Czy jesteś pewien, że dążysz do niezależności finansowej?

(autor: http://www.flickr.com/photos/fuzzylittlemanpeach/)
Mały test. Przypuśćmy, że pracujesz 2 godziny dziennie i zarabiasz 500 tysięcy dolarów rocznie. Czy pomyślałeś, że mógłbyś pracować 8 godzin dziennie i zarabiać 2 miliony rocznie?
W niezależności finansowej nie o to chodzi. Jeżeli chcesz tyle pracować, żeby zarabiać jeszcze więcej – droga wolna, ale nie dążysz do niezależności finansowej.
W niezależności finansowej, a dokładniej w koncepcji, którą lubię nazywać „niezależnym rentierstwem”, chodzi o połączenie trzech rzeczy. Jeżeli zabraknie jednej z nich, nie można mówić o prawdziwej niezależności finansowej. Jakie to rzeczy? Przeczytaj o nich na uaktualnionej podstronie o autorze w akapicie „niezależny rentier”.
A w tym wpisie chcę szerzej poruszyć właśnie jedną z tych kwestii. John Chow (więcej o nim pod koniec wpisu) świetnie to zilustrował w poniższym filmiku:
Skrót:
[0:54] – John zarabia w Internecie, bo nie wie jak można wytrzymać szaleństwo podczas godzin największego ruchu.
[1:09] – John mówi, że jeszcze 50 lat temu park, w którym znajduje się ze swoją córką, byłby pełen dzieci i matek. Obecnie oboje rodziców muszą pracować aby zarobić na życie i oddają dziecko do wychowania innym ludziom.
[2:04] – John mówi dlaczego bloguje: bo lubi to, pozwala na wyrażenie siebie, poznanie innych ludzi.
[2:29] – John tłumaczy, że nie dorobił się na swoim blogu i uczeniu innych jak zarabiać online, prowadził taki styl życia zanim w ogóle uruchomił bloga.
[2:40] – w zarabianiu w Internecie nie są najważniejsze pieniądze, jest to produkt uboczny. Najważniejszy jest czas, który dzięki Internetowi John może spędzać z rodziną i z córką, na spacerach w parku.
[3:04] – John nie zamieniłby swojej pracy na taką, w której zarabiałby kilka milionów dolarów rocznie i musiał pracować 40–60 godzin tygodniowo, jeżeli może cieszyć się razem z córką spacerem w parku.
[3:15] – pieniądze i czas to rzeczy, które każdy chce mieć. Paradoks polega na tym, że są ludzie, którzy mają pieniądze, ale nie mają nawet czasu ich wydawać, i są ludzie, którzy mają czas, ale nie mają pieniędzy.
[3:42] – John dzięki Internetowi ma czas i pieniądze, nie mógłby sobie wyobrażać niczego lepszego niż to.
[3:57] – ludzie uważają, że w promowanym przez Johna stylu życia Dot Com chodzi o szybkie samochody, egzotyczne podróże, wykwintne potrawy, a John wyjaśnia, że chodzi o takie chwile jak jego spacer z córką w parku.
Zwolnić
Sam doszedłem ostatnio do podobnych wniosków po prostu doceniając chwilę, kiedy siedziałem ze swoim psem w lesie czy jechałem rowerem z przyjaciółmi. Pomyślałem sobie, że właśnie do tego dążę dążąc do niezależności finansowej – do możliwości doznawania takiego uczucia codziennie. Do możliwości życia w spokojnym tempie, skupienia się na jednej chwili, swobody wyboru. Tak właśnie opisałbym cel, do którego każdy z nas dąży myśląc o niezależności finansowej.
Nieważne, czy chcesz spędzać więcej czasu ze swoim dzieckiem zamiast oddawać je na wychowanie innym osobom, chodzić na długie spacery z psem, polecieć do Afryki jako wolontariusz, móc w dowolny dzień wyjechać z partnerem do domku w górach, leżeć na plaży na tajskiej wyspie czy eksplorować dżunglę na Borneo, cel jest wspólny: wyzwolić się z nienaturalnie szybkiego tempa życia, który jest narzucany przez schemat szkoła-studia-kariera-emerytura i robić to, czego naprawdę pragniesz.
