Czy chcesz żyć za 1606 zł miesięcznie?
(autor: http://www.flickr.com/photos/annia316/)
Z natury nie lubię świąt, ale skoro 31 października mianowano Światowym Dniem Oszczędzania, to mam świetną okazję, żeby coś napisać na ten temat.
Znalazłem informację, że od 1 marca 2009 roku przeciętna emerytura w Polsce to 1606 zł brutto. Jak wiadomo, zapewne jest to dość zawyżona kwota, ponieważ nieliczni wybrańcy otrzymują o wiele wyższe emerytury.
Z ankiety znajdującej się w prawym panelu bocznym wynika, że około 50% głosujących oszczędza na emeryturę.
Warto, aby osoby, które nie odkładają, zadały sobie postawione w tytule pytanie: „czy chcę żyć na emeryturze za 1606 zł miesięcznie?”.
Już niedługo Polacy będą zmuszeni pracować do 67 roku życia, zanim będą mogli przejść na emeryturę. Dla przeciętnego Polaka oznacza to, że wymarzony „spokój na emeryturze” odsuwa się o kolejne kilka lat.
Mnie perspektywa pracowania do starości nie cieszy, zresztą z tego powodu założyłem bloga.
Niedawno ktoś mnie zapytał, czy w ogóle jest możliwe zostać w Polsce milionerem nie oszukując. Oczywiście, że tak.
Prosty zabieg inwestowania przez 40 lat 10% dochodów na 10% netto rocznie dla osoby zarabiającej średnio 2000 zł netto miesięcznie przez całe życie oznacza odłożenie ponad 1,2 miliona złotych. Ktoś zapyta: a inflacja? Nawet jak obniży wartość tych pieniędzy o 3/4 to i tak lepiej mieć 300 tysięcy dzisiejszych złotych niż ich nie mieć prawda?
Pytanie numer dwa: czy 10% dochodów to dużo? Jak je zaoszczędzić?
Podstawy oszczędzania w 4 prostych krokach
Notuj wydatki
Całe życie? Niekoniecznie. Wystarczy jeden miesiąc notowania wydatków, by zauważyć na co wydajemy najwięcej, gdzie można poszukać oszczędności (np. korzystając z porównywarek cenowych), z czego można zrezygnować. Do tego dowiadujemy się, ile miesięcznie wydajemy i możemy na tej podstawie określić wielkość funduszu awaryjnego (powinien starczyć na minimum 3 miesiące życia).
Wyeliminuj czynnik, na który wydajesz za dużo pieniędzy
David Bach, autor „The Automatic Millionaire: A Powerful One-Step Plan to Live and Finish Rich” (po polsku dziwaczne tłumaczenie „Ruchome schody do fortuny”) pisze o czynniku latte, który poruszył na swoim blogu oszczedzanie.net Paweł Kata.
Chodzi o jakiś stały nawyk kupowania czegoś, z czego można zrezygnować. Może to być kupowanie książek, które po jednym przeczytaniu odkładamy na półkę, częste jedzenie w fast foodach, dojeżdżanie autobusem tam, gdzie możemy szybciej i wygodniej (przynajmniej w dobrą pogodę) dojechać rowerem.
Jeżeli uda Ci się zaoszczędzić chociaż 5 zł dziennie, to miesięcznie zaoszczędzasz 150 zł.
Oszczędzanie nie ma być niewygodne – jeżeli coś jest Tobie niezbędne, to nie rezygnuj z tego.
Zautomatyzuj
Banki oferują możliwość ustawienia zleceń stałych. Kiedy tylko na Twoje konto trafi pensja, np. 200 złotych będzie automatycznie przelewane na rachunek oszczędnościowy. Zadbaj o to, żeby pieniądze odłożone na emeryturę były inwestowane, a nie konsumowane. O wiele łatwiej wydać pieniądze, które leżą na tym samym koncie co te przeznaczone do konsumpcji, stąd bardzo ważne jest przelewanie na oddzielny rachunek. A automatyzacja pozwala na łatwiejsze przyzwyczajenie się do płacenia na początku sobie.
Planuj zakupy
Zawsze przygotowuj kartkę z listą zakupów. Ustal również kwotę powyżej której nie decydujesz się na zakup, zanim nie zastanowisz się nad tym co najmniej 24 godziny. Z badań W. L. Wilke przeprowadzonych w 1994 roku wynika, że 52% zakupów to zakupy niezaplanowane. To właśnie tutaj wiele pieniędzy najszybciej znika. Nie będą wtedy na Ciebie działać reklamy w stylu „Nowy odkurzacz za 699 zł! Normalna cena to 999 zł”. 24 godziny pozwolą na zastanowienie się, czy naprawdę jest nam potrzebny nowy odkurzacz. Jeżeli stary działa w porządku, to nie warto kupować nowego tylko dlatego, że jest taniej.
Powyższe rady to absolutne podstawy oszczędzania. Można by jeszcze dołożyć wiele wskazówek, ale uważam, że te zasady są najważniejsze.
