Czy warto pracować za granicą?

(autor: http://www.flickr.com/photos/konstantine/)
Autorem dzisiejszego wpisu jest Paweł Kata, który prowadzi bloga oszczedzanie.net. W dzisiejszym wpisie podzieli się z Wami swoimi przemyśleniami dotyczącymi pracy za granicą. Zdjęcie w środku wpisu pochodzi od Pawła. Miłej lektury.
Z wykształcenia jestem technikiem ekonomistą, licencjatem edukacji techniczno-informatycznej oraz magistrem inżynierii środowiska. W ciągu ostatnich dwóch lat pracowałem w trzech różnych krajach. Udało mi się załapać na posadę kucharza w greckiej tawernie, orderpickera w holenderskim magazynie, a także zarabiałem w brytyjskim fast foodzie. W dzisiejszym wpisie chciałbym podzielić się z Wami moimi przemyśleniami, które towarzyszyły mi podczas życia i zarabiania na obczyźnie.
Zacznę od podstawowego pytania: czy w ogóle warto wyjeżdżać do pracy za granicę? Moim zdaniem: tak. Wyjście ze strefy komfortu i przejście przez proces radzenia sobie na obcej ziemi, styczność z inną kulturą i posługiwanie obcym językiem to niesamowicie cenne doświadczenia. Choćby dlatego – a nie dla pieniędzy – warto zaryzykować kilka miesięcy w innym kraju. Wszystko, czego doświadczyłem w innych państwach, dało mi również zupełnie inny pogląd na to, jak może wyglądać moje życie. Pogląd, którego nie ukształtowałaby egzystencja w Polsce czy programy emitowane na Travel Channel. Przy całym tym niematerialnym bogactwie, które możecie zdobyć, pieniądze są tylko miłym, choć naturalnie istotnym, dodatkiem.
Niestety, jest jedno „ale”… Doświadczenie nauczyło mnie, że – zwłaszcza Polakom, ale nie tylko – za tego rodzaju rozwój przychodzi płacić nieraz mniej lub bardziej słoną cenę: praca, którą się wykonuje, prawie nigdy nie odpowiada ani własnym upodobaniom, ani – pomijając fachowców – wykształceniu. Mówiąc wprost, najczęściej jest to po prostu praca fizyczna: budowy, kelnerowanie, zmywak, zbieranie owoców, orderpicking, merchandising etc. Raz lżejsza, raz cięższa, niemniej jednak zawsze dająca odnieść wrażenie, że są to zajęcia, których obywatele danego kraju raczej nie chcą wykonywać za „te” pieniądze, które rodakom pozwalają na zupełnie inne życie na ojczystej ziemi…
Rzeczywistość jest taka, że o pracę intelektualną czy za biurkiem jest za granicą bardzo trudno. Powodów po temu jest zapewne wiele, ale mi do głowy przychodzą dwa. Po pierwsze: Polacy masowo emigrując za chlebem wyrobili sobie opinię ludzi, którzy złapią się każdej pracy za najniższą stawkę, przez co po latach jednoznacznie jesteśmy często kojarzeni z pospolitymi wyrobnikami. Po drugie: ani Polacy, ani nasz rząd nie robią nic, aby nasze dyplomy i stojąca za nimi edukacja, stanowiły dla zagranicznego pracodawcy dowód na to, że wielu emigrujących z kraju specjalistów nadaje się nie tylko do łopaty. Wszystko, co do tej pory wypracowano na tym polu to jedynie pozory, dlatego jeżeli ktoś chciałby wyjechać do pracy za biurkiem, to może się sparzyć.

Wróćmy zatem na chwilę do postawionego wcześniej pytania: czy w ogóle warto wyjeżdżać do pracy za granicę? Wierzcie mi, że nawet po napisaniu dwóch powyższych akapitów dalej uważam, że tak. Rozumiem, że nie każdego przekona możliwość życia przez pewien czas jak Holender, Anglik czy ktokolwiek inny, niektórzy będą woleli ciepłą posadkę w polskim biurze czy na kasie w hipermarkecie, ale drugi istotny powód, dla którego warto nawet tylko tymczasowo odwiedzić zagranicę jest całkowicie przyziemny: zarobki.
