Dlaczego lepiej osiągnąć niezależność finansową niż zarobić milion?

(autor: http://www.flickr.com/photos/enigmatic/)
Kilka razy zadawano mi już pytanie w podobnym brzmieniu – „dlaczego skupiasz się na dochodach pasywnych zamiast robieniu pieniędzy?”. Ostatnio zadał je Paweł w komentarzach pod podsumowaniem kwietnia:
Marcin, czesto zagladam na Twojego bloga i musze Ci powiedziec, ze bardzo zaluje ze porzuciles dazenie do miliona na rzecz pomyslu mobilnego stylu zycia. Droga na skroty, bo wydaje sie, ze duzo latwiej mozna osiagnac dochod pasywny na poziomie powiedzmy kilku tysiecy zlotych miesiecznie i zaczac cieszyc sie ciekawym zyciem w roznych czesciach swiata, ale moim zdaniem:
1) bardzo trudno bedzie osiagnac te kilka tys miesiecznie zupelnie pasywnie
2) nie jest trudniej wpasc na pomysl biznesu generujacego duze dochody (kilkadziesiat tys miesiecznie) za cene pracy 2-3 godziny dziennie przy komputerze. Moje wlasne doswiadczenia.
3) mobilny sytl zycia mozna prowadzic do pewnego tylko czasu – kiedys zaczniesz odczuwac potrzebe stabilizacji i okaze sie, ze nie masz kapitalu, tylko strumyczek plynacych pieniedzy, ktory do tej pory przeznaczales na realizacje swojego celu. Moze zechcesz kupic dom w Polsce, albo gdziekolwiek indziej. Czy nie wydaje CI sie ze to moze byc problem w dluzszej perspektywie?
Dzięki Paweł za ten komentarz. To bardzo dobre pytanie i chociaż odpowiedziałem na nie pokrótce w komentarzach, postanowiłem poświęcić temu oddzielny wpis, żeby pokazać dlaczego podjąłem decyzję odrzucenia harmonogramu milionera na korzyść niezależności finansowej.
Poruszyłem kiedyś podobny temat we wpisie „Dlaczego powinieneś dążyć do niezależności finansowej, a nie do bogactwa”, ale tam opisywałem niezależność finansową w formie bardziej filozoficznej. Dzisiaj natomiast chcę we wpisie podejść do tego od strony czysto praktycznej i pokazać w odpowiedzi na ten komentarz, dlaczego lepiej osiągnąć niezależność finansową niż zarobić ten mityczny milion.
Co to jest niezależność finansowa?
Definicja niezależności finansowej w moim pojęciu brzmi tak:
Niezależność finansowa to sytuacja finansowa, w której dochody pasywne lub relatywnie pasywne są wyższe od wydatków pozwalających na prowadzenie idealnego stylu życia.
Szczegóły są indywidualne – dla jednej osoby niezależność finansowa to stan, kiedy zarabia się pasywnie co najmniej dwa razy więcej niż się wydaje, dla innej wystarczy, że może pokrywać z tych dochodów wszystkie swoje zachcianki. Warto do tego dodać także fundusz awaryjny w postaci co najmniej 12-miesięcznych wydatków.
I skoro definicja jest jasna, to teraz można porównać niezależność finansową z zarobieniem miliona.
5 powodów dlaczego niezależność finansowa jest lepsza niż milion
1. Regularność i stałość dochodów
Niezależność finansowa polega na stworzeniu takich regularnych źródeł dochodów, które pozwolą wyzwolić się z obowiązku codziennej pracy lub ograniczyć pracę do krótkiego czasu. Z kolei po dorobieniu się miliona i zaprzestaniu pracy okazuje się, że mamy tylko jedno źródło dochodów, którym są odsetki od tej sumy. A wystarczy raz pobrać większą sumę, żeby znacznie zmniejszyć comiesięczne odsetki.
Osiągając prawdziwą niezależność finansową posiada się regularne dochody pasywne, które, o ile są dobrze zorganizowane, nie wyczerpią się szybko. A milion to skończona kwota, która podlega inflacji (chyba, że go zainwestujemy).
2. Pasywność
O ile jest możliwe zdobycie w jeden dzień miliona złotych (loterie), to nie można w jeden dzień osiągnąć prawdziwej niezależności finansowej zbudowanej na dochodach pasywnych. Podstawą niezależności finansowej są mocne fundamenty w postaci wielokrotnych pasywnych strumieni dochodu. A jeżeli postawimy sobie cel, żeby zarobić milion złotych, może się okazać, że to za mało, żeby zrezygnować z pracy i osiągnąć prawdziwą niezależność finansową.
Milion złotych trzymany przez rok na rachunku oszczędnościowym o 5% oprocentowaniu (od tego należy jeszcze odjąć podatek), generuje 51 161 złotych. Miesięcznie wcale nie wychodzi więc powalająca suma, bo zaledwie koło 4200 złotych. I to przy założeniu, że nic nie wypłacamy przez cały rok.
3. Zabawa i zysk
W „The 4-Hour Workweek” Timothy Ferriss pisze: „I won’t ask you to choose between enjoyment today or money later. I believe you can have both now. The goal is fun and profit”. I tym ostatnim zdaniem można streścić budowę fundamentów swojej niezależności finansowej: celem jest zabawa i zysk.
Ci, którzy doszli do milionów, często musieli im oddać kilkanaście lat swojego życia, ciężkiej pracy i podjąć wiele wyrzeczeń. Niezależność finansowa tego nie wymaga w aż takim stopniu. Wprost przeciwnie: jeżeli chcesz osiągnąć niezależność finansową, powinieneś pracować tylko nad tym, co naprawdę Cię interesuje i co lubisz robić. I Twoja praca powinna być efektywna, a nie ciężka.
4. Szybsze wynagrodzenie
Uważam, że osiągnięcie niezależności finansowej trwa krócej niż zarobienie miliona, nawet jeżeli wymaga bardziej niekonwencjonalnych metod. Niezależność finansową można osiągnąć zarabiając pasywnie już kilka tysięcy złotych miesięcznie. Przy takiej sumie można też uprawiać już mobilny styl życia.
Taka suma pozwala na prowadzenie dosyć komfortowego stylu życia i eliminuje z życia stres związany z chwilowym brakiem pieniędzy i potrzebę codziennej pracy. Osoby, które dążą do miliona nie mogą sobie pozwolić na chwilowe przerwanie wysiłków, bo skupiają się na zarabianiu pieniędzy, które przychodzą tylko wtedy, kiedy się pracuje, a nie na pasywnym zarabianiu pieniędzy, które przychodzą niezależnie od tego czy się pracuje czy nie.
5. Potencjał
Kiedy zarobisz milion, nie osiągniesz prawdziwej niezależności finansowej. Kiedy osiągniesz prawdziwą niezależność finansową, po czasie zarobisz też milion (o ile tak bardzo go będziesz wtedy jeszcze pragnął), i to z mniejszym wysiłkiem, o ile będziesz tylko regularnie odkładał część dochodów. A że dochody będą pasywne, to jeżeli będziesz chciał przyspieszyć zdobycie miliona, będziesz mógł spokojnie pracować nad nowymi źródłami dochodów.
3 odpowiedzi
Powyższe 5 powodów w dużej mierze odpowiada na pytania postawione przez Pawła, ale chcę jeszcze odpowiedzieć na nie dokładniej.
1) bardzo trudno bedzie osiagnac te kilka tys miesiecznie zupelnie pasywnie
Wyróżniam dwa rodzaje dochodów pasywnych: zupełnie pasywne (nie wymagają praktycznie żadnego czasu) i relatywnie pasywne. Relatywnie pasywne to takie, które wymagają bardzo mało czasu i co najważniejsze nie wymagają regularnej uwagi – np. musisz tylko raz na kilka dni/tygodni sprawdzić, czy wszystko jest ok i ewentualnie trochę popracować.
Przykład dochodu pasywnego: ministrona przynosząca dochody z programów partnerskich/reklam. Jedyna praca, jaką wykonujesz po wypozycjonowaniu takiej strony to sprawdzanie, czy dalej jest odpowiednio wysoko w wyszukiwarce (i jak nie jest to ponowne pozycjonowanie).
Przykład dochodu relatywnie pasywnego: lista mailingowa, na której zarabiasz dzięki prowizjom z polecanych produktów. Raz/dwa razy na miesiąc wysyłasz odbiorcom jakąś aktualizację, co zabiera Ci kilka godzin miesięcznie.
I druga sprawa: jako walutę podajesz złotówki. Uważam, że znacznie łatwiej jest działać na amerykańskim rynku i zarabiać 1000 dolarów niż 3000 złotych. Takie rozwiązanie to nic innego jak efektywny geoarbitraż.
2) nie jest trudniej wpasc na pomysl biznesu generujacego duze dochody (kilkadziesiat tys miesiecznie) za cene pracy 2-3 godziny dziennie przy komputerze. Moje wlasne doswiadczenia.
Niezależność finansowa wiąże się także z niezależnością czasową i niezależnością od lokalizacji. To znaczy, że możesz robić co chcesz, kiedy chcesz i gdzie chcesz. Biznes, który trzeba doglądać codziennie przez 2–3 godziny nie pozwala na pełną niezależność.
Co mi po kilkudziesięciu tysiącach złotych miesięcznie, kiedy jestem na co dzień uwiązany do źródła ich pochodzenia? Co, jeżeli będę chciał na kilka miesięcy zupełnie zapomnieć o pracy? Wtedy możesz takie dochody stracić. Pasywne będą istniały dalej. Z dwóch wariantów: kilkanaście tysięcy złotych pasywnie a kilkadziesiąt tysięcy złotych niepasywnie, zdecydowanie wybieram pierwszy wariant.
Pat Flynn jest autorem bloga Smart Passive Income. Regularnie zarabia pasywnie ostatnio w granicach 10 tysięcy dolarów miesięcznie, ale w lepszych miesiącach wyciąga nawet 30 tysięcy dolarów. Zapytałem go niedawno, jak wyglądałyby jego zarobki w długim okresie, gdyby przestał dzisiaj pracować.
Odpowiedział, że uważa, że zostałyby na tym samym poziomie przez co najmniej rok lub dwa, ale wszystko zależałoby od zmian na rynku, technologii, trendów i tak dalej. Kilkanaście tysięcy dolarów miesięcznie bez żadnej pracy przez co najmniej rok? Pasywny dochód to nie mit.
3) mobilny sytl zycia mozna prowadzic do pewnego tylko czasu – kiedys zaczniesz odczuwac potrzebe stabilizacji i okaze sie, ze nie masz kapitalu, tylko strumyczek plynacych pieniedzy, ktory do tej pory przeznaczales na realizacje swojego celu. Moze zechcesz kupic dom w Polsce, albo gdziekolwiek indziej. Czy nie wydaje CI sie ze to moze byc problem w dluzszej perspektywie?
Niezależność finansowa to nie „strumyczek”, ale „strumienie”. Póki nie posiada się stałych, regularnych i odpowiednio wysokich dochodów pasywnych (np. dwukrotnie wyższych od wydatków na wymarzony styl życia) ciężko mówić o prawdziwej niezależności finansowej.
A skoro dochody pasywne przekraczałyby dwukrotnie moje wydatki, mógłbym spokojnie odkładać ich połowę na przyszłość. No i skoro wszystkie źródła dochodów organizuję tak, żeby były pasywne, to zawsze mam czas, żeby stworzyć nowe. I w ten sposób małym wysiłkiem mógłbym szybko zebrać sumę na jakiś większy cel typu własny dom czy ziemia.
Milion, choć wydaje się dużą sumą, to tak naprawdę zbyt mało, żeby cieszyć się pełną wolnością finansową. Stąd moja decyzja, aby skupić wszystkie swoje wysiłki tylko na dochodach pasywnych i osiągnąć prawdziwą niezależność dzięki niezależności finansowej.
Jaki jest Twój cel: niezależność finansowa czy milion? Jakie jest Twoje podejście do tego tematu?
Kliknij i przeczytaj także:
- Czym jest dla Ciebie niezależność finansowa?
- Jak szybko można zarobić 1 milion złotych – wyniki
- Harmonogram milionera
- Chcesz osiągnąć cel? Upublicznij go
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Kliknij tutaj i dołącz do grupy na Facebooku, a otrzymasz dodatkowe artykuły i aktualizacje. Śledź mnie także na Twitterze.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 139 do “Dlaczego lepiej osiągnąć niezależność finansową niż zarobić milion?”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Masz wątpliwości? Przeczytaj zasady użytkowania. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
„Miesięcznie wcale nie wychodzi więc powalająca suma, bo zaledwie koło 4200 złotych”
4200zl to chyba nie jest tak malo w Polsce, przy zalozeniu, ze mamy juz gdzie mieszkac i nie ponosimy duzych wydatkow na utrzymanie.
Nic nie stoi na przeszkodzie by ten przyslowiowy pierwszy milion reinwestowac dalej.Milion zlotych to mala kwota, ale to oczywiscie zalezy od puktu widzenia. Ja daze do swietego spokoju. Mam jakies limity kwotowe, ktore pozwola mi na przejscie do kolejnych etapow, ale nie daze do przyslowiowego miliona (funtow).
Bardziej tez wierze w dochody pasywne z nieruchomosci niz z internetu. Mozna wykupic roznego rodzaju produkty finansowe, ktore beda przynosic stale dochody o okreslonej wysokosci procentowej, inwestowac w spolki wyplacajace dywidendy itp. Jest mnostwo mozliwosci. -
Generalnie jeśli uda Ci się zbudować opisane przez Ciebie źródło pasywnego dochodu o wartości 4200 zł / miesiąc, to raczej nie miałbyś problemu ze zdobyciem ewentualnego kapitału, po prostu je sprzedając. Myślę, że masa milionerów zapłaciłaby tenże milion złotych za wolność.
-
Ja na razie koncentruję się na milionie. Nie mam jeszcze pomysłu i chwilowo czasu by popracować nad tym jak osiągać dochód pasywny. Na pewno jedno nie wyklucza drugiego.
-
Timothy Ferris zaczynał od dochodu opartego na zwyczajnej pracy. Dopiero posiadając pieniądze- zainwestował je w swoje „prochy” które dały mu pasywny dochód. Gotówka- nieważne czy milion, czy dwieście tysięcy, jeśli dobrze jej użyjesz, może dać ci pasywny dochód, i to prawdopodobnie dużo szybciej niż próby osiągnięcia takiego dochodu bez kapitału.
Ferris nie opierał się na jakichś niepewnych programach partnerskich. Stworzył niszowy produkt. -
Wystarczy, ze mieszkaniami na wynajem zarzadza agencja, a Ty tylko placisz za to. Wlasciciel wynajmowanego przeze mnie mieszkania mieszkal w Hong Kongu, teraz na Mauritiusie. Nie ma powodu by odwiedzal mieszkanie, wszystko robi za niego agencja, za odpowiednia cene. Zreszta poprzedni wlasciciel tez nie odwiedzil mnie ani razu w ciagu 3,5 roku, chociaz mieszkal stosunkowo niedaleko. W Polsce tez agencja moze zarzadzac nieruchomoscia, nie ma z tym problemu.
Ja ani razu nie musialam odwiedzac swojego mieszkania na wynajem, lokatorzy zalatwiaja wszystko sami. Rozliczenie lokalu z kosztow administracyjnych jest on-line. Mnostwo ludzi mieszkajacych zagranica wynajmuje mieszkania w Polsce i jakos sobie radza bez problemu.Sa instrumenty finansowe o stalej wysokosci dochodow, roznego rodzaju renty, lokaty itp. To jest bardzo szeroki temat. Wlasnie dla takich osob, ktore chca ochrony kapitalu i wyplaty odsetek co miesiac.
-
Sporo jest przecież depozytów bezbelkowych… Np. optymalna z OF.
Ja również przychylam się do upieczenia dwóch pieczeni na jednym ogniu.
Wszelkie pasywne dochody (i te nie pasywne również) mają to do siebie, że mogą wyschnąć, dlatego właśnie źródeł dochodu, funduszy awaryjnych i kapitału powinno się mieć jak najwięcej. -
Ja osobiście podzielam zdanie Richmond

Osobiście podchodzę do dochodu pasywnego z Internetu bardzo sceptycznie. W ogóle istnieje coś takiego jak pasywny dochód z Internetu ? Nie licząc magików sprzedających swoje kursy to, liczba utrzymujących się z działalności przez Internet jest niezmiernie mała.
Co innego jeśli chodzi o nieruchomości. Bez problemu mogę wskazać osoby które utrzymują się w ten sposób. I w dodatku nikogo nie naciągają na kursy i ebooki
Pozdrawiam -
Miesięcznie wcale nie wychodzi więc powalająca suma, bo zaledwie koło 4200 złotych.
Życzę wszystkim dążącym do pasywnego dochodu przez Internet osiągnięcia chociaż 25% tej kwoty… -
Hehe, nie trzymam nieruchomosci na glowie
Bycie ich wlascicielem nie jest uciazliwe, ani problematyczne. Mozna tez kupic i wynajmowac nieruchomosci komercyjne. Nie mowie, ze to jedyna metoda, ale jedna z wielu i chyba bardziej dostepna niz dochody z internetu. Grunt to dywersyfikowac dochody i miec kilka zrodel.
Zreszta zarobic da sie na wszystkim, trzeba wiedziec tylko jak
-
W sumie i tak będziesz bronił swoich opinii obojętnie, jakie przedstawię argumenty, więc nie mam co się starać. Jeden będzie wątpił, drugi będzie zarabiał – tak się kręci świat. Nie widziałem jeszcze osoby, u której ograniczone poglądy wyszły na zdrowie.
Ja też nie.Zabieram swoje zabawki i żegnam.
Wolności i sukcesów. -
Każdy procent w górę się liczy… Zwłaszcza przy coraz większych kwotach. Dajmy na to tobie wyszło że odsetki z miliona na lokacie 5% to 4200, podnosząc oprocentowanie do 5,65 różnica wynosi ponad 500zł, czyli ponad 10%… Oczywiście to tylko przykłady, bo mało kto posiadając milion wrzucałby wszystko na lokaty do jednego banku.
Mnie bardziej chodzi o to, że mieć a nie mieć miliona to razem dwa miliony. Na pewno lepiej mieć ten przysłowiowy milion czy inną „dużą” kwotę a do tego fundusz awaryjny na roczne wydatki, a do tego przynajmniej kilka pasywnych źródeł dochodu.
Wszystko jest przecież tak jak z pracą na etacie, więc lepiej pomimo posiadania pasywnych dochodów, jednocześnie stale powiększać swój kapitał. Pasywny dochód można stracić w 1 dzień znacznie łatwiej niż stracić cały kapitał w 1 dzień. -
A ja preferuję i jedno i drugie: tj. budowanie półpasywnego dochodu i odkładanie z tych przychodów procentu, by z czasem (posiłkując się inwestycjami) dojść do „miliona”.
