Podsumowanie: listopad 2009

Miesiąc temu napisałem: „na początku grudnia zamierzam Was zaskoczyć pozytywnie”. Tym razem spełniłem obietnicę i zanotowałem spory wzrost. Byłby jeszcze większy gdyby nie to, że idzie zima i trzeba wydać trochę pieniędzy na odzież i obuwie.

W każdym razie przed zakupami strata była odrobiona, o czym pisałem we wpisie „Zarób zanim wydasz”.

Tak jak pisałem we wpisie „Dlaczego długoterminowe planowanie nie zdaje egzaminu?” czas zrezygnować z harmonogramu milionera na rzecz bardziej elastycznych krótkoterminowych celów, które działają o wiele lepiej, czego dowodem jest ostatni miesiąc.

Cel o brzmieniu „zostać milionerem do 1 stycznia 2017 roku” zostaje tak jak był, ale harmonogram milionera nie jest dłużej obowiązującym planem, bo w moim przypadku nie działa tak jak należy, o czym już wcześniej wspominałem parę razy.

Aktualizacja: wszystkie kwoty i wykresy zostały usunięte.

Prawdziwy cel

Ostatnio czytałem sporo komentarzy, w których zarzucano mi, że za bardzo skupiam się na celu materialnym. Do tego raczej potrzeba osobnego wpisu, ale w skrócie: nie zależy mi na tym, żeby radować się sześcioma zerami na koncie. Nie milion jest celem tylko to, co mi oferuje, czyli spełnienie kilku marzeń. Nie muszę być milionerem, bo większość milionerów to wiecznie harujący pracoholicy, którzy pracują nawet pomimo tego, że ich majątków nie da się już obliczyć. Mnie to nie pociąga, nie chcę pracować dla samej pracy, ale dla stworzenia sobie możliwości zrezygnowania z niej.

Nie każde moje marzenie wymaga wielkich pieniędzy i ogółem większość marzeń wymaga o wiele mniej pieniędzy niż nam się wydaje, o czym pewnie niedługo napiszę.

Inne działania

W listopadzie opublikowałem między innymi wpisy o nawykach:

Pozbądź się bezproduktywnych nawyków raz na zawsze (cz. 1) i Pozbądź się bezproduktywnych nawyków raz na zawsze (cz. 2)

Wspomniałem w nich, że zaczynam walkę z moim nawykiem częstego sprawdzania maila. Wszystko idzie dobrze – w zeszłym tygodniu wg planu sprawdzałem maila tylko 3 razy dziennie. W tym tygodniu sprawdzam go dwa razy dziennie, a że w następnym tygodniu i tak mnie nie będzie, to nie będę sprawdzał go w ogóle. Za dwa tygodnie powinienem już osiągnąć mój krótkoterminowy cel ograniczenia sprawdzania maila do jednego razu dziennie.

No właśnie, a dlaczego mnie nie będzie? Otóż wyruszam na krótki, tygodniowy „urlop” na Majorkę. Wcale nie trzeba być milionerem, żeby podróżować po świecie i chcę tego dowieść. Tydzień to dosyć krótko, ale tak pasowały terminy no i nie mogę zapominać, że w tym czasie mam normalnie zajęcia na studiach. Kolejne loty postaram się zorganizować na dłuższy okres.

Lot na Majorkę udało się zorganizować za… 50 zł w obie strony. Początkowo miało to kosztować kilkanaście groszy (jednodniowa promocja Ryanaira), ale czas między przesiadką z jednego samolotu na drugi był za krótki i musieliśmy sobie inaczej zorganizować dotarcie na wyspę (bo powrót jest ok). Ostatecznie za 30 zł (19 zł + 11 zł dodatkowej opłaty Wizz Aira) lecimy Wizz Airem do Niemiec, a z Niemiec, Ryanairem, za 5 euro na Majorkę. Powrót kosztuje kilka groszy, również z Majorki do Niemiec i z Niemiec do Polski. Do tego trzeba doliczyć dojazd pociągiem do Gdańska i z powrotem (razem około 35 zł). Cała podróż więc będzie kosztować około 85 zł.