Zarobki za granicą, w rozwiniętych krajach Unii Europejskiej, wynoszą średnio trzy- czasem czterokrotność tego, co można zarobić w Polsce na identycznym stanowisku. Przykład z rękawa: kucharz w polskim KFC zarobi z dodatkami max. 9 złotych brutto na godzinę, czyli netto jakieś 7 złotych, co daje circa 1.60 funta. W UK za tę samą pracę na rękę dostawałem… 5.60 funta, czyli 3,5 razy więcej. Orderpicker w Polsce: 8.50 złotego na godzinę (czyli ok. 2 euro), natomiast w Holandii zarabiałem 9 euro brutto za każdą godzinę pracy. Ponad 4 razy więcej…
Wniosek nasuwa się sam: jeżeli wykonujesz pracę fizyczną w Polsce, to na pewno finansowo lepiej wyjdziesz wykonując to samo zajęcie – choćby tymczasowo – za granicą. Jestem pewien, że sytuacja z pracą za biurkiem jest podobna, jak nie lepsza.
Zastanówmy się przez chwilę nad tym, ilu polskich absolwentów wyższych uczelni w obecnej chwili nie może znaleźć pracy z szeroko pojętymi perspektywami i decyduje się na tymczasową w fast foodzie, restauracjach, sklepach, na magazynach czy gdzie indziej. Ogromne ilości! Dzięki takiej pracy, w Polsce zarobią – albo i nie – tylko na utrzymanie. Za granicą można zarobić na utrzymanie, prowadzić całkiem fajne życie, poznając kulturę i ludzi, a do tego jeszcze… zaoszczędzić! Odłożenie w Polskich warunkach znacznej kwoty na wkład własny na mieszkanie czy nawet zarobienie na kreatywne-i-nie-drogie wesele graniczy z cudem. Za granicą? Bez problemu. Przekonaliśmy się o tym z moją narzeczoną, gdy pracowaliśmy w Holandii, zarabiając średnio po 1000 euro miesięcznie: jedna wypłata szła na czynsz, rachunki, wyżywienie, imprezy i zwiedzanie, natomiast drugą w całości odkładaliśmy. Żyjąc tak przez rok czasu można odłożyć 12000 euro czyli ponad 50 tysięcy złotych!
Dużo to czy mało? Zależy od tego, czym się zajmujesz, ile obecnie zarabiasz oraz jakie masz przed sobą perspektywy. Wnioskować można, że generalnie im wyższe zarobki w Polsce, tym mniejsza potrzeba i ochota na zarabianie za granicą. W sumie nic dziwnego… w innej sytuacji jest student, który podczas wakacyjnej pracy chce pozwiedzać i zarobić na imprezki, w innej młode małżeństwo, które pracując za granicą może znacznie przyspieszyć budowanie swojego „gniazda” i skrócić czas, na który zaciągnie kredyt hipoteczny, a w innej jest doświadczony pracownik, zarabiający w ciekawej pracy 4000 złotych na rękę, mając szansę na awans.
W jakiej sytuacji jesteś Ty? Chcesz zobaczyć świat czy może potrzebujesz pieniędzy? A może jedno i drugie? A może żadne? Na to pytanie musisz sobie odpowiedzieć sam… Jedno jest pewne: za granicą jest praca, a wytrwali mogą się naprawdę świetnie urządzić i, doświadczając innej kultury oraz nawiązując kontakty z interesującymi ludźmi, przy okazji zdobywać doświadczenie, ćwiczyć język i budować oszczędności, które po ewentualnym powrocie do kraju pomogą otworzyć własny interes, kupić mieszkanie czy rozmnożą się na inwestycjach, zapewniając z czasem źródło pasywnego przychodu. Zatem, jeżeli w Polsce nie znajdujesz satysfakcjonującej pracy, definitywnie warto spróbować rozejrzeć się za takową za granicą. W porównaniu do tego, co ogromnej ilości młodych i starszych Polaków oferuje ojczyzna, wyjazd za granicę już na starcie daje więcej – zarówno finansowo, jak i duchowo – dlaczegóżby więc nie spróbować?
Paweł Kata jest autorem bloga oszczedzanie.net, który traktuje o oszczędzaniu, inwestowaniu, niezależności finansowej oraz zarządzaniu czasem.