I nie tylko wyzwolić się, ale też na powrót (jeżeli już o tym zapomniałeś) nauczyć się w pełni żyć w danej chwili, a nie myśleć o tym, co musisz zrobić jak wrócisz do domu, ile pracy Cię czeka lub liczyć czy starczy Ci pieniędzy na krótkie wakacje za granicą.
Niezależność
Pieniądze możesz zarobić zawsze, niezależność od lokalizacji też możesz zyskać stosunkowo łatwo – gdziekolwiek byś się nie znalazł w świecie, zawsze możesz znaleźć jakiś sposób na zarobienie pieniędzy. Żyją tak tysiące wagabundów.
Ale połączenia niezależności czasowej ORAZ pieniędzy ORAZ niezależności od lokalizacji nie da się tak łatwo uzyskać. A tylko wtedy można mówić o pełnej niezależności finansowej. Jeżeli ktoś ma pieniądze, a nie ma czasu, to nie jest niezależny. I odwrotnie, jeżeli ktoś nie ma pieniędzy, ale ma czas, także nie jest niezależny. Nie można także mówić o pełnej niezależności finansowej, jeżeli nie można opuścić jednego miejsca, by na przykład podróżować.
Dlatego tak bardzo podkreślam w wielu wpisach jak ważne jest stworzenie dochodu pasywnego, gdzie przestaje się sprzedawać swój czas za pieniądze tak jak w przypadku etatu.
Dlatego tak ważna jest zasada 80/20, która mówi, żeby skupić się na tym, co najważniejsze i wyeliminować to, co jest dla Ciebie mało ważne.
Dlatego tak ważne jest, żeby znaleźć optymalny punkt – poziom dochodów, który zapewnia komfortowe życie – i przestać ciągle pragnąć więcej (chyba, że chcesz pomagać innym).
Czy jesteś pewien, że dążysz do niezależności finansowej?
Inspiracją dla dzisiejszego wpisu jest świetny nowy ebook Johna Chowa „Living The Dot Com Lifestyle”, który otrzymasz po zapisaniu się na tej stronie. John urodził się na biednej farmie w Chinach, później razem z rodziną wyemigrował do Kanady. Obecnie jest internetowym przedsiębiorcą i blogerem. Wstęp do tego wpisu jest nawiązaniem do fragmentu ebooka.
Kliknij i przeczytaj także:
- Dlaczego powinieneś dążyć do niezależności finansowej, a nie do bogactwa
- 3 etapy na drodze do niezależności finansowej. Na którym jesteś?
- Najpopularniejsza droga do niezależności finansowej to…
- Czego Monopoly uczy o niezależności finansowej?
- Czy jesteś odpowiedzialny?
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Kliknij tutaj i dołącz do grupy na Facebooku, a otrzymasz dodatkowe artykuły i aktualizacje. Śledź mnie także na Twitterze.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 49 do “Czy jesteś pewien, że dążysz do niezależności finansowej?”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Masz wątpliwości? Przeczytaj zasady użytkowania. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Mam bardzo podobne odczucia. Pewną namiastkę takiego stylu życia miałem w czasie urlopu macierzyńskiego, kiedy przez 6 tygodni siedziałem w domu z moim noworodkiem.

Jeszcze kilka lat i rzucam etat. To już postanowione.
-
Dokładnie. Nic dodać nic ująć. Sam znam dziesiątki osób dysponujących mnóstwem pieniędzy, żyjących wydawałoby się w luksusie. Tyle, że luksusem dziś jest czas – a oni mają go tak mało, że to aż smutne.
-
Po co mi miliony, jak nie mam nawet czasu ich wydawać ? mam dokładnie takie same myślenie. poza tym wolę mieć mniej i skupiać się na rzeczach które lubię. nie rozumiem ludzi którzy porzucają swoje hobby, pasje dla pracy
-
Praca na własny rachunek to jest to! Sam również dążę do tego, aby w ciągu 3-4 lat rozkręcić swój biznes jak najlepiej, a następnie tylko zająć się podejmowaniem strategicznych decyzji z laptopem na kanarach
-
Przykład na początku wpisu daje do myślenia… Ja wybrałabym wyjście, którego tam nie ma pracę 4 godziny w miesiącu za 250 000 $ rocznie
Moje pasje nie są kosztowne, cieszę się prostymi przyjemnościami, więc bez problemu mogłabym żyć dzięki takiej kwocie tak, jak chcę i jeszcze sporo oszczędzać
-
Gdybym zarabiała tak jak podałeś na początku to po dwóch latach ogóle przestałabym pracować:)
-
Marcin – oczywiście! Pomimo posiadanego biura, 80 procent czasu w pracy spędzam poza nim, albo na spotkaniach z klientami, albo pracując na krakowskim rynku, albo w domu, na tarasie
To mój aktualny substytut Kanarów ;] -
„W większości przypadków można to połączyć” – to jest wersja dla tych co potrafią ruszyć tyłek z fotela, a nie dla tych co ciągle marudzą

Poza tym jeszcze, zamiast pracować coraz to więcej, by więcej zarobić można zaoszczędzić, bo umówmy się w rzadko którym przypadku wydamy wszystko, co zarobiliśmy w ciągu miesiąca. A te pieniądze można w różnoraki sposób inwestować tak, żeby same rosły -
Można prościej: wystarczy robić to co się lubi i poprostu BYĆ
-
„Mały test. Przypuśćmy, że pracujesz 2 godziny dziennie i zarabiasz 500 tysięcy dolarów rocznie. Czy pomyślałeś, że mógłbyś pracować 8 godzin dziennie i zarabiać 2 miliony rocznie?”
Pomyślałam, że 2 godziny dziennie to trochę mało, żeby robić coś naprawdę fajnego. Bo niestety sytuacja na rynku pracy jest taka, że większość zajęć, która dla mnie byłaby interesująca można wykonywać tylko w wymiarze średnio 50 – 60 godzin tygodniowo, i tylko stacjonarnie. (wyobraźcie sobie młodego lekarza, który kocha operować i chce być super chirurgiem). Wolałabym zejść do 40, ale musiałabym robić coś innego. A zgadzam się z Winnerem, że najlepiej dążyć do tego, żeby sama praca przynosiła wewnętrzną satysfakcję, a nie tylko pieniądze na inne przyjemności.
Ale doceniam, że Marcin chce nam zaprezentować także swoją miękką stronę osoby, która ma także inne wartości poza zdobyciem majątku
-
„Jak myślisz tylko w ramach etatu to tak, nikt Cię nie przyjmie na 1/8 etatu raczej.” Nie myślę w ramach etatu. Myślę o zajęciach, które dawałyby mi satysfakcję. Nie będę opisywać dokładnie jakie i dlatego przytoczyłam przykład tego młodego chirurga. On nie mógłby operować pracując w systemie 2 godziny dziennie. Albo rzuci pracę, którą kocha, albo będzie harował po 70 (?) godzin tygodniowo łącznie z nocnymi dyżurami. (BTW znasz teorię 10.000 godzin ?) Może jeszcze wyjechać za granicę, ale nigdy nie będzie miał wszystkiego i coś musi wybrać.
-
Dobry tekst. Działa na wyobraźnię.
-
Brawo za ten wpis. Pokazałeś tutaj że jednak nie jesteś tybetańskim mnichem cyborgiem i masz jakieś ludzkie odczucia.
Jest o rodzinie i o partnerstwie więc jednak jak chcesz to potrafisz napisać ciekawy tekst nie pomijając tych ważnych dla wielu ludzi wartości. Wpis bardzo mi się podobał i proszę o więcej w takim właśnie stylu.
PS. Znowu zasada 80/20. Normalnie masakra. Czytając 20% twoich tekstów w 80% trafiam na zasadę 80/20.
-
Pisząc poprzedni komentarz chodziło mi o to, że ludzie będą pamiętać to kim byłeś, a nie ile zarabiałeś.
-
Marcinie, zgadzam się z twoim artykułem, już jakiś czas temu zauważyłem że więcej pieniędzy nie daje mi więcej szczęścia, a to co się liczy to wolny czas

Ale weź też pod uwagę to, że dla niektórych (w tym mnie) praca to pasja, i _za bardzo_ ograniczając pracę czułbym że nic istotnego nie robię
-
@<B>Marcin</b>: jeszcze kilka lat, bo dom chcę zbudować bez kredytu.

