Dlaczego powinieneś dążyć do niezależności finansowej, a nie do bogactwa

(autor: http://www.flickr.com/photos/nattu/)
Albowiem co się tyczy tych, u których nazwę bogactwa niesłusznie przywłaszczyło sobie osiągnięte już ubóstwo, to oni mają bogactwo tak, jak mówimy, że mamy gorączkę, podczas gdy w istocie rzeczy ona raczej nas ma w swej mocy.
Seneka Młodszy, Listy moralne, list 119.
Słowa Seneki nic nie straciły na mocy przez 2000 lat od ich opublikowania. Czy człowiek rządzi pieniądzem? Niestety często jest zupełnie na odwrót. Jak można się przed tym ustrzec i dlaczego powinieneś poznać pewne elementy filozofii stoickiej i epikurejskiej – o tym w dzisiejszym wpisie.
Chcesz zostać niezależny finansowo – inaczej nie czytałbyś tego bloga. Ale czy bogaty oznacza niezależny finansowo? Niekoniecznie.
Czy na pewno chcesz być bogaty?
Timothy Ferriss w swojej książce „The 4-Hour Workweek” podaje przykład mężczyzny, który przyznaje się, że podczas jednej wyprawy do kasyna on i jego koledzy tracą średnio od 500 tysięcy do miliona dolarów. Zapytany, który ze swoich biznesów lubi najbardziej, odpowiada: „żadnego”. Tłumaczy, że spędził 30 lat z ludźmi, których nie lubi, by kupić rzeczy, których nie potrzebuje. Jego życie wiąże się z rozwodami, drogimi samochodami i ogólnie pojętym pustym luksusem, który nie daje mu szczęścia.
Jest bogaty – to niezaprzeczalne. Czy jest niezależny finansowo? Inaczej – czy chciałbyś być na jego miejscu? Niezależność finansowa, jak sama nazwa wskazuje, polega na tym, że nic nas nie kontroluje, że jesteśmy wolni. A w tym przypadku to nie ten mężczyzna posiada wszystkie te rzeczy, ale to one posiadają jego. Czy do tego dążymy? Czy potrzeba nam luksusowych samochodów i czy żyjemy po to, żeby się chwalić przed innymi? Czy niezależność finansowa na tym polega?
W moim pojęciu niezależność finansowa łączy się nie tylko z pieniędzmi, ale też z odpowiednim podejściem do życia. Bo tak naprawdę milioner nie musi być niezależny finansowo, a może nim być ktoś zarabiający 10-krotnie mniej, ale rozumiejący podstawy nowoczesnego rentierstwa. Nie zachęcam do świętoszkowania, do udawania stoika i tym podobnych rzeczy. Zachęcam za to do zastanowienia się, czy dążymy do posiadania czy dążymy do bycia. Seneka pisze:
Wszystko, Lucyliuszu, jest nie nasze, tylko czas stanowi naszą własność. Tę jedną tylko pierzchliwą i ulotną rzecz dała nam natura w posiadanie, z którego może wyzuć nas każdy, kto chce.
Osoba, która chce być niezależna finansowo dąży do wyzwolenia się po pierwsze z potrzeby pracy, a po drugie do wyzwolenia swojego czasu, by robić to, co pragnie – bo obecnie to nie pieniądze, ale czas jest najcenniejszym zasobem. Co z tego, że zarabiasz dużo pieniędzy, jeżeli pracujesz 12 godzin dziennie? „Za 30 lat dorobię się takiej kwoty, że będę mógł przejść na emeryturę”.
Seneka pisze: „Podczas gdy my odkładamy życie na później, ono uchodzi”. Czasami Seneka przypomina mi Ferrissa, który pisze, że nie zrezygnowałby ze szklanki wina dziennie po to, żeby dostać za 50 lat milion dolarów. I choć nie zgadzam się w pełni ani z filozofią stoicyzmu ani z filozofią epikureizmu, to nie mogę się nie zgodzić z tymi słowami.
Oszczędzanie może polegać na pewnych wyrzeczeniach, droga do niezależności finansowej również, ale nie polegają one na przekładaniu życia na później. Co Ci da bogactwo zbudowane kosztem utraty większości życia?
W takim razie jak oszczędzać?
