Misja: 2000 czytelników RSS

(autor: http://www.flickr.com/photos/soldiersmediacenter/)
Przedstawiam nową formułę na blogu – misję! Co jakiś czas będę sobie wyznaczał różnego typu misje związane mniej lub bardziej z tematyką bloga. Na pierwszym miejscu będzie oczywiście osiągnięcie celu, ale oprócz tego będę opisywał proces w trakcie jego trwania (lub zbiorczo po jego wykonaniu), aby każdy czytelnik mógł z tego wynieść jak najwięcej wiedzy praktycznej.
Pierwsza misja będzie trwała 9 miesięcy i dotyczy bloga. Cel brzmi tak:
Do końca 2010 roku rentier-blog.pl jest subskrybowany przez 2000 czytelników.
Pytanie brzmi: czy to możliwe czy za bardzo ambitne?
Misje z założenia mają być ambitne, aby wymagały poszukiwania niekonwencjonalnych i bardziej efektywnych niż tradycyjne metod. Każda misja ma mi przynosić cenne doświadczenie z jakiejś przydatnej dziedziny. W tej misji będę ćwiczył głównie umiejętności pisarskie i marketingowe.
Nauczyłem się jednak na błędach i nie będę sobie wyznaczał nierealnych celów. Nie mają one większego sensu. Decyzję podjąłem po analizie i uważam, że jest duże prawdopodobieństwo zrealizowania tej misji. Oto i podstawy, na których się opieram.
Dlaczego 2000?
Spójrzmy najpierw na wykres przyrostu subskrybentów:

Do pierwszej setki czytelników dotarłem dopiero po 6 miesiącach! To jedna z głównych przyczyn dlaczego blogi zawieszają po paru miesiącach działalność – autorom brakuje cierpliwości. Nie da się tak szybko zbudować popularnego bloga. 100 czytelników w 6 miesięcy, czyli średnio 16 miesięcznie. Później jednak coraz szybciej zaczęli pojawiać się nowi subskrybenci.
Obecnie co miesiąc przybywa około 70–80 nowych czytelników. Gdybym więc nic nie robił, prawdopodobnie bezproblemowo dotarłbym do końca roku do około 1400 czytelników. Przypuszczam, że każdego miesiąca będzie przybywać coraz więcej czytelników, można to zresztą łatwo wywnioskować z wykresu. Gdybym wyznaczył sobie cel zdobyć 1500 czytelników, byłoby to mało ambitne i mało motywujące, bo nie musiałbym podejmować specjalnych działań, żeby to zrobić. A każda misja ma ze sobą przynosić nowe, cenne doświadczenie. Stąd liczba 2000 – ładnie wygląda i jest realna do osiągnięcia.
Powody
Przed opisaniem planu jak chcę to osiągnąć kilka słów, dlaczego wyznaczyłem sobie taką misję.
Bloga prowadzę nie tylko po to, żeby dzielić się swoimi wrażeniami z drogi do niezależności finansowej. Prowadzę go też dlatego, że po prostu lubię pisać. Lubię także dzielić się swoimi poglądami i pomysłami na życie, a blogowanie to najłatwiejszy sposób na przekazanie swoich idei większej liczbie ludzi.
To nie wszystko – blog daje mi też inne korzyści w formie niematerialnej i materialnej. I właśnie dlatego, że lubię pisać i coraz lepiej znam się na tym, o czym piszę, uwzględniam bloga w swoich przyszłych planach biznesowych. Jakich? Niesamowicie podoba mi się idea biznesowa Chrisa, o której pisałem we wpisie Case study: jak zarabiać oferując coś za darmo cz. 2.
I planuję przenieść ten pomysł na polski grunt. Również na pierwszym miejscu stawiam uczciwość i etykę biznesową (i oczywiście wysoką jakość, ale to banał). Mam żelazne zasady moralne (do których nie należy robienie pieniędzy w każdy możliwy sposób, ale tylko w ten uczciwy w stosunku do ludzi), a Chris jest jedną z niewielu osób, która również je ma i dlatego tak do mnie przemawia. Kiedy poczuję, że mam wystarczające doświadczenie, żeby zbudować na nim jakieś produkty i będę miał ochotę zrobić to, zrobię to. A przydałaby się wtedy solidna baza czytelników. Tyle szczegółów na teraz.
