Nie bądź tani, poczuj obfitość

(autor: http://www.flickr.com/photos/papalars/)
Kupiłeś kiedyś cokolwiek za cenę znacznie wyższą niż przeciętna? Jak się wtedy czułeś? Dlaczego podjąłeś taką decyzję? Czy byłeś z niej zadowolony?
Donald Trump jest znany ze swojego wystawnego życia. Podobno kiedyś twierdził, że głupotą jest kupować buty czy garnitur za 1000 dolarów, kiedy za 100 dolarów można już kupić porządne. Było tak już wtedy, kiedy mógł sobie pozwolić nawet na te znacznie droższe. Pewnego dnia zdecydował się jednak kupić droższe obuwie. Okazało się, że było znacznie lepszej jakości. Od tamtego czasu Donald Trump jest znany z wystawnego życia i kojarzony z luksusem.
Co się zmieniło? Czy naprawdę różnica była taka spora, że Donald Trump postanowił nigdy więcej nie kupować tanich produktów? Nie, to nie był jedyny powód. Trump popiera teorię, według której, żeby być grubą rybą, musisz wyglądać i czuć się jak gruba ryba. Kiedy łatwiej będzie ci przyciągać bogactwo – kiedy będziesz szedł na kompromis przy ważniejszych zakupach czy kiedy będziesz kupował to, czego pragniesz?
Jeżeli musisz kupić garnitur, możesz wybrać produkt tani albo zlecić szycie na miarę. Nie patrz na cenę, ale na satysfakcję – która decyzja przyniesie Ci jej więcej? Jest oczywiste, że w garniturze szytym na miarę będziesz się czuł i prezentował o wiele lepiej. Weź także pod uwagę, że w dłuższym okresie lepsza jakość zawsze oznacza większą oszczędność.
Niezbędność a zachcianka
Ważna uwaga – w żadnym wypadku nie chodzi mi o zadłużanie się w celu natychmiastowego zadowolenia. Podobnie, jeżeli nie stać Cię na lepsze jakościowo buty, ale bardzo potrzebujesz nowego obuwia, to kup tańsze. Najprostszym rozwiązaniem jest po prostu kupowanie mniej, ale tylko tego, czego pragniemy i co jest nam naprawdę niezbędne. Dzięki temu żaden zakup nie będzie nietrafiony, a do tego dostarczy nam poczucia obfitości – „zasługuję na dobre jakościowo produkty”, „otacza mnie obfitość”, „mam to, czego chcę”. Z takim nastawieniem łatwiej będzie osiągać te większe cele, jak na przykład niezależność finansową.
Pojęcie niezbędności jest bardzo szerokie. Najprościej to wytłumaczyć prostym przykładem: zazwyczaj ludzie noszą zaledwie kilkanaście procent odzieży ze swojej garderoby. Skoro tak, to wszystkie ubrania, które nie były noszone na przykład w ciągu ostatnich trzech miesięcy były zbędne. Najczęściej były kupione tylko dlatego, że „była promocja”, „nie mogłem sobie odpuścić takiej wyprzedaży” i tak dalej. Kupuj tylko to, czego potrzebujesz na co dzień albo konkretną okazję. Jeżeli zakup jest potrzebny, ale nie tak pilny, to poczekaj aż będzie po sezonie i kup upatrzony towar taniej na wyprzedaży.
Doskonałym przykładem mądrej oszczędności jest zakup sprzętu komputerowego. Możesz kupić tańszy komputer za małe pieniądze, który będzie powodował problemy i szybko stanie się przestarzały lub kupić droższy, profesjonalny sprzęt, który posłuży Ci bardzo długo i prawdopodobnie zaoszczędzi wiele czasu i pieniędzy, szczególnie jeżeli to Twoje miejsce pracy.