MrMike: „Życzę wszystkim dążącym do pasywnego dochodu przez Internet osiągnięcia chociaż 25% tej kwoty…”
Nie chcę tutaj cwaniakować, czy coś, ale 4200 na miesiąc, ze źródeł bazujących na Internecie wcale nie jest tak trudno zarobić. Wiem z doświadczenia.
I wcale nie trzeba nikomu sprzedawać kursów pt. „Jak zarobić w Internecie?”
-
Zacznijmy od tego że jak się ma milion to się go nie trzyma na lokacie 5%.
Masz wtedy private banking i jesteś całkiem inaczej traktowany, a te 5% to absolutne minimum jakie można dostać i raczej ktoś kto się lepiej zna na finansach nie powinien polegać na lokacie.
Z drugiej strony inflacja zjada pieniądze i trzeba o tym pamiętać.
Sam postąpiłbym podobnie do Richmond, z tym że nie trzeba mieć miliona by być rentierem z nieruchomości, a wystarczy kupić mieszkanie w czasach dobrych warunków kredytowych-które były parę lat temu i póki co nie wrócą. Jeszcze 3 lata temu wystarczyło 150tyś zł by teraz żyć z 3 czynszów a wartość nieruchomości podniosłaby się o jakieś 200%. Jak pisał Zdzichu w swoim arcie w Equity Magazine: „liczy się timing”
Marcin kiedyś publikowałeś wykres wzrostu majątku – ciekawie wyglądałby teraz wzrost Twoich przychodów pasywnych miesięcznie. Przykładowo jeśli teraz zarabiasz na blogach 500zł, a za rok już 1500 to pouczająco by to wyglądało.
Jeśli nie chcesz publikować sum to mógłbyś obrać sumę X do której dążysz i pokazywać tylko jak blisko w procentach jej jesteś. Myślę że byłoby to ciekawe rozwiązanie i chyba unikatowe. -
Ja zdecydowanie dążę do niezależności finansowej. Przy czym nie marzę o tym, żeby pracować godzinę miesięcznie czy coś w tym stylu. Jest praca, która bardzo chciałabym wykonywać i dziedzina, w jakiej chciałabym być ekspertką. Z tym, że to trudne, więc niekoniecznie to osiągnę. Tak czy inaczej chętnie łączyłabym kilka źródeł pasywnego dochodu z freelancingiem i oszczędzaniem w różnych produktach finansowych. Z tym, że do budowania pasywnych źródeł dochodu w internecie brakuje mi wiedzy, którą z przeszkodami i wysiłkiem powoli zdobywam:)
-
Ja mam takie same zdanie jak Marcin. Milion niby fajna rzecz, wiadomo lepiej mieć niż nie mieć
ale trzeba dużo czasu przepracować, aby go zarobić (nie liczę loterii, spadków itd.). Poza tym można zainwestować te pieniądze, ale co wtedy gdy nam się nie uda ? Musimy znowu pracować.
Niezależność jest fajna, bo jest płynność finansowa i milion jak komuś tak zależy, można zdobyć odkładając pieniądze, czyli prawdę mówiąc znowu „nie pracując”.
Z tymi nieruchomościami jest różnie. Można mieć pasywny dochód, ale to zależy od osoby. Wielu właścicieli boi się zostawiać na dłuższy czas mieszkania i chętnie by doglądali go codziennie. Czasami trzeba ryzykować, choć to dla mnie żadne ryzyko.
Poza tym Marcin mam dla Ciebie taką otóż wiadomość: przez Twojego bloga, który mnie codziennie nakręca, rzuciłem pracę i teraz bieduje
próbowałem dwóch biznesów – nie wyszły, to akurat nie Twoja wina, ale niedługo podam Ci mój numer konta, w ramach odszkodowania, ok ?
-
Gratuluje kolejnego wpisu który jest świetnie zredagowany i czyta się z zaciekawieniem. Problem w tym że mam wrażenie że cały dochód pasywny z przykładów które podajesz to marketingowa ściema. Niestety jestem podejrzliwie nastawiony do wszystkiego czego sam nie sprawdzę i nie zweryfikuję. I tak np. Pat Flynn zarabia między innymi na tym że sprzedaje syfiaste aplikacje na iPhone, jedna z nich to np. wielki przycisk którym niby mogę zmienić światła na skrzyżowaniu: http://itunes.apple.com/us/app/traffic-light-changer-pro/id369958119?mt=8. Kilku głupków się na to nabierze i kupi, później wystawy negatywne recenzje i dochód się kończy. Jeśli tak ma wyglądać dochód pasywny z internetu to ja dziękuje, wolę jednak aby moja praca przekładała się na coś wartościowego.
-
„Z tymi nieruchomościami jest różnie. Można mieć pasywny dochód, ale to zależy od osoby. Wielu właścicieli boi się zostawiać na dłuższy czas mieszkania i chętnie by doglądali go codziennie.”
Jesli ktos wynajal swoje dopieszczone, byle mieszkanie to pewnie bedzie sie denerwowac. Ale jak podejdziesz do tego czysto biznesowo czyli kupujesz mieszkanie z przeznaczeniem pod wynajem, remontujesz lub wykanczasz, wyposazasz na odpowiedniem poziomie – w zaleznosci od klienta docelowego, to nie masz zadnych sentymentow. -
„niezbyt. Zrobił sobie limit na karcie kredytowej i głównie z tego sfinansował start…” – nadal- oparł swój pasywny dochód na niszowym produkcie, unikatowej ofercie.
ale- jeśli wystarcza dochody 500- 1000 dolców, to jest to możliwe. Mi nie starczają już dwukrotnie większe, ale podobno apetyt rośnie w miarę jedzenia. -
Tyler, Pat nie sprzedaje tych aplikacji. W większości są darmowe, a kasę trzepie z reklam umieszczonych wewnątrz appek. AFAIR ma z tego 600$ na miesiąc, a to są pieniądze, którymi w Polsce się nie pogardzi.
A syfiastość aplikacji to sprawa względna: nie wszystko, co dla Ciebie jest syfiaste, musi takie być dla innych.
Pozwolę sobie na odrobinę „pijaru”: Jak ktoś chce zaistnieć na rynku iPhone’owym, to służę pomocą – mam sprzęt, umiejętności, własne appki w AppStore i jestem zarejestrowanym developerem na tę platformę.
Zatem… Jeżeli chcesz dotrzeć ze swoim ebookiem, blogiem lub serwisem internetowym do ponad 230-tu tysięcy Polaków i Polek posiadających iPhone’a, daj znać za pośrednictwem formularza kontaktowego na mojej stronie (link w nicku) – jestem pewien, że coś wspólnie wymyślimy
-
to teraz powiedz na jakim jestes etapie w zarabianiu przez internet
-
Oj, jaki zaszczyt mnie spotkal. Dzieki za tak wyczerpujaca odpowiedz na moj (prowokujacy) komentarz

Po kolei – piszac o mitycznym milionie, nie mialem na mysli miliona zlotych, bo to rzeczywiscie za malo, by byc rentierem i tutaj Twoje argumenty sa w 100% sluszne. 4200 zl miesiecznie to malo i nie warto poswiecac 20 lat ciezkiej pracy tylko dla nich.
Moje wlasne zmagania potwierdzily stare powiedzenie – pierwszy milion zarabia sie najtrudniej. Mialem duzo szczescia i mi zajelo to tylko 3 lata. Jednak jesli juz masz ten milion, to otwieraja sie przed Toba zupelnie nowe okazje inwestycyjne, z ktorych wiekszosc ludzi nigdy nie skorzysta (to samo dotyczy osob utrzymujacych sie z pasywnego dochodu), bo nie dysponuje takim majatkiem. Wniosek z tego jest taki, ze tam gdzie jest mniejsza konkurencja zarabia sie najwiecej na nieefektywnosci rynku… nieruchomosci w tym wypadku.
A teraz zeby nie bylo, ze to tylko teoria podaje wlasny przyklad. Mozna to odniesc takze do tzw. WOLNEJ GOTÓWKI, o której wielokrotnie pisal Robert Kiyosaki. W 2005 roku dysponujac juz suma kilkuset tysiecy zlotych podpisalem kilka umow z firma deweloperska na mieszkania, ktorych odbior przewidziany byl w 2007 roku. Kazde mieszkanie warte bylo ok 300 tys zl w dniu zawarcia umowy, jednak do zainwestowania wystarczylo 10% tej sumy – mamy tutaj 8×30 tys = 240 tys zl – wartosc mieszkan 8×300 tys = 2 400 000 zl. Po 2 latach wszystkie umowy scedowalem na nowych wlascicieli za cene mojego wkladu powiekszona o 100-120 tys odstepnego. Latwo policzyc ile wyniosl zysk – ok 800 tys zl minus 19% dochodowego >> stopa zwrotu w 2 lata 270% – to troche wiecej niz te 5% o ktorych pisales, a cala operacja zajela ok 4 godzin (podpisanie umow) i ok 20-30 godzin przy cedowaniu umow. Reszta zajmowal sie agent nieruchomosci. 800 tys – 19% podatek / 24 miesiace = 27 tys / miesiac.
Konkluzja jest taka, ze dysponujac „duza” kwota złotowek, dolarow, euro czy funtow, mozemy przeprowadzac transakcje, ktore daja „prawie” pasywny dochod. Oczywiscie oprocz tego potrzebna byla podstawowa wiedza ekonomiczna o zachowaniu rynku nieruchomosci w ciagu cyklu koniunkturalnego.