Jak to zrobić?
Polska blogosfera rozwija się coraz szybciej i pojawia się coraz więcej blogów, których liczniki RSS przekraczają 1000 osób. Niektóre blogi zbliżają się już do 1500 czy 2000 czytelników – zapewne za 9 miesięcy wszystkie blogi z liczbą czytelników powyżej tysiąca będą dojeżdżały do drugiego.
Tak jak pisałem wyżej bez dodatkowych działań blog dotarłby prawdopodobnie do około 1400 czytelników. Jak więc ściągnąć dodatkowych 600?
Metod na promocję bloga są dziesiątki. Oprócz tego, co jest podstawą, czyli pisanie jak najbardziej użytecznych wpisów o wysokiej jakości, w swojej misji będę stawiał głównie na:
- Gościnne wpisy na innych blogach/artykuły do e-zinów
- Regularne komentowanie zaprzyjaźnionych blogów
- Freebies (darmowe przydatne dodatki, np. w formie PDF-a)
Jedną z tych rzeczy staram się robić od początku (komentowanie), gościnnych wpisów (podobnie jak artykułów do e-zinów) wiele nie pisałem, a dodatkowych darmowych rzeczy w ogóle nie rozdawałem. Oprócz tego oczywiście będę szukał różnych innych niekonwencjonalnych metod na promocję bloga. Mam już kilka pomysłów, ale na razie ich nie zdradzam – będzie ciekawie.
Zastanawiam się także nad social media (Twitter, Facebook), ale jestem do nich nastawiony trochę sceptycznie, bo podobnie jak e-mail zwiększają prawdopodobieństwo marnowania czasu na bezmyślnym surfowaniu i sprawdzaniu aktualizacji. Z pewnością mogą generować olbrzymi ruch, ale z mojego punktu widzenia mają również spore wady. Będę musiał to przemyśleć. Jeżeli ktoś ma jakąś inną opinię na ten temat – zachęcam do dyskusji.
Zdaję sobie sprawę także z tego, że blogowi brakuje silnej reprezentacji graficznej (nie może takiej roli odgrywać darmowa skórka WordPress) i będę musiał nad tym popracować. Czy uważacie, że warto zmienić skórkę na bardziej unikalną?
Tak więc rysuje się moja pierwsza blogowa misja. W czasie jej realizacji być może wymyślę sobie jeszcze jakieś inne misje z innych dziedzin.
Co sądzisz o nowej formule na blogu? Jakie misje byłyby dla Ciebie najciekawsze i najbardziej przydatne?
A żeby mi pomóc, jeżeli jeszcze nie subskrybujesz bloga możesz to zrobić kopiując adres kanału RSS rentier-blog.pl do swojego czytnika RSS.
Kliknij i przeczytaj także:
- Misja: 100 dolarów dziennie
- Jak zmniejszyć współczynnik odrzuceń i zdobyć nowych czytelników? 7 sposobów
- Jak oszczędzić 2000 zł i zmotywować się do ćwiczeń?
- Rentier świergocze + dowiedz się rzeczy, o których nie wiedziałeś
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Kliknij tutaj i dołącz do grupy na Facebooku, a otrzymasz dodatkowe artykuły i aktualizacje. Śledź mnie także na Twitterze.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 57 do “Misja: 2000 czytelników RSS”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Masz wątpliwości? Przeczytaj zasady użytkowania. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Co do skórki, to mi osobiście nie robi ona żadnej różnicy. Blogi czyta się ze względu na treść a nie skórkę

Obecna jest czytelna, więc nie widzę potrzeby jej zmiany, ale i tak zrobisz jak zechcesz
Pozdrawiam -
Dobry choć ambitny cel. Ja na razie walczę o przekroczenie 100 czytelników na RSS i niedługo podejmę kroki, które mam nadzieję zwiększą liczbę stałych czytelników. Mam nadzieję że Tobie się uda, a doświadczeniem podzielisz się z nami czytelnikami i będziemy mogli wykorzystać część jego.