I ważne przypomnienie na koniec: oszczędny nie znaczy skąpy. Nie bądź „nadoszczędny”. Jeżeli masz do wyboru wspaniałą wycieczkę za niesamowicie okazyjną cenę (i masz na nią pieniądze) lub zaoszczędzenie jej równowartości (np. 500 zł) to jedź. Nie warto odkładać wszystkiego na później, bo możemy tego już nigdy nie doświadczyć.
Jakie zasady oszczędzania uważasz za najważniejsze? Które z nich pozwalają Ci najwięcej zaoszczędzić?
Kliknij i przeczytaj także:
- Oszczędzanie i dobroczynność – wyniki ankiety
- Jeśli chcesz być bogaty szybciej niż na starość… (cz. 2)
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 40 do “Czy chcesz żyć za 1606 zł miesięcznie?”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Ciekawe podejście chyba zacznę oszczędzać. Link dodałem do mojego agregatora o zarabianiu i inwestowaniu w sieci. Pozdrawiam
-
Dużo trudniejsze będzie utrzymanie oprocentowania rzędu 10% przez 40 lat, niż strata wartości pieniądza w tym czasie.
Prowadzenie własnego „czwartego filaru” staje się już niemal koniecznością, z uwagi na podawane przez rząd prognozy emerytur już po „reformie emerytalnej” (60% ostatniej pensji).
http://1czerwca.blogspot.com/2009/07/iv-filar.html -
„Prosty zabieg inwestowania przez 40 lat 10% dochodów na 10% netto rocznie dla osoby zarabiającej średnio 2000 zł netto ”
Chyba czegoś nie rozumiem, powiedz mi jak w Polsce w prosty sposob to osiagnac? By mieć 10 % netto ,oprocentowanie lokat musiało by być ponad 12% . jeżeli chodzi o inne formy inwestowania z kapitałem 10 % od wypłaty rzedu 2000 zł w gre może wchodzi jedynie inwestycja w akcje która jak wiadomo jest obarczona również ryzykiem. Prosty przykład ktoś dochodzi do wniosku ze w roku 2007 oprocenotwanie lokat jest tak smieszne ze zaczyna inwestowac w jednostki funduszów inwestycyjnych,lub bezpośrednio w akcje… I teraz sprawdzic sobie moze kazdy zainteresowany jak w tym okresie kształtowały sie stopy procentowe i sytuacja na gieldzie a co za tym idzie wartosc akcji…
Pisze to ponieważ,po lekturze kilku twoich wpisów odnosze wrażenie ze jesteś troche naiwny i bez krytycznie odnosisz sie do tych wszystkich „guru finansowych”
Prostą sprawą od zawsze jest to „że kto oszczedza ten ma” i nie ma co się oszukiwać, na tak zwane bogactwo i niezależność finansowa trzeba sobie zapracować czego dowodem są sylwetki ludzi Polskiego biznesu czarnecki, czechowicz, jakubas, sołowow itp. biznesu takiego który jest bliski naszym realiom.
Pozdrawiam
-
to porównanie nie odzwierciedla obiektywnie rzeczywistosci, w okresie który jest tam przedstawiony (lata 98-08) w Polsce w najlepsze trwała sobie hossa w latach 2002-2007 która w wielu przypadkach nie miała fundamentów do wycen osiaganych na giełdzie(najlepszy przykład to deweloperzy)
Dlatego dalej twierdze ze taki zwrot z funduszy nie bedzie realny. Prosta sprawa sprawdz jakie wyniki maja fundusze z perspektywy 2-3 lat i policz w jakim tempie musiały by teraz zarabiac by dojść do tego poziomu 10 % zysku średnio rocznie
-
Zgadza się, tylko inwestująć w rynek kapitałowy (akcje i fundusze akcji) można uzyskać średnioroczny zwrot z kapitału rzędu powyżej 10 %. Niestety nie można tego zostawić bez kontroli, bo wybrany fundusz może mieć słabe wyniki a bessa jest częścią tej zabawy. Zresztą bessa nie jest nie do przewidzenia i nie działa z dnia na dzień.
-
Mam pytanie czy guru z którym to zgadzasz sie w wiekszości to Ferris ,a jesli nie to kto ?
O jakich wy tu 10 % mówicie ,przecież idzie zarobić min.17 % przez ostatnie 14 lat
Wszystko jest w książce Milion w zasięgu ręki.
Nie jest to reklama ,kto nie chce to niech nie kupuje ,ale mieć każdego roku 7 % więcej niż 10 % to po 14 latach robi już dużą różnicę !!! -
Nie nie jestem,ale przeczytalem tą książeczkę i jest dla przyslowiowych Kowalskich.
Prawdziwy inwestor z krwi i kości nawet na nią nie spojrzy
-
Jest też strona podana w tej książce http://www.inteligencjafinansowa.com i można się tam bezplatnie zarejestrować i przejrzeć ją.