Dla wielu osob regularne dochody pasywne moga byc bardziej komfortowym rozwiazaniem. Nie oceniam co jest lepsze, bo zalezy od indywiualnych cech inwestorow. Ja lubie ryzyko i jestem z natury cierpliwy, wiec dobrze sie bawie przy takich operacjach.
W dochod pasywny tez aktualnie inwestuje – mieszkania na wynajem lewarowane kredytem. Wyglada to z grubsza tak, ze kupuje duze mieszkanie na kredyt po czym wynajmuje je na pokoje. Po oplaceniu kredytu, czynszu, podatku zostaje ok 1500 zl / miesiecznie pasywnego dochodu z wynajmu. Moze niewiele… ale jak ma sie kilka-kilkanascie mieszkan robi sie z tego ladny strumyczek. Moim zdaniem bezpieczeniejszy od dochodow z Internetu plus premia za wzrost wartosci nieruchomosci z uplywem lat.
Podsumowujac, w moim przypadku szybkie zarobienie miliona (naprawde ciezko pracowalem przez te 3 lata), dalo niezle rezultaty i osobiscie uwazam, ze jest to lepsza droga do niezaleznosci. Pieniadz robi pieniadz, jak to mowia… -
@ Marcin podejrzewam, że polecisz mi blogi w tym barbarzyńskim języku, który Ty rozumiesz, a dla mnie jest obcy:) Zresztą moim problemem jest zerowa (no dobra ze 3 % może osiągnęłam…) wiedza informatyczna. Wiesz, słyszę słowo hosting i zastanawiam się, czy to jakiś modny sport, coś w tym stylu;) Po prostu muszę od zera wszystkiego się uczyć. Umiem np. obsługiwać wordpressy, ale nie umiem takiego bloga stworzyć. Ministronki też bym nie postawiła. A bez tego ciężko – pozostaje outsourcing, ale to jednak dodatkowe koszty. Chyba, że jakiś barter.
-
@Marcin
Ok, ale czasem mógłbyś jakiegoś update zarzucić jak idzie z pasywnym dochodem. A co znaczy że się nim full time zajmujesz? Studia rzuciłeś, bo pracy chyba nie miałeś?
@Paweł Kata
Jak rozumiem masz skilla w programowaniu, a konkretniej w aplikacjach iphonowych?
@Mirabelka
Akurat pojęcia o których piszesz to podstawy podstaw, więc po kilku minutach w Google już wszystko będziesz wiedzieć. Wszystko zależy od nastawienia, wystarczy byś je zmieniła. -
Marcin - na razie nie zdradze na czym zarobilem, bo caly czas mam ten biznes, a jest tak prosty, ze skopiowalbys go w tydzien
) W kazdym razie oparty jest w 100% na Internecie.
Co do stopy zwrotu 135% w skali roku, to wiele razy zdarzaly mi sie podobne przypadki:
1) w 2006 roku zakup dzialek budowlanych pod Warszawa – 100% wzrostu cen w 10 miesiecy.
2) umocnienie dolara od sierpnia 2008 roku z 2 zl do prawie 4 zl – naprawde elementarna wiedza ekonomiczna, a nie przypadek.
3) poczatek hossy w marcu 2009 – tu troche szczescia.
4) zakup 3 mieszkan w 2009 roku na zamknieciu sprzedazy przez dewelopera w cenie o 35% nizszej od rynkowej. Zysk juz w momencie transakcji.
itd. -
@Paweł
Możesz zdradzić jakim cudem dostałeś kredyty na 8 mieszkań na raz o wartości łącznej grubo ponad 2 mln zł w 2005 roku i w jakim banku/bankach oraz ile wynosiły miesięczne raty? -
Juz odpowiadam:
Marcin – co do pierwszego miliona – sprzedaz uslug. PP, reklama itp nie daja duzych dochodow, a juz na pewno nie takie, zeby zrobic z tego milion w krotkim czasie od zera. Sam zreszta wiesz jaka jest konkurencja i jak niskie stawki.
Bank tester – pomysl polegal na tym, ze zadnych kredytow nie trzeba bylo zaciagac. Deweloperzy zaczynali sprzedawac wtedy mieszkania w programie 10/90 – 10% placilo sie przy podpisaniu umowy, a 90% przy odbiorze mieszkania (Budimex, JW Construction). Zatem cala inwestycja to te 10% i zadnych odsetek przez okres budowy.
Teraz na nowo pojawiaja sie takie oferty 10/90, 20/80, itp. tylko deweloperzy wycwanili sie na tyle, ze nie daja gwarancji mozliwosci scedowania umowy – jest to uzaleznione od ich zgody. Nietrudno sie domyslac, ze zgody sie nie dostanie, jesli ceny wzrosna za bardzo, wiec pomysl na zarabianie w ten sposob jest juz raczej spalony, chyba ze potrafisz sobie wynegocjowac dobre warunki w umowie.
-
A i jeszcze cos mi sie przypomnialo. Gdzies czytalem/slyszalem ostatnio, ze w USA ok 90% milionerow zawdziecza swoj sukces inwestycjom na rynku nieruchomosci. W zwiazku z tym warto zaangazowac sie w cos, co daje statystycznie bardzo duza szanse powodzenia.
Niestety nie pamietam zrodla, byc moze byl to podcast Master Real Estate Course by Bill FitzPatrick – przy okazji polecam, bo macie podana na talerzu strategie niezaleznosci finansowej w ciagu 20 lat od zera.
-
„BTW jesteś świetnym przykładem, że można jako Polak dorobić się w Internecie. Może niektórzy “niewierzący” zmienią teraz zdanie hehe.”
Można, można, wystarczy popatrzeć choćby na P. Majewskiego. Sęk w tym, że z tego co Paweł pisze to dużo zarobił poza internetem (patrz mieszkania, waluty, działki budowlane).
Z drugiej strony pamiętasz Marcin jak wiele razy pisałem że Polska to nie USA – Ferris podaje na tacy jakie biznesy i jak (kopiować!) robić, w Polsce rynek jest tak mały że trzeba się kryć z pomysłem, bo jak ktoś zrobi podobnie to samemu od razu zyski lecą.
Dlatego dobrze chyba że myślisz o zagranicznych programach, choć łatwo nie będzie w globalnym google się przebić.
-
@ Marcin. Oczywiście, z tym hostingiem żartowałam;) Takie pojęcia to potrafię sobie znaleźć i w porównaniu z tym, co wiedziałam jeszcze rok temu, wiem sporo więcej. Natomiast jeśli chodzi o tworzenie stron, mini stron, wordpressy it. to instrukcje (jeśli już są po polsku) przypominają coś takiego: jeśli chcesz napisać dobry tekst to nie ma problemu. Wystarczy jeśli połączysz podmiot z orzeczeniem w odpowiedniej rekcji, niezbędne są też okoliczniki i przydawki itp. itd.

Generalnie – instrukcje świetne dla kogoś, kto coś już wie. Ale w końcu jak zakończę kilka innych projektów to wezmę się i za to. Może znajdę jakiś dobry poradnik dla naprawdę początkujących, albo na jakiś kurs się zapiszę. -
A dla mnie żadne z tych haseł jest jest wartością dla której jestem gotowa się poświęcać. Myślę, że liczy się przede wszystkim jakość życia – dobre relacje z ludźmi, zdrowie, ciekawa praca (nawet zajmująca sporo czasu).
-
Marcin – w Polsce tez juz mozna kupowac bez wkladu wlasnego, wiekszosc bankow na dzien dzisiejszy udziela kredytu na 100-110%. Mimo wszystko, zeby zaczac zabawe z nieruchomosciami trzeba miec jakies oszczednosci. Wydaje mi sie, ze 100 tys to minimum no i zdolnosc kredytowa na 300-400 tys zl. Pozniej juz z gorki.
-
Paweł mógłbyś zdradzić choć ciut więcej na temat Twojego internetowego biznesu? Sprzedawałeś coś czy byłeś pośrednikiem? W Polskim czy zagranicznym internecie?
-
Bartek – sprzedaje wlasne uslugi w Polsce. Nie chce wiecej nic pisac na ten temat, bo zrobie sobie jeszcze wieksza konkurencje.
Biznesy internetowe to bardzo male naklady poczatkowe, wiec mozna eksperymentowac do woli i w koncu trafia sie na ten generujacy wieksze zyski. Jesli nie znasz html’a, to dajesz ogloszenie na oferii i masz za grosze zrobiona strone internetowa. Ja stwierdzilem, ze nie warto marnowac czasu na nauke programowania, bo mam wyksztalcenie ekonomiczne i nie musze sie znac na wszystkim. Wolalem zainwestowac czas w nowe pomysly, a realizacje zlecic komus innemu. -
Takie niszowe rzeczy są najlepsze – mój http://maklergieldowy.blogspot.com został przez fakt unikatowości niespodziewanie wysoko wyceniony przez google, na niektóre frazy wyżej od money.pl i bankiera, generalnie na pierwszej stronie w google z 50-100 unikalnych odwiedzin dziennie. Pisze niespodziewanie bo absolutnie nic na nim nie robiłem prócz pisania kilku wpisów – żadnej zabawy w słowa kluczowe, tagi, optymalizacje – nic. Także go nigdzie nie reklamowałem i jedyną stroną jaka do niego linkuje jest rentier-blog.
Podejrzewam więc że podobna nisza w skali globalnej a nie polskiej może naprawdę ładny ruch wygenerować, zwłaszcza jak się za to wziąć profesjonalnie.
