Nie bądź lemingiem dla pieniędzy

Pamiętacie taką grę komputerową „Lemmings”? Pierwszy raz wydana w 1991 roku na Amigę podbiła serca tysięcy graczy na całym świecie. Szacuje się, że łącznie, na różne platformy, grę sprzedano w liczbie 15 milionów kopii.
Lemmings polegało na bezpiecznym doprowadzeniu grupy lemingów do wyjścia. Przejście jednego poziomu odblokowywało kolejny. Lemingom trzeba było wydawać konkretne rozkazy, np. wiercenie ściany, kopanie pionowego korytarza, budowa mostu, aby usunąć lub ominąć wszystkie przeszkody na drodze do wyjścia. Jeżeli nie wydawaliśmy im rozkazów, krążyły bez celu tam i z powrotem.
Dążenie do niezależności finansowej wygląda dość podobnie. Jeżeli ludzie nie znają podstaw zarządzania finansami domowymi takich jak wydawać mniej niż się zarabia, odkładać nadwyżki czy mieć więcej niż jedno źródło dochodu, to żyją od pierwszego dnia miesiąca do pierwszego dnia miesiąca. Tak jak lemingi cały czas odbijają się od ściany do ściany i narzekają na brak czasu i pieniędzy. Czego jednak mogą oczekiwać, skoro nie podejmują żadnego działania? Nigdy nie zbliżają się do wyjścia z tej sytuacji, bo nikt z nich nie chce być tym kopaczem czy budowniczym, który usunie przeszkody na drodze do uwolnienia się.
Czytamy wszystkie te książki w stylu „Zostań milionerem w siedem lat”, „Zarób miliony na giełdzie”, „Osiągnij sukces finansowy” wierząc, że pomogą nam odmienić życie. Ale to tylko rozkazy. Nie będzie widocznych zmian w naszym życiu, póki odgrywamy rolę leminga. Tak długo, jak będziemy ślepo wierzyć w rady „wielkich inwestorów”, „doświadczonych biznesmenów”, „natychmiastowych milionerów” nie wiedząc po co tak naprawdę to robimy, tak długo będziemy lemingami. Te sposoby działały dla autorów, ale nie muszą działać dla nas. To autorzy są graczami, to oni mają największą przyjemność z gry zwanej „niezależnością finansową”. Podobnie jak maklerzy zgarniają zyski niezależnie od tego, czy czytelnik coś na tym zarobił. Nie neguję przydatności takich książek – uważam, że są przydatne, ale tylko wtedy, kiedy wiemy co z nich ma naprawdę sens w naszym przypadku, a co nie.
Sztuką jest dobierać właściwe narzędzia, zostać graczem. Sztuką jest być osobą, która nadzoruje działania innych. Wreszcie, sztuką jest wiedzieć, dokąd się dąży, a nie ślepo iść w kierunku rozmytej definicji „niezależności finansowej”.
To jest kluczowe pytanie.
Jak sobie wyobrażasz niezależność finansową?
Jeżeli uda Ci się pokonać wszystkie przeszkody i stworzyć z Twojej firmy lidera branży, to myślisz, że będziesz mniej pracował?
Nic z tego. Tak długo, jak się jej nie pozbędziesz, będziesz jej niewolnikiem. Nie będziesz mógł opuścić swojego dziecka i w efekcie Twój dzień pracy będzie trwał od 8 do 20.
Tak długo będziesz lemingiem, jak długo będziesz uważał pracę za codzienny obowiązek.
A jeżeli się jej pozbędziesz? Czy potrafisz wypełnić pustkę? Pewnie założysz nową firmę albo zaczniesz inwestować na giełdzie, kupować nieruchomości lub robić cokolwiek innego wymagającego sporo wysiłku. A chciałeś przejść na emeryturę, bo jesteś „niezależny finansowo”.
