Idę na dietę

(autor: http://www.flickr.com/photos/shironekoeuro/)
Czy jesteś produktywny? Jak wygląda Twój dzień pracy? Jak myślisz, ile więcej mógłbyś wykonać, gdybyś pozbył się 20% niepotrzebnych działań, którym poświęcasz 80% czasu?
Każdy z nas ma swoje własne rozpraszacze: komunikator internetowy, skrzynka mailowa, strony z newsami, strony rozrywkowe, portale społecznościowe, gry – dla każdego coś się znajdzie.
Bez dobrej organizacji czasu każde zadanie może się rozciągnąć z dwóch do czterech albo sześciu godzin. Bo w międzyczasie trzeba sprawdzić maila, pogadać ze znajomym, obejrzeć nowe demotywatory, sprawdzić co się dzieje na świecie.
Przyjrzałem się swojej organizacji dnia i okazuje się, że:
- Większość czasu spędzanego przy komputerze to mało produktywne zajęcia.
- W większości przypadków najpierw spędzam wolny czas, a dopiero potem zbieram motywację, żeby zabrać się do zadań.
- Zawsze kiedy muszę wykonać coś mało atrakcyjnego, odsuwam to kilka razy na później.
- Czytam treści, które w żaden sposób nie są mi potrzebne w codziennym życiu i kradną czas, który mógłbym przeznaczyć na wykonanie nowych zadań, odpoczynek albo samorozwój.
Rozwiązanie? W każdym artykule z serii „Jak osiągnąć wymarzoną produktywność” będę wprowadzał nowe zasady. Wszystko według filozofii automatyzmu i maksymalnego uproszczenia przy maksymalizacji efektów.
Podstawy diety
Zaczynam od diety. Diety od wszelkich mediów. A dokładniej, wg zasad zaczerpniętych z książki (tak, to znowu on i nic nie poradzę na to, że ma najlepsze pomysły) Ferrissa:
- Żadnych gazet, czasopism, audiobooków i radia z informacjami.
- Żadnych portali informacyjnych (wp.pl, onet.pl itd.).
- Żadnej telewizji oprócz 1 godziny oglądania dla przyjemności (to się akurat mnie nie tyczy, bo nie oglądam telewizji w ogóle).
- Żadnego czytania książek oprócz jednej książki specjalistycznej (teraz czytam nowe wydanie Ferrissa, dopiero po jej przeczytaniu mogę się zabrać za coś nowego) i czytania jednej książki beletrystycznej.
- Żadnego surfowania po Sieci zanim nie zostaną wykonane konieczne zadania na dany dzień. Ferriss sugeruje wyznaczenie dwóch koniecznych zadań i zadania sobie odnośnie każdego z nich pytania: „czy gdyby to była jedyna rzecz, którą dzisiaj wykonam, byłbym usatysfakcjonowany z dzisiejszego dnia?”.
Najważniejszy punkt to eliminacja czytania niepotrzebnych informacji, czyli punkt nr 1 i 2. Zyskany wolny czas należy przeznaczyć na coś rozwijającego – np. wykonanie ćwiczeń z książki Ferrissa (jego zalecenie), a jak już je zrobiliśmy (mój pomysł) to np. nauka nowego języka, czytanie książki specjalistycznej, rozwijanie swoich pasji, sport i tak dalej.
Narzędzia
Podstawowe narzędzia, jakie będę stosował:
- RescueTime – do monitorowania ile czasu spędzam przy komputerze produktywnie, a ile marnuję. Program pozwala też na czasowe (nie da się wejść na te strony póki nie upłynie czas albo nie zrobimy restartu komputera) zablokowanie wszystkich stron oznaczonych jako bardzo rozpraszające. Więcej informacji o tym programie znajdziesz tutaj: Uratuj czas z RescueTime.