Jednym z fundamentów stoicyzmu jest minimalizm. I ponownie – nie zachęcam do rozdania wszystkiego i zamieszkania w kartonie. Chodzi o umiar i zdrowy rozsądek. Doskonale ujął to Kato Starszy:
Czego ci nie potrzeba, za drogie jest, nawet jeśli kosztuje asa.
I to powinna być jedna z podstawowych zasad oszczędności i umiaru w życiu. Już wyeliminowanie z naszego życia tych rzeczy, których wcale nie potrzebujemy, pozwoli na poprawę stanu finansowego. O sposobach pozbywania się niepotrzebnych rzeczy napisał niedawno Paweł we wpisie “Jak pozbyć się niepotrzebnych rzeczy. Sześć praktycznych porad”. Jeżeli do tego na stałe wyeliminujesz niepotrzebne wydatki, zobaczysz jak dużo pieniędzy możesz w ten sposób odkładać.
I w ten sposób uwolnisz się od wielu problemów.
„Ale przecież blog jest o niezależności finansowej. Chcę być niezależny finansowo, a co za tym idzie chcę spełnić kilka marzeń, w tym te materialne”. Seneka pisze:
Nie zabraniam ci posiadania bogactw, chcę sprawić tylko, byś nie drżał ze strachu nad nimi. Możesz to osiągnąć jednym sposobem: jeśli nabierzesz przekonania, że nawet bez nich będziesz żył szczęśliwie; jeżeli zawsze będziesz patrzył na nie jako na rzecz przemijającą.
Istota niezależności finansowej

(autor: http://www.flickr.com/photos/nattu/)
Niezależność finansowa to coś więcej niż pusta fraza oznaczająca prawie to samo co bogactwo. Niezależność finansowa to także stan umysłu, kiedy rozumiemy czym są pieniądze.
Czy naprawdę chcesz być niezależny finansowo po to, żeby chwalić się przed znajomymi Lexusem? Czy naprawdę chcesz być niezależny finansowo tylko po to, żeby się tym chwalić?
Nie dajmy się wciskanym nam zewsząd stereotypom, że bogaty musi wozić się najdroższymi wozami, spać w absurdalnie drogich hotelach i spełniać swoje najdziwniejsze zachcianki. Do tego ze wszystkich stron każą nam jak najwięcej kupować. Co byś wolał: doświadczenie zmieniające życie czy drogi samochód? To nie rzeczy zmieniają życie, ale doświadczenia.
Epikur mówi:
Jeśli ktoś nie uważa za coś bardzo wielkiego tego, co ma, to chociażby opanował cały świat, pozostaje mimo wszystko ubogi.
Bloga założyłem po to, żeby zostać bogatym, co było złym słowem. Wykonałem proste ćwiczenie i dopiero wtedy zrozumiałem, że nie chodzi o to, żeby być bogatym i dużo mieć, ale żeby być niezależnym finansowo by robić to, czego się pragnie. Wyobraziłem sobie, że mam na koncie milion złotych. I nie wiedziałem, co bym z tym zrobił. Teraz już wiem i dopiero teraz idę właściwą ścieżką. A co bym z tym zrobił? Okazało się, że więcej znalazłem pozycji „robić” niż „mieć”. I wcale nie potrzeba mi na ich realizację milionów złotych.
Zrób to samo: wyobraź sobie, że w momencie, kiedy czytasz ten wpis, masz na koncie milion złotych. Co byś z tym zrobił?
Jeżeli Twoim marzeniem jest posiadać Porsche, mieszkać w willi – nie ma w tym nic złego. Bo nie chodzi o to, żeby wyrzec się posiadania i tylko być, ale żeby najpierw wiedzieć, do czego dążyć i przy tym rozumieć istotę pieniędzy. Bo wszak „dla żeglarza, który nie wie, do jakiego portu podąża, niepomyślny jest każdy wiatr” (również słowa Seneki).
I choć możesz być bogatym na koncie, to tak naprawdę możesz być wciąż biednym umysłowo. Nie dąż do tego, żeby być w nieokreślony sposób bogatym, ale żeby być niezależnym finansowo w taki sposób, w jaki tego pragniesz. Bo po co Ci niezależność finansowa, jeżeli nie wiesz do czego ma Ci służyć?
Niezależność finansowa to wolność, bogactwo może być więzieniem.
Czy to, co teraz robisz, zbliża Cię do stanu bogactwa czy do stanu niezależności finansowej? Czy wiesz do czego dążysz budując swoją niezależność finansową?
PS. Listy moralne to doskonały zbiór zasad stoicyzmu. Jeżeli szukasz odpowiedzi na trudne pytania natury filozoficznej, polecam je przeczytać.
Podobne wpisy:
- Najpopularniejsza droga do niezależności finansowej to…
- Czego Monopoly uczy o niezależności finansowej?
- 3 etapy na drodze do niezależności finansowej. Na którym jesteś?
- Dlaczego chcesz być bogaty? (cz. 2)
- Dlaczego chcesz być bogaty? (cz.1)
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz go skomentować lub zasubskrybować RSS i otrzymywać nowe artykuły na swój czytnik RSS.

10/10
Trochę z innej beczki, pisałem ostatnio do MTBiznes czy będą tłumaczyć nowe wydanie 4hww, okazało się, że tak i wyjdzie ono “już” pod koniec tego roku albo na początku następnego, w związku z tym mam pytanie, jakim językiem jest pisana ta książka ? Czy na poziomie średnio zaawansowanym dam radę ją przeczytać bez zbyt częstego sprawdzania pewnych terminów ?
Pozdrawiam
Myślę, że tak. Wystarczy Ci średnia znajomość angielskiego, żeby nieznane słowa zrozumieć z kontekstu. Zawsze to dobra nauka, ja dzięki częstemu czytaniu po angielsku mogę teraz czytać większość angielskich książek bez problemów. Inna sprawa, że nie wiesz czy MT Biznes znowu nie będzie miało jakiejś wpadki z tłumaczeniem i przeinaczą słowa autora.
Ja już jestem szczęśliwym posiadaczem nowej wersji (Amazon o dziwo przysłał mi książki po 2 tygodniach od zamówienia zamiast planowanych 6 tygodni) i tym sposobem zacząłem czytać 4HWW trzeci raz (najpierw polską wersję, potem oryginalną i teraz nowe wydanie oryginalne). Trzeba czytać od nowa, bo w każdym rozdziale widzę jakieś dodatkowe rzeczy, czasami dodatkowy akapit, czasami cały dłuższy artykuł, czasami maile od ludzi i tak dalej.
Bardzo dobrze Marcin uchwycił problem bogactwa i niezależności finansowej. Ja na swojej drodze do finansowej niezależności jestem od września 2009, lecz ze wstydem muszę przyznać, że początkowo była to droga do bogactwa. Mam ustalone cele i terminy w jakich muszę osiągnąć poszczególne kwoty do symbolicznego miliona, lecz gdy wyobrażałem sobie, że już mam ten milion chciałem więcej i więcej… Jednak wraz z kolejnymi opiniami osób, które osiągnęły niezależność finansową oraz tych, którzy do tej niezależności dążą doszedłem do wniosku, że rzeczywiście wolny czas i brak stresu wywołanego brakiem pieniędzy jest rzeczą fundamentalną i już ona uczyni mnie szczęśliwym. Oczywiście ten milion złotych musi być … to sprawa honoru …
Dzięki Marcinie bo tylko utwierdzasz mnie w moim przekonaniu. Czytanie Twojego bloga to przyjemność.
Według mnie najlepszy wpis na blogu
Dokladnie, trzeba zyc dla siebie. Ja tez nie mam zadnych ambicji na jezdzenie Ferrari czy Lambo. Mam jakis swoj plan i wyobrazenie jak chce zyc i nie potrzebuje do tego milionow. Tak samo jak teraz nie potrzebuje obkladac sie roznymi gadzetami, bo wiem, ze to nie jest to co mi daje szczescie w zyciu. Wspomnien tego co sie przezylo i zwiedzilo nikt nam nie odbierze, nawet jak bedziemy biedni.