Kliknij i przeczytaj także:
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 11 do “Czy warto pracować za granicą?”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
kucharz w polskim KFC zarobi z dodatkami max. 9 złotych brutto na godzinę, czyli netto jakieś 7 złotych, co daje circa 1.60 funta. W UK za tę samą pracę na rękę dostawałem… 5.60 funta, czyli 3,5 razy więcej.
Istne polityczne przeliczenie, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością.
Jak widać płacą podobnie, tylko na korzyść Polaka przemawia przelicznik Euro->PLN
zarabiając średnio po 1000 euro miesięcznie: jedna wypłata szła na czynsz, rachunki, wyżywienie, imprezy i zwiedzanie, natomiast drugą w całości odkładaliśmy. Żyjąc tak przez rok czasu można odłożyć 12000 euro czyli ponad 50 tysięcy złotych!
I tu jest meritum sprawy: na Zachodzie żyje się taniej! I dlatego ich 1 tyś gotówki starcza spokojnie na życie, a polskie 1 tyś gotówki nie
-
Nie zgodze sie z tym: „Rzeczywistość jest taka, że o pracę intelektualną czy za biurkiem jest za granicą bardzo trudno.”
Nie zgodze sie tez, z argumentami dlaczego tak jest. Nie wazne czy uczelnia, ktora skonczylismy jest znana pracodawcy czy nie. Wazne jest to co soba reprezentujemy, co mozemy zaoferowac pracodawcy, jakie mamy doswiadczenie, wiedze itd. Nie wspomne o czyms takim jak dobra znajomosc jezyka, bo jest to podstawa.Nie wypowiadam sie o pracy fizycznej, bo w zyciu takowej nie tknelam. Natomiast potwierdzam, ze praca za biurkiem lub potocznie zwana umyslowa moze oznaczac duze zarobki. Pisalam w innym komentarzu o pracy na konktraktach w IT i zarobkach rzedu kiluset funtow dziennie brutto. Znam wielu Polakow, ktorzy wlasnie tak pracuja i tyle zarabiaja. Wszyscy pracowalismy w jednej firmie w Polsce i kazdy z nas wyjechal indywidualnie, znalazl sobie sam prace i zaczynal kariere w UK.
Ja pracuje na etacie, ale rowniez rozwazam przejscie na kontrakty ze wzgledu na tryb pracy w takim systemie i mozliwosci robienia przerw miedzy kontraktami.Czy oplaca sie pracowac zagranica zalezy tak naprawde od predyspozycji konkretnej osoby. Jedne bardzo dobrze odnajduja sie w obcym swiecie i zawsze sobie radza, inne ciagle tesknia za rodzina i krajem i nie sa zadowolone z pobytu zagranica.
Jedno jest pewne: zycie wyglada inaczej po drugiej stronie plotu i nabiera sie niesamowitego dystansu do zycia w Polsce.
Dobra praca zagranica moze rowniez umozliwic znalezienie lepszej pracy w Polsce w przyszlosci. Czasami dostaje naprawde dobre oferty z Polski, ktorych nigdy by mi nie zaproponowano, gdybym nie wyjechala.
-
Ja też uważam, że warto wyjechać i popracować trochę za granicą. Wielu tych, których znam żałuje teraz, że nie spróbowało wyjechać i zobaczyć jak to jest – a jak wiemy bywa różnie. Dzięki tym doświadczeniom sama przekonałam się jak to jest i teraz jestem pewna, że wolę mieszkać i pracować w Polsce.
-
Mati, cieszę się, że rozumiemy się co do meritum sprawy. Z rzekomą „politycznością” tego podejścia jednak się nie zgodzę, bo po prostu takie są fakty: godzina pracy za granicą jest dla Polaka więcej warta, niż godzina wykonywani tej samej pracy w Polsce.
Aga:
Nie wazne czy uczelnia, ktora skonczylismy jest znana pracodawcy czy nie. Wazne jest to co soba reprezentujemy, co mozemy zaoferowac pracodawcy, jakie mamy doswiadczenie, wiedze itd. Nie wspomne o czyms takim jak dobra znajomosc jezyka, bo jest to podstawa.No to co powiesz na to: szukałem pracy w kadrach w UK (Portsmouth). Mam roczne, praktyczne doświadczenie, angielski znam w stopniu zaawansowanym (miałem certyfikat), nie odstraszam ludzi na pierwszy rzut oka. Wiesz, co odpowiadały mi osoby, prowadzące rekrutację, rezygnując z mojej osoby? Według nich nie posiadałem co najmniej roku doświadczenia w pracy w brytyjskim przedsiębiorstwie. Polskie wykształcenie i doświadczenie nie znaczyło dla nich nic.
