Podsumowanie 2009 roku i plany na 2010

(autor: http://www.sxc.hu/profile/ilco)
Po podsumowaniu grudnia czas na podsumowanie całego roku 2009. Bardziej skupię się jednak na przyszłości.
2009
W ciągu roku udało mi się zanotować 302% wzrost majątku – z 938,81 zł do 2834,44 zł. Ładnie wygląda procentowo, ale gdyby spojrzeć do ilu miałem dobić (7 812,50 zł), to jest bardzo słabo. Wątpliwościami co do sensu harmonogramu milionera podzieliłem się we wpisie „Dlaczego długoterminowe planowanie nie zdaje egzaminu?”.
Blog rozwija się w szybszym tempie niż zakładałem – w chwili publikacji wpisu licznik czytelników RSS wynosi 455 osób. Przez cały rok napisałem 164 wpisy, powstało 2096 komentarzy. Wielkie podziękowania dla wszystkich czytelników!
2010
Mimo, że nie realizuję planu tak jak zamierzałem, jestem dobrej myśli, ponieważ dopiero po roku zaczyna mi się otwierać głowa – ostatnio wpadłem na kilka ciekawych pomysłów, które stwarzają szansę na relatywnie pasywny dochód. „Relatywnie pasywny dochód” – usłyszałem ostatnio takie określenie i wydaje mi się bardzo trafne, bo określenie „pasywny dochód” jest często krytykowane. Nie ma takiego źródła dochodów, które nie wymagałoby kompletnie żadnej pracy (chociażby sprawdzenia co się dzieje od czasu do czasu) i przyjęło się określać dochody wymagające małej uwagi dochodami pasywnymi, ale „relatywnie pasywne dochody” nie pozostawiają już żadnych wątpliwości.
Wielkim źródłem inspiracji jest dla mnie wpis Cold Remedy: 18 Real-World Lifestyle Design Case Studies (Now It’s Your Turn) (jak ostatnio o tym pisałem było 15 filmów, teraz są jeszcze 3 nowe i Ferriss zmienił nazwę wpisu). Właśnie dzięki jednemu z tamtych filmów wprowadzam w życie pomysł, o którym myślałem już od pewnego czasu. Pierwsze efekty powinienem zaobserwować w ciągu pierwszego kwartału 2010 roku.
Zapisałem sobie także kilka innych pomysłów na portale internetowe, których brakuje w polskiej sieci, ale na razie wolę się z tym powstrzymać, bo to o wiele trudniejsze zadanie i o wiele bardziej ryzykowne.
Do tego odkryłem w sobie pasję do nauki języków obcych. Oprócz hobby widzę w tym szansę na jakiś nowy pomysł, na którym będzie można zarobić.
Z wcześniejszych pomysłów, zaczynam teraz pracować wspólnie z Pawłem z oszczedzanie.net nad programem do nauki słówek. Nie będę się na razie zagłębiał w szczegóły, dowiecie się więcej w przeciągu najbliższych tygodni.
Nie chcę przewidywać co mam zrobić w całym 2010 roku, postawiłem sobie na razie tylko cele na pierwszy kwartał:
- Zamknąć I kwartał z kwotą minimum 4000 zł – ciężko mi przewidzieć, czy to dobra kwota, bo nie wiem na ile zwrócą mi się do tego czasu pieniądze, które inwestuję teraz. Niemniej jednak jest dosyć realna.
- Zakończyć prace nad nowym programem i zacząć na nim zarabiać – mowa o wspomnianym wyżej programie do nauki słówek.
- Wyjechać w ciekawą podróż – po sesji egzaminacyjnej w lutym planuję przeżyć ciekawą przygodę. Trasa będzie wiodła najprawdopodobniej z Agadiru w Maroko do Alicante w Hiszpanii, a to wszystko autostopem.
- Poznać nowe języki obce – z powodu planowanego wyjazdu oprócz hiszpańskiego zacząłem się uczyć arabskiego i francuskiego (którego uczyłem się w gimnazjum, więc powinno mi być trochę łatwiej), których podstawowa znajomość będzie bardzo przydatna w Maroko. Francuski i arabski na razie zdążę poznać jedynie w bardzo ograniczonym zakresie, ale myślę, że to wystarczy jak na teraz. A co do hiszpańskiego – jest dla mnie priorytetem, bo na dzień dzisiejszy to Hiszpania (a konkretniej Wyspy Kanaryjskie) jest państwem, w którym chcę osiąść i to już w ciągu najbliższych 10 lat. Mam więc olbrzymią motywację.