Fajny wpis, dosyć inny niż zazwyczaj. Co bym zrobił gdybym teraz zalogował się do mbanku i zobaczył milion na koncie? Założył 3-miesięczną lokatę, by mieć czas na zastanowienie
Dążenie do bogactwa nie jest niczym złym. Najlepiej przecież być jednocześnie niezależnym finansowo (pasywne dochody itd) oraz bogatym (wartość netto).
Marcin, przekozacki wpis. Może teraz w końcu co poniektórzy malkontenci i fanatycy harowania na etacie w końcu zauważą, że “ich” sposób nie jest jedyną drogą do spokoju w życiu. A co do mnie, to jutro załatwiam materiały o Senece i wgryzam się w to podejście. Mam nadzieję, że zanim zacznę, zdążę do tego czasu uporać się z The Tipping Point
@Maturzysta: kupuj spokojnie 4HWW w oryginale – Ferris posługuje się normalnym angielskim i czyta/słucha się go bez problemów.
@Richmond: i słusznie! Przyklaskuję Twojemu podejściu. Zresztą, wystarczy przeczytać książkę Millionaire next door, żeby to zrozumieć.
Grzesiek
“lecz gdy wyobrażałem sobie, że już mam ten milion chciałem więcej i więcej…” – no właśnie, mówi się, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i tutaj nie jest inaczej. Trzeba sobie najpierw zdać sprawę co tak naprawdę w pełni nas zadowoli.
“Dzięki Marcinie bo tylko utwierdzasz mnie w moim przekonaniu. Czytanie Twojego bloga to przyjemność”
Dziękuję. Dla mnie przyjemnością jest pisanie wpisów i możliwość zmieniania na lepsze innych ludzi.
lechu & Łukasz – dzięki.
Richmond
“Mam jakis swoj plan i wyobrazenie jak chce zyc i nie potrzebuje do tego milionow” – i o to chodzi, żeby wiedzieć, czego się chce. Bo nie da się dotrzeć do celu jak się nie wie dokładnie, dokąd się idzie.
“Wspomnien tego co sie przezylo i zwiedzilo nikt nam nie odbierze, nawet jak bedziemy biedni” - dokładnie, bo to nie rzeczy tworzą człowieka, ale wspomnienia i doświadczenia.
Adam W. – bogactwo tutaj we wpisie akurat przedstawiłem jako część (ale nieobowiązkową) niezależności finansowej, a nie cel, do którego dążymy. Niezależność finansowa zawsze oznacza niezależność, bogactwo dalej może być więzieniem. Inna sprawa, że można być niezależnym finansowo mając niską wartość netto, wtedy, kiedy mamy niskie wydatki połączone z dobrymi dochodami pasywnymi. A bogaty może nie być niezależny finansowo, nawet kiedy zarabia kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie – np. wtedy, kiedy będzie musiał długo pracować, a jego styl życia będzie się składał z pustych luksusów.
Paweł Kata
“Może teraz w końcu co poniektórzy malkontenci i fanatycy harowania na etacie w końcu zauważą, że “ich” sposób nie jest jedyną drogą do spokoju w życiu” - podchodzę do tego tak, że co kto lubi. Mnie nie kręci taki schemat życia, ale może inni albo mają wpojone takie podejście życiowe (przekonanie w stylu “doceniaj wartość ciężkiej pracy”) albo po prostu lubią mieć ustalony szablon życia.
“A co do mnie, to jutro załatwiam materiały o Senece i wgryzam się w to podejście”
Ja zacząłem od “Listów moralnych”, powinieneś znaleźć w lokalnej bibliotece. Teraz zamierzam wypożyczyć kolejne pozycje Seneki, bo jego teksty są naprawdę bardzo interesujące, nawet jeżeli nie z wszystkimi musisz się zgadzać.
“Mam nadzieję, że zanim zacznę, zdążę do tego czasu uporać się z The Tipping Point”
Hehe u mnie nowe książki leżą i grzecznie czekają aż przeczytam nowego Ferrissa. Potem będę musiał się zastanowić za co się zabrać najpierw, bo w kolejce aż cztery książki plus coś nowego od Seneki. Ale wyznaję zasadę, że wiedza to potęga i dla mnie to tylko sama czysta przyjemność.
Takich wpisów oczekiwałem na tym blogu. Mentalne przemiany na drodze do miliona, chyba jesteś coraz bliżej celu…
Witam !
