Jak zostać milionerem w wieku 18 lat, czyli historia Gurbaksha Chahala

(autor: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:G_Chahal_003_0074.jpg)
Zgodnie z sugestiami czytelników ruszam ze stałą serią wpisów o milionerach. Nowe artykuły z serii będą pojawiały się co kilka wpisów. Dzisiejsza historia opowiada o młodym multimilionerze, Gurbakshu Chahalu.
17 lipca 1982 roku w Tarn Taran w Pendżabie w Indiach rodzi się Gurbaksh Chahal. 3 lata później jego rodzice otrzymują amerykańską wizę, a w rok później rodzina trafia z 25 dolarami w ręku do San Jose w Kalifornii.
Rodzice Gurbaksha podejmują się różnych prac pomocniczych, aby utrzymać siebie, czwórkę dzieci i babcię, która pojechała wraz z rodziną. W tym czasie Gurbaksh pobiera naukę w lokalnej szkole. Z powodu odmienności religijnej (rodzina Gurbaksha wyznaje sikhizm) codziennie jest obiektem żartów. Jak się później okaże, ten się śmieje, kto się śmieje ostatni.
W wieku 15 lat Gurbaksh Chahal spędza dużo czasu w Internecie. Któregoś dnia odkrywa firmę DoubleClick, która wyświetla reklamy w Internecie. Postanawia stworzyć internetową sieć reklamową. Nie wie jednak w jaki sposób programować, więc kupuje technologię od londyńskiego programisty. Program miał kosztować 30 000 dolarów, których Chachal nie posiadał. Ustalił więc, że zapłaci po trzech miesiącach testów. Z pomocą starszego brata za 99 dolarów zakłada swój pierwszy biznes. Po 3 miesiącach jego przychody wynoszą… 100 tysięcy dolarów.
Nauka dla czytelnika: jeżeli nie masz pieniędzy i nie masz możliwości ich pożyczyć, wynegocjuj odroczony termin spłaty.
Gurbaksh rzuca szkołę
W wieku 16 lat, w grudniu 1998 roku, Gurbaksh Chahal rzuca szkołę i zakłada swój pierwszy biznes – ClickAgents. Była to jedna z pierwszych sieci reklamowych w Internecie. ClickAgents oferowało reklamodawcom tematyczne katalogi stron, na których mogły się pojawić ich bannery.
Wydawcy otrzymywali za każde kliknięcie w banner minimum 10 centów. Dodatkowo mogli otrzymywać 10% zarobków każdego poleconego przez siebie wydawcy. Dzięki temu sieć szybko się rozrosła i stała się trzecią największą siecią reklamową w Internecie.
W rok po rozpoczęciu działalności przychody wynosiły milion dolarów miesięcznie. Dwa lata po starcie, pod koniec 2000 roku, do Gurbaksha zgłosili się właściciele konkurencyjnej firmy ValueClick, którzy zgodzili się odkupić ClickAgents za… 40 milionów dolarów. Gurbaksh przyjął ofertę stając się milionerem w wieku 18 lat.
Nauka dla czytelnika: czasami należy dużo zaryzykować, aby dużo wygrać.
18-letni milioner
Pieniądze w pierwszej kolejności podarował rodzicom, później spełnił kilka swoich marzeń. Mimo to pozostał skromnym człowiekiem, co cechuje go i dzisiaj.
Dla młodego milionera takie osiągnięcie to było jednak za mało. Sprzedając ClickAgents Gurbaksh zobowiązał się, aby nie rozpoczynać konkurencyjnej działalności przez trzy lata.
3 lata po sprzedaży swojej pierwszej działalności, na początku 2004 roku, 21-letni Gurbaksh wraca do biznesu z nowym pomysłem w branży reklamowej – BlueLithium. Przedsięwzięcie wspierają fundusze Walden Venture Capital oraz 3i. Już po czterech miesiącach biznes zaczyna przynosić zysk.
Targetowanie behawioralne – kolejna innowacja
Firma staje się pionierem targetowania behawioralnego – wyświetlania reklam dopasowanych do działań odbiorcy. BlueLithium zbierała i analizowała dane dotyczące zachowań w Internecie budując bardzo precyzyjne grupy docelowe. Dzięki temu reklamodawca mógł w najbardziej optymalny sposób wykorzystać swój budżet reklamowy wyświetlając reklamy użytkownikom najbardziej zainteresowanym daną tematyką.
Bluelithium miała w bazie ponad 100 milionów unikalnych użytkowników. Biznes Chahala zdobył prestiżowe wyróżnienie Top Innovator of the Year (wcześniej zdobyły tę nagrodę między innymi Skype i Google).
Bluelithium, która w 2006 roku osiągnęła przychody w wysokości 100 milionów dolarów, zostaje sprzedana rok później, w październiku 2007 roku, firmie Yahoo! za… 300 milionów dolarów.
Warto zadać pytanie co wpłynęło na decyzję Yahoo!. Zapytany o to Gurbaksh Chahal odpowiedział, że posiadali nowoczesną technologię (targetowanie behawioralne), byli młodą i jedną z najszybciej rozwijających się firm (Bluelithium miało wtedy 9 biur, w których łącznie pracowało 175 pracowników) oraz stworzyli grupę, która potrafiła w zaledwie trzy i pół roku wyrobić sobie solidną markę.