- LeechBlock – wtyczka do Firefoxa umożliwiająca blokowanie w wybranym czasie dostępu do określonych stron. Wystarczy zablokować (stale albo na określone godziny) najbardziej rozpraszające strony aby zyskać o wiele więcej wolnego czasu. Przykładowo: skrzynka pocztowa (BTW udało mi się zredukować jej sprawdzanie do jednego razu dziennie, tylko czasami jak czekam na maila to sprawdzam kilka razy dziennie), strony informacyjne (np. wp.pl, onet.pl), strony rozrywkowe (np. demotywatory.pl), często odwiedzane fora tematyczne. Stale zablokowałem sobie wp.pl (na onet.pl i tak nie wchodzę w ogóle) i demotywatory.pl (uzależniający portal, który kradnie co najmniej kilkanaście minut każdego dnia). Do tego ustawię sobie dzienny limit czasu na niektóre nieszczególnie produktywne strony, które codziennie odwiedzam.
Spodziewane efekty
Ktoś może zadać pytanie: i po co to wszystko? Odpowiedź: żeby zyskać więcej czasu i wykonać najbardziej kluczowe zadania jak najszybciej i z jak najlepszymi efektami. Dobra organizacja czasu pracy przyspieszy osiągnięcie niezależności finansowej. I przy okazji uczyni pracę krótszą, bo mądre wykorzystanie zasady 80/20, prawa Parkinsona i wprowadzenie w życie podanych wyżej nawyków kilkakrotnie ograniczy czas na nią poświęcany.
Nie można także zapomnieć o dodatkowych pozytywnych efektach:
- lepsze samopoczucie – nie widzę wszystkich negatywnych newsów, których każdego dnia pojawia się masa.
- większa satysfakcja – każdego dnia wykonuję najpierw konieczne zadania, dopiero potem mam czas wolny. W ten sposób nie da się czegoś nie wykonać albo odłożyć na później. Działa to oczywiście tylko wtedy, kiedy bezwzględnie realizuje się plan.
- wewnętrzny spokój – nadmiar informacji to zwykły ciężar dla umysłu. A jak napisał Robert J. Sawyer „Learning to ignore things is one of the great paths to inner peace”.
To pierwszy wpis z cyklu „Jak osiągnąć wymarzoną produktywność”. Przez najbliższe tygodnie będą publikował co jakiś czas artykuły o podnoszeniu produktywności w sposób godny nowoczesnego rentiera. Zachęcam do wprowadzania w życie publikowanych rad – nic nie stracisz, a możesz wiele zyskać. Bo bez działania nic nie osiągniesz.
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz go skomentować lub zasubskrybować RSS i otrzymywać nowe artykuły na swój czytnik RSS.

Heh, wpis bardzo na czasie, przynajmniej dla mnie. Dzisiaj rano właśnie wywaliłem z zakładek w Firefoxie demotywatory, basha, wykop itp., bo uznalem ze dziennie zbyt duzo czasu trace na te bzdury, podczas gdy w tym czasie moge zrobic cos produktywnego. Mam zamiar również ograniczyć Onet, WP itp. I to wszystko również pod wpływem książki Ferrisa, którą zakupiłem w zeszłym tygodniu i bardzo mi się podoba.
A wpis przeczytałem przy użyciu “czytarki” ZAP Reader, w której można ustawić szybkość pojawiania się słów (obecnie czytam przy 400wpm – words per minute).
Pozdrawiam
No właśnie – sporo da się znaleźć takich stron. Ważne jednak, żeby za ograniczeniem oglądania tych stron szła zmiana nawyków spędzania czasu na bardziej produktywne lub po prostu ciekawsze – zamiast komputera można zacząć trenować coś ciekawego, zdobyć nową umiejętność i tak dalej.
Co do tego ZAP Reader – też się z tym już spotkałem, ale nie używałem, bo wolę “tradycyjną” metodę szybkiego czytania poprzez rozszerzanie pola widzenia i ograniczenie liczby fiksacji. Dosyć rzadko to stosuję, bo bardziej się męczę przy takim czytaniu, ale doszedłem ostatnio do wniosku, że to dlatego, że nie przyzwyczaiłem do tego oczu i teraz (akurat będzie więcej wolnego czasu dzięki diecie) poćwiczę to. Właśnie sobie zrobiłem na jakiejś stronie w Internecie prosty test mierzący szybkość czytania i wyszła prędkość między 450 a 500 wpm. Ale czytałem po angielsku i na komputerze, a wtedy czyta się trochę wolniej. Tak czy siak szybkie czytanie fajna rzecz i muszę to potrenować – dzięki za przypomnienie.