Szukasz odpowiedzi, szukasz metod, dróg na ciekawe i szczęśliwe życie
Obyś jak najszybciej osiągnął to czego pragniesz!Dla mnie niezależność finansowa to przede wszystkim wolność i możliwość wyboru. Czy “milion” jest do tego potrzebny, raczej nie, Czy ferrari, willa z basenem, też nie
Większość z nas chce być szczęśliwa, ale mało kto zadaje sobie pytanie czym dla mnie jest szczęście? Powielamy pewien schemat, lansowany i przez media który sprawdzą się to twierdzenia “być znaczy mieć” nawet nie myśląc ze można inaczej. Szczęście to stan umysłu, zupełnie niezależny od tego co posiadamy lub nie. Szczęścia nie można kupić, choć wielu myśli że tak
To jak budowanie domu na lodzie, na środku jeziora, wkładamy dużo wysiłku, czasu, pracy, a tu nagle przychodzi wiosna a z nią wielkie rozczarowanie lub co gorsza tragedia. Jak dla mnie to szkoda życia na zbieranie rzeczy, spłacanie kredytów i budowanie wielkiej chaty na zbędne graty
By żyć szczęśliwie potrzebujemy naprawdę nie wiele, ale każdy musi odkryć sam czym dla niego jest jego szczęście. Osobiście wolę zbierać dobre wrażenia niż rzeczy. Oczywiście dobrze jest mieć pieniądze, problem zaczyna się wtedy kiedy pieniądze maja nas 
Marcin@ Miło że dzielisz się z czytelnikami tak ciekawym i osobistym punktem widzenia na niezależność finansową. To bardzo inspirujący wpis, po komentarzach widać jak bardzo. Zaczynasz poruszać się w swoich rozważaniach w kierunku filozofii. Masz odwagę zadawać istotne pytanie, nie chcesz grać w cudzym filmie i bardzo dobrze
Dziękuje Marcin, pisz dalej, rozwijać się, żyj własnym życiem i rób to co przynosi pożytek Tobie i innym.
Pozdrawiam !
Andrzej
Paweł – dzięki, teraz czas na jakiś wpis z innej kategorii.
Andrzej
“Zaczynasz poruszać się w swoich rozważaniach w kierunku filozofii”
Hehe po prostu lubię myśleć. A sam Seneka mówi, że filozofia to nauka o tym, jak żyć.
“Większość z nas chce być szczęśliwa, ale mało kto zadaje sobie pytanie czym dla mnie jest szczęście? Powielamy pewien schemat, lansowany i przez media który sprawdzą się to twierdzenia “być znaczy mieć” nawet nie myśląc ze można inaczej”
No właśnie, i to jest cały problem. Ktoś chce być szczęśliwy, ale nie ma własnego pojęcia szczęścia tylko kopiuje to, co kultura masowa mu wciska jako “szczęście”. A wszystko zależy od konkretnej osoby.
“Szczęście to stan umysłu, zupełnie niezależny od tego co posiadamy lub nie”
Dokładnie. Dowodem mogą być badania przeprowadzone na zwycięzcach dużych sum w loteriach – okazało się, że rok po wygranej większość ludzi odczuwała taki sam poziom jak przed badaniem albo nawet niższy. A to dlatego, że albo stracili wszystkie pieniądze i czują się teraz winni albo po prostu nie wiedzą czego potrzebują, aby osiągnąć stan szczęścia. Niestety nie pamiętam kto i gdzie przeprowadził te badania.
“Jak dla mnie to szkoda życia na zbieranie rzeczy, spłacanie kredytów i budowanie wielkiej chaty na zbędne graty (…)
Oczywiście dobrze jest mieć pieniądze, problem zaczyna się wtedy kiedy pieniądze maja nas”
To już oczywiście zależy od osoby. Jeżeli mamy dobre podejście do pieniędzy i ogółem rzeczy, które posiadamy, to myślę, że nie damy się tak łatwo “zepsuć”. Grunt to wyrobić sobie dobre podejście przed zdobyciem dużego majątku. Dlatego jestem krytycznie nastawiony do dużych wygranych w loteriach – większość ludzi po wygranej zmieni się na gorsze, bo ma złe podejście do pieniędzy. A jak ktoś zarobi pieniądze sam, to będzie doceniał swój poświęcony czas. A przy tym powinien wiedzieć po co zbierał te pieniądze, bo tak jak pisałem we wpisie – po co Ci niezależność finansowa, jeżeli nie wiesz do czego ma Ci służyć?