PS: Tak przy okazji to trochę mi szkoda PR3 na maklerze, ale chyba porzucę wpisy na tym blogu – chyba że ma ktoś pomysł jak można na tym zarobić? Nigdy to nie było moim celem, ale teraz przydałaby się jakaś motywacja do robienia tam wpisów.
Jakieś sugestie? Wrzuciłem ostatnio z ciekawości reklamy googla – mniej niż mało z tego jest. -
Własne usługi mówisz, hmm… Usługi można rozumieć na wiele sposobów, zastanawia mnie tylko czy te „usługi” są internetowe czy realistyczne, bo jeżeli są one realistyczne to nie wiem czy można ten biznes kwalifikować jako internetowy, raczej jako normalny, a w internecie jest tylko reklama tych usług.
-
W gruncie rzeczy to i wysoki dochód pasywny jest dobry i milion jest dobry. Najlepiej mieć oba hehe

Tylko z tego co mnie się wydaje to budowanie dochodu pasywnego wiąże się z pewnym ryzykiem. Powiedzmy że przeznaczysz na to następne kilka lat, w tym czasie zbudujesz dochód pasywny – nieduży ale jakoś będziesz sobie radził. Skoro mówimy o programach partnerskich to powiedzmy że pozamykają programy partnerskie i Twoje strumienie zostaną tak ograniczone że trudno będzie z nich wyżyć (o ile w ogóle będzie się dało), nie będziesz miał już czasu, siły i motywacji do budowania wszystkiego od nowa, pójdziesz do pracy na etat i okaże się że… nie masz żadnego doświadczenia zawodowego, zero tych „papierków” i będziesz zarabiał ochłapy…
To oczywiście taka pesymistyczna wersja, ale wydaje mi się całkiem możliwa dlatego o tym pisze. Pozdrawiam ! -
Ja stawiam na wynajem nieruchomosci w celu uzyskiwania dochodu pasywnego. Przetestowane przez Roberta Kiyosakiego. Ryzyko tego typu powiklan jest minimalne. Zawsze wynajmiesz ta nieruchomosc, a po 20-30 latach splacisz w koncu kredyt i dochody z wynajmu wzrosna kilkakrotnie.
-
U mnie to wygląda tak:
na razie haruję na etacie, plus pracuję w internecie, żeby jak najszybciej odłożyć ten „milion”,
gdy już go będę mieć (albo będę blisko), buduję dom (w razie czego posiłkując się niewielkim kredytem) i wyprowadzam się na wieś,
wtedy rzucam pracę, obniżam koszty utrzymania (dzięki przeprowadzce),
i pokrywam je z dochodu pasywnego plus chałtur robionych w imię wyższych celów, albo dla przyjemności.Docelowo — tylko dochód pasywny. Nienawidzę pracować, więc chcę, by był to tylko stan przejściowy.
-
Czytając komentarze przypomniał mi się wywiad z Kulczykiem, który czytałem kiedyś w jednej z biznesowych gazet. Ktoś z Was napisał, że można zdobyć milion i go pomnażać. Z tego co sobie dobrze przypominam, Jan Kulczyk swój pierwszy milion nie zarobił, ani też nie ukradł – dostał go od swojego ojca. Jak prześledzimy ścieżkę jego kariery łatwo zauważyć, że milion ten powielił X-krotnie. Czy w tym momencie takiego człowieka można nazwać niezależnego finansowo i czy w imię tego bloga jest rentierem? Sądzę, że z pewnością tak, pieniądze jakie posiada starczą nie tylko jemu ale kilku pokoleniom. Druga sprawa to myśl Kiyosakiego – pozwól aby pieniądze pracowały na Ciebie, a nie żebyś Ty pracował dla pieniędzy. Oczywiście z punktu widzenia młodego człowieka, jakim jestem ciężko mi w pełni uwierzyć w te słowa, bo póki co ciężko muszę zarabiać na swoje pieniądze. Niemniej jednak w założeniu chciałbym być niezależny finansowo i prowadzić życie rentiera, podobnie jak Kulczyk, w myśl powiedzenia Kiyosakiego
-
Z tym pomnazaniem miliona naprawde nie ma zadnej przesady. To jest tak latwe, ze zaczyna sie robic nudne.
Problem z bogaceniem sie ludzi polega na tym, ze wiekszosc ulega presji i robi to czego sie od nich oczekuje, czyli: skoncz studia, znajdz bezpieczna prace w korporacji, zaciagnij kredyt, kup mieszkanie, samochod, zaloz rodzine, a bedziesz szczesliwy..
W praktyce to najlepsza droga, zeby pracowac przez cale zycie i na dodatek stresowac sie mozliwoscia utraty pracy, a wiec wszystkiego na czym opiera sie posiadany status majatkowy.
Dobrze, ze powstal ten blog – jest szansa ze uswiadomi ludziom, ze w kapitalizmie glownym zrodlem bogactwa jest kapital a nie praca.. -
Wracając do Kulczyka – może i można powiedzieć, że gdyby nie ten milion nie doszedłby do tego co ma. Jednakże sztuka polega na tym, że on dostał przysłowiową kroplę, którą potrafił zamienić w morze. Któż z nas nie chciałby powielić takiej koncepcji? Nie mówię, że w takim samym wymiarze, ale choćby z takim sukcesem by być w pełni niezależnym finansowo.
“Oczywiście z punktu widzenia młodego człowieka, jakim jestem ciężko mi w pełni uwierzyć w te słowa, bo póki co ciężko muszę zarabiać na swoje pieniądze” – powinno być „ciężko muszę pracować na swoje pieniądze” – z chęcią stworze e-biznes – w gruncie rzeczy to już go tworzę – problem w tym, że przy mojej „działalności” zastanawiam się nad biznesem, który zmonetyzowałby ruch strony – czyli problem wielu osób.
-
@ Paweł,
czytałem Twoje wpisy nt sprzedaży cesji umów deweloperskich. Rzecz w tym, że przychody z cesji są opodatkowane wg skali podatkowej a w 2007 roku z kwotą zysku 800 tys wszedłbyś w próg 40% a 19% dotyczyło tylko kwoty do ok. 40 tys zł, uwzględniając dochody z etatu. Teraz dla przypomnienia te progi to 18 – 32% (powyżej 85 tys).
Sam podpisałem umowę ze spółdzielnią ze względnie niską ceną zakupu i teraz sprzedaję ekspektatywę mieszkania (http://torunskie-nieruchomosci.blogspot.com/). Sporo się nabiegałem podpisując umowy z agencjami nieruchomości, podobnie robiąc szkice 3d mieszkania, dodałem mnóstwo ogłoszeń w sieci. Jak na razie czekam na reakcję rynku (juz miesiąc).
Sprzedać 8 mieszkań to nie jest tak łatwo, nawet jeśli ceny są dość atrakcyjne. Na to trzeba mieć wyjątkowe szczęście albo trafić na szalony rynek, gdzie wszystko schodzi na pniu. Same starania mogą nie wystarczyć a już na pewno nie że poświęcimy godzinkę na spotkaniu z deweloperem a mieszkanie sprzeda agencja i tylko wpłynie zysk na konto. -
W latach 2005-2007 klienci walili drzwiami i oknami i mieszkania sprzedawaly sie jak swieze buleczki, wiec mysle, ze sprzedanie 8 mieszkan nie bylo wtedy trudne. Gorzej jak ktos zle wycelowal czasowo.
-
sluszna uwaga – ja korzystalem z podatku liniowego 19% poniewaz podpisywalem umowy na dzialalnosc gospodarcza – 40% podatku w tamtych czasach to byl rozboj w bialy dzien. Zreszta innej mozliwosci przy tej liczbie mieszkan nie bylo – jednak jest to juz dzialalnosc gospodarcza, a nie sprzedaz okazjonalna.
Nie mam watpliwosci, ze teraz jest inna sytuacja niz w 2007 roku. Sam nie moge sprzedac lokalu od 6 miesiecy!! Jednak w 2007 chetni znajdowali sie w ciagu 3 dni od wystawienia ogloszenia na sprzedaz i nikt nie negocjowal cen w obawie ze za chwile beda wyzsze. To byl wyjatkowy czas, w ktorym mozna bylo bardzo latwo zarobic. Klienta na swoje wlasne mieszkanie znalazlem w ciagu 12 godzin od wystawienia ogloszenia. Jedyne negocjacje dotyczyly roweru treningowego ktory stal w mieszkaniu i ktory zgodzilem sie w cenie oddac nowemu wlascicielowi z czego byl niezmiernie zadowolony
Teraz nie polecam takiej formy inwestycji z 2 powodow:
- deweloperzy nie wyrazaja zgody na cesje
- ceny na rynku pierwotnym w Warszawie sa o ok 20% wyzsze od rynku wtornego
-
Richmond – te lata niestety szybko się nie powtórzą. Planuje się, że może coś przed Euro 2012 ruszy i na chwile przed wstąpieniem „do strefy Euro” – choć patrząc na problemy waluty Euro w tej chwili ciężko mówić o przyjęciu tej waluty przez Polskę.
-
@Marcin: jak już się wyprowadzę na wieś, będę starał się ograniczyć koszty, czyli pójdę kilka kroków w kierunku minimalizmu. Wszystko po to, żeby nie mieć ciśnienia i spokojnie się wyrabiać z pasywnym dochodem, który do tego czasu powinienem mieć.