Rozpatrzmy prosty przykład: musisz kupić buty zimowe. Masz do dyspozycji 300 zł. Jedne kosztują 300 zł, ale niesamowicie Ci się podobają. Drugie kosztują 100 zł, ale nie przemawiają do Ciebie tak bardzo. Obie pary wyglądają na podobnie wykonane. Jaką podejmiesz decyzję? W myśl zasad oszczędności powinieneś kupić buty za 100 zł, skoro na pierwszy rzut oka prezentują podobną jakość. Nie będziesz jednak wtedy w pełni zadowolony, jeżeli do Ciebie nie przemawiają, prawda? Dodatkowo, prawdopodobnie pod ceną 300 zł kryje się coś więcej niż znaczek firmowy. W butach za 100 zł przechodzisz tylko jeden sezon, w butach za 300 zł zazwyczaj o wiele dłużej.
Błędne pojęcie oszczędności
Oszczędność to sztuka wyboru. Czy kupowanie drogich produktów to według Ciebie marnotrawstwo? Oszczędność często kojarzona jest z tanim życiem – kupowaniem odzieży z drugiej ręki, szukaniem najniższej ceny produktu i tak dalej. Najczęściej okazuje się jednak, że w ten sposób więcej tracimy niż zyskujemy – obuwie za 30 zł niszczy się po kilku miesiącach, obuwie za 200 zł można nosić nawet i kilka lat i to niezależnie od pory roku. Jeżeli jednak możesz kupić dokładnie ten sam produkt znacznie taniej dzięki korzystaniu z porównywarek cenowych, to oczywiście należy z tego korzystać.
Kupowałem kiedyś buty za kilkadziesiąt złotych i były mi totalnie obojętne. Nie dość, że o nie nie dbałem (bo były tanie, a im łatwiej coś zdobyliśmy, tym mniej coś cenimy), to po kilku miesiącach wyglądały tragicznie. Pewnego dnia jednak zdecydowałem się na droższe, kosztujące około 150 zł obuwie. Nie dość, że po otwarciu paczki (polecam kupno w sklepach internetowych, zazwyczaj ceny tego samego produktu są niższe) okazało się, że wyglądają jeszcze lepiej niż na zdjęciach, to bardzo długo mi służyły. Każdego dnia jak je zakładałem to byłem zadowolony, że mam takie buty. To była decyzja, która każdego dnia dostarczała mi poczucia obfitości. Od tamtego czasu zdecydowałem się kupować tylko to, co w pełni mi odpowiada. Uwzględniam cenę, ale nie jest ona fundamentem mojej decyzji.
Mam być rozrzutny?
To nie znaczy jednak, że warto kupować wszystko za najwyższą cenę i że ja zawsze tak robię. Jest pewna granica, której nie przekraczam – na przykład obuwie za 400 czy 500 zł to dla mnie za wysoka cena. Mam bardzo mało ubrań, ale z każdego jestem bardzo zadowolony, czy to były spodnie kupione po przecenie za 15 zł (a poprzednia cena wynosiła ponad 100 zł), czy markowe trampki kupione za 200 zł, chociaż mogłem kupić podróbki za 20 zł.
Zazwyczaj różnica w jakości jest bardzo zauważalna. Jeżeli jednak zawiedziemy się jakością, droższe produkty łatwiej reklamować, o ile sklep jest profesjonalny. Jeżeli kupujemy droższy towar, to wymagamy lepszej jakości. Odpowiedzialny sprzedawca bez problemu wymienia lub zwraca pieniądze za towar, który tych oczekiwań nie spełnił.
Oszczędność jest dobra, ale przesadna jest źródłem straty, a nie zysku. To, co chciałem przekazać w tym wpisie, to trzy rzeczy:
– jeżeli możesz, wybieraj produkty, które Cię w pełni satysfakcjonują
– droższy, ale lepszy jakościowo produkt to nie strata pieniędzy, ale prawdziwa oszczędność
– porównuj ceny i rozważaj dokładnie każdy zakup
Jeżeli więc będziesz się kiedyś zastanawiać czy wybrać droższy, ale w pełni odpowiadający ci produkt, czy tańszy, ale niekoniecznie taki jaki byś chciał, to przypomnij sobie słowa, wokół których toczy się cały film The Secret (jeżeli go nie widziałeś, to koniecznie obejrzyj): „podobne przyciąga podobne”. Jeżeli będziesz odczuwał na co dzień obfitość, to będziesz jej przyciągał więcej. A czym jest niezależność finansowa, jeżeli nie bezpieczeństwem finansowym i obfitością na co dzień?
Zachęcam do dyskusji – co myślisz o markowych produktach? Czy jakość zawsze usprawiedliwia cenę? Czy oszczędzanie na jakości to dobry pomysł? Jakie masz doświadczenia z droższymi produktami?
Powyższy wpis jest tylko wprowadzeniem do kwestii „poczucia obfitości”. To szerszy temat wart poruszenia w przyszłych wpisach.
Wpis częściowo zainspirowany wpisem „Overcoming Cheapness” na blogu Steve’a Pavliny.
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 17 do “Nie bądź tani, poczuj obfitość”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Niby tak. Ale zakup np. (sporo) droższego garnituru wcale nie gwarantuje, jednak, wyższej jakości. W dodatku – kupisz jeden garnitur i będziesz w nim chodził cały rok. Po roku krój wyjdzie z mody.
A przecież inny garnitur powinno się nosić latem, a inny zimą – dlatego też kupienie 2-3 tańszych garniturów pozwala nadążać za modą i wymogami elegancji lepiej, niż jeden markowy.
A jeżeli, nie daj Boże, tenże wymarzony garnitur na drugi dzień porwie się albo nieodwracalnie pobrudzi…? Duża strata.
-
Obawiam się, że w tym wszystkim (szczególnie przywołany na początku przykład Trump’a) wieje snobizmem. Poczucie satysfakcji czy „obfitości” niekiedy jest tylko eufemistycznym ujęciem tego co w rzeczywistości jest snobizmem. Bo nie kupujemy dwóch rzeczy by porównać, która jest lepsza, tylko zaczynami się kierować tym co jawi się nam jako bardziej pożądane, satysfakcjonujące i nie przekonamy się tak naprawdę po zakupie ile w tej satysfakcji jest autosugestii i niewiedzy, że są rzeczy jednak lepsze jakościowo.
Wydaje mi się, że w tym miejscu należałoby odwołać się do cen umiarkowanych. Tzn. np. kiedy startuję do przetargu z projektem to nie mogę dać ceny najniższej (bo klient pomyśli, że jestem niepoważny, że nie znam rzeczywistych kosztów projektu), nie mogę dać ceny najwyższej (to również będzie poczytane za brak realnego spojrzenia i za pazerność). Umiarkowane oferty dla poważnych klientów mają najczęściej szanse na wybranie.
Tak samo myślę jest z naszym wyborem, z jednej strony oferty najniższe są niepoważne i na ogół nie można poniżej pewnych kosztów zaoferować towaru dobrego jakościowo, jak również są oferty zawyżone, gdzie płacimy nie tylko za znaczek, ale za możliwość kupienia czegoś na co innych nie stać. Z małego doświadczenia wiem, że taki segment produktów praktycznie chyba w każdej sferze (poza małymi wyjątkami jak obieraczki do ziemniaków itp.
) musi znaleźć się w ofercie, bo zawsze będą klienci klasy rich/exclusive jak Donald Trump
-
Twój wpis bardzo dobrze porusza trzy aspekty. Po pierwsze korzystnie jest czasami kupić produkt droższy, ale lepszy gdyż czas jego użytkowania może być znacznie dłuższy. Ma to szczególnie znaczenie w przypadku, gdy od danego produktu zależą nasze przychody. Przykładem może być komputer dla informatyka – jego awaria może przynieść znacznie większe straty niż wartość komputera.
Po drugie i to też jest bardzo ważne jak cię widzą tak cię piszą. Wyobraźmy sobie taką sytuacje, że starym polonezem przyjeżdżasz do klienta omówić kontrakt na 1 mln $. Oszczędność na pewno tak, ale kontraktu nie dostaniesz.
