Oszczędzający tracą – kontrowersyjne stwierdzenie Roberta Kiyosakiego
Otrzymałem niedawno na maila newsletter z jedynego licencjonowanego polskiego wydawnictwa sprzedającego materiały od Roberta Kiyosakiego, znanego biznesmena i inwestora. W mailu dostałem między innymi link do materiału wideo o nazwie „Oszczędzający tracą”. Zaciekawiony tytułem postanowiłem sprawdzić o czym jest mowa.
Oto ten materiał:
Jestem szczerze zdziwiony tymi słowami Roberta, ponieważ uważam, że to kłóci się z pojęciem niezależności finansowej – jak możemy czuć się bezpiecznie finansowo nie posiadając żadnych rezerw? Kiyosaki mówi, że zainwestowanie w 10 lat temu w ropę, złoto lub kupno nieruchomości pod wynajem dałoby dzisiaj bogactwo. To prawda, ale Robert nie uwzględnia chyba, że przez ten czas mogłyby się pojawić różne sytuacje losowe, w tym na przykład zła inwestycja. Co w takiej sytuacji należałoby według niego zrobić? O tym nie mówi. Nie wspomina także o dywersyfikacji ryzyka – czy Kiyosaki wszystko inwestuje w najbardziej ryzykowne opcje?
Być może źle rozumiem co próbuje przekazać – może chodzi mu o to, że nie warto lokować pieniędzy w lokaty, a szukać inwestycji z wyższą stopą zwrotu? Jeżeli tak, zgadzam się z nim. Lokaty, rachunki oszczędnościowe, fundusze inwestycyjne pieniężne to dobre rozwiązanie dla funduszu awaryjnego. Jeżeli jednak mamy naprawdę wielkie plany, myślimy śmiało, to nie powinniśmy godzić się na kilka procent zysku w skali roku. W zależności od szacunków przy regularnym oszczędzaniu możemy mieć milion po odkładaniu na inwestycję dającą 10% rocznie 200 zł miesięcznie przez 38 lat. Czy chcesz tyle czekać, jeżeli pragniesz być bezpieczny finansowo jak najszybciej? Ja wiem, że można osiągnąć to znacznie szybciej, co jednak nie znaczy, że nie tworzę czegoś takiego jak fundusz awaryjny.
A co Ty sądzisz o tym kontrowersyjnym stwierdzeniu Roberta Kiyosakiego? Czy oszczędzanie jest niemądre? Czy warto zawsze szukać inwestycji o wysokiej stopie zwrotu nie zważając na dywersyfikację?
Kliknij i przeczytaj także:
- Jeśli nie stworzysz teraz funduszu awaryjnego, będziesz tego później żałował
- „Bogaty ojciec, biedny ojciec”: przemyślenia cz. 2: 9 cech bogatego człowieka
- Dlaczego biedni stają się jeszcze biedniejsi, a bogaci stają się jeszcze bogatsi?
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 26 do “Oszczędzający tracą – kontrowersyjne stwierdzenie Roberta Kiyosakiego”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Treść jest zaskakująca, ale można powiedzieć że jest trochę naciągana w celach marketingowych.
Kiyosaki ma kilka ciekawych pomysłów jeśli chodzi o inteligencję finansową i można z nich skorzystać niezależnie od tego, czy bogaty ojciec istniał czy nie. Jednak należy wszystkie jego wypowiedzi traktować z dystansem i sprawdzać na ile to, co mówi ma odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Ta książka to, jeśli dobrze pamiętam, „Inwestycyjny poradnik bogatego ojca”. -
Kiyosaki mówi samą prawdę inflacja od kilkudziesięciu lat służy do okradania drobnych ciułaczy i nic nie wskazuje by ten trend w większości walut miał się zmienić:
http://www.adamduda.pl/wp-content/uploads/2009/03/gold_vs_currencies.png
Lokowanie oszczędności emerytalno – rentierskich w jednej walucie jest pozbawione sensu państwo pomału ukradnie wszystko.