-
Planowanie zakupów to jeden z najważniejszych czynników. Naprawdę warto to robić, bo dzięki temu można rozsądnie dysponować własnym budżetem i faktycznie kupować to co można, a nie to co można by było kupić, bo taniej.
-
Ja bym dodał jeszcze zasadę kupuj kierując się jakością a nie ceną. Kupno tańszego produktu, a złego jakościowo nie dość że powoduję stratę pieniędzy to jeszcze stratę czasu i nerwów, a te 2 rzeczy są naprawdę bezcenne.
-
Osiągnięcie10% w skali roku netto to jest wyzwanie dla fundusze inwestycyjnych. Ale ludzie, kto wkłada swoje pieniądze do funduszy i patrzy jak podczas bessy jego kapitał topnieje o 60 %? Jakim trzeba być ignorantem, żeby sobie na coś takiego pozwolić. Przecież ktoś w jakimś celu skonstruował fundusze o różnym profilu inwestycyjnym i na dodatek umieścił to w strukturze funduszu parasolowego. Kto mówił, żeby kupować tylko jednostki funduszy akcyjnych i nic z nimi nie robić ? Trzeba myśleć i … oszczędzać.
pozdrawiam -
Historyczne wyniki funduszy nie są gwarancją uzyskania podobnych w przyszłości. Tak samo ze wszelkimi strategiami i systemami transakcyjnymi. W specyficznych warunkach można trafić na niedoskonałość konkretnego systemu. Stosując jakiekolwiek założenia jest się w o wiele lepszym położeniu niż ktoś kto pakuje się po sufit tylko i wyłącznie zachęcony reklamą.
Przejrzałem stronkę do której linkuje Mistrz Si Vo – system bazuje na konwersjach do akcyjnych w przypadku mocnego wzrostu oraz do rynku pieniężnego po pojawieniu się jakiejś konkretniejszej zwałki. Wykresy wskazują na w miarę trafne łapanie hoss i bess.
Znane metody do których się składniam by określić długoterminowy trend: średnia 200-sesyjna; albo np. przecięcie SMA200 i EMA55. Możliwości jest multum, ważne by być konsekwentnym i nie dać się ponosić emocjom / wyleszczyć. -
Każdemu polecam obejrzeć historyczny wykres japońskiego indeksu Nikkei, ale w perspektywie kilkudziesięciu lat. Co sobie może myśleć osoba, która zainwestowała w japońskie papiery na przełomie lat 80tych i 90tych i trzyma je do dziś.
Oto wykres indeksu z ostatnich 30-tu lat:
http://stooq.pl/q/?s=nikkei&d=20091030&c=30y&t=c&a=lg&b=0
To się dopiero nazywa długoterminowa inwestycja… -
Pewnie zarówno AT i analiza fundamentalna świeciły na czerwono krzycząc przewartościowanie rynku. Zawsze jest tak, że ktoś musi kupić na szczycie i sprzedać w dołku. Niemożliwe, żeby każdy zarabiał jednakowo. Ktoś dobry w „te klocki” mógł przez te 20lat na rynku japońskim nieźle zarobić…
-
Średniorocznie 10% jest do zrobienia. Okres hossy daje duży zysk po którym przenosimy kase na bezpieczniejsze fundusze i odkupujemy w okresie odbicia… i tak w kółko. I w cale nie trzeba siedzieć dzień w dzień przed monitorem. Raz na kwartał można zerknąć i będzie dobrze. Najważniejsze to określić ilu procentowy spadek wartości zapowiada besse. Dla osób nieznających się zupełnie poleca się władować w jakieś fundusze w firmie, która ma dobrych doradców a oni resztę sami załatwią.
-
Tytułowe 1606 zł, to wcale nie taka mała kwota. Niedawno przeprowadzałem kilkumiesięczne próby i miesięczne wydatki zamykały się w kwocie 800-900 zł z wypasem (np internet 2 MB, czy raz w tygodniu obiad w knajpie). Więc można i nawet da się jeszcze oszczędzać!
-
… i przynajmniej 50% trzeba będzie wydać na lekarstwa
-
lechu nie rób sobie jaj, 800zł to ja na waciki wydaję. Nie wiem jak ty to policzyłeś? Chyba że z rodzicami mieszkasz. Policze ci w zaokrągleniu same rachunki na przykładzie mieszkania 30m i 2 osób. 200zł czynsz, 50zł telefon, 50 internet, 100zł prąd, 50zł gaz i woda, 50zł kablówka. Daje mi to 500zł na same podstawowe rachunki. Powiedzmy że można je ograniczyć do 400zł to i tak nie wiem jak ci 800zł na życie z wypasem starcza. Do tego trzeba zjeść, ubrać się, paliwo kupić lub bilet komunikacji jak ktoś woli. Jak nic 2000zł to na samą podstawową wegetację wychodzi.
-
Ja tyle nie wydaję na prąd (zero TV) zero na kablówkę, dużo mniej na telefon. Dwie osoby to dwie renty
-
No właśnie, więc o jakim my wypasie mówimy i jakim standardzie. Dla mnie to wegