Czy warto kupić nowe wydanie The 4-Hour Workweek?

Uwaga: zawiera achy i ochy.

Po pierwszym przeczytaniu „The 4-Hour Workweek” byłem w szoku. Od kiedy pierwszy raz sięgnąłem po tę książkę, stała się dla mnie niczym Koran dla muzułmanina. No dobra, bez przesady, nie noszę przy sobie miniaturowej wersji i nie dokonuję rytualnej ablucji przed lekturą.

Pierwszy raz przeczytałem tę książkę po polsku co było dużym błędem. Podobnie jak muzułmanie przekładów Koranu nie uważają za święty tekst, tak ja nie uważam polskiego tłumaczenia The 4-Hour Workweek jako wartego uwagi (ale naprawdę nie modlę się wieczorem z The 4-Hour Workweek w ręku).

Nie wiem jak sytuacja zmieniła się z nowym polskim wydaniem (jeszcze nie tłumaczeniem nowego wydania, ale poprawką starego – ze zmienioną okładką i naprawionym śmiesznym błędem z okładki), ale wątpię, żeby mogło chociaż w połowie oddać klimat i styl oryginału. Bo chodzi nie tylko o treść, ale też o formę.

Ale dosyć z Koranem, a czas na odpowiedź na zadane w tytule pytanie: „czy warto kupić nowe wydanie The 4-Hour Workweek?”.

Uważam tę książkę za kompletny przewodnik po temacie niezależności nie tylko finansowej, ale i ogólnie pojętej. Bardzo dobrze skrócono o co w niej chodzi tymi słowami z okładki:

He has spent more than five years learning the secrets of the New Rich, a fast-growing subculture that has abandoned the “deferred-life plan” (slave -> save -> retire) and instead mastered the new currencies – time and mobility – to create luxury lifestyles in the here and now.

W pierwszym wydaniu zostało zawarte wszystko, co było potrzebne, żeby zrozumieć czym jest osoba z gatunku New Rich i jak się nią stać. Napisana w formie instrukcji zatytułowanej DEAL (Definition, Elimination, Automation, Liberation) książka przechodzi przez wszystkie ważne tematy: począwszy od tego, do czego tak naprawdę dążymy i co rozumie się przez NR’a, przez eliminację niepotrzebnych działań, organizację własnego czasu, automatyzację biznesu lub negocjację trybu pracy na zdalną i akt wyzwolenia z biznesu lub etatu, a skończywszy na tematyce mobilnego życia, miniemerytur i wypełniania pustki po wyzwoleniu się z potrzeby pracy.

Po co nowe wydanie?

Skoro wiemy o czym mowa, czas na opisanie nowego wydania, które miało premierę 15 grudnia 2009 roku. Po co ono powstało?

Ferriss tłumaczy we wstępie:

So why the new edition if things are working so well? Because I knew it could be better, and there was a missing ingredient: you.

This expanded and updated edition contains more than 100 pages of new content, including the latest cutting-edge technologies, field-tested resources and – most important – real-world success stories chosen from more than 400 pages of case studies submitted by readers.

Co czeka w nowym wydaniu?

Ok, wiemy co nas czeka, a teraz powstaje pytanie: czy naprawdę warto kupować książkę dla 100 nowych stron i nowej okładki?

Przed definitywną odpowiedzią na to pytanie podam część nowych rzeczy, bo nie sposób wypisać każdej pojedynczej zmiany. Oprócz nowego, dodatkowego wstępu, w prawie każdym nowym rozdziale jest coś nowego, chociażby dodatkowy przypis.

Pierwsza rzecz, jaka rzuca się w oczy, to „lifestyle design in action”, czyli listy od czytelników pod koniec wielu rozdziałów. Jak sama nazwa wskazuje listy zawierają praktyczne zastosowanie ferrissowych rad w życiu.

Często jest to ciekawa lektura, chociaż uważam, że niektóre z listów są wklejone jakby na siłę, chociażby bardzo „odkrywczy” list, w którym autorka stwierdza, że 4-godzinny tydzień pracy dla rodzin nie musi oznaczać 4-miesięcznych wakacji na żaglówce na Karaibach, ale chociażby spędzanie z rodziną większej ilości czasu. Nie trzeba czytać Ferrissa, żeby znaleźć więcej czasu dla rodziny. Podobnie listy w stylu „cześć Tim, spróbowałem outsourcingu i działa super” – nie szukam w książce Ferrissa co myśli o outsourcingu jakiś Ken D. Jeżeli dodaje się element czytelnika, to wszystkie listy powinny zawierać cenne spostrzeżenia czytelnika, a nie jego zachwyt, bo to nie daje żadnej wartości.