-
Moim zdaniem zmiana skórki na oryginalną przydała by się temu blogowi i pomogła by w budowaniu jego marki.
-
Podoba mi się pomysł misji. I jestem pewny, że uda ci się zebrać te 2 tysiące osób.
Obecna oprawa graficzna strony jest w porządku. Blog jest przejrzysty i dobrze się go czyta. Jednak unikalna, ciekawsza grafika to dobry pomysł. Bylebyś nie przesadził z różnego rodzaju bajerami… KISS;) -
100 czytelników w 6 miesięcy, czyli średnio 16 dziennie. Powinno być chyba miesięcznie…
-
Bardzo fajny pomysł! Pomogę zdobyć pierwszy przyczółek i zapiszę się do RSS

Takie wpisy dobrze motywują do stawiania celów i wyznaczania misji samemu sobie. Niezależnie od skórki, jaką stosujesz, bo – jak wspomniano wcześniej – liczy się przecież przede wszystkim treść.
Może nie podbijam stawki, ale dla mojego skromnego blogu dobrym osiągnięciem byłoby 500 subskrybentów na koniec 2010.
Challange accepted!
-
Skórka dla mnie na przykład nie ma większego znaczenia – szczególnie na blogu. Liczy się raczej zawartość. A że wpisy są nierzadko świetne to i myślę że 2000 subskrybentów to nie jest zbyt ambitny plan
-
Heh, to ja się cieszę z moich 13 zasubskrybowanych czytelników.
Jeśli po 6 miesiącach będzie ponad 100 to super. 
Co do skórki: jeśli chcesz, mogę podać Ci namiary na człowieka, który może tanio coś zrobić. Buduje swoje portfolio, więc ceny są niewygórowane. Jakby co, wal na email. -
Co do twojej strony Marcin wizualnie jest bardzo dobra, bo przecież nie przesadzisz z grafiką żeby ludzie się gubili w niej. A jak dobrze wiesz ludzie nie lubią zbyt zawalonej strony graficznie, bo mogą łatwo się w niej pogubić, a to zniechęca czytelników. I jak wielu tutaj pisze ważna jest treść tego co piszesz, a akurat uważam że piszesz bardzo dobrze i przekazujesz bardzo dużo wiedzy, a o to wielu osobą tutaj chodzi. Wiem, że na pewno Ci się uda dojść do celu. Tylko szkoda, że nie będę mógł śledzić twoich wpisów, bo opuszczam Polskę.
Pozdrawiam. -
Jak dla mnie również skórka jest w porządku. Sam osobiści chciałby po roku blogowania osiągnąć barierę 500 na liczniku RSS. Powodzenia w realizacji celu
-
@Marcin Czy to jego specjalizacja to nie jestem pewien. Na pewno robi.
Wejdź na mojego bloga i oceń czy warto.
-
Osobiscie nie przywiazuje uwagi do grafiki na blogach, które czytam. Ma ona napewno jakies znaczenie estetyczne (szczegolnie dla Pań) ale najwazniejsza jest tresc

Zycze powodzenia w nowej misji! -
RSS jest trochę przereklamowany, IMHO. Bardziej stanowi pewnego rodzaju „pijar” dla bloggera, niż faktycznie daje jakieś solidne korzyści. Sam ostatnio zaobserwowałem na Oszczędzaniu, że ilość subskrybentów po zmianie adresu kanału spadła drastycznie do 10% (z 550-650 do 50-ciu kilku), a odwiedziny spadły zaledwie o 1-2% w skali miesiąca (podejrzewam, że przez święta). Wnioski nasuwają się same…
-
Ze swojej strony polecam flaker.pl, super społeczność i jeśli będziesz udzielał się systematycznie a nie tylko reklamował co się da to dużo zyskasz
-
RSS bardzo ułatwia filtrowanie wiadomości – już od dawna nie wchodziłem na żaden blog za pomocą innej metody niż Google Reader. Aktualnie śledzę ok 20 blogów wartościowych wg mnie (między innymi rentier czy oszczędzanie). Na inne metody – brakuje czasu.