Znam wielu Polakow, ktorzy wlasnie tak pracuja i tyle zarabiaja. Wszyscy pracowalismy w jednej firmie w Polsce i kazdy z nas wyjechal indywidualnie, znalazl sobie sam prace i zaczynal kariere w UK.
No i świetnie! Tylko, że Ty mówisz o znajomych, a ja przedstawiam sytuację w ujęciu generalnym. Gdy popatrzeć na wszystkich Polaków pracujących na obszarze Unii, to zdecydowaną większość stanowią fachowcy pracujący fizycznie lub pracownicy sezonowi/kontraktowi. Aktywni zawodowo pracownicy umysłowi stanowią niewielką część ogółu i właśnie dlatego napisałem, że jadąc za granicę w poszukiwaniu pracy umysłowej można się sparzyć. Nie napisałem, że każdy, kto szuka takiej pracy, się sparzy.Jedno jest pewne: zycie wyglada inaczej po drugiej stronie plotu i nabiera sie niesamowitego dystansu do zycia w Polsce.
Dokładnie.
Dobra praca zagranica moze rowniez umozliwic znalezienie lepszej pracy w Polsce w przyszlosci. Czasami dostaje naprawde dobre oferty z Polski, ktorych nigdy by mi nie zaproponowano, gdybym nie wyjechala.
Cieszę się
-
Tak to czesta spiewka z brakiem brytyjskiego doswiadczenia, ale trzeba tak dlugo pukac do drzwi az otworza. A jak nie da sie wejsc przez drzwi, to przez okno.
Problem jest taki, ze wiele osob odpuszcza, podejmuje prace fizyczna, a potem po prostu nie chce im sie zmieniac pracy i tkwia w takim blednym kole. Dalej nie maja doswiadczenia zawodowego brytyjskiego i dalej pracuja fizycznie.
Moja kolezanka rowniez slyszala cos podobnego, ale w koncu dostala prace w biurze, a nastepnie wrocila do swojego zawodu. Druga osoba, ktora z nia przyjechala (w czasie kryzysu 10/2008) po tygodniu pobytu podjela prace w ksiegarni, gdzie trafila do biura. Po 3 miesiacach zmienila prace na zgodna z wyksztalceniem Wszystko zalezy od uporu.
Uwazam, ze wiele osob za szybko poddaje sie, zamiast walczyc i dazyc do celu. Nie spisywalabym na straty tak szybko polskiego wyksztalcenia i doswiadczenia. Najlepiej przed wyjazdem zdobyc rozne miedzynarodowe certyfikaty (w zaleznosci od zawodu) by ulatwic sobie potem zycie.
-
Zapraszam na mojego bloga, ponieważ zmienił się adres domeny oraz RSS.
-
Dwa lata temu byłem za granicą na wyspach. Nie żałuję. Warto poznać prawdziwe oblicze tamtych realiów.
Ja wyjechałem tam w poszukiwaniu sukcesu i wielkich pieniędzy, szybko dostałem zimny prysznic o czym napisałem na swoim blogu w jednym z wpisów „Fake it untill you make it”.
Polecam wszystkim wyjazd za granicę i zmierzenie się z tamtejszym rynkiem, który potraktuje nas bez przymrużenia oka. Świetna szkoła życia. Ja na całe szczęście przeżyłem ją bez szwanku na swoim zdrowiu, czy stanie finansowym… w przeciwieństwie do kilku naszych rodaków, których miałem okazję tam poznać, którzy podejmując złe decyzje popadli w niemałe kłopoty.
Pomimo tego, nadal uważam, że każdy powinien wypróbować się na obcym terenie
-
Bardzo ciekawy tekst. Pozdrawiam Autora i Właściciela Bloga.





[...] Mój wpis gościnny: Czy warto pracować za granicą? [...]
[...] W grudniu tak samo jak w listopadzie opublikowałem 10 wpisów (w tym nowość na blogu, czyli wpis gościnny Pawła o pracy za granicą). Przybyło 211 [...]