Po trzecie, żeby zarobić trzeba najpierw wydać. Wykupienie członkostwa w klubie golfowym na pewno jest kosztowne, ale dzięki temu poznasz ludzi a z nimi mogą się pojawić okazje biznesowe, które z nawiązką zwrócą ci te koszty (przykład może mało przydatny w naszych realiach, ale wydaje mi się dobrze wyjaśniający ten aspekt).
-
A ja mam praktyczne pytanie. Czy ktoś tutaj reklamował buty ze sklepu internetowego?
I nie chodzi mi o to że odesłał w przeciągu tygodnia bo nie pasowały tylko np. po 3 miesiącach używania gdzieś puściły szwy. Niby gwarancja jest na rok, ale buty już są podniszczone samym użytkowaniem wiec czy można w takiej sytuacji liczyć na wymianę?
-
„Niby gwarancja jest na rok, ale buty już są podniszczone samym użytkowaniem wiec czy można w takiej sytuacji liczyć na wymianę?”
1. Ustawowo prawo do reklamacji (naprawa/wymiana/zwrot pieniędzy – w takiej kolejności) to dwa lata od daty zakupu i nie później niż dwa miesiące od wystąpienia usterki.
2. Masz 10 dni od zakupu na zwrot bez powodu przy umowie zawartej poza lokalem – czyt: zakupy przez internet.
3. Musisz przeczytać warunki umowy gwarancyjnej, być może nie kwalifikuje się to bo powiedzą, że były źle użytkowane, wtedy zawsze możesz wysłać buty z pismem reklamacyjnym i domagać się by na piśmie dali odpowiedź co, jak i dlaczego.Marcinie i Krzyśku, myślicie, że to jest dobre kiedy oceniają nas po pierwszym wrażeniu? Ja wiem, że z tym polonezem to przegięcie
ale tak na dobrą sprawę, choć nie odrzuca mnie od koszul i spodni w kant, to kiedy mam lżejszy temat z klientem do omówienia, to przychodzę tak jak się dobrze czuję, ubrany pół elegancko, pół sportowo. Staram się nie przejmować tym co sobie pomyślą o moim wyglądzie, bo nie idę kandydować na modela, ale dogadać szczegóły przyszłych umów i dla mnie bycie kompetentnym i merytorycznym w rozmowie jest na pierwszym miejscu. Pewnie przez to kilku klientów straciłem, no ale.. myślę, że takie priorytety nie są złe. -
Wpis jest tylko częściowo słuszny w moim odczuciu, pojawiły się u mnie te same uczucia co u innych komentujących…
Niemniej jednak mam swój sposób na odróżnienie co jest snobizmem, a co rozrzutnością – przy dużych zakupach kieruję się zasadą „Jeśli kupujesz coś raz w życiu wybierz najlepszą rzecz na jaką cię stać lub taką która najlepiej spełnia twoje oczekiwania.”
W ten sposób kupiłam bardzo dobry aparat kilka kat temu, ostatnio go sprzedałam korzystnie, dołożyłam trochę i kupiłam znaaaacznie lepszy – jednak nie rzuciłam się na pierwszy lepszy egzemplarz, tylko czekałam na okazję. Z taniochą nie byłoby to możliwe.
Swego czasu miałam też buty górskie na zimę – kosztowały około 600 złotych, ale chodziłam w nich jakieś 8 lat, więc tak na prawdę wydalam rocznie mniej niż przeciętny użytkownik obuwia. Podobnie rzecz się ma ze skórzanymi kurtkami – są uniwersalne, wytrzymałe i uwielbiam je, chociaż nie należą do tanich!Częściowo więc wpis jest właściwy jeśli przefiltruje się go przez zdrowy rozsądek
-
Stawiam się w roli biznesmena…. Przyjeżdża do mnie kontrachent, któremu chcę powierzyć wykonanie hali autem marki bentley. Zadają sobie pytanie: O ile więcej muszę mu zapłacić aby utrzymać jego bentleya albo dać mu zarobić na rolsroysa.