@<B>Magdalaena</B>: ten chirurg może być chirurgiem plastycznym i pracować średnio 2 godziny dziennie, robiąc 1-3 operacje tygodniowo.
-
„ten chirurg może być chirurgiem plastycznym i pracować średnio 2 godziny dziennie, robiąc 1-3 operacje tygodniowo” - i więcej zarobi niż „normalny” chirurg
-
@ Magdalaena masz rację, bo wszystko tu zależy od typu pracy. Jednak myślę, że szczęściarze kochający swój zawód i znajdujący satysfakcję w pracy są w mniejszości. Natomiast ogromnym sukcesem propagandy (nie wiem, może to relikt komunistyczny, a może nowinka kapitalistyczna – trudno stwierdzić) jest definiowanie się ludzi poprzez pracę. Większość na pytanie :kim jesteś? Odpowiada nazwą profesji, stanowiska. I to pcha ich do przesiadywania po godzinach, nawet za marne pieniądze, do poświęcania wszystkiego pracy. Bo jeśli definiuję się przez zawód, to nie mogę być tylko sprzedawczynią, sekretarką, kasjerką… Trzeba piąć się w górę, żeby pochwalić się nową nazwą na wizytówce. A jak się nie da to chociaż nazwać profesję po angielsku:) Dla mnie to nienormalne, bo praca jest elementem umożliwiającym życie, a nie odwrotnie. Wiele osób gdzieś zatraciło proporcje i naprawdę nie wyobrażają sobie, że mogliby pracować mniej. I nie mówię tu o pasjonatach, ale o zwykłych wyrobnikach. Po prostu bez pracy cały ich świat by się zawalił.
-
Nie można także mówić o pełnej niezależności finansowej, jeżeli nie można opuścić jednego miejsca, by na przykład podróżować.
Mam nadzieje, ze masz na mysli aspekt finansowy. Przywiazanie do danej lokalizji nie musi byc zwiazane z pieniedzmi i mimo niezaleznosci finansowej mozna byc zmuszonym pozostac w danym miejscu na przyklad z powodow rodzinnych, zdrowotnych itp.
-
@Marcin każdy jest na tyle niezależny finansowo, by podróżować. Są kraje, gdzie nasz biedak będzie krezusem, jeździć można stopem, latem spać w namiocie, a zima poszukać czegoś taniego.
-
A ja tu trochę odbiegnę od tematu, ale chciałem polecić książkę, którą jakiś czas temu przeczytałem, i która moim zdaniem pasuje od ogólnego klimatu tego bloga. „Jak być leniwym” Toma Hodgkinsona. Jest ona troszkę o minimalizmie, o wyrwaniu się z kieratu 9-17, o tym jak kapitaliści w XIX wieku straszyli masy ogniem piekelnym za grzech lenistwa, żeby zmusić ich do cięższej pracy itp. i ogólnie o filozofii „pozytywnego lenistwa”
Mnie się podobała i uważam, że jest ciekawym uzupełnieniem „The 4-Hour Workweek”. Pozdrawiam. -
Ok. Przeczytam, dzięki
-
Dla mnie to trochę dziwne czytać książkę na temat zasady 80/20, ponieważ uważam, że czytając może z 3 artykuły o tej zasadzie znam 80% treści książki.
Równie dobrze mógłbym przeczytać tylko 20%(lub mniej) tej książki, by znać większość jej treści. -
Tej drugiej nie czytałem, więc daj znać po przeczytaniu czy też ciekawa. Miłej lektury
-
Tak się zastanawiam kto będzie pracował na to wasze/nasze wymarzone nic nie robienie.
Chyba chińczycy…. pewne rzeczy muszą zostać zrobione: żywność musi zostać wyprodukowana, surowce wydobyte… itd,itp …. patrzę na sprawę nieco szerzej, każdy z nas rentierem nie będzie napewno. -
W tej grupie znajdą się ludzie, którzy tego chcą, cały czas próbują i się nie poddają, bo jeżeli ktoś po pierwszej porażce się podda to nie może mówić, że naprawdę chciał zostać rentierem, bo jakby naprawdę chciał to by nim został prędzej czy później. Do tego nie trzeba tylko chcieć, musisz też działać w konkretnym kierunku.
Większość myśli, że się do tego nie nadaje, nie chce im się lub po prostu sobie odpuszczają, dlatego nigdy nie zabraknie takich zwykłych tradycyjnych robotników. -
Pytanie z innej beczki zupełnie

Dużo Marcinie piszesz o geoarbitrażu itd. Widzę jego zalety i chciałbym wykorzystać go w praktyce. Tworzę teraz dla siebie kilka stron internetowych, raczej małe projekty, ale stawiam na unikalny design, ciekawy layout. W Polsce za dobry projekt graficzny trzeba zapłacić od 250zł w górę, w praktyce około 400zł. Dla mnie jest to duża kwota. Pomyślałem sobie: a mozeby znalezc grafika z innego kraju?
Mógłbyś zasugerować mi, gdzie warto szukać? Moze jakieś strony internetowe, ogłoszenia? Albo chociaż podaj kraje…Na razie patrzyłem Indie, ale ich projekty są fatalne, przynajmniej na jednym z portali, na który trafiłem. -
IMHO istotną sprawą jest własny tzw. system wartości. Dla jednych praca po kilkanaście godzin jest ok i dobrze się z tym czują. Dla innych nie, bo choćby zabiera im możliwość spędzania wystarczającej ilości czasu z rodziną.
Zgadzam się z @mirabelka, że obecnie świat (tak nam się wmówiło/wmawia) widzi ludzi przez pryzmat wykonywanego zawodu, pracy… również to zauważyłem i przeszkadza mi to. Człowiek staje się towarem, który można uformować do wykonywania czegoś.
Internet daje dużo swobody, która wcale nie musi się wiązać z wolnością, ale może. Sam fakt wyboru miejsca i czasu pracy jest niebagatelny.
Został również poruszony temat tych, co muszą pracować dużo, żeby zapewnić produkty dla pozostałych. Chyba niełatwy to temat. Ja chciałbym, żeby jak najwięcej (wszyscy) byli szczęśliwi. Ilość pracy jaką muszą tacy wykonywać wynika chyba z chęci wyzysku (przez innych?). Jeżeli każdy dążyłby do spełniania swoich potrzeb, a nie kreowania coraz to nowych, podejrzewam, że strefa wyzysku zmalałaby. Edukacja daje szansę, ale nie edukacja przygotowująca kolejne trybiki do maszyn (czyli pisane przez @Marcin: szkoła-studia-kariera-emerytura) tylko pozwalająca (ucząca) na świadome wybory. -
ok rozumiem powody usunięcia komentarza.








[...] This post was mentioned on Twitter by Paweł Kata. Paweł Kata said: RT @marcinsamsel: Czy jesteś pewien, że dążysz do niezależności finansowej? http://bit.ly/d9M2oC [...]
[...] Powstało 608 komentarzy, czyli trochę mniej niż w zeszłym miesiącu. Najczęściej komentowanym wpisem w maju był wpis Szczęście 80/20: dwa sposoby jak być szczęśliwszym, do którego powstało 129 komentarzy. To kolejny wpis, który grubo przekroczył ponad 100 komentarzy! Dziękuję! Był on również najczęściej wyświetlanym wpisem w tym miesiącu. Inne tematy poruszone w czerwcu to: dlaczego bogaci nienawidzą swojego życia, drugi numer Equity Magazine, recenzja How to Live Anywhere, wprowadzanie nawyków, zaufanie w e-biznesie, myślenie inaczej, sugestie co do nowych wpisów, jak efektywnie uczyć się języków obcych oraz jaka jest istota niezależności finansowej. [...]
[...] uczestniczę w dyskusjach pod wpisami. Ostatnio zwróciłem uwagę na wpis Marcina zatytułowany Czy jesteś pewien, że dążysz do niezależności finansowej?. W komentarzu wspomniałem o moim planie, by za kilka lat rzucić etat i utrzymywać się [...]