- Zaliczyć za pierwszym razem sesję egzaminacyjną – studia to coś, czego najbardziej nie lubię w swoim codziennym życiu. W takim razie powinienem je rzucić, prawda? Mimo to nie potrafię zdobyć się na taki krok, tym bardziej teraz, kiedy jestem już w połowie (studia są licencjackie, magisterkę mógłbym sobie już odpuścić). Stawiam sobie cel, żeby zaliczyć wszystkie przedmioty za pierwszym razem po to, aby oszczędzić sobie późniejszego stresu i móc podróżować ze spokojną głową.
- Napisać krótkiego ebooka o blogowaniu – planuję napisać maksymalnie kilkunastostronicowego darmowego ebooka o podstawach blogowania z mojego punktu widzenia. Prowadzę bloga już rok, czytam sporo innych blogów i myślę, że taki poradnik zainteresowałby wiele osób. A przy tym zwiększył popularność tego bloga.
I kwartał 2010 roku będzie więc dla mnie dosyć pracowity – przynajmniej do połowy lutego, kiedy skończy się sesja egzaminacyjna. Wierzę, że efektem będzie zwielokrotnienie dochodów, czego życzę i wszystkim czytelnikom w nowym, 2010 roku.
Kliknij i przeczytaj także:
- Podsumowanie finansowe: marzec 2009 i I kwartał 2009 roku
- Podsumowanie: kwiecień 2010
- Podsumowanie: styczeń 2010
- Podsumowanie: czerwiec 2009
- Podsumowanie: maj 2010
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 26 do “Podsumowanie 2009 roku i plany na 2010”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Jak chcesz, ale nie możesz powiedzieć że 5 miesięcy za granicą byłoby stracony czasem, zwłaszcza jeżeli jednym z Twoich priorytetów jest nauka języka.
Zresztą kiedyś opublikowałeś czyiś wpis o pracy za granica, który bardzo pozytywnie o niej traktował w kwestii doświadczeń życiowych. -
Ebook o blogowaniu, myślę, że pomoże wielu osobom. Będzie dla nich poradnikiem, którym pomożesz i prawdopodobnie zarobisz – Więc chyba od niego powinieneś zacząć, skoro najwięcej pomysłów mają ludzie na początku roku.
-
widzę że masz jasne cele i jeste3s zmotywowany by to osiągnąć i prawidłowo
)
życzę powodzenia…
swoją drogą czy hiszpański jest trudny, bo chciałbym też się go nauczyć ?
i myślisz że można pogodzić naukę równocześnie dwóch języków obcych
pytam się CIEBIE bo jednak kilka juz umiesz ;p -
Właśnie o to samo miałem spytać : p
Trudnym językiem jest hiszpański? Pomaga w jego nauce dobra znajomość angielskiego?
W jaki sposób uczysz się hiszpańskiego, od kiedy masz do czynienia z językiem? -
Wielkie dzięki za link BBC do kursu hiszpańskiego. Nie znałem tego wcześniej, ale muszę teraz przyznać, że BBC zrobiło świetną robotę.
Jeszcze odnośnie nauki hiszpańskiego. Osobiście polecam metodę Pimsleur’a -> http://en.wikipedia.org/wiki/Pimsleur_language_learning_system
Warto się z tym zapoznać.
Pozdrawiam -
Nie ma problemu z nauka kilku jezykow na raz. W liceum uczylam sie rownoczesnie angielskiego, niemieckiego i francuskiego. Z angielskiego i niemieckiego zdawalam mature, a francuskiego uczylam sie dla siebie. Na dodatek na zajecia z niemieckiego chodzilam zaraz po francuskim, to byla jazda

Podobnie robili inni ludzie w mojej szkole, tylko zamiast francuskiego uczyli sie dodatkowo hiszpanskiego lub wloskiego. -
Myślę jednak, że nauka na własną rękę nie jest dla wszystkich. To już zależy od charakteru. Ja znając swoją słabość zapisałem się na kurs hiszpańskiego dla osób które jadą na ERASMUS’a. Wpłacało się 50zł i jeśli nie opuściłeś zajęć, to na koniec zwracali te pieniądze. Bardzo dobra opcja według mnie.