RescueTime używam od jakiegoś czasu i nawet nie widziałem, że potrafi on blokować dostęp do stron. A jest to przydatna funkcja. Niestety
I czekam z niecierpliwością na tego ebooka, jak założyć krok po kroku własny blog. Bo na pewno dla niektórych ludzi jest to poważny problem, a może chcieliby wystartować z blogiem.
Parę miesięcy temu opisywałem dietę niskoinformacyjną Ferrissa u siebie na blogu. Pamiętam, że gdy pierwszy raz o niej czytałem, to wydała mi się ekstremalna. Później jak już spróbowałem to doceniłem jej zalety. Oczywiście co jakiś czas zdarza mi się zapomnieć o niej i spędzić parę godzin przeglądając byle co.
W moim przypadku z marnowaniem czasu przed kompem zerwała zmiana stacjonarnego PC na laptopa. Jakoś łatwiej mi odłożyć na bok maleństwo niż wstać z biurka. Obecnie nie przekraczam 2-4 godzin posiedzenia w ciągu dnia, w większości w ciągu dnia.
MaciegG – 1. Kupujesz serwer i domenę, instalujesz WP (instrukcji jest masa w necie), ustawiasz skórkę i piszesz. 2. wordpress.com, jogger.pl, bądź jakiekolwiek inne.
. Jeśli masz zapał to pisz – po co Ci ebook?
Robienie sobie wymówek typu: “a ja zacznę rysować jak sobie kupię specjalny ołówek za 50 zł, gumkę z kasztanowca południowego i specjalne kartki z drzewa mahoniowego. No i przeczytam 5 książek o rysowaniu prostej kreski i dopiero zacznę lekturę o kółkach i trójkątach” to błędne koło. To wielkie wyolbrzymienie, ale często ludzie tak robią. Wiem na sobie
Marcin – wielkie gratulacje za wpis – krótki, ale ma siłę. Szczególne dzięki za program i wtyczkę, myślę, że opisanie bliżej takiego softu nie jest złe. Albo zrobić jeden duży wpis opisując wszystkie razem. Sporo ludzi by na tym skorzystało. Myślę, że najtrudniej jest ograniczyć komunikatory, czasami włączam komputer i zostawiam z myślą “a może ktoś napisze”. Trochę głupia myśl, ale przyłapałem się na tym kilka razy.
Pisalam to juz w innym komentarzu. Dla mnie to przejscie z jednego ekstremum w drugie. Szczegolnie nie podobal mi sie pomysl ograniczenia czytania ksiazek (poza tym jednym autorem, bo rozbawilo mnie najbardziej). To jak sprzedawanie propagandy. Nie czytajcie nic innego poza moja ksiazka.
“lepsze samopoczucie – nie widzę wszystkich negatywnych newsów, których każdego dnia pojawia się masa.” – Wystarczy samemu filtrowac to co sie czyta. Nikt nikogo nie zmusza do czytania wszystkich naglowkow prasowych/netowych.
Zawsze mnie zastanawia co ludzie robia z czasem, ktory oszczedza (nie zmarnuja)? Czy poswieca go na spedzenie dnia z rodzina? Czy poswieca na edukacje i czytanie (ale zaraz, to przeczy przytocznej wczesniej zasadzie).
“bo rozbawilo mnie najbardziej” – mialo byc “to rozbawilo mnie najbardziej”
Pierwsza dieta nie związana z żywieniem lub posłami
Świetny wpis, właśnie tego potrzebowałam! LeechBlock zainstalowany:) Ustawiłam sobie The Ultimate Productivity Blog w miejsce zablokowanych stron:) Zaczynam też wprowadzać metodologię Zen To Done, dzięki której mam nadzieję zaszczepić w sobie nawyk skutecznego i produktywnego wykonywania zadań. Powodzenia z dietą!:)
Nie zgodzę się np. z zablokowaniem demotywatorów (albo innych rozrywkowych stron) pewnie kradną one czas, ale nie kradną go w sposób całkowicie durny. Dla mnie jest to relaks i nie obchodzi mnie, że stracę te 10 minut, po prostu wolę je stracić niż nie oglądnąć świeżej “dostawy” demotów.