Fajny wpis – i masz w nim dużo racji.
Zasady minimalizmu staram się stosować w moim życiu na co dzień z różnym jednak skutkiem – przede wszystkim w związku z faktem, że moje główne hobby, czyli sztuka i rękodzieło wymagają sporo dodatkowych akcesoriów. Niemniej jednak pozbywam się rzeczy nieużywanych regularnie i daje mi to sporo satysfakcji, ponieważ niepotrzebne mi rzeczy trafiają wtedy do osób ubogich. Pomysł porządkowania rzeczy i dzielenia je na odpowiednie kategorie bardzo przypadł mi do gustu – muszę w najbliższym czasie wygospodarować na takie działania dzień lub dwa…
Marcin: Dowodem mogą być badania przeprowadzone na zwycięzcach dużych sum w loteriach – okazało się, że rok po wygranej większość ludzi odczuwała taki sam poziom jak przed badaniem albo nawet niższy. A to dlatego, że albo stracili wszystkie pieniądze i czują się teraz winni albo po prostu nie wiedzą czego potrzebują, aby osiągnąć stan szczęścia. Niestety nie pamiętam kto i gdzie przeprowadził te badania.
Czytałem kiedyś o badaniach nad postrzeganiem pieniędzy i o ich wpływie na doświadczanie uczucia szczęścia. Rezultat był dla mnie dość zaskakujący: ci, którzy zarabiali 40 tys. dolarów rocznie, czuli się i postrzegali szczęście tak samo, jak milionerzy. Natomiast im dalej od tej kwoty, a bliżej zera, tym ludzie byli bardziej nieszczęśliwi. Myślę, że jest dużo racji w tym badaniu, choć nie ukrywam, że jest kilka wydatków w życiu człowieka, które są ogromne (dom/mieszkanie, auto) i przydałoby się mieć pieniądze na to, żeby je załatwić za jednym zamachem, bo, jak wiadomo, świadomość zadłużenia znacznie odbija się na postrzeganiu szczęścia.
Yadis
“Niemniej jednak pozbywam się rzeczy nieużywanych regularnie i daje mi to sporo satysfakcji, ponieważ niepotrzebne mi rzeczy trafiają wtedy do osób ubogich”
No właśnie, zawsze się to komuś przyda, a Ty nie musisz się martwić jak to przechować.
Paweł - też słyszałem o takich badaniach, że była jakaś kwota graniczna, kiedy poziom szczęścia się nie zmienia. Myślę, że te badania są jednak trochę naciągane, bo wszystkich wrzuca się do jednego worka oceniając po zarobkach. A w tym czasie jeden milioner może być strasznie nieszczęśliwy bo nie znajduje spełnienia w 12-godzinnym dniu pracy, a inny milioner jest baaaardzo szczęśliwy, bo jest NR’em. Tak samo z klasą średnią – jedna osoba będzie doceniać to, co ma, inna może nie czuć się szczęśliwa bo pomimo zarobków jest zadłużona (ciekawe czy to uwzględniali w badaniach).
“jest kilka wydatków w życiu człowieka, które są ogromne (dom/mieszkanie, auto) i przydałoby się mieć pieniądze na to, żeby je załatwić za jednym zamachem”
Dokładnie, a niestety przeciętny Polak musi się zadłużać na 30 lat, żeby kupić dom lub mieszkanie.
Ale tak jak pisałem też wcześniej jeżeli ktoś nie ma pomysłu na swoje życie to i tak nie będzie mógł podnieść swojego poziomu szczęścia. Jeden może mieć milion i siedzieć cały dzień przed komputerem i się nudzić, drugi może wtedy harować, a trzeci będzie latał na paralotni. I poziom szczęścia zapewne będzie zupełnie inny u każdego z nich.
Inna sprawa, że z samego rentierstwa ciężko jest wyciągnać milion. Co innego, kiedy za tym rentierstwem stoi kilka lat prowadzenia własnej firmy, która odniosła sukces. Potem zatrudniasz managera i ludzi od zarzadzania i jesteś rentier.