Jak widzę jakiś ciekawy blog, subskrybuję go i czytam przez jakiś 1 mc. Jeśli poziom wpisów w tym czasie będzie mi odpowiadał to „ręcznie” przeglądam archiwum. Jak nie, usuwam bloga z czytnika.
Co do skórki, to jedna subiektywna uwaga. Zrezygnował z kolorowania komentarzy. -
Wygląd – zrób sondę może wśród czytelników. Ja np. bym pozostawił tę, jaka jest.
Cel jak cel, 2000 subskrybujących to jeszcze nie 2000 autentyczny czytelników bloga i odwiedzających go. To wciąż tylko wynik 2000 subskrybujących. Tak na marginesie – robisz jakieś badanie za to ilu masz wiernych komentujących od powstania bloga?
Zauważ, że można obrać co najmniej dwie strategie realizujące ten cel. Otóż, jedna droga to taka jaką Ty obierasz, druga to skupienie się wyłącznie na rozwoju swoich pomysłów bez martwienia się o PR. Bo realizując swoje plany, program językowy, nowe wpisy, których odpowiedników nie znajdziemy w internecie (chociażby nie w polskiej wersji językowej), zapewnią Ci zainteresowanych i nie skupiając się w ogóle na RSS będziesz miał wyniki, takie jakie Cię zadowalają.
To tak jak wyścig – jedziesz i chcesz aby ludzie wiwatowali na Twoje zwycięstwo. Za cel sobie stawiasz klaskające ręce i uśmiechnięte buzie. Wiadomo, że tak będzie jak zajmiesz pierwsze miejsce na podium. Więc może wystarczy skupić się na dojechaniu do mety pierwszym, a fanfary będą nieuniknione?
-
Skórka od razu bardzo mi się podobała, wszystko to wygląda przejrzyście i czytelnie
-
Promocja powiadasz. Wiadomo, że ludzie muszą usłyszeć, o czymś by potem zwrócić na to uwagę. Ale możesz być siecią handlową, która będzie na każdym kroku krzyczeć, że istnieje. A możesz być Maybachem, kto widział reklamę tej marki? Wystarczy, że wypracowała sobie markę prestiżową. Podobnie z domami mody. Ich ciuchy nie potrzebują reklam, wystarczy podać nazwisko projektanta. Ja bym się skupił na budowaniu własnej marki, a reszta zaowocuje. Na zakończenie – zbyt często moim zdaniem używasz ostatnio sowa „mit”
-
Marcin, masz w GA statystyki powracających użytkowników – to jest moim zdaniem całkiem wymierny wskaźnik, wskazujący na liczbę stałych czytelników. Ilość osób subskrybujących RSS o niczym niestety nie świadczy; co najwyżej o tym, że ktoś kliknął „dodaj do czytnika”. Ale jaki z niego był/jest/będzie stały czytelnik? Tego nawet najstarsi Górale nie wiedzą
-
Marcin, myślałem tak jak Ty o RSS, dopóki nie przekonałem się, że spadek czytelników do 10% nie wpłynął (póki co – żebym sobie nic nie wykrakał
na poczytność bloga. Teraz już nie jestem taki pewny i tyle
Materiały, które podajesz przeczytałem (ebooka Babauty również), ale mimo to staram się poszukiwać innego wskaźnika, niż liczba subskrybentów (która też waha się niesamowicie).
Proponuję zatem, by każdy z nas pozostał przy swoim podejściu
-
Nie zamierzam Cię na siłę przekonywać Marcinie. Wskazałem Ci jedynie dwojakie podejście. Ale z Maybachem nie masz racji. Może teraz sobie reklamy robią po współpracy z Fuldą. Obecnie mówimy o marketingu szeptanym i wirusowym – za pomocą tego rodzi się popularność danych marek takich jak tego pojazdu. Twórcy skupiają się na swoim, a reszta owocuje jak napisałem wcześniej.