Co do organizacji czasu wart również wspomnieć o innych automatyzacjach, jak np czytniki RSS (chociaż to każdy już powinien mieć), ale też o takich stronach jak netvibes.com (takie igoogle tylko moim zdaniem lepsze), zamiast wchodzenia na pocztę możemy również w netvibes ustawić box, który będzie nam pokazywał czy przyszło coś nowego, dobry pomysł to również subskrypcje ulubionych kanałów z YT, a nie przeszukiwanie serwisu w poszukiwaniu kolejnych odcinków (ja mam np subskrypcje nba.com co znacznie zaoszczędza czas).
PS. Ostatnie wpisy na bardzo wysokim poziomie, chociaż nie ze wszystkim się zgadzam
Pozdrawiam
O matko zapomniałbym! Są też portale, które wychodzę na przeciw negatywnym wiadomością. Na ten wpadłem gdy miałem plan założyć serwis z optymistycznymi wiadomościami i rozglądałem się czy już coś takiego istnieje.
http://www.dobrewiadomosci.org/
@Piotr (Sunfire)
Pewnie i są na siecie różne instrukcje, ale takiej zupełnej od podstaw krok po kroku nie ma. A ja nie mam czasu, żeby bawić się metodą prób i błędów. Taki ebook, w którym byłoby wszystko w jednym miejscu byłby bardzo przydatny, nieprawdaż? A dla takiej zielonej osoby kupno serwera, domeny, zainstalowanie WP itd. to jest czarna magia. A ustawić wszystko tak jak np. ma tu Marcin, to napewno trochę roboty jest. Jakieś reklamy jeszcze, rss, ładne kolory, trochę tego jest
Myślę, że bawienie się samemu daje więcej frajdy i doświadczenie. Metodą prób i błędów dowiesz się zawsze więcej. Kupno serwera to 1 minuta, domeny też. Potem wystarczy w gugl wyszukać wordpress+download i gotowe. Jest instrukcja po Polsku. Tak samo z gotową skórką – w gugl wordpress free template+download czy coś podobnego i jest. Ściągasz, rozpakowujesz i masz instrukcję
. Mi się wydaje, że na początku lepiej skorzystać z wordpress.com. Potem, gdy już ma się pewne doświadczenie, spakować bazę, kupić serwer i kontynuować blogowanie. Nie wiem co Marcin chce opisywać w ebooku (odmienia się to słowo?). Wydaje mi się, że raczej metody blogowania, nie jak postawić WP.
Mam podobne zdanie co Richmond. Dopóki nie ma sprecyzowanych okoliczności w jakich funkcjonuje dany człowiek, to takie dobre rady są dla “twardogłowych”. Kiedyś o tym wspominałem, że im więcej tresury, tym bardziej się hodujemy niż wychowujemy. Jeżeli musimy wspomagać się “narzędziami” bo nie wystarczy nam ROZSĄDEK i silna wola, to coś jest nie w porządku.
Rozumiem doskonale intencje takich rozwiązań, o których piszesz Marcin. Jeżeli Ci to pomoże, to wspaniale. Ale ubolewam, że we wpisach jawi się to jako zasada arbitralna. W rzeczywistości ludzi sprzed 200-100 lat też znalazłoby się elementy, które potrafiły rozpraszać i przepuszczać czas przez palce. Jednak była inna mentalność (ethos pracy itd.). Kolokwialnie rzecz ujmując niejednemu potrzeba wziąć się do roboty i nagle znikają problemy z bomblowaniem po internecie. Bo jak ktoś ma mniej czasu (= żyje intensywniej wieloma obowiązkami), to łatwiej mu gospodarować swoim wolnym czasem bo go docenia. A tresura nie uczy doceniania.
Nie rozumiem kompletnie stwierdzenia „żadnych audiobooków”. Przecież właśnie one pozwalają oszczędzić czas, przynajmniej mi. Zamiast czytać książkę normalnie, co zwykle nie pozwala robić nic innego, to słucham sobie podczas transportowania się do pracy. Tym samym „czytam” więcej książek poświęcając na to mniej czasu.
. Lepiej podłączyć sobie DVD albo komputer do telewizora i oglądać sobie jakieś filmy, seriale czy inne materiały, wtedy kiedy chcemy a nie jak leci.
Nie zakładałbym też tej godziny telewizji, to bardzo wątpliwa przyjemność. Najlepsza rzecz jaką można zrobić z TV to przeciąć kabel od niej, czego wszystkim życzę
Sukces pierwszego dnia – wykonałem dwa główne, długie zadania na dzisiejszy dzień i od 14:45 mam wolne. W międzyczasie nie zajmowałem się niczym innym tylko tymi dwoma zadaniami, wykonałem jedno po drugim. Teraz nic nie wisi mi nad głową i zaraz mogę się zabrać za naukę hiszpańskiego, a potem szybkiego czytania. Przeorganizowuję sobie styl życia na bardziej rozwijający. Posiedzę w sieci jeszcze z godzinkę, a potem zabiorę się za coś lepszego.
Radziecki – to samo robi LeechBlock, ale w RescueTime jest łatwiej, bo tylko klikasz “get focused”.
MaciekG - na razie zajmuję się czymś innym, ale pewnie w ciągu najbliższych tygodni zacznę pisać dalej.
Adam W. – dobrze pamiętam tamten wpis, wtedy też byłem trochę krytycznie do tego nastawiony.
Piotr (Sonfire) - na ten temat będzie trochę więcej wpisów i potem zrobię z tego oddzielną stronę na blogu z wszystkimi artykułami.
Richmond - Ferriss napisał “oprócz tej książki”, bo skoro przeczytałaś o tej diecie tam, to znaczy, że właśnie teraz czytasz tę książkę. Jak skończysz czytać to możesz się zabrać za coś innego. Chodzi o to, żeby nie robić czegoś takiego, że czytasz równolegle pięć książek. W ten sposób nie skupiasz się na żadnej.
“Nie czytajcie nic innego poza moja ksiazka” – a napisałem we wpisie, że sam Ferriss pisze, że oprócz jednej książki specjalistycznej jedną książkę beletrystyczną. Żadnej “propagandy” nie ma.
“Wystarczy samemu filtrowac to co sie czyta” - wchodzę na wp.pl, rzut oka na prawą stronę i mam pięć newsów z tytułami “afera”, “katastrofa”, “wypadek”, “śmierć”, “cierpienie” itd. + wielki obrazek na samym środku prosto z jakiegoś miejsca nieszczęścia. Jak mam to filtrować?
“Czy poswieca na edukacje i czytanie (ale zaraz, to przeczy przytocznej wczesniej zasadzie)” – nic niczemu nie przeczy. Możesz czytać gówniane newsy o nowym ubraniu jakieś celebrytki, a możesz czytać jednocześnie jedną książkę specjalistyczną. Możesz się uczyć języka obcego, co zawiera w sobie też czytanie. Chodzi o eliminację czytania i zajmowania się tym, co nie jest Ci kompletnie potrzebne do życia.
Damian – hehe jest też “dieta” od całego świata – ludzie płacą pieniądze, żeby przez tydzień mieszkać w celi zakonnika, gdzie nie mają kontaktu z innymi ludźmi, muszą milczeć i dostają mało jedzenia.
Maturzysta – wiem, że to relaks. Też bardzo lubię oglądać demotywatory, ale zablokowałem sobie je po to, żeby w przyszłości móc robić w tym czasie coś fajniejszego. Dzięki temu, że tam nie wchodzę, poświęcę czas na coś bardziej rozwijającego, co bardziej zaprocentuje w przyszłości. Warto po prostu zadać sobie pytanie: czy gdybym mógł teraz robić absolutnie wszystko siedziałbym przed demotywatorami? Świat oferuje o wiele, wiele więcej niż demotywatory.