W wielu książkach motywacyjnych przewija się dobre pytanie: co powiesz na łożu śmierci: „szkoda, że nie pracowałem więcej” czy raczej „szkoda, że nie zrealizowałem więcej marzeń”?
Pieniądze są po to, żebyśmy mogli spełniać swoje marzenia. Gra w Lemmings jest zabawna, ale przez pewien czas. Później potrzebujemy przerwy. Żadna gra nie bawi, jeżeli mamy w nią grać bez przerwy. Gramy dla przyjemności, nie dla samego faktu przejścia gry.
Stąd uważam, że milioner może być bardziej nieszczęśliwy od szarego człowieka – bo zdobył niezależność finansową kosztem niezależności czasowej. Jeżeli musi wszystko ciągle nadzorować, musi bez przerwy grać, chociaż nie ma już na to ochoty.
Nie pracujemy, aby mieć pieniądze, tylko aby mieć to, co oferują te pieniądze. Jednak tak wiele książek przekazuje coś zupełnie innego: pracuj dla samej pracy.
Odcinam się od jednotorowego myślenia „chcę mieć miliony”. Chcę mieć więcej pieniędzy, ale po to, aby spełniać swoje marzenia, aby być i robić coś więcej, nie dla samego faktu ich posiadania.
Zakładając bloga byłem lemingiem, bo jako wyjście widziałem milion, ale nie wiedziałem tak naprawdę konkretnie do czego by mi był potrzebny (oprócz samego faktu posiadania). Byle ślepo do miliona, a potem się zastanowimy. To nie tak.
Teraz już wiem, że milion to suma symboliczna, która pozwoli mi na szybsze pomnażanie majątku i spełnienie dwóch ważnych materialnych marzeń:
- Budowa domu dla moich rodziców
- Budowa domu dla siebie w zawsze ciepłym miejscu (Wyspy Kanaryjskie wydają się najbardziej dostępnym miejscem z racji członkostwa Hiszpanii w UE)
Milion ma pochodzić z dochodów zbliżonych do pasywnych: takich źródeł, nad którymi nie muszę dużo pracować i które są regularne. Nie lubię pracy dla samej pracy i nie chcę być lemingiem, ale graczem. Stąd teraz skupiam się na poważnym podejściu do sprawy i podejmuję wiele nowych działań zgodnie z kierunkiem, jaki obrałem:
- Zamykam biznes pod AIP, który mi nie odpowiada – mam dosyć obsługiwania nierentownej sprzedaży wysyłkowej.
- Skupiam się na uzupełnianiu swojej wiedzy, aktualnie zgłębiam podstawy finansów przedsiębiorstw („Podstawy finansów przedsiębiorstw” Brealeya i Myersa polecone przez APP Funds).
- Skupiam się na efektywnej nauce, aby zaliczyć sesję egzaminacyjną za pierwszym podejściem.
- Podejmuję pracę na zlecenie.
- Pracuję nad stworzeniem źródła dochodu pasywnego (na tyle pasywnego, na ile to możliwe).
- Rozwijam strony przynoszące zysk z reklam i niedługo zacznę zlecać pisanie artykułów innym ludziom.
Docelowo pieniądze będę wykorzystywał po to, aby to inni wykonali pracę za mnie, a sam będę poświęcał swój czas na rozwijanie nowych pomysłów. Jak to ładnie ujął Timothy Ferriss chcę „być właścicielem linii kolejowych, ale mieć kogoś, kto będzie doglądał, aby pociągi jeździły punktualnie”.
Bez niezależności czasowej nie ma dla mnie niezależności finansowej. Nie chcę być właścicielem wielkiej, przynoszącej olbrzymi stres firmy, nie chcę chodzić do pracy na 8 i kończyć o 16, nie chcę wspinać się po tzw. „szczeblach kariery”.
Chcę móc rano wstawać w swoim własnym, przestronnym domu położonym na uboczu, kilkadziesiąt metrów od plaży, bez zmartwień, bez ważnych zadań do wykonania. Móc podróżować, kiedy tylko zechcę, bez zastanawiania się, czy mam na to pieniądze. Po prostu brać z życia to, co najlepsze. I do tego dążę. To jest moja motywacja.