Dobra, pomarudziłem. Są też bardzo przydatne listy, np. zamieszczony pod koniec rozdziału o zarządzaniu czasem (w tym o zasadzie Pareto) list niejakiego Victora Johnsona, muzyka, który zastosował wszystkie zasady podane przez Ferrissa dzięki czemu zorientował się, jakiej muzyki najbardziej oczekują jego słuchacze i jak może dzięki temu podnieść swój dochód. Do tego zautomatyzował sprzedaż piosenek i płyt, dzięki czemu przez niektóre miesiące może żyć z samego dochodu z pobranych plików. Właśnie kończy spłacać swój dług (błąd młodości?) i myśli o podróżowaniu i zarabianiu dzięki swojemu internetowemu dochodowi. I to jest prawdziwy, chociaż bardzo krótki, case study, których powinno być w tej książce jak najwięcej. Bo właśnie tacy ludzie najbardziej inspirują i udowadniają, że to działa.

Inne dodatki

A teraz czas na inne nowości.

Pod koniec wielu rozdziałów Ferriss wypisywał w starym wydaniu przydatne narzędzia i adresy. W nowym wydaniu jest tego z dwa razy więcej i najczęściej są to rzeczywiście bardzo przydatne linki. Są też dodatkowe teksty i ilustracje. Oto te, które najbardziej mi wpadły w oko (zapewne jakieś pominąłem):

Strona 54, How to Get George Bush Sr. or the CEO of Google on the Phone.

„Fail Better” to artykuł autorstwa Adama Gottesfelda (przedruk z gazetki Princetonu) o tym, jak studenci Ferrissa kontaktowali się ze znanymi osobami. Dobre potwierdzenie, że da się stworzyć przez maila chociaż namiastkę własnego mentora. Pewnie nigdy nie przeczytałbym tego artykułu, gdyby nie pojawił się w nowym wydaniu, więc nie czuję niesmaku, że łatwo go znaleźć w Internecie: Fail Better by Adam Gottesfeld ’07.

Strona 62, Dreamline Math – Another Good Option.

Inny sposób obliczania docelowego miesięcznego dochodu przedstawiony przez właściciela firmy Set Consulting. A skoro już jesteśmy przy temacie tej firmy – ta firma przygotowała Ferrissowi arkusz kalkulacyjny pomagający obliczyć TMI. Jeżeli ktoś tego jeszcze nie pobrał (Ferriss o tym pisał w pierwszym wydaniu), link znajduje się na podstronie Ideal Lifestyle Costing (link zatytułowany Dreamlining Calculators and Worksheet).

Strona 83, informacja o RescueTime.

Ferriss dopisał dwa zdania do punktu o zarządzaniu czasem informując o wspaniałym programie RescueTime. Wydaje się, że to nieznaczący dodatek, ale po wprowadzeniu diety informacyjnej i zainstalowaniu tego programu drastycznie zminimalizowałem czas marnowany w Internecie i zacząłem być o wiele bardziej produktywny.

Strona 97, nowa ilustracja przedstawiająca dzień pracy przed i po reorganizacji.

Znalazła się jedna nowa ilustracja. Tłumaczy ona bardzo prosto, dlaczego warto grupować zadania i nie sprawdzać maila kilkanaście lub kilkadziesiąt razy dziennie albo co gorsza mieć zawsze aktywny program pocztowy z automatycznym powiadomieniem.

Strona 135, nowy przykład w rozdziale o outsourcingu życia personalnego.

Przykład czytelnika, który uwielbia azjatycką kuchnię i zatrudnił sobie indyjskiego kucharza za… 5 dolarów od obiadu. Opisał jak szukał kucharza i jak wyglądało ogłoszenie. Dosyć zabawny przykład zważywszy na to, że czytelnik jest z zawodu szefem kuchni, ale po prostu nie ma zawsze czasu i ochoty na gotowanie. Jak widać prywatny kucharz nie musi być domeną multimilionerów.

Ale nie bójcie się, nie zlecę nikomu z Indii redagowania tego bloga.

Strona 144, Go with the Flow.

Genialny w swojej prostocie schemat blokowy ułatwiający podejmowanie decyzji dotyczących nowych działań. Powiesiłem sobie na tablicy motywacyjnej. Znalazłem go też w Sieci, oryginał: Our 4HWW Workflow, part 1.

Nowe rozdziały

No i wreszcie mamy trzy nowe rozdziały.

Pierwszy z nich to „The Best of Blog”. Nazwa wszystko wyjaśnia – Ferriss zebrał 8 wpisów ze swojego bloga i wrzucił je do książki. Jeszcze nie czytałem całego jego bloga od samego początku i dla mnie były to nowe i ciekawe rzeczy. Sporo ludzi pewnie też nie śledzi bloga Ferrissa od samego początku i mogło tych wpisów nie czytać. Mimo to uważam, że to był słaby pomysł. Rozumiem, że chciał dodać nową treść do książki, ale zamiast wklejać kopie wpisów mógł po prostu napisać coś od nowa. Dodałby świeże spostrzeżenia, napisał wszystko innymi słowami i dobrze ze sobą połączył. I nie miałbym wtedy żadnych zarzutów. A tak to pozostaje mały niesmak, bo przecież prędzej czy później i tak przeczytałbym pewnie te wpisy na jego blogu. I każdy może sobie znaleźć spis treści książki w Internecie, zobaczyć na blogu, które to są wpisy i za darmo przeczytać 35 ze 100 nowych stron.