Inna sytuacja. Przyjeżdza kontrachent, któremu chcę sprzedać halę…. Jeżeli przyjeżdża maluchem , zadaję sobie pytanie Czy tego gościa wogóle stać na halę?
Ale to oczywiście tylko wrażenie, które moze być mylne, albo właściwie odegrane przez kontrachenta. Biznes to gra strategiczna.
-
W przypadku kobiet kupowanie czegoś droższego na wiele lat nie zawsze się niestety sprawdza. Kupowanie klasyki może okazać się nie lada wyczynem bo każdy element garderoby modyfikowany jest pod kątem aktualnej mody. Zgadzam się jednak, że jeśli kupię drogi przedmiot to bardziej o niego dbam niż w przypadku odzieży z second handu, mimo to nie zrezygnowałabym z tego drugiego bo tam markowe okazje z metkami dobrych projektantów też się zdarzają.
-
Super wpis. W dużej większości się z nim zgadzam.
Doszedłem do podobnych wniosków parę lat temu.Moja rodzina nie należy do najbogatszych, dlatego już parę lat temu starałem się zarabiać jakieś drobne pieniądze, żeby odciążać rodziców.
Moje pierwsze zarobione pieniądze (4 lata temu) wydałem na wygodne buty. Zapłaciłem za nie 300zł i rodzinka mi się dziwiła, dlaczego praktycznie pół wypłaty wykorzystałem na tak drogie buty.
Jak się okazało, buty służyły mi przez 4 sezony (chodziłem w nich wiosna/lato) i dopiero niedawno zostały „zużyte”. Nie dość, że były wygodne, dopasowane do mojej stopy, to jeszcze ich średni koszt roczny wychodził 75zł – znajdźcie mi buty za tą cenę, które będą tak wygodne jak tamte
Wydaję mi się, że za swoje zarobione pieniądze powinniśmy wydawać tak, jak Marcin napisał – aby mieć jak największą satysfakcję. Zwłaszcza, jeśli są to przedmioty niezbędne. Problem jednak pojawia się, gdy mamy duże zapędy do oszczędzania i tak naprawdę mało rzeczy jesteśmy w stanie przyporządkować do niezbędnych. Zamiast kupować rzeczy, odkładamy, inwestujemy i wszystko jest w porządku, jeśli wartość inwestycji rośnie.
Jednak jeśli jest odwrotnie, frustracja związana ze straceniem jest zbyt bolesna. Przeszedłem to rok temu, tracąc trochę pieniędzy na giełdzie.
Teraz w tym roku zmieniłem swoją politykę oszczędzania i wydawania. Oprócz powiększania portfela inwestycyjnego, staram się kupować rzeczy, które albo dadzą mi dużą satysfakcję (lustrzanka cyfrowa), albo wzrost efektywności pracy (duży profesjonalny monitor), albo poprawią mój wizerunek na spotkaniach z klientem (markowa marynarka, spodnie, koszula czy zegarek).
Pewnie mógłbym żyć bez tych rzeczy, a pieniądze wydane odłożyć na konto. Jednak jak już wiele razy rozmawialiśmy tu w komentarzach na blogu, pieniądze są tylko środkiem do osiągnięcia czegoś
A to czy ktoś mnie uważa za snoba, czy kogoś innego – mam w nosie. Jak to ktoś powiedział: „nie ważne co o Tobie mówią, ważne, żeby mówili”. Ale to jest temat na inną rozmowę
-
Nie dziwię się
chciałam jednak zaznaczyć swój punkt widzenia na te sprawy. Pozdrawiam!





[...] rybą, musisz mieć wizerunek grubej ryby. Donald Trump mierzy wysoko i wie, że nie warto „być tanim”. Mniej osób jednak wspomina, że Donald Trump jest także [...]