Music Mentality – koniec

Music Mentality - koniec

(autor: http://www.flickr.com/photos/dylanramos/)

Dzisiaj rano wręczyłem wypowiedzenie umowy zawartej pomiędzy mną a Akademickimi Inkubatorami Przedsiębiorczości. Znaczy to tyle, że definitywnie zamykam mój mały biznes i to z dosyć sporą stratą.

I wiecie co? Cieszę się, że to już koniec. Ten pomysł na biznes był pomyłką i właśnie dzięki inkubatorom mogłem się tego dowiedzieć.

Nareszcie koniec jeżdżenia na pocztę niezależnie od pogody, pakowania płyt, wypisywania dziesiątek druczków pocztowych, wystawiania aukcji, na których nic nie zarabiam, wysyłania przypomnień o płatności.

Mam dosyć sprzedaży wysyłkowej, która wcale nie jest tak różowa, jak się wydaje. Może gdybym jeździł na pocztę ze świadomością, że zarabiam na przesyłkach kilkadziesiąt złotych, nie byłoby to dla mnie większym problemem. Jednak zazwyczaj jeździłem z paczkami, na których najczęściej zarabiałem zaledwie kilka złotych lub liczyłem straty. Słońce czy deszcz, trzeba było wskoczyć na rower i jechać na pocztę.

Doszedłem do wniosku, że bezsensem jest prowadzenie biznesu, który miesięcznie przynosi zaledwie kilkadziesiąt złotych zysku. Okazało się także, że towar, który oferowałem na aukcjach, jest dość rzadko oferowany i nie mogłem na bieżąco go dokupywać, bo go po prostu nie było. Dodatkowo w Polsce niestety dość mało ludzi kupuje płyty, a jak już kupują, to nie chcą płacić więcej niż 20-30 zł.

Mały zysk i słaba prognoza na przyszłość spowodowały, że zamykam swój biznes po pięciu miesiącach działalności (a faktycznie po czterech, bo w czerwcu jeszcze nic nie sprzedawałem).

Pozostałe płyty sprzedam w jednej paczce, mam już kupca. Mam także do sprzedania koperty bąbelkowe, które nie będą mi dłużej potrzebne.

Niestety będę jeszcze musiał pokryć 200 zł opłaty za listopad. Ostatecznie wyjdę około 500 zł na minus.

Doświadczenie wyniosłem, ale myślę, że gdybym mógł drugi raz podjąć decyzję, nie otworzyłbym tego biznesu. Byłbym kilkaset złotych do przodu.

Przez ten czas mógłbym lepiej pomnożyć majątek, chociażby zajmując się aktywniejszą promocją programów partnerskich, które zaczynają przynosić mi coraz bardziej regularny, choć wciąż marginalny, dochód.

Poza tym Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości nie są zbyt przyjazne dla handlu. Bardzo utrudnione jest korzystanie ze środków finansowych, bo aby wypłacić pieniądze należy albo je wydać (i następuje zwrot kosztów za fakturę) albo zapłacić 18% podatku przy rozliczaniu jako umowa zlecenie.

W poprzednim wpisie napisałem, czym zajmuję się teraz.

Inkubatory to świetne rozwiązanie, ale raczej dla usług niż dla handlu. Być może jeszcze kiedyś skorzystam z ich oferty, ale jak na razie skupiam się na dochodach, które nie wymagają zakładania firmy. Powoli do przodu.

Kliknij i przeczytaj także:

  1. Music Mentality, czyli mój pierwszy poważny biznes – start

Biznes

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.

Trackbacki

  1. [...] już, że sklep internetowy nie jest za dobrym rozwiązaniem. Być może z innym towarem byłoby łatwiej, jednak wciąż prowadzenie takiego sklepu to ostra [...]


Komentarze

Komentarzy: 40 do “Music Mentality – koniec”

Zostaw komentarz

(wymagany)

(wymagany)


Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.