-
Paweł: „Po kolei – piszac o mitycznym milionie, nie mialem na mysli miliona zlotych, bo to rzeczywiscie za malo, by byc rentierem i tutaj Twoje argumenty sa w 100% sluszne. 4200 zl miesiecznie to malo i nie warto poswiecac 20 lat ciezkiej pracy tylko dla nich.”
W Polsce i na zachodzie może to i mało, ale w takiej Tajlandii… powinno wystarczyć na więcej, niż waciki
„Problem z bogaceniem sie ludzi polega na tym, ze wiekszosc ulega presji i robi to czego sie od nich oczekuje, czyli: skoncz studia, znajdz bezpieczna prace w korporacji, zaciagnij kredyt, kup mieszkanie, samochod, zaloz rodzine, a bedziesz szczesliwy..”
+1
Astakos: „Jak rozumiem masz skilla w programowaniu, a konkretniej w aplikacjach iphonowych?”
Tak, choć dodatkowo piszę jeszcze w C#. A co? Chcesz się zareklamować na mobilnej platformie Apple?
Mirabelka: Kompozer to wygodny edytor stron internetowych – obsługuje się, jak Worda. Ma swoje wady (nienajczystszy kod strony), ale jest za free. Zawsze można też skorzystać z Google Docs i eksportować do HTML – opcji jest sporo.
P.S. To jest chyba pierwsza dyskusja, w której nikt nie „suje” na Kiyoskaiego
-
Hej Marcin, na początek powiem, że dobry artykuł
generalnie zgadzam się z większością treści. Jeśli chodzi o zrobienie ładnej stronki, bloga, to obecnie jest to na tyle łatwe, że nauczenie się tego zajęło mi 1 dzień
Polecam silnik wordpressa (żeby to ocenić zachęcam do kliknięcia w mój nick
)
dodam jeszcze, że studiuję fizjoterapię i generalnie się tą tematyką interesuje, poszerzanie wiedzy w tym temacie sprawia mi nawet przyjemność. Swojego bloga o fizjoterapii zacząłem niedawno i ciągle zastanawiam się, jaki byłby najlepszy sposób na to by zaczął wreszcie zarabiać
-
Maciek – rzeczywiście fajny blog. Jak przeczytałem, że nauka postaw strony na wordpressie zajęła Ci 1 dzień to bałem się co zobaczę na stronie haha:) Zaskoczyła mnie jednak fajnie dobrany szablon.
Proponuje dodanie znaczników rel=”nofollow” w stopce strony oraz usunięcie adresu mailowego na stronie głównej – lepiej zrobić odnośnik do strony „kontakt”. WP jest podatny na spam – w komentarzach, mailach – lepiej unikać bezpośredniego odnośnika do maila.
Sądzę, że w Twoim wypadku blog może posłużyć, jako kreowanie Twojej osoby na znawcę tematu i fachowca, co odbije się na biznesie rzeczywistym – fizjoterapii. Widzę, że wpisy zostały dodane wczoraj – może trochę za wcześniej by myśleć o zarabianiu na stronie, a raczej pomyśleć, jak przyciągnąć potencjalnych czytelników.
Będę śledził Twoje poczynania, choć nie będę ukrywał, że tematyka jest mi obca.
Pozdrawiam
-
Paweł Kata
„Tak, choć dodatkowo piszę jeszcze w C#. A co? Chcesz się zareklamować na mobilnej platformie Apple? „
Nie, myślałem bardziej o aplikacji iPhonowej, będę pamiętał gdzie się zwrócić jak się zdecyduje
Marcin
Sęk w tym że maklera już nie robię a blog na tyle dobrze sobie radzi że szkoda mi go ot tak zamknąć. Stąd właśnie pytanie co z nim zrobić. -
Bardzo dobre podejście i uważam, że należy uświadamiać naszych rodaków, iż praca na etacie daje przereklamowane poczucie bezpieczeństwa. W Polsce można zarobić realizując swoje internetowe modele biznesu. Jestem tego przykładem. Zaczynając od zera, bez wiedzy na temat HTML, PHP, na temat serwerów i innych ważnych w tej dziedzinie kwestii, jedynie z jakąś tam wiedzą o finansach i marketingu, mogę powiedzieć, że moje pasywne dochody to 6 krotność średniej krajowej pensji. Czasami pracuję godzinę dziennie, innym razem 10 godzin, innego dnia wogóle. Skupiam się na nowych pomysłach, bo „stare” napędzają się względnie same. Także buduję sobie strumyczki cash flow, które w ostatecznym rozrachunku pozwalają spokojnie żyć. Kryzys oczywiście odbił się i na mnie. Jeszcze rok temu można było pochwalić siędochodami rzędu 10 średnich krajowych, ale nie ma tego złego. Spadek dochodów mobilizuje do realizacji nowych pomysłów. Życzę wszystkim, aby spróbowali. Każdy od czegoś zaczyna. Ważne jest by nie poddawać się na początku drogi.
-
Już tak pół żartem powiem, że na pewno da się zarabiać w internecie – zobaczcie jak można na skypie zarobić prawie 2 tys zł w 2h nic nie robiąc – wystarczy znaleźć wystarczająco naiwnego faceta http://forumprawne.org/hydepark/124897-zostalem-oszukany-na-1900-zl-smsy.html

Oczywiście do oszustw nie namawiam, ale głupocie to się dziwie. -
Pewnie, że mogę. Reklamy Google (ale tu jak wiadomo, nic pewnego bo z G. różnie bywa), Programy Partnerskie to nie więcej niż średnio 2000 zł, płatny dostęp do serwisów, sklpe internetowy który uruchomiłam dla kogoś i z którego mam wieczną prowizję od całości obrotu, kilka pomniejszych źródeł, których nie można nazwać regularnymi np. umowa na dostawę contentu dla jednego z serwisów w Kanadzie.
-
@Astakos: aż dziw bierze, że ludzie są tacy naiwni. Ile to ostatnio było artykułów o stronach naciągających na SMSy za 25 zł? Naiwność niestety nie boli, a przecież po numerze pok który ślemy SMS można sprawdzić po jakiej stawce idzie.
-
@Marcin: angażuję się we wszystko co daje relatywnie dobry stosunek zysku do poświęconego czasu, bo o inwestycji kapitału jako takiego w działalność internetową nie ma co mówić, wiadomo że można tu startować z niewielkim kapitałem. Co do angielskiego rynku to masz rację, że daje większe możliwości, ale po pierwsze trzeba go dobrze poznać (mentalność amerykanów, potrzeby itp.) i znaleźć sobie pomysł na biznes, bo reklamy AdSense może i lepiej dochodowe, ale fundamentem do biznesu to one nie są. Zwłaszcza, że i stawki nie są aż tak rewelacyjnie dobre. Barierą jest fakt, że u nas jeszcze blogowanie i wszelkie inne formy zarobkowania nadal są w powijakach. W USA takich blogów, serwisów sprzedających ebooki itp. jest masa. Ciężko się przebić. Ja lepiej znam nasz rynek, co przekłada się na lepszą efektywność. Dlatego dochody od firm zza Oceanu to u mnie góra 30% całości. Mnie interesuje najbardziej sprzedawanie wartościowej wiedzy, a będąc w USA zauważyłam, że tam zdobywanie wiedzy nie jest priorytetem. Mówiąc o zarabianiu w sieci nie należy pominąć kwestii SEO, bez której przy takim ogromie stron się nie przebijemy. Moje zaplecze to głównie strony polskie, a Google jak to Google, patrząc na geolokalizację stron linkujących, owszem podnosił angielskie strony w wynikach, ale tylko w Google.pl dla .com nie wygląda to już tak wesoło. Trzebaby tworzyć nowe zaplecze linkujące lub kupować punkty w SWLach z USA. Wszystko to wiąże się z jakimiś tam kosztami i mnóstwem czasu. Dlatego narazie stawiam na Polskę. Może kiedyś, jak skończą się pomysły na nasz rynek. Przyznam, że o ile mój angielski nie jest zły to do pisania ebooków in english to ja się nie nadaję
-
Karolina mogła byś zdradzić jak długo pracowałaś na takie dochody i na czym najwięcej zarobiłaś? Niszowy blog, małe stronki, czy może jakiś duży portal?
-
@Marcin: jeśli masz pomysł to działaj, w końcu to żadne ryzyko. Z wejściami masz rację. W końcu z Google.com też można wyrobić spory long tail bez pozycjonowania. Na jednym z moich serwisów, gdzie pozycjonują na kilka popularnych, biznesowych fraz, long tail to nadal 80-90% całości wejść co przekłada się na kilka tysięcy zł miesięcznie. Także o ilę strona ma w miarę dobry trust rank i łatwo wchodzi w wyniki, nawet bez pozycjonowania można wycisnąć ruch jak cytrynę. Co ciekawe lepszą konwersję daje mi właśnie ruch z LT.
-
@Bartek: w internecie zarabiam od prawie 10 lat. Początki były trudne, a to dlatego, że dostęp do sieci był trudniejszy, mniej osób miało Internet = mniej klientów, serwery i domeny były droższe, mniej było Programów Partnerskich. Teraz, mimo większej konkurencji, o start jest łatwiej. O ile nie poddasz się na starcie to dochody będą rosły. Mam kilka małych portalików, najczęściej niszowych. Jeden z większych ma ruch nie większy niż 8000 wejść, przy czym cała reszta ma duuuużo mniejszy. Aby wejść na rynek z własnym pomysłem nie trzeba już dużego kapitału. Dobry serwer dostaniejsz za 100-150 zł, domenę za kilkanaście zł (za przedłużenie dóra 50 zł), cms pod sprzedaż plików/wiedzy za 100-200 zł.