Zobaczcie na Kamila Cebulskiego: - http://www.kamilcebulski.pl/pierdole-nie-robie.html
Daniel – ale po co wyciągać milion? Rentierstwo nie musi się zaczynać od miliona. Tak samo kilka lat prowadzenia własnej firmy – to jest właśnie to, co nazywam przekładaniem życia na później. Lepiej znaleźć sposób, który pozwoli Ci cieszyć się dzisiejszym dniem już teraz i jednocześnie dbać o przyszłość. Nie wiem czy można czuć się w pełni wolnym i tak będąc odpowiedzialnym za losy swojej firmy zarządzanej przez managera.
Drodzy przyszli rentierzy,
od tygodnia nie pracuje z wlasnego wyboru. Spedzam ten czas tak jak lubie i akurat mam ochote. Dzisiejszy dzien spedzilam na swiezym powietrzu, przewietrzylam siebie i samochod, zjadlam lunch w pubie. Zycze kazdemu takiego przyjemnego, luznego dnia.
Jadac przez las myslalam sobie o promowanym tu minimalizmie i doszlam do wniosku, ze jednak pewne dobra materialne uprzyjemniaja zycie. Moglam pojechac na wycieczke kazdym samochodem (ale bez samochodu nie daloby rady w ogole), ale fakt, ze jechalam tym, a nie innym samochodem sprawial mi dodatkowa radosc i nie zaluje ani pensa, z pieniedzy ktore na niego wydalam. Nie przesadzajmy z minimalizmem, dogadzajmy sobie od czasu do czasu
Ale dalej moge zyc bez tv i innych gadzetow
“jednak pewne dobra materialne uprzyjemniaja zycie”
Oczywiście, że tak. Chodzi tylko o to, że już niewielką różnicę zapewne robiłaby Ci jazda samochodem za 2 miliony zł w porównaniu z tym za 60 tysięcy zł. Ja nie zachęcam do odrzucenia wszystkiego, ale tego, co tak naprawdę niewiele zmienia.
No nie wiem, bo nie jechalam nigdy samochodem za 2mln zl.
Chociaz po zastanowieniu sie, stwierdzam, ze jest roznica i to duza miedzy autem za 60K (nowy kompakt), 120K(nowa terenowka, nowe sportowe auto) czy 180K (lepsza terenowka, lepsze sportowe auto, luksusowe). Moze jest mala roznica miedzy autem za 1mln czy za 2mln.
fakt, ze jechalam tym, a nie innym samochodem sprawial mi dodatkowa radosc - a rower by nie wystarczył – zdrowo, tanio i lepszy kontakt z przyrodą
Richmond – też nie jechałem, ale myślę, że jakiejś olbrzymiej różnicy nie ma.
lechu - samochodem jest wygodniej i przyjemniej – puszczasz sobie radio, siedzisz sobie wygodnie w fotelu, nie jest Ci ani zbyt zimno ani zbyt ciepło (klima). Inna sprawa jak jeździsz po leśnych ścieżkach hehe, wtedy to oczywiście rower.
Lechu, moze by rower wystarczyl, ale rower nie oferuje mi komfortu, ktory oferuje samochod. Moge zapakowac rower do samochodu i przesiasc sie na niego w lesie, ale nie bede jechala 20 mil na rowerze po szosie zima. Co kto lubi
Jak bede miala ochote na rower to pojade na rowerze.
Samochodem można pojechać znacznie dalej i szybciej niż rowerem. A różnica w aucie za 2 tysiące a autem za 20 lub 200 tysięcy jest głównie w komforcie. Zarówno auto za 200k jak i za 2k jedzie (zakładam że nie mamy awarii ale mamy paliwo).
Podobnie z pociągiem i samolotem. Dla niektórych liczy się tylko przemieszczenie z punktu a do punktu b, a inni wolą dopłacić i podróżować wygodniej,
Zmieniając temat: Powiedz mi Marcin gdzie obecnie hostujesz bloga i inne projekty?
Adam – wszystkie hostingi na netmark.pl, jedną domenę zarejestrowałem za darmo na az.pl.