raczej porządanym połączeniem. Problem leży bardziej w nierealistycznych oczekiwaniach niż w złym wykonaniu. Myślę, że problemem Marcina jest to, że jego pasją/obsesją jest zarabianie pieniedzy , a najczęściej pieniądze przychodzą do tych, którzy mają pasję do czegoś. Pieniądze są pochodną tej pasji. Moje dwa grosze. -
Ja myślę, że gdybyś pomyślał troszkę dłużej Marcienie do nawet „music mentality” stałoby się dochodowym biznesem. Jakbyś chciał pogadać, kontakt masz, a jak nie to znajdziesz u mnie na blogu. Wymiana poglądów, może się przydać
-
Trochę z innej beczki.
http://banki.wp.pl/kat,6603,title,Czy-trzeba-bedzie-oddac-zyski-z-jednodniowych-lokat,wid,11663539,wiadomosc.html
Znaleźli haczyk na dzienną kapitalizację odsetek. Nasze kochane państwo robi co może żeby jak najbardziej oskubać obywateli. Ja mam powoli dość. Niech robią tak dalej to niedługo nikt tu nie zostanie.





[...] się o tym, nasz polski, kolejny przyszły milioner, a żale opisał w październikowym podsumowaniu. Jak wam się chce, to przeczytajcie. To tak tylko dla przykładu. A jak już zaczniecie czytać, [...]
[...] podsumowaniu października wspomniałem o planie wczesnego wstawania. O ile podczas jego wykonywania nie było źle – przez [...]