Pieniądze nie są celem, ale narzędziem.
A przy okazji: jesteście ciekawi jak wygląda dom Tima Ferrissa? Obejrzyjcie to wideo:
Wprawdzie to reklamówka Cisco, ale i tak pozwala poczuć jak wygląda zautomatyzowane życie.
A teraz zadaję to pytanie Tobie, czytelniku: po co chcesz być niezależny finansowo? Poznajmy nasze motywacje.
Kliknij i przeczytaj także:
- „Sztuka zdobywania pieniędzy” za darmo!
- Styl życia milionera a podejście do pieniędzy
- Nie bądź przeciętny – podążaj własną drogą
- Nie bądź tani, poczuj obfitość
- Podziel się doświadczeniem: w co warto inwestować mając mało pieniędzy?
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 36 do “Nie bądź lemingiem dla pieniędzy”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Cały ten pasywny dochód wygląda pięknie w teorii. Ale pamiętam jedną ważną zasadę , którą sprzedano mi za dobre pieniądze. Recepta na super zyski – Zap…dalać, Panowie, zap…dalać to jedyna droga, a american dream jest tylko dla bardzo nielicznych.
-
Może i ten pasywny dochód jest dla nielicznych, ale co stoi na przeszkodzie aby stać się tym nielicznym? Na samym początku niech te zyski stanowią ułamek naszych dochodów, ale z czasem niech pojawia się coraz więcej tych źródełek
I wtedy ZUS nam może skoczyć jak będziemy na emeryturze. A co do marzeń to mieszkanie na manhattanie !!! -
Zabawne wszyscy marzą o nieruchomościach których kupno na własność kosztuje w cholerę $……..a ich utrzymanie jeszcze więcej.
To dokładnie to samo o czym śnią lemingi …..marzycie o kupnie ZOBOWIĄZAŃ.
-
Jeśli, ktoś chciałby zagrać w lemingi, ale nie ma akurat Amigii pod ręką
może spróbować klona tej gry o nazwie Pingus. -
Jako specowi od milionerów zadam pytanie które od zawsze mnie nurtuje: kto to jest milioner?
Ten co ma przychód co miesiąc minimum million czy ten co ma po prostu milion na koncie? Musi to być milion w pieniądzach czy wartość domu, auta itp też się liczy?
-
Marzenia każdy ma inne to oczywiste.. Ja zarabiam i odkładam by podróżować bez celu przed siebie z Ukochanym u boku, by móc dizelić z kimś tę wielką radość, jaką daje odkrywanie świata. Może osiądziemy gdzieś, gdzie nam się spodoba, a może wrócimy do punktu z którego wyruszyliśmy. Do tego dobry sprzęt fotograficzny i życzliwi ludzie po drodze, kilka farb w plecaku… Więcej naprawdę nie potrzeba mi do szczęścia
-
Pomarzyć fajna rzecz,ale to zrealizować to ho,ho…Bezwzględna twarda i okrutna rzeczywistość sprowadzi was szybko na ziemie.
Pzestaniecie bujać w oblokach i będziecie zapie…..ać sporo lat i z czasem te marzenia się skurczą,chyba że po drodze spotkacie mistrza Si vo ,który was oświeci… -
Zapieprz jest i musi być przy drodze do miliona. Jak nie teraz, to niedługo. Sam przekonałem się na własnej skórze – raz pasywny dochód bez dużych inwestycji możliwy jest tylko w internecie, ale jest na tyle ograniczony, że miliona na tym się nie zarobi. – bez skakanie z pomysłami typu nasza-klasa proszę
Dwa to, to, że jak człowiek sobie faktycznie nie popracuje to nic z niego nie będzie! To fakt w najczystszej postaci. Trzeba pracować i działać, żeby osiągnąć jakiś tam wysoki próg majątku finansowego.