-
Nie będę jechać po Kiyosakim, niezależnie czy Bogaty Ojciec to fikcja literacka czy prawdziwa osoba. Filmik jest dość krótki i zdawkowy, mocno reklamowy i nie wiadomo czy dokładnie przetłumaczony.
Coś mi tu nie pasuje. Mam Bogatego Ojca i czytałem bądź przeglądałem kilka innych jego książek. Kiyosaki zawsze promował płacenie sobie najpierw oraz reinwestowanie. Zawsze jednak mocno jechał po tych co cały kapitał trzymają w lokatach (CDs) i funduszach chyba też (mutual funds). W książkach było też ostrzeżenie, że przedstawia bardziej filozofię inwestycyjną i życiową niż konkretne porady.
Jak dobrze zauważyliście nigdy nie pisał o „funduszu” awaryjnym, ani dywersyfikacji… Istnienie osoby Bogatego Ojca na Hawajach jest bardzo wątpliwe, a wiekszość pieniędzy zarobił dzięki książkom, a nie inwestycją. Mimo wszystko można z tego coś wynieść, Kiyosaki odwalił kawał dobrej roboty, bo dzięki niemu wiele osób zaczęło do czegoś dążyć, chociaż nie obywa się to bez skutków ubocznych, przy dosłownym traktowaniu niektórych jego pomysłów. -
Myślę że chodziło mu bardziej o odrzucenie złudzeń, że dzięki lokatom staniemy się kiedyś milionerami. Tam wyraźnie jest powiedziane, parafrazując „zamiast oszczędzać lepiej inwestować” co wyraźnie zestawia oba słowa. Nie wydaje mi się, żeby w tym krótkim fragmencie negowane było posiadanie, czegoś co nazywacie funduszem awaryjnym.
Pozdr.
-
Uważam, że to całkowita prawda. Sam pisałeś (jeśli się nie mylę), że odkładając przez 38 lat 200 zł miesięcznie przy stopie zwrotu 10% można dojść do miliona – a to przecież nie o to chodzi żeby kupić sobie złotą trumnę tylko móc żyć z tego. A dzisiejsze lokaty nie dają nawet 10% więc ten okres może się nawet wydłużyć. Jednak w początkowym okresie mając kilka tysięcy zł inwestowanie jest praktycznie niemożliwe i nieopłacalne, dlatego też oszczędzanie jest na początku moim zdaniem bardzo wskazane. Wystarczy jednak dorzucić do tego to o czym piszesz ty i wiele innych osób mianowicie inwestowanie w wiedzę. Chyba warto inwestować w wiedzę o inwestowaniu na rynkach finansowych w akcje, kontrakty, rynek forex itp, żeby móc zamienić oszczędzanie w inwestowanie. Jak czytasz biografie bogatych ludzi to sam widzisz, że jako mali chłopcy uczyli się oszczędzać każdy grosz ale po jakimś czasie przerzucali się na inwestowanie np. Rockefeller itd. Nie piszę tego po to żeby się wymądrzać bo sam nie jestem fachowcem od inwestowania ale uważam, że oszczędzanie do 70-tki to chyba nie to. Twoje plany na milion są znacznie krótsze co się chwali ale myślę że łatwiej ci będzie je zrealizować jeśli będziesz zgłębiać wiedzę o inwestowaniu – chyba warto spróbować.
-
Po dwóch latach inwestowania na rynku finansowym dochodzę do wniosku, że lokaty są świetnym instrumentem do inwestycji. Dlaczego tak uważam? Mało kto przez pierwsze dwa parę lat czynnego inwestowania na giełdzie/forexie/w funduszach jest w stanie pochwalić się zyskiem.