-
Pod sprzedaż wiedzy? Czy to znaczy, że przede wszystkim sprzedajesz wiedzę, np. ebooki, materiały wideo itp? Czy więcej zarabiasz z pp, adsense i reklam?
-
@Marcin: jak narazie działam jako osoba fizyczna na umowy o dzieło. Koszty mam niewielkie także odwlekam założenie firmy. Przy czym jeśli chodzi o sprzedaż wiedzy to transakcje przechodzą przez pośrednika (i nie jest to platforma P. Majewskiego
, o ile dostęp płatny jest online a nie via SMS.
Poza tym nie jestem zwolenniczką ZUS. Obawiam się, że nie dociągnie on do mojej emerytury, więc zamiast marnować kapitał na ZUS, inwestuję. Narazie w fundusze, na giełdzie, trochę w waluty. Następny krok to zakup nieruchomości pod wynajem. To bezpieczniejsza emerytura. Może jakaś nieruchomość w Turcji, Bułgarii, Egipcie. Rynek pokaże.
@Bartek: najwięcej zarabiam na sprzedaży wiedzy, przy czym gdyby wziąc pod uwagę dochód z reklamy i PP to nadal dałoby się z tego nieźle wyżyć. -
Jako szeregowej użytkowniczce internetu naprawdę nie chce mi się wierzyć, że ktoś w Polsce może zarabiać na sprzedaży ebooków – tj., że są jacyś klienci.
Polski rynek beletrystyczny jest w powijakach, a różnice cenowe między ebookiem a zwykłą książką zbyt małe, żeby opłacało mi się to pierwsze. Rynek zagraniczny ma przyjemniejsze ceny, ale często jest dostępny np. tylko dla klientów z USA.
Ale rynek pozabeletrystycznych ebooków ? Nigdy nic takiego nie kupiłam, bo zawsze znajdowałam wystarczająco dużo informacji na darmowych stronach, blogach itp. -
@Marcin: to firma znajomego, także robi to za pewien udział w zyskach. Na umowę o działo wiem że rozlicza też ekademia.pl
@Magdalena: też mnie dziwiła prowizja za ebooki, ale mój przyjaciel na samej tylko prowizji ze Złotych Myśli ma miesięcznie ponad 1000 zł – zaznaczę tu że nie robi nic w kierunku aktywnej promocji, wyświetla ich okładki na swoich stronach i tyle.> Nigdy nic takiego nie kupiłam, bo zawsze znajdowałam wystarczająco dużo informacji >na darmowych stronach, blogach
Ja z kolei cenię swój czas i wolę zapłacić 30 zł za ebooka niż spędzić dobę na przeszukiwaniu internetu.
-
ekademia.pl sprzedaje też ebooki i szkolenia internetowe, gdzie przygotowuje się kilka filmików, prezentacji i skryptów oferując to w formie szkolenia, gdzie po zaprogramowaniu autoresponderów Twój udział jest praktycznie zerowy.
-
Skupiasz się tylko na internecie, na listach mailingowych, ale wiesz nic nie jest wieczne. Masz swój światopogląd, ale tylko z internetu czerpać zyski? Moim zdaniem średnio. Tzn może w tym momencie tak, ale nie zastanawiałeś się co zrobić za rok dwa? Tak BTW. masz listę mailingową i co wysyłasz ludziom? Wpisy na swoim blogu?
-
Wiem, że pytanie może wyda się trochę nieetyczne lecz chyba bardzo trafne i dla wielu interesujące. Karolina czy możesz podać choć jedną swoją stronę, która czerpie jakieś dochody?
Nie, że Ci nie wierzę – wierze
ale wiesz ludzka ciekawość jest w naszej naturze, jak szósty zmysł
Z góry dziękuje
-
@Lolek: nie zgadzam się z Twoim podejściem. Moje zajęcie w Internecie jest dużo bardziej bezpieczne niż praca na etacie. Jak zmieni się rynek, ja się dostosuję. Przez te 10 lat udało mi się jakoś funkcjonować, dlatego nie będę martwić się o to co będzie za rok czy dwa. Na mojej liście „do zrobienia” mam jeszcze sporo pomysłów. Z resztą kryzys gospodarczy to jest jednen z cięższych okresów w mojej „karierze”. Zyski spadły z bajecznych do świetnych, ale i te są do zaakceptowania. Poza tym kryzys nauczył mnie optymalizacji. Badam ruch na stronach, testuję różne oferty, staram się aby z każdego odwiedzającego był większy dochód. I to się sprawdza. A co będzie za rok czy dwa? Czas pokaże. Na pewno będę miała więcej zarabiających stron, więcej poradników. Tak jak rozwinęłam się przez ostatnie 3-5 lat mam zamiar rozwijać się dalej. Z drugiej strony, jeszcze 5 lat i mogę zająć się rentierką
O ile strony będą funkcjonowały dobrze i znalazłby się chętny do kupna gdybym chciała zrezygnować (lub zmienić branżę) to nawet dyskontując 3 letni cash flow (jako podstawę wyceny) ze stron, byłoby na mieszkanie pod wynajem. A mnie nadal zostałyby inne internetowe źródła dochody. Dlatego nikt mnie nie przekona, że e-biznes to ruletka lub coś niewykonalnego.Mam listę mailingową, ale mailingi wysyłam sporadycznie. Głównie do promocji własny produktów. Nie stosuję nachalnego e-mailingu promowanego przez niektórych „guru” marketingu.
Prowadzę głównie serwisy informacyjne, bogate w darmowe informacje. Ten ruch generuje mi sprzedaż produktów. Newslettery są dobre, ale tylko dla rozważnie z nich korzystających.
@Marcin: zgadzam się, choć gdyby przyszło sprzedawać ebook to platforma ekademia.pl byłaby w sam raz. Co do Twoich mailingów, hmm.. może ich nie masz, choć ja zapisałam się na mailing i otrzymuję wszystkie nowe posty
które WP wysyła z automatu. -
@Przemysław Musiał: wybacz ale nie
Wcale nie zależy mi, aby ktoś wierzył w to co mówię. Nie kreuję się tu na znawcę, niczego nie sprzedaję ani nie namawiam do spółki
za to cenię sobie moją względną anonimowość. Po prostu popieram ideę Marcina i jego bloga dlatego uznałam, że może mój post wpłynie motywująco na niedowiarków, którzy uważają, że internet to tylko transakcje typu Nasza-klasa.pl i dalej dłuuuugo, długo nic. -
> To się odbywa za pośrednictwem Feedburnera
Tak, tak wiem. Jest to użyteczna funkcja. Mam kilka ulubionych blogów i bardzo żałuję, że wszystkie nie korzystają z tej opcji. Byłabym na bieżąco. W każdym razie życzę dalszych sukcesów i dużej ilości wpisów na blogu
-
Wszystkiego należy spróbować. Ja też nie miałam kiedyś bldego pojęcia o inwestycjach, giełdzie. Ale kilka porażek pozwoliło mi tę wiedzę zgłębić. Tak samo było z internetem. Wiedza przychodzi z czasem. Obecnie jest mnóstwo ciekawych blogów, z których można czerpać wiedzę. Dlatego jeśli ktoś chce wejść w ten model biznesowania to niech zaczyna. Pozostaje tylko życzyć cierpliwości i systematyczności, bo pierwsze pieniądze mogą przyjść dopiero po kilku miesiącach, ale później jest już tylko lepiej. Pozdrawiam
-
Ponad 100 komentarzy – to chyba rekord, nie Marcin

Ja tam u Appa pisze że się wszyscy ukrywają a Karolina jednak się wypowiedziała – i super, tyle wystarczy, stron podawać adresów nie trzeba.
Co do ZUSu to powstaje artykuł do Equity o tym jak go… khmm… „zoptymalizowac”, hehe ale może być zbyt mocny by go tak po prostu opublikować, bo to wiedza mało powszechna więc jeszcze zobaczymy co z tego wyniknie. -
@Marcin: Tak, Google potrafi wystawić nasze nerwy na próbę

@Astakos: U Appa też się ruszy, jak umoczymy na PZU. Będziemy się pocieszać
Pierwszy magazyn Equity był świent. Czekam na kolejne. A co do optymalizacji ZUSu warto uchylić rąbka tajemnicy coby wspomóc polską przedsiębiorczość. Jakoś tak traktuję ZUS z góry i nie zastanawiałam się nad optymalizacją, ale skoro są na to sprawdzone sposóby to… warto napisać o tym artykuł. Pokusić się nawet o to aby dostęp do niego był płatny. W końcu za sprawdzoną wiedzę dającą oszczędności warto płacić. -
Hmmm Dobra załóżmy, że chciał bym zająć się e-biznesem dodatkowo, jako 2 zajęcie. Wiadomo nikt mi nie poda gotowej recepty na sukces- tak jak w normalnym biznesie
Może jakieś podpowiedzi do tego od czego zacząć jakiejś wiedzy teoretycznej dotyczącej stron www lub czegokolwiek. Chodzi mi o podstawy by móc zacząć zgłębiać ten temat. -
@Lolek: po prostu pytaj co Cię interesuje, z pewnością znajdą się osoby chętne do pomocy.
-
Karolina- widzisz problem polega na tym, że to co Kocham właśnie robię, tylko nie ma możliwości robić tego przez internet. Już kiedyś myślałem nad tym, ale tu rzadna lista mailingowa czy blog się nie przyda. Mój biznes jest namacalny i nie sposób go przenieść do sieci.