Piotr (Sonfire) - też myślałem sobie kiedyś o portalu z dobrymi newsami. Prawda jest jednak taka, że większość ludzi woli złe wiadomości. Dlaczego na dowolnym portalu czy w programie telewizyjnym jest mało dobrych wiadomości? Bo bardziej interesują ludzi te złe. Co do ebooka to rzeczywiście raczej chciałem się skupić na sposobie blogowania, a nie takich rzeczach jak postawienie bloga, bo o tym można znaleźć informacje wszędzie. Ja polecam od razu założyć bloga na własnym hostingu, bo to i tak kwestia kilkudziesięciu złotych, a ma się o wiele więcej możliwości.
Mauro – nie wiem czy czytałeś Ferrissa, ale on dobrze wyjaśnia o co w tym chodzi. Raz, że chodzi o dobre uporządkowanie dnia zanim staniemy się tymi niezależnymi finansowo, a dwa: żeby wypełnić pustkę (rozdział Filling the Void) czymś wartościowym. Jeżeli teraz spędzasz wolny czas przed serialami i stronami rozrywkowymi, to będziesz to samo robił jak będziesz zupełnie wolny. A nie o to chodzi, żeby być couch potato, tylko żeby uczynić życie jak najbogatszym i jak najciekawszym. 100-krotnie bardziej wolę swój kilku lub kilkunastogodzinny (teraz robię więcej, bo mam sesję) tydzień pracy niż chorą harówkę 40 godzin w tygodniu i brak czasu na cokolwiek.
zergu – może trochę nie jest to sprecyzowane. Chodzi raczej o audiobooki informacyjne, które tworzą taki “szum informacyjny”. W Polsce nie jest to chyba aż tak popularne, ale z tego co wiem w USA wiele ludzi puszcza sobie audiobooka jadąc samochodem i w ten sposób cały dzień katują swój mózg nowymi wiadomościami. Jak czytasz książkę, to czytasz książkę. A jak słuchasz audiobooka robiąc coś innego, to i tak nie będzie to zbyt produktywne. Inna sprawa jak skupiasz się na słuchaniu jedynie jednego audiobooka.
Dla mnie ten punkt z TV też jest do wykreślenia, powinien być totalny zakaz oglądania telewizji. Nie oglądam TV od kilku lat i niczego mi nie brakuje.
Skoro wp.pl czy onet sa takie zle to trzeba przerzucic sie na inne strony. Ja zaczynam dzien od Reutersa (dzial biznes) i Rzeczpospolitej i nie czuje sie atakowana strasznymi wiadomosciami. Mimo, ze w Rzeczpospolitej tez pisali o aferach w Polsce, to nie mialam pojecia o co w nich chodzilo, bo po prostu nie czytalam artykulow na ten temat. Przechodzilam od razu do dzialu, ktory mnie interesowal.
Skoro wszystkie artykuly na wp sa takie sensacyjne to zwyczajnie mozna je zignorowac po przejrzeniu naglowkow. A moze ustawic sobie RSS na jakies konkretne dzialy tych serwisow (nie wiem jaki jest uklad na onet czy wp bo nie czytam)?
Ale po co mam się przerzucać na inne strony? Świat nie umrze z powodu mojej ignorancji nieważnych rzeczy. Jeżeli będzie się działo coś ważnego to i tak się o tym dowiem od znajomych albo rodziny. Czas spędzony na czytaniu wiadomości to czas w dużej mierze stracony bo i tak nich nigdzie nie wykorzystasz.
Zasypiam nad Rzeczpospolitą (a musiałem ją w tym semestrze czytać na jedne zajęcia – tortura), działy biznesowe i finansowe to samo – kompletnie mnie to nie interesuje.
“Ale po co mam się przerzucać na inne strony? Świat nie umrze z powodu mojej ignorancji nieważnych rzeczy.”
Bardzo trafne. Ja bym postawił jeszcze tezę, iż to właśnie ta globalna papka informacyjna, powoduje spadek zainteresowania tym, co dzieje się najbliżej nas – znieczula nas i zobojętnia na wydarzenia dotyczące naszej rodziny, sąsiadów, najbliższej społeczności.