Pisałem na ten temat na blogu wiele razy: gdybym 2 lata temu nie inwestował agresywnie w akcje i kontrakty terminowe, a zainwestował w lokaty, miałbym dzisiaj portfel inwestycyjny o wartości około 8tyś zł. Niestety moja pewność w swoje „umiejętności” oraz chciwość wygrały z rozsądkiem, przez co mam teraz około 5tysięczną stratę w ciągu tego okresu.
Lokaty powinny być pierwszym z kolei instrumentem, w który osoby zaczynające swoją edukację finansową powinny zainwestować. Procent zysku jest relatywnie mały przy uwzględnieniu inflacji. Lokata jednak ma chronić nasz kapitał, zwłaszcza, kiedy nasza wiedza o rynkach finansowych i innych formach inwestycji nie jest na tyle bogata, aby osiągać zyski większe od lokat.
Ale jak to się mówi: mądry polak po szkodzie
Jak to się mówi mądry polak po szkodzie.
-
Piotrek piszesz, że inwestowałeś agresywnie w akcje itp. 2 lata temu. A to właśnie ostatni rok czy dwa to okres największych spadków na giełdzie. Więc nie ma się chyba czemu dziwić. A te pierwsze dwa lata inwestowania nie powinny służyć zarabianiu tylko zdobywaniu doświadczenia. Ale jak już wspomniałeś: mądry polak po szkodzie. Jednak sama ochrona kapitału przeczy temu o czym tak dużo się pisze na tego typu blogach. życzę powodzenia i pozdrawiam.
-
Oczywiście, że najważniejsze jest doświadczenie. Jednak można go zdobywać w mniej agresywny sposób, chroniąc przy tym jednocześnie kapitał.
Agresywność swojego portfela inwestującego powinno się zwiększać w zależności od aktualnego stanu na rynku, naszych umiejętności i wiedzy o rynkach finansowych…
Problem polega na tym, że ciężko to samemu zrozumieć i niestety zanim się dojdzie do tego najczęściej jest się biedniejszym o te kilka/kilkadziesiąt czy set tysięcy złotych.
Po tego typu wtopach dochodzi najczęściej do zniechęcenia i rezygnacji z tego typu inwestycji. Dlatego też uważam, że ogólna zasada dotycząca giełdy itp tj. „im jesteś młodszy tym bardziej agresywnie inwestuj” powoduje, że 90% ludzi rezygnuje w ciągu pierwszych paru miesięcy czy lat.
-
Dokładnie, większość osób, które pytają się mnie jak idzie mi na giełdzie, myślą, że giełda to źródło łatwego dochodu, lub uważają, że na giełdzie są sami złodzieje…
A mnie już nie chcę się kopać z koniem w takich sytuacjach, więc tylko potwierdzam ich „rację”
-
Calkowita racja. Po 1971 inflacja w USA byla przecietnie wyzsza niz poprzednich 40 latach >> realne stopy procentowy spadly i byly zblizone do zera.
Zauwazylem, ze ludzie przescigaja sie w licytacji na setne czesci procenta lokat bankowych oferowanych teraz w Polsce, a zapominaja ze realna stopa procentowa to iloraz indeksu stopy nominalnej i indeksu inflacji, co w przyblizeniu daje teraz w Polsce 1,02 czyli 2%. Zeby realnie podwoic majatek przy takiej stopie zwrotu potrzebujesz ok 35 lat.
-
To może coś dorzucę od siebie.
Najlepszym sposobem na pokonanie inflacji jest inwestowanie w akcje , w nieruchomości raczej nie !
Gdy akcje są drogie to wtedy przesiadam się tymczasowo na lokaty.
Gdy akcje są tanie kupuję akcje.
Większość robi odwrotnie niż ja – dlatego im się nie udaje.
Tylko jak określić kiedy akcje są tanie i jakie akcje kupić.
Od tego już jest skuteczna strategia na bazie analizy fundamentalnej i doświadczenia.
Wymaga to jednak dyscypliny,odwagi,ostrożności i sporej cierpliwości – nie każdy ma wszystkie te cechy.
Najważniejsza jest dobra strategia – jest to podstawa sukcesu.