-
Marcin jesteś strasznie uparty. Cały czas brniesz w swoje, wiedząc, że nie masz racji. Jakim cudem samodzielna nauka języka obcego może być bardziej efektywna od nauki w grupie? Z nauką języka obcego jest tak samo jak z nauką tego pierwszego języka. Najszybciej się go nauczysz przebywając cały czas z osobami posługującymi się nim na codzień. Co do Erasmusa – stypendium w Hiszpani to jednak obecnie nie 290 a 400 euro miesięcznie i oczywiście na wyjazd otrzymujesz ok. 1500 euro. Moja uczelnia oferuje jeszcze „swoje” stypendium, które znacząco ułatwia przeżycie za granicą. Poza tym nawet gdybyś pracował za granicą w tej Hiszpanii to można to potraktować jako czas na wyszlifowanie języka. A poza tym taki wyjazd może dać Ci nowe kontakty biznesowe z praktycznie całego świata. Moim zdaniem Ty po prostu boisz się tego wyjazdu a całemu światu próbujesz udowodnić coś innego.
Pozdrawiam -
W tym linku u Ferrisa jakiś polak pięknie się popisał angielszczyzną : „I’ve been learning English since I remember (my native tongue is Polish) ”
Tounge? wtf hehe?
Wracając do tematu – uparty jesteś jak diabli hehe, to że na twojej uczelni jest mierny poziom nauki jezyka a studenci mają inne zainteresowania niż bankier.pl nie znaczy że w Hiszpanii bedzie tak samo – iż ze w innych miejscach w Polsce też tak jest.
Zresztą troche zaleciało zarozumiałościa i słomą z butów z tym bankierem ale ok.
Poza tym interesy mozna robić z ludzmi którzy nie znają bankiera, bo sam na pewno nie znasz wieleu stron których uzywaja inni. Ale jak to sam kiedyś napisałeś-nie jesteś zbyt społeczną osobą, więc się nie dziwie że boisz się pojechac.
Skoro chcesz wszystkie interesy robić za pośrednictwem internetu to ok, ale lepiej one wychodza przy kontaktach z ludzmi, przynajmniej z mojego doświadczenia.
PS: Tylko nie cytuj każdego mojego zdania jak powyżej udawadniając że masz racje, już mam taką dziewczyne co zawsze znajdze na WSZYSTKO argument więc jest to troche męczące jak ktoś się z kimś nie zgadaz w żadnym punkcie
-
Ze swojej strony życzę sukcesów inwestycyjnych oraz oszczędnościowych w nowym roku
-
tongue jest jak najbardziej poprawnie tutaj, mother tongue. i nie smiej sie kolego z innych, gdys sam niedouczony.
-
Piszac, ze uczylam sie 3 jezykow w liceum, nie znaczy to, ze mialam zajecia z tych jezykow w szkole. Znaczy to, ze uczylam sie ich bo chcialam.
Mialam rozszerzony program z angielskiego i szkola plus czytanie w tym jezyku wystarczalo mi. Natomiast niemiecki mialam w szkole i dodatkowo chodzilam na zajecia, a przed sama matura mialam jeszcze indywidualne lekcje.
Francuskiego uczylam sie dodatkowo poza szkola, na zajeciach grupowych i bardzo duzo sie nauczylam, bo mialam swietna lektorke i chcialam sie uczyc.
Poza tym nikt nikomu nie broni chodzic na zajecia w szkole czy dodatkowe i samemu doskonalic jezyk. Mozna w domu czytac, pisac, ogladac tv, filmy i co tam jeszcze komu przychodzi do glowy. Niezle jest sluchanie internetowego radia w obcym jezyku. Pomijajac samo osluchanie to mozna sie jeszcze dowiedziec sporo o kulturze danego kraju. Nie wspomne o nawiazywaniu znajomosci z obcokrajowcami i konwersowaniu z nimi.
-
Zapomnialam o forach internetowych, te tez sa dobre do cwiczenia jezyka. Ja np czytalam duzo samochodowych for niemieckich kiedys. Mozna zlapac troche slangu i roznych luznych okreslen czy powiedzen. Nie wspomne oczywiscie o bardziej fachowym jezyku jesli ktos jest zainteresowany.





Nie przepadasz za studiami a chcesz mieszkać za granica – może warto się wybrać do Hiszpanii z programem Erasmus? Pozbyłbyś się nudy uczelnianej w Polsce, zamieszkał na ok. 5 miesięcy za granicą bez przerywania nauki i co najważniejsze – miałbyś szeroki dostęp do darmowych native speakerów danego języka, czyli do kolegów ze studiów.
Bo takie pare miesięcy na codzień z językiem to jak ze 2 lata samodzielnej nauki, no i Unia sponsoruje i pomaga za granicą.