Co do WordPress’a – analogia ta sama co do marki odzieży Zara. Mają 3/4 mniej reklam od Reserved i H&M, mniej wydają na promocje. Ceny mają równe konkurencji, a większe obroty. Reklamują się w niewielu miejscach. Reszta to zasługa potęgi marki. Wypracowana w prosty sposób, po prostu skupili się na tym by być pierwszymi w przenoszeniu na półki sklepowe tego co widać na wybiegach. Robią to skuteczniej od konkurencji. Więc, mowa, że „reklama dźwignią handlu”, że bez promowania nic się nie zdziała jest taki mitem współczesnego marketingu. A burzą ten mit przykłady firm z różnych dziedzin, które najpierw pracują na własną wartość/jakość, a potem wystarczy „cynk” dalej do potencjalnego grona odbiorców i mamy reklamę perpetuum mobile.
Jeśli za podstawę oceny budowy marki ma Ci posłużyć wynik RSS, to idzie o ilość, a nie o jakość. Dla mnie podstawą do oceny swojej marki (na Twoim miejscu) byłoby stanie się prelegentem na jakimś sympozjum tematycznym związanym z tematami poruszanymi na Twoim blogu. To jest uznanie i promocja, którą otrzymujesz za jakość prezentowaną w internecie – tak się wyławia takich ludzi. Wtedy RSS przestaje obchodzić. Bo zrealizowanie celu „2000 czytelników RSS” znaczy dużo i znaczy nic. -
Marcin – Do Anglii wyjeżdżam już w maju i ciężko będzie przez jakiś czas, z dostępem do internetu, ale mam nadzieję że dorwę jakąś kafejkę. A dokładnie jadę tam w celu zarobienie i może wrócę do Polski i postaram się jakoś dobrze zainwestować w biznes pieniądze. Ale czas pokaże jak to będzie. Pewnie masz rację, bo siedzisz dłużej w temacie, ale uważam iż blog jest przejrzysty.
-
Nowa skórka to zły pomysł. Ta mi się podoba, zresztą takie eksperymenty, jak pn. w ostatnim czasie na youtube, mogą być ryzykowne.
-
Rentier, polecam Fan Page na Facebooka. U mnie bardzo zwiększył oglądalność.
-
Mauro, siłę marki możesz zbadać ilościowo (liczba subskrybentów) lub jakościowo (wspomniane przez Ciebie zaproszenia na wykłady). Jedno nie wyklucza drugiego.
Tym bardziej trudno winić kogokolwiek za to, że stara się znaleźć jakiś obiektywny wskaźnik popularności bloga / znajomości marki.
Przyznam, że zgodzę się z Marcinem, że twierdzenie iż „treść się sama obroni” to mit. Zwłaszcza jeżeli sam uważasz swoją treść za dobrą. W takim razie co Cię powstrzymuje przed podzieleniem się nią z innymi? Przez „podzielenie się” rozumiem właśnie promocję.
Inaczej to jest zwykłe pisane do szuflady, niezależnie od tego jak dobre.
Mimo to, też trochę przeraża mnie ogrom sposobów bloga, w rodzaju profil na facebooku, twitter, wykop, seo, networking itd. Za dużo tego
-
Wow, stary, masz ambitne plany. Powodzenia!!!
ypsilonfund.com
–
Instrumenty pochodne = duże ryzyko?
YpsilonFund.com – blog przyszłego milionera.
Aktualna wartość portfela: 118 621 zł. -
No jest w czym wybierać, ale czytając zagraniczne blogi czasem mam wrażenie, że przedstawiają to jako konieczność – by być wszędzie jednocześnie. Że bez wykorzystania tych wszystkich social media nie zaistniejesz „na poważnie”.