Nauka dla czytelnika: stawiaj na nową technologię, stwórz dobry zespół i postaw na solidny marketing.
25-letni multimilioner
Gurbaksh Chahal nie spoczął na laurach. Pisał książkę i pojawiał się w programach telewizyjnych. Jego wspomnienia zatytułowane „The Dream: How I Learned the Risks and Rewards of Entrepreneurship and Made Millions” zostały wydane 23 października 2008 roku.
We wrześniu 2009 roku Gurbaksh, w wieku 27 lat, zakłada swój trzeci biznes – gWallet. gWallet to platforma obsługująca wirtualne waluty stosowane np. w grach sieciowych. Do tej pory Gurbaksh uzyskał finansowe wsparcie inwestorów w wysokości 12,5 miliona dolarów i wierzy, że jego trzeci biznes będzie jeszcze lepszy niż drugi.
Jak szybko zarobić milion
Można by powiedzieć, że historia Gurbaksha Chahala to typowy przykład „od pucybuta do milionera”. Najbardziej zaskakujący jest jego szybki sukces – w ciągu zaledwie dwóch lat stworzył firmę, którą sprzedał za 40 milionów dolarów. Chahal wykorzystał dopiero co rozwijający się potencjał Internetu.
Oto jedna z recept na miliony – wykorzystaj potencjał dopiero co rozwijającej się technologii. Czy obecnie również mamy takie szanse jak Chahal 11 lat temu? Według Henderson Group, londyńskiej firmy zarządzającej aktywami, branże przyszłości to między innymi ekologiczna energia, rozwiązania redukujące zużycie energii i zwiększenie wydajności pracy, usługi ekologiczne, zdrowie i poprawa jakości życia oraz rozwój edukacji. Być może właśnie w którejś z tych branż działa teraz jakiś „nowy Gurbaksh Chahal”?
Przede wszystkim pasja
Wykorzystanie potencjału to jedno, ale nic nie osiągniemy, jeżeli zabraknie pasji. Gurbaksh Chahal, zapytany co jest kluczem sukcesu, odpowiedział tak:
Niektórzy ludzie marzą, ale nie podejmują działania. Jestem żywym przykładem na to, jak można walczyć z przeciwnościami. Możesz osiągnąć sukces, jeżeli w pełni się na tym skupisz i będziesz tego gorąco pragnął. Różnica polega na tym, że niektórzy ludzie marzą o zostaniu milionerem, ale nie pragną tego gorąco. Jeżeli tego gorąco nie pragniesz, nigdy tego nie osiągniesz.
To chyba najważniejsza nauka pochodząca od tego młodego multimilionera. I tego życzę wszystkim czytelnikom i sobie – odnalezienia pasji, która przyniesie duże dochody i dorobienia się na niej. Bo łatwo czytać o receptach na sukces, ale trudniej wprowadzać je w życie.
Gurbaksh Chahal prowadzi stronę pod adresem http://www.chahal.com/. Na stronie znajduje się między innymi blog.
Kliknij i przeczytaj także:
- Jak zostać milionerem – poznaj cztery fascynujące plany cz. 1
- Jak zostać milionerem – poznaj cztery fascynujące plany cz. 2
- Andrzej Szyjkowski, czyli polska historia sukcesu
- Być milionerem = być przedsiębiorcą
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 14 do “Jak zostać milionerem w wieku 18 lat, czyli historia Gurbaksha Chahala”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Lubię czytać takie historyjki i często powtarza się model, żeby stworzyć jakiś biznes i go potem sprzedać.
Jednak dla równowagi chciałbym zauważyć, że za takim jednym sukcesem stoi pewnie 100, albo i więcej mniejszych lub większych porażek, więc marzenia marzeniami, ale nie ma co liczyć, że akurat nam się na pewno uda, przynajmniej w takim efektownym wymiarze. -
Ja bym dodał jeszcze jedną naukę dla czytelnika: Internet to jedyne medium, które – właściwie wykorzystane – nawet przy minimalnym dostępnym kapitale i w stosunkowo krótkim czasie pozwala na znaczne wzbogacenie się.
-
Internet to ogromna szansa dla prawdziwej kariery i ogromnych pieniędzy, jednak tylko naprawdę niesamowicie oryginalne pomysły moga się tu przebić. (pomijam przeszczepianie istniejących już rowiązań na krajowy grunt – czyli np. nasza-klasa)
Trzeba mieć przysłowiowy „łeb jak sklep” żeby dać sobie radę w sieci, a tam na dodatek „pełne półki” bo bez wiedzy jak pomóc sobie w wirtualnym biznesie nawet dobra treść może nie obronic się sama… -
Nie zgadzam się z tym co napisałeś ZP:
„marzenia marzeniami, ale nie ma co liczyć, że akurat nam się na pewno uda, przynajmniej w takim efektownym wymiarze” – uważam, że właśnie to różni ludzi ekstremalnie zdeterminowanych od tych, którzy najczęściej chcą, ale to jedynie objaw formy słomianego zapału.