Drugi nowy rozdział, a właściwie mały dodatek dla pracowników etatowych, to szablon pisma do szefa – propozycja zmiany stylu pracy z etatowego 9–17 na zdalny o dowolnej porze. Nawet tego nie czytałem, bo kompletnie mi to niepotrzebne, ale może komuś się przyda. Jest to przykład czytelniczki, która pracuje w agencji marketingowej i dzięki temu, że złożyła taką propozycję i jej szef ją zaakceptował, może teraz mieszkać w Argentynie i pracować 5–10 godzin tygodniowo. Ciekawe czy da się coś takiego zastosować w Polsce. Kto będzie pierwszy?

I wreszcie ostatni, trzeci i najlepszy z dodatkowych rozdziałów, czyli „Living the 4-Hour Workweek: Case Studies, Tips, and Hacks. Jest to 13 dłuższych listów od czytelników. Na to czekałem najbardziej i nie zawiodłem się tak jak w przypadku innych nowych rozdziałów. Prawie wszystkie listy są naprawdę bardzo ciekawe. Bardzo inspirują i przedstawiają w kompleksowy sposób jak czytelnicy zmienili swoje życie dzięki zastosowaniu rad z książki. Np. jeden z czytelników zrezygnował z etatu w Dolinie Krzemowej i przeprowadził się do Kolumbii (gdzie czuje się w nocy na ulicy o wiele bezpieczniej niż w San Francisco). Zjednoczył siły ze swoim starym szefem i świadczy przez Internet usługi prawne. Do tego ma czas, żeby podróżować po świecie, a dzięki przeprowadzce do o wiele tańszej w utrzymaniu Kolumbii (w porównaniu do Kalifornii) kupił sobie ostatnio tam willę i ma własną gosposię 5 dni w tygodniu. Doskonały przykład NR’a.

Kupować czy nie kupować?

Nowe wydanie zaskoczyło mnie głównie tym, że oprócz dodatkowych rozdziałów treść książki jest uaktualniona – jest trochę więcej przypisów, linków do dodatkowych narzędzi, ilustracji, jest kilka dodatkowych artykułów lub krótkich akapitów, są dodatkowe listy pod koniec starych rozdziałów. I to okazuje się o wiele większą wartością niż nowe rozdziały. Spodziewałem się po nich o wiele więcej i dlatego najbardziej się na tym zawiodłem, ale zostało mi to zrekompensowane nową treścią w podstawowych rozdziałach.

Gdybym miał możliwość przeredagować nowe wydanie wyrzuciłbym kilka listów i usunął rozdział z wpisami z bloga. Zamiast trzech nowych rozdziałów zostałby jeden z listami od czytelników – propozycja pracy zdalnej mogłaby trafić do rozdziału z negocjacjami z szefem. A dodatkowy rozdział z case study mógłby mieć wtedy zamiast 20 stron 60 stron. I byłbym w pełni zadowolony.

„The 4-Hour Workweek” czytałem od okładki do okładki trzeci raz: pierwszy raz czytałem polskie wydanie (nie polecam), drugi raz czytałem oryginał i teraz trzeci raz czytałem nowe wydanie. Każda taka lektura wyzwala we mnie nowe pokłady kreatywności i tak było i tym razem. Dlatego dla mnie nowe wydanie jest bardzo dobre mimo wspomnianych wyżej wad. Dzięki nowej treści wpadłem na kilka nowych pomysłów. A jak ktoś lubi eksponować swoje książki na półce, to nowa okładka jest o wiele ładniejsza.

Ciężko oskarżać autora o wydanie nowej edycji książki tylko po to, żeby wyciągnąć od czytelników nowe pieniądze. Kto jak kto, ale Ferriss raczej nie potrzebuje rozpaczliwie więcej pieniędzy. Na jego blogu, w porównaniu do nowej treści w nowym wydaniu, znajdują się często o wiele bardziej wartościowe informacje. I jest ich o wiele, wiele więcej. I daje je za darmo, a mógłby z nich napisać zupełnie nową książkę.

Reasumując:

A Ty, czy czytałeś nowe wydanie „The 4-Hour Workweek”? Co o nim sądzisz? Jeżeli go nie czytałeś: czy zamierzasz je kupić?

PS. Uprzedzając pytania: książkę kupiłem z Amazona korzystając ze zwykłej, rozliczanej w dolarach, eKarty mBanku.

Lifestyle design, Literatura

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz go skomentować lub zasubskrybować RSS i otrzymywać nowe artykuły na swój czytnik RSS.

Komentarze

Komentarzy: 25 do “Czy warto kupić nowe wydanie The 4-Hour Workweek?”

Zostaw komentarz

(wymagany)

(wymagany)


Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.