-
Jak dla mnie nie ma znaczenia jak wygląda Twój blog – liczy się fakt, że trafiłem na Ciebie w sieci i od tej pory to co piszesz mam na oku. nie będę ukrywał, że potrzebuje takich treści bo idea bycia rentierem tkwi we mnie w dużej części. Niemniej jednak, liczę na sukces w kilku dziedzinach mojego życia (razem lub osobno) a jedną z nich jest blog, który prowadzę od poczatku roku i cierpliwie szukam wyników, które pozwoliły by mi na dumne oszacowanie choćby takich wyników RSS o jakich wspominacie to w dyskusji. Narazie nieustannie staram się tworzyć na stronach mego bloga to czym zajmuje się na codzień – to również ma stanowić moją (poczatkowo) finansową przyszłość a docelowo radość tworzenia i dawania satysfakcji innym.
W nieco bezpruderyjny sposób dodam, że dyskretnie oczekuję na wszelkie teksty, które poza motywacją pomoga mi opanować pewne tajniki internetu a co za tym idzie możliwości finansowych jakie daje to medium.
Pozdrawiam serdecznie
-
Marcin – Nie dziękuje, to tak z góry ujmę. A o co chodzi w tych hotspotach?:) Mam laptopa, ale wolę go nie brać tam sobie po jakimś czasie zainwestuję, w laptopa..
-
W przyjemnościom przyjmę Twój gościnny wpis na temat finansów. Cenię sobie Twój lekki i przyjemny styl pisania.
-
Marcin,
Czytam, Twojego bloga już dość długo – ładnie posługujesz się słowem, piszesz ładne texty motywujące itp. Czasem bawi mnie jak ktoś poucza innych jak prowadzić biznes, gdy sam go nie prowadzi ale ja nie o tym chciałem
.
Co do 2000 użyszkodników – widzę to tak:
Jestem wiernym czytelnikiem ale nie mam Ciebie w RSSach bo nie chce mi sie instalować żadnego czytnika – odwiedzam blogi ręcznie. Myśle ze gdybyś zaczął promować „automatyzacje procesów” (idealnie wpasuje się w tematyke pasywnych dochodów) tj. „chłopie, zainstaluj jakiś czytnik RSS, zaoszczedzisz 2h tygodniowo na odwiedzaniu stron, to pewnie z 300 takich jak jak w koncu odpali sobie czytnik RSS – i będziesz miał
statystyke
pozdro
-
Nie zrozum mnie źle, dla mnie biznes to niekoniecznie miliony pln obrotu ale działalność taka czy inna (e-biznes to tez biznes) która przynosi jakiś ZYSK, a nie jest tylko fikcją literacką. Widzę, że dość prosto jest Cię „urazić”. Z RSSem to chodziło mi raczej o to, żebyś w pierwszej kolejności zmusił/zachęcił ludzi do podpięcia się pod RSS – łatwiej bedzie nabic licznik takimi czytelnikami jak ja niż nowymi. Nowi dojdą przy okazji jak zobaczą ze jest coraz wiecej innych na liczniku…
-
nie chce mi sie instalować żadnego czytnika – odwiedzam blogi ręcznie.
Przesiadka na Google Reader jest wybawieniem, czas tracony na otwierania poszczególnych źródeł na których nie ma nowych artykułów to czas stracony. Czytnik RSS temu zapobiega i dostajemy gratisowy czas dla naszego życia. Naprawdę warto o tym pomyśleć. -
Rentier, nie przejmuj się słowami krytyki, rób swoje








[...] jak pisałem we wpisie Misja: 2000 czytelników RSS postanowiłem poeksperymentować z nowymi sposobami promocji bloga i rozwijania społeczności. Z [...]
[...] więcej komentarzy niż w marcu, bo aż 317. Najczęściej komentowanym wpisem w kwietniu był wpis Misja: 2000 czytelników RSS, do którego powstały 53 komentarze. Wpisem, który był najczęściej wyświetlany, był wpis [...]
[...] kwietniu wyznaczyłem sobie misję, która polega na osiągnięciu do końca roku 2000 czytelników. W maju wyznaczyłem sobie misję polegającą na osiągnięciu 100 dolarów dochodu do końca [...]
[...] Przeczytaj więcej o tej misji tutaj. [...]
[...] Przeczytaj więcej o tej misji tutaj. [...]