No dobrze, a ktoś zapyta: co z zakwaterowaniem? Początkowo mieliśmy skorzystać z serwisu couchsurfing.com, gdzie ludzie oferują nocleg za darmo, jednak okazało się, że nikt w tym terminie nie może nas hostować. Zdecydowaliśmy się więc na własną rękę poszukać na miejscu taniego pokoju. Jest poza sezonem i ceny powinny być dosyć niskie. Ale jak będzie, zobaczymy. Przypuszczam, że koszt wycieczki za osobę nie przekroczy 500 zł.

A że temperatura na Majorce wynosi teraz około 18 stopni i ma się taka utrzymać, to będzie to wspaniałym odpoczynkiem od męczącej polskiej jesienno-zimowej pogody.

Jednym z marzeń, które chcę zrealizować w ciągu najbliższych 10 lat, jest budowa domu na którejś z hiszpańskich wysp (prawdopodobnie na Wyspach Kanaryjskich, gdzie temperatury cały rok są wysokie). Taki wyjazd pozwoli mi więc nieco poznać hiszpański klimat i trochę podszkolić mój hiszpański, którego zacząłem się uczyć kilka tygodni temu.

W związku z tym wyjazdem blog w terminie 9–16 grudnia będzie działał na autopilocie – wpisy będą publikowały się automatycznie. Na komentarze odpiszę po powrocie.

Podsumowanie blogowania

W listopadzie liczba czytelników subskrybujących RSS przekroczyła 400, ale później nieco spadła. W chwili publikacji tego wpisu licznik wskazuje 393 czytelników.

W listopadzie na blogu pojawiło się 10 nowych wpisów, czyli o 9 mniej niż w październiku. Wszystko jednak jest w normie – w październiku po prostu pojawiały się dodatkowo krótkie wpisy dot. wczesnego wstawania. Przybyło 356 komentarzy, czyli o 51 komentarzy więcej niż w zeszłym miesiącu.

Trzy blogi, które przyciągnęły najwięcej gości

W tym miesiącu wygląda to tak:

1. Oszczedzanie.net

Awans z drugiego miejsca na pierwsze.

Blog głównie o oszczędzaniu, ale można też poczytać o ogólnie pojętej niezależności finansowej. Sprawdzam regularnie.

2. Finanse domowe

Spadek z pierwszego miejsca na drugie. Autor bloga po dynamicznym rozwoju trochę się opuścił, bo nie pojawił się tam żaden nowy wpis od prawie miesiąca.

Blog skierowany głównie do ludzi, którzy chcą dobrze zarządzać swoim domowym budżetem.

3. Milion z tysiąca

Awans na trzecie miejsce. Podobnie jak ja autor wyznaczył sobie cel zdobycia miliona. Ostatnio niestety wpisy pojawiają się o wiele rzadziej niż na początku.

Plany na grudzień

Nie spodziewam się żadnego wzrostu majątku, raczej nieznacznie spadnie z powodu kilku grudniowych wydatków. W grudniu kończą mi się dwie większe kampanie z AdTaily i pewnie wtedy zdecyduję się na wypłatę pieniędzy. Pieniądze przeznaczę na książki.

15 grudnia wychodzi rozszerzona (o ponad 100 nowych stron) wersja „The 4-Hour Workweek” Timothy’ego Ferrissa. Na Amazonie w pre-orderze cena jest niższa o kilka dolarów, wynosi około 15 dolarów. Nie muszę tłumaczyć, że muszę tę książkę dostać jak najszybciej hehe.

Do tego chcę kupić dwie książki, na które od dawna poluję – „Vagabonding: An Uncommon Guide to the Art of Long-Term World Travel” Rolfa Pottsa oraz „The 80/20 Principle: The Secret to Success by Achieving More with Less” Richarda Kocha.

Gdybym nie popełnił kilku błędów mój majątek mógłby teraz być znacznie wyższy, ale nie zdobyłbym wtedy doświadczenia. A to doświadczenie jest czynnikiem, dzięki któremu liczę na dynamiczny wzrost zarobków w przyszłości.

Kliknij i przeczytaj także:

  1. Podsumowanie: grudzień 2009
  2. Podsumowanie finansowe: marzec 2009 i I kwartał 2009 roku
  3. Podsumowanie: kwiecień 2009
  4. Podsumowanie: styczeń 2009
  5. Podsumowanie samorozwoju: marzec 2009

Podsumowanie

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.

Trackbacki


Komentarze

Komentarzy: 20 do “Podsumowanie: listopad 2009”

Zostaw komentarz

(wymagany)

(wymagany)


Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.