Do inwestowania należy znaleźć sobie dobrego mentora,w przeciwnym razie minie sporo czasu zanim nabierzemy doświadczenia w inwestowaniu.
Inwestowanie najlepiej zaczynać od małych kwot,tak żeby nie narażać się na nadmierne ryzyko zastosowania nieodpowiedniej strategii.
Średniorocznie zwrot to 15-40 % .Po iluś tam latach mamy miliony i jesteśmy rentierami – pokonując niszczycielski wpływ inflacji.
To na ile sie bogacimy zależy ile procent rocznie pokonamy inflację. -
Inflacja dotyka wszystko , więc ceny nieruchomości też, ale jak bardzo to już zależy od stopy zwrotu.
Kiyosakiemu wlaśnie chodzilo o to by jak najbardziej przebić inflację, a nie tylko chronić sie przed nią na lokacie. -
Przeczytajcie sobie [Zasada #1 - Phil Town] to wiele mitów odnośnie nieruchomosci i innych form inwestowania was oświeci i poznacie prawdę na ich temat.
Poza tym jest forum odnośnie fanów Buffetta na :
http://www.inwestor.wyprawy.webd.pl/forums
Mam kilku mentorów :Graham,Buffett,O`Neil,Greenblatt i same doświadczenie rynku.
Prowadzę też portfel pod nazwą : Buffett -na stronie money.pl aktualnie ma ponad 24000 odsłon -
Sory za 2 kometarze pod rząd ale wlasnie przegladam rssy i na kanale kiyosakiego ktory czasem pisze cos na yahoo znalazłem genialne zdanie, związane z tematem zreszta:
„What advice do you have for the average investor?” My reply is, „Don’t be average.” -
Jeszcze o nieruchomościach :
Na pewno pokonują inflację w stopniu wyższym niż lokaty,ale jednak niższym niz akcje – dlatego powinniśmy inwestować w akcje. -
Nieruchomości też spadają i też są obarczone ryzykiem.
Przykład ten jest teraz wyraźnie widoczny w USA [od 2007 roku jak pękła bańka sub-prime ].
Wiec nie ma tak łatwo jak się wydaje,no ale w długim terminie to już inna historia . -
Jak zwykle sa dwie strony medalu i można to dwojak interpretować. Ja podobnie jak Ty uważam, że priorytetem jest Fundusz Awaryjny, ale również uwżam że Fundusz Inwestycyjny powinien dawać większy procent zwrotu niz FA. Wiadomo jednak, że im większy zysk tym większe ryzyko… Dlatego ja opcjuję za dyfersyfikacją inwestycji ze względu na ryzyko…





Myślę, że to jest typowo reklamowy filmik, który miał na celu promocję jego firmy. Śmieszy mnie jego stwierdzenie, że zmiany na giełdach są spowodowane przez zniesienie parytetu złota (a właściwie zaczęły się przez to). To jest szkodliwe dla ludzi, którzy go słuchają a nie mają jeszcze zbyt dużego pojęcia o rynkach finansowych.
Natomiast niezależnie od tego, zgadzam się z ideą, że tylko fundusz awaryjny powinien być przechowywany na bezpiecznych lokatach czy rachunkach. Jeśli już posiadamy fundusz awaryjny, powinniśmy inwestować resztę pieniędzy w coś co daje potencjalnie wyższą stopę zwrotu.
Sam Kiyosaki pisał w którejś z książek, że są 3 poziomy na drodze do niezależności finansowej – bezpieczeństwo finansowe, komfort finansowy, oraz niezależność finansowa.
Będąc więc zabezpieczeni finansowo przez fundusz awaryjny, możemy celować na wyższy poziom – komfortu finansowego. Na pewno szybciej tam dotrzemy jeśli będziemy korzystać z odpowiednich narzędzi finansowych dających lepszą stopę zwrotu niż na poziomie funduszu awaryjnego.