Ja wystartowałem ze swoim pierwszym legalnym biznesem w wieku 17 lat. Przez rok odnosiłem mniejsze lub większe sukcesy, a po kolejnym roku praktycznie zbankrutowałem ze względu na nieprzewidzenie pewnych kwestii.
Po czterech latach od tej „porażki” wystartowałem ze sklepem internetowym dla swojej dziewczyny, który nadal staram się rozkręcić (i nadal widzę w nim przyszłość).
Przed paroma miesiącami wystartowałem ze swoją agencją interaktywną (o której napisałem dzisiaj na swoim blogu) – powoli przychodzą do mnie klienci, mam kilka zleceń, które wdrażam, prowadzę własne projekty strategiczne – wszystko jest na dobrej drodze, ale także jest szansa, że coś się nie uda… I co wtedy zrobię? Będę dalej próbował. Z diametralnie różnych powodów. Jednym z nich, najbardziej przyziemnym jest to, że jako dziecko wmówiłem sobie, że w prędzej czy później w moim garażu będzie stała Carrera 911. Tak ma być i kropka. Nie ma ale!
-
Piotrek ma rację: nie zawsze udaje się za pierwszym razem. Czasem trzeba kilka razy upaść, żeby w końcu – będąc w odpowiednim czasie i miejscu – trafić na interes życia.
Za to nie zgadzam się z Yadisem. Uważam, że sieć daje tyle możliwości, że choć posiadanie przełomowego pomysłu czy technologii oczywiście znacznie przyspieszy osiąganie bogactwa, to nie jest do tego konieczne. Czasem wystarczy po prostu efektywnie wykorzystać już dostępne narzędzia. Spójrzcie na to tak: gość, który wymyślił Facebooka, zarabia kupę kasy, ale dzięki jego platformie również grube miliony zarabiają inne firmy czy nawet prywatne osoby! Da się? Da się. Liczy się jednak to dążenie do celu.
Gdzie jest wola, jest i sposób
-
Ja wyciągnąłem wniosek, że w wieku 16 lat należy rzucić szkołę i zrobić milion w wieku 18 lat. Czyli już jest za późno – nie rzuciłem szkoły i nie zrobiłem miliona, a nawet skończyłem kilka szkół. Niestety wszystko mnie minęło…
-
Rodzice pracują jak wół, żeby utrzymać dzieci a ten „wyrzuca” 99$?! To się nie trzyma kupy! Oczywiście znam wielu ludzi, którzy „marzą o milionach” (praca, samokontrola, etc.) – głównie są to „doradcy finansowi”. Problem polega na tym, że trzeba mieć pomysł! Podstawa to kreatywność a nie mówienie jak to inni zarobili miliony! i że ja też kiedyś zarobię, bo… i nadal nic nie robią. Problemem większości Polaków jest brak kreatywności (nie wszyscy oczywiście, ale Ci, którzy tylko mówią o milionach, nigdy ich mieć nie będą (no chyba że prowadzą biznes oparty na tym mówieniu), bo dużo czasu marnują na mówienie
-
@marcin super artykuł !
motywuje jak nic
-
W tym momencie internet jest tak zapchany, że ciężko coś nowego wymyślić, ale pewnie jest gdzieś jakaś nisza/ słaby element, który można dopracować.
Paweł: Tylko innowacyjność da sukces. Youtube nie musiał inwestować nawet w reklamę, bo rozreklamowali go internauci. I to była nowość. Gdybym teraz wystartował z kolejną wyszukiwarką, myślisz że miałbym szansę? nawet jeśli Brad Pitt by ją reklamował nie osiągnęłaby sukcesu. A jeśli chodzi o Facebooka to mocno przesadzasz, ludzie nie zarabiają na nim tak dużych sum, jedynie Zuckerberg. A tak na marginesie nie rozumiem fenomenu wielu startupów -
Michał, zależy co dla Ciebie znaczy „sukces”… bo dla mnie niekoniecznie jest równoznaczny ze stworzeniem projektu na miarę kolejnego Facebooka czy Youtube.
-
Dla mnie z artykułu płynie jedno przesłanie: bierz się do roboty
. Nieważne, czy masz lat trzynaście czy trzydzieści. Przeszłość jest za Tobą, ale przyszłość zależy tylko od tego, co zrobisz teraz.
Michale, napisałeś: „W tym momencie internet jest tak zapchany, że ciężko coś nowego wymyślić”. Myślę, że warto sobie to zdanie zapisać i poczekać kilka lat. Bill Gates powiedział kiedyś, że 512 KILOBAJTÓW pamięci RAM w zupełności każdemu wystarczy. Czy dziś wystarcza? Niezależnie od nasycenia rynku warto szukać niszy i tu się z Tobą całkowicie zgadzam.





Nigdy o nim nie słyszałem, ale naprawdę osiągnięcia godne pozazdroszczenia. Najciekawsze jest to, że każdy jego nowy pomysł to rewolucja przynosząca ogromne zyski… Ma głowę.