-
@Marcin
Tak tylko o taką wzmiankę mi chodziło, Paweł bał się powiedzieć więcej niż „usługi w internecie” stąd moje zdziwienie.
@Karolina
Dzięki za słowa uznania pod adresem Equity, należą się wszystkim redaktorom, kolejne numery będą jeszcze lepsze
Ten już przekroczył 10k pobrań – zachęcam do subskrypcji mailowej, od niedawna dostępnej!
Co do ZUSu to jest na niego hack i to kilka – o dziwo w necie o tym mało jest, trudno się dziwić skoro został wynaleziony przez „kreatywnych księgowych”, którzy raczej swoją kreatywnością ze wszystkimi się nie dzielą
-
Pozwole sobie oszacowac ile zarabia Karolina. Mam nadzieje, ze sie nie obrazisz bo w sumie sama podalas prawie wszystkie informacje

Moim zdaniem między 11,5 a 23,8 tys zl, czyli prawdopodobnie okolo srodka tego przedzialu, tj 17,7 tys zl.
Po 5 latach bedzie miala w prawdopodobnym wariancie ok 890 tys zl dodatkowego dochodu. Powiedzmy ze juz dzis ma ok 200 tys oszczednosci i kolejne 200 tys zarobi na inwestowaniu aktualnych dochodow, co daje 1,3 mln zl za 5 lat minus 100 tys na zycie – co daje nam 1,2 miliona w momencie w ktorych chce zostac rentierem. Trafilem?
Ponizej wyliczenia:
Wariant optymistyczny (Karolina jest z Warszawy):
Skoro 3 letni zdyskontowany cash flow wystarczy Ci na mieszkanie na wynajem – powiedzmy 3 pokoje, Warszawa, przyzwoita lokalizacja, 70 metrow, to mamy: 70 m2 * 8500 zl = 595 000 zł. Do tego powiedzmy 3% kosztow zakupu i mamy 610 tys.
Zatem przez te 3 lata zarobisz ok 660 tys zl, co po zdyskontowaniu przy stopie procentowej 6% daje wlasnie ok 610 tys zl. Srednio zatem ok 220 tys zl rocznie, czyli 18,3 tys zl /miesiac.
Wariant realistyczny (Karolina jest z duzego miasta):
Mieszkasz w duzym miescie, typu Wroclaw, poznan, krakow. Mieszkanie kosztuje ok 450 tys.
Zatem po wykonaniu tych samych operacji mamy 13,3 tys zl / miesiac.
Wariant pesymistyczny (Karolina jest z malego miasta)
Mieszkanie kosztuje ok 300 tys, zdyskontowany dochod miesieczny 8,9 tys.
Jest to podstawowa dzialalnosc, a wspominala tez o dodatkowej, ktora daje powiedzmy ok 30% dodatkowych dochodow. Zatem mamy w kolejnych wariantach odpowiednio: 23,8 tys, 17,3 tys, 11,6 tys. -
Okey… tylko co mają na celu te wyliczenia ?
-
Jak to co? Karolina jest przykladem osoby, ktora osiagnela sukces w biznesie internetowym. Miesieczny dochod jest miara tego sukcesu.
-
No ale to wiem od niej, sama napisała że ma wielokrotność przeciętnej pensji, a jedna już wystarczy na utrzymanie się.
-
Ale snujecie teorie spiskowe o Karolinie
-
A ja sobie tylko strzelę że pan Paweł który zarobił w polskim internecie milion w 3 lata to twórca jednego z pierwszych polskich snajperów do Allegro

Według mnie najlepiej szukać obszarów w których już teraz ludzie wydają pieniądze i albo podstawić im produkt pod nos (żeby łatwiej było wydać na niego pieniądze niż u konkurencji) albo ułatwić im wydawanie w tym obszarze pieniędzy.
Pozdrawiam -
No i fajnie, że komuś się udało zarabiając tylko na biznesie sieciowym. Widać, że można, chociaż to pewnie będzie jak ze wszystkimi sposobami na zarobek: nie kazdy sposób jest dla każdego. Ktoś tam pisał, że nie chce nieruchomości, ale czy ta osoba chociaż spróbowała, albo przynajmniej zna osobiście kogoś, kto miał duże problemy w tym biznesie?
Nie widzę powodów, by na jakimś interesie nie dało się dobrze zarobić.
Ktoś inny napisał, że jakiś tam Amerykanin sprzedaje „syfiaste programy” – więc ja pytam: syfiaste dla kogo? Dla komentującego, czy dla nabywców? Wreszcie, nabywcom nikt nie przystawia pistoletu do głowy, mogą kupić, mogą nie kupować. Jeśli to są programy typu „poróbmy sobie jaja”, to przecież czyjś uśmiech, to też jest jakaś wartość.
A w temacie posta, to powiem tyle, co i niektórzy inni już powiedzieli: posiadanie miliona nie wyklucza innych pasywnych przychodów, podobnie posiadanie TYLKO pasywnych przychodów, ale na odpowiednim poziomie, nie wyklucza zdobycia w jakiejś przyszłości miliona, o ile ktoś tego chce. -
o to musialem przeoczyc
ale z szacunkow wyszlo podobnie, wiec nie sciemnia
-
Ja wybieram milion.
-
To co mnie najbardziej zastanawia, to faktyczne metody osiągania dochodu pasywnego w polskich realiach. Czy na programach partnerskich można faktycznie zarobić, na reklamach typu Google Adwords itp…
Jakoś największe dochody osiągam z rzeczywistej pracy, a z pobocznych pasywnych źródeł jakieś 6%.
To co udało mi się osiągnąć to wypłata z Adwords raz na pół roku, prowizje z PP rzędu 50PLN miesięcznie, ale to wciąż za mało by z tego wyżyć. Biznesików małych (czy jak tam zwał strumieni) mam kilka i w sumie w tej chwili wystarczają mi na opłacenie pełnej składki zus (~800/mc). Niestety część z nich wymaga prowadzenia działalności gospodarczej i wystawiania faktur VAT. No dobra, a co dalej?
W tej chwili podjąłem decyzję o zwiększeniu efektu skali, ale nie jestem przekonany o skuteczności tej metody. Wolałbym w sumie osiągać dochód w mniej pracochłonny sposób.
A może by tak się zjednoczyć? Może dziwne, ale wydaje mi się że zamiast konkurować ze sobą można by wspólnie osiągnąć lepszy wynik niż w pojedynkę. Wymiana doświadczeń jest bardzo ważna.
-
Dużo mówi się o dochodzie pasywnym, ale jak go osiągnąć? Z PP to może być bardzo trudne, chyba, że ma się strony samo rozwijające się, gdzie naprawdę nic nie trzeba nic robić. Z PP drugiego i niższych poziomów to jest bardzo trudne, ponieważ trudno zmusić ludzi do działania i zazwyczaj właśnie nic nie robią. Z dochodów pasywnych to może być np. ebook, napisać, a później tylko sprawdzać zarobki, nieruchomości, kupić, dać agencji nieruchomości pod opiekę i sprawdzać czy pieniądze wpływają. Jakie są jeszcze inne źródła pasywnego dochodu?
-
Może zacznijmy od tego co ja rozumiem przez zarabianie pasywne, mianowicie, nie robię zupełnie nic, prócz sprawdzania dochodów i wypłat z kont, więc lista mailingowa, blog oraz pisanie artykułów pod katalogi artykułów z linkami (chyba, że po pewnym czasie nie trzeba już pisać) nie zalicza się do pasywnego dochodu.
Aplikacje na iPhone’a, tylko wtedy, gdy nie trzeba już ich rozwijać i tworzyć nowych. -
Teraz dobrze by było zastanowić się jak w zarabianiu pasywnym zarabiać, więcej, np. wykorzystując geoarbitraż, masz może jakiś pomysł, to może pomóc też w znalezieniu najlepszego pasywnego dochodu.
PS. Średnio znam języki obce, a pisanie w nich to już zupełnie odpada. -
Uwierzcie mi na slowo ze w Internecie mozna zarabiac i to duze pieniadze. Oczywiscie wszyscy ciagle mi powtarzali po co marnuje tyle czasu przed monitorem, po pewnym czasie zmienili zdanie
Nie chce podawac konkretnych kwot, nie o to tu chodzi(chyba ze ktos zdanie ;P) ale z pasywnych dochodow mozna sie utrzymac na bardzo dobrym poziomie. Warto probowac, chociaz po to zeby zobaczyc miny znajomych ktorzy wychodza 16.05 z pracy
Bede zadowolony jesli bede mogl komus pomoc, postaram sie odpowiedziec na pytanie. I wybaczcie mi brak polskich znakow, obiecuje poprawe
-
wujek Sam
ponawiam Pytanie Marcina – jaki to sposób, reklamy, PP czy co jeszcze innego?








[...] Samsel na swoim blogu “nowoczesnego rentiera” po raz kolejny poruszył wczoraj po raz kolejny temat dochodu pasywnego. Tym razem, [...]
[...] mocno zainspirował mnie do wzięcia się do roboty wpis na blogu Marcina o tym, że lepiej być niezależnym finansowo, niż mieć (zarobić) milion. A konkretniej zainspirowała mnie podana przez niego koncepcja geoarbitrażu — zarabiania w [...]
[...] mocno zainspirował mnie do wzięcia się do roboty wpis na blogu Marcina o tym, że lepiej być niezależnym finansowo, niż mieć (zarobić) milion. A konkretniej zainspirowała mnie podana przez niego koncepcja geoarbitrażu — zarabiania w [...]