Zgadzam się. Im większa dawka złych wiadomości i ogółem zła, tym większa niewrażliwość na zło, bo jesteśmy do tego “przyzwyczajeni” (jakkolwiek to brzmi). I do tego zamiast widzieć dobro, widzimy zło.
Tak odchodząc od tematu – kliknąłem sobie w Twój link i wszedłem na royalchess – kawał wspaniałej roboty. To jeden z najładniejszych sklepów internetowych, jakie kiedykolwiek widziałem. Do tego wszystko okraszone świetnymi zdjęciami – gratuluję.
Otóż to – świetna notka
Dzięki za ten wpis, trafiłem na bloga przypadkiem, ale widzę, że ciekawy więc będę zaglądać. Ilość czasu jaki się przewala choćby na surfowanie po portalach jest ogromna a efekt z tego praktycznie żaden. W większości są to pseudo-informacje nie przynoszące nic sensownego i zupełnie nic się z nich nie zapamiętuje. Pozostaje tylko wrażenie chaosu.
Chyba sobie do blokowanych stron dam twoją bo właśnie miałem kończyć kurs e-lerningowy a tu mnie RSS nowego wpisu skusił by przeczytać!
Sam Ferrisa polubiłem bardzo (btw: mam już najnowszą książkę, a ty Marcin dostałeś?) ale nie przyjmuję go tak bezkrytycznie jak Marcin. W moim przypadku nie ma szans na rezygnację z danych skoro siedzę w finansach, i tu popieram Richmond.
Z drugiej strony musisz sama powiedzieć Richmond że zbyt dużo informacji tez nie jest za dobrze, mówię już o takim podejściu jakie miała M.Radlak co opisał na swoim blogu, na poczatku tego wpisu: http://pro-trading.pl/moj-trading/analitycy-analizy-i-szum-informacyjny-a-trading.html
Takie bombardowanie się informacjami widocznie nie przydaje się nawet osobie która żyje w 100% z giełdy. Kwestia stylu inwestowania IMHO.
Więc w tym temacie się tak połowicznie zgadzam, ale jak Marcin zrobisz wpis by sobie tak jak u Ferrisa znaleźć personall assistant w Indiach to serio blokuje tą stronke bo to nie przejdzie w Polsce obecnie
Żartujesz chyba. Na polskie warunki zupełnie się nie opłaca YMII. Minimalna kwota wynagrodzenia to 4$/h, a więc około 12zł/h (minimalna kwota – zapewne niezbyt rozgarnięty YMII), a dochodzi jeszcze bariera językowa. Już lepiej zatrudnić kogoś w PL.
Kazdy musi sam ocenic, ktore informacje sa dla niego przydatne. Ja mam wykupiony level 2 z dostepem do danych gieldowych i tam mam streaming informacji ekonomicznych i o spolkach, fora dyskusyjne itp. Nie spedzam calego dnia na “bieganiu” po roznych portalach. Mam kilka stron, ktore regularnie sprawdzam, przegladam naglowki i decyduje co jest dla mnie interesujace badz nie. Naprawde nie cierpie z powodu szumu informacyjnego czy nadmiaru wiadomosci. Wystarczy odrobina zdrowego rozsadku, zeby regulowac sobie dostep do informacji.
Astakos, dzieki za interesujacego linka.
Michał – “ilość czasu jaki się przewala choćby na surfowanie po portalach jest ogromna a efekt z tego praktycznie żaden” – dokładnie, chociaż może się wydawać, że to wcale nie tak dużo to jestem pewien, że dla większości osób większość czasu spędzana przed komputerem to właśnie takie coś.
Astakos - Amazon mnie miło zaskoczył i dostałem wszystkie książki już dwa tygodnie po zamówieniu, 19 stycznia. Oczywiście Ferrissa już przeczytałem parę dni temu, chcę wrzucić wpis o tym niedługo.
“nie przyjmuję go tak bezkrytycznie jak Marcin” - ja przyjmuję go rzeczywiście bardzo bezkrytycznie, bo jest do mnie bardzo podobny w wielu kwestiach. A ciężko nie zgadzać się z podobieństwem samego siebie hehe.
“jak Marcin zrobisz wpis by sobie tak jak u Ferrisa znaleźć personall assistant w Indiach” – hahaha z tym nie byłoby aż takiego problemu, gdybyś prowadził biznes po angielsku, bo język jest jedyną przeszkodą. A tak to gdzie znajdziesz w Indiach taniego VA mówiącego po polsku? Niezłe wyzwanie to musi być.
Poruszyłeś dobrą kwestię z tymi newsami – jeżeli to czyjaś praca to trudno, musi to robić. Ale tak jak piszesz – za dużo informacji powoduje chaos. I wtedy dieta informacyjna też będzie pomocą.
MaciekG - myślę, że stawka nie jest aż tak dużym problemem, bo to zależy już tylko od tego ile sam zarabiasz na godzinę. Najgorszy jest właśnie ten język. A takiego asystenta w Polsce trochę bałbym się zatrudniać, bo o ile ktoś z Indii może mieć jakiś tam większy wgląd w moje życie i i tak z powodu odległości nic z tego nie zrobi, to jednak Polska jest o wiele mniejsza, a i więcej ludzi jest niewdzięcznych (jestem pewien, że w Indiach taka stawka dla pracowników jest naprawdę niezła i są wdzięczni ludziom, którzy ich zatrudniają).
Richmond – jeżeli nie czujesz się przeciążona wiadomościami i rzeczywiście są Ci bardzo potrzebne, to ok. Ja nie odczuwam specjalnej potrzeby ani wiedzieć jak sobie radzi amerykańska giełda ani gdzie dzisiaj zginęło sto osób ani jakie kretyńskie pomysły mają teraz politycy.
@Marcin


Fajnie jakbyś zrobił ten wpis o nowej edycji Ferrissa bo ja poprzedniej miałem tylko audiobooka po angielsku, poza tym słyszałem go ponad roku temu więc teraz trudno mi w wydaniu książkowym szybko zauważyć co tak naprawdę jest dodane do książki, nawet czasu nie miałem do niej siąść.
Słuchanie jak Ferriss literował każdy adres mailowy podany w książce wraz z “http://www” przed każdym trwało wieki hehe.
@Richmond
Żaden problem, Twój blog tez już komuś poleciłem przy jakieś dyskusji
BTW:W temacie ciekawych linków to pracuje właśnie nad pewnym projektem w tej kwestii ale to powiem jak już on będzie w fazie “start-up”
Jutro najprawdopodobniej opublikuję właśnie wpis o nowym wydaniu. Ja czytałem książkę trzeci raz, ale drugi raz po angielsku i zauważyłem wszystko co nowe. Ale ja często zaglądałem w międzyczasie do niej hehe. Postaram się zawrzeć we wpisie wszystkie główne nowości, chociaż polecam przeczytać od samego początku, bo w praktycznie każdym rozdziale jest coś nowego.
Marcinie, czy mógłbyś napisać o Twoich cechach, które wg Ciebie są wspólnymi z cechami Ferrisa?
Uwielbienie samorozwoju i ogółem edukacji, uwielbienie niezależności, zamiłowanie do szukania łatwiejszych, ale mniej popularnych sposobów, niezgadzanie się z większością, podobne zainteresowania: filozofia, siłownia, nauka języków obcych, zainteresowanie tematyką szybkiej nauki, podobny pogląd na podróżowanie, charytatywność, zmianę świata i tak dalej… Wszystko to składa się na jakąś wspólną, bardzo podobną filozofię życia.
Witam
Ja tak zrobilem juz jakis czas temu, Ferrisa wtedy nie czytalem. Przestalem czytac te wszystkie portale, ogladac tv itp. – razilo mnie jawne manipulowanie emocjami czytelnika. I wiecie co sie stalo? Nic. Absolutnie nic sie nie stalo – czyli ze takie wiadomosci nie sa mi w ogole potrzebne. To jak z odcinkami sitcomu – stracisz ze 100 a i tak nic sie nie zmieni.
Polecam kazdemu, zyje sie na pewno spokojniej.
Adam
Żyje się spokojniej i ma się więcej czasu. Jeszcze trochę i zostaniemy amiszami hehe.