Pasywny dochód jest jednym z najtrudniejszych do tworzenia. Czasem wręcz niemożliwy. Ale życzę jak najlepiej i mam nadzieję, że miliony zarobicie ;D
Ja wiem, że nie potrzebuję;)
-
Hah, żeby pracować mądrze trzeba poświecić czas, aby tą mądrość zyskać, czy też jej się nauczyć, w sobie wyrobić itd. Więc w początkowym rozrachunku wychodzi na to samo, a zanim człowiek mądry się stanie przeważnie musi pracować normalne 8h i potem się dokształcać – jak wywnioskowałem, Ty zacząłeś już pracować nad swoją mądrością jeszcze w wieku szkolnym (czy studenckim) więc masz tą małą przewagę, że masz więcej czasu niż przeciętny pracujący, aby planować mądrą pracę.
Jeżeli chodzi o Twój przykład pasywnego dochodu, mówiąc szczerze, to największy banał, jaki mogłeś sypnąć – tekst jednak jest przemyślany, więc i nad tym banałem się zastanawiam. Ale… żeby odsetki bankowe mogły budować konkretny, zaznaczam konkretny pasywny dochód, to trzeba najpierw mieć kawałek pieniądza. A uzyskanie go nie jest możliwe poprzez „inny pasywny dochód” ponieważ samo stworzenie go wymaga nakładów finansowych w większości przypadków. W internecie można powiedzieć o nakładach czasowych, np tworząc stronę, czy coś
Więc ja dochodzę do wniosku, że tworzenie pasywnego dochodu jest najtrudniejsze, bo wymaga przejścia przez wszelkie pozostałe metody zdobywania pieniędzy. Dopiero po zdobyciu konkretnej kasy, można zastanawiać się nad ulokowaniem jej w inwestycji ciągłej (tak nazywam te, co przynoszą mi o stałej porze, stałą kwotę).
No, nie skończyłem myśli, ale może tak przerwę już, bo śpieszę się powoli
-
Myślę, że nasz pogląd na pasywny dochód aż tak bardzo się nie różni, jedyne co to mamy nieco odmienne wizje tworzenia dochodu pasywnego. I muszę dodać, że oprócz kreatywności przy jego tworzeniu trzeba mieć siłę przerobową, albo w postaci pieniądza, albo czasu.
„Ale tak samo potrzebujesz kapitału, aby założyć biznes albo inwestować na giełdzie.”
osobiście własny biznes traktuję jako inwestycję w dochód pasywny. Inwestycja na giełdzie też może być podciągnięta pod ten rodzaj zarabiania, bo płacisz i czekasz aż Ci wzrośnie – fakt faktem, ze to nie jest pewny dochód pasywny, bo związany z większym ryzykiem niż np lokata bankowa, ale zawsze w tym samym kierunku. Coby zapłacić i nic nie robić więcej – chyba, że miałeś na myśli grę na giełdzie?Odnośnie programów partnerskich – to też samo nie sprzedaje. I nadal upieram się, że aby stworzyć dobre pasywa potrzeba albo pieniędzy, albo czasu – najlepiej i jednego i drugiego. Bo gdzieś ten banerek z książką wstawiasz – albo płacisz za to miejsce, albo sam je tworzysz
Ale nie rozmawiamy na temat, nie dobrze, nie dobrze!
Niezależność finansowa jest fajna, bo nie da się jej opisać. Samo stwierdzenie jest głupie i przereklamowane, ale… uważam, że dobrze jest nie martwić się o pieniądze. To taka podstawa.
-
Dochodzimy wiec do wspólnego wniosku, że tak czy siak to robić trzeba – kto chce szybciej i więcej ten zapier… kto mniej ten spokojnie działa. A kto chce mądrze, ten więcej myśli niż robi, potem od niego zależy czy dobrze na tym wyjdzie
Podsumowanie jest dobre, i tego cza się czymać:
„“uważam, że dobrze jest nie martwić się o pieniądze” – no właśnie. Zająć się czymś innym niż liczenie czy starczy na rachunki i modlenie się, żeby nie wypadło nic nieprzewidzianego.”
-
Motywacja? Aby mieć wolny czas dla rodziny, aby mieć czas na rzeczy które lubie, aby zrealizować swoje dziecięce marzenia. Bez kasy się nie da. Niezależność finansowa pozwoli mi to wszystko zrealizować a na dodatek ukoi moje nerwy. Mam bardzo szerokie zainteresowania – na ich realizację potrzeba jednak sporo pieniędzy i czasu. To moja motywacja.
-
„Ale… żeby odsetki bankowe mogły budować konkretny, zaznaczam konkretny pasywny dochód, to trzeba najpierw mieć kawałek pieniądza.”
W Naszym kraju byli już Specjaliści od tworzenia kapitału bez kapitału – Oscylator ekonomiczny
-
Podoba mi się 5 i6 punkt – w zasadzie samemu staram się doprowadzić do takiej sytuacji, żeby mieć przynajmniej 2-3 prawdziwie pasywne źródła dochodu (albo żeby przynajmniej wymagały naprawdę minimum czasu) – tylko ciężko jak narazie znaleźć kogoś do pisania artykułów na zlecenie, kto podtrzymałby w 100% działanie kilku stron i jednocześnie nie zjadł 50-75% dochodu jaki generują
-
Widzę, że dyskusja powędrowała w stronę stwierdzenia, że najpierw trzeba mieć konkretną kasę żeby realizować marzenia. A myślenie nie jest żadnym kapitałem, bo jest niepoliczalne.
Dla przykładu postanowiłam wiec podzielić cię przykładem podróży za nic – dwójka Polaków – Konga i Chopin – niedawno przez 3 czy 4 lata okrążała glob stopem śpiąc u dobrych ludzi, podróżując okazjami, jedząc byle co. Oczywiście podróż nie była całkowicie darmowa, jednak przeznaczone na nią nakłady były zupełnie realnie osiągalne przez zwykłego zjadacza chleba.
Wystarczy chcieć! -
Moim zdaniem to co powyżej napisałeś jest utopia. Wychodzę z założenia że życie jest z reguły ciężkie i łatwy zysk nie jest rzeczą normalną. Przykładem jest twój upadający biznes. Uważam, że ten kto zakłada, że nie musi ciężko pracować nie osiągnie nic po przez uczciwą pracę.
-
Fajny i kontrowersyjny wpis, o czym świadczy tyle diametralnie różnych komentarzy

Ja akurat lubię swoją pracę, pomimo tego, że aktualnie jestem na etapie stresu i rozwijania wszystkiego. Szczerze mówiąc ja jestem pracoholikiem. Podejrzewam, że nawet kiedy uda mi się osiągnąć niezależność finansową, nie będę w takim stopniu jak Ty o niej piszesz korzystał.
Dla mnie to jest jeden wielki fun. To jest gra strategiczna, tyle, że bez opcji zapisu i wczytania gry. Mnie ta gra sprawia ogromną frajdę, którą staram się innych zarażać.
Pozdrawiam! -
Ale pracoholicy to osoby, które robią to co lubią i są szczęśliwy. Popatrz na różne narody w jaki sposób osiągnęły swoje bogactwo. Poprzez pomysłowość i pracowitość(Japonia, USA,Australia,Singapur), są też taki, które zdobyły kosztem innych (Niemcy, Wlk. Brytania,). Niemniej widać, różnicę w rozwoju gospodarczym państw europejskich tych na południu kontynentu i bardziej na północ. Uważam, że jest to kwestia pracowitości.
-
Motywacja:
chce przestac pracowac. Jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia, zobaczenia, przeczytania.





[...] poprzednim wpisie napisałem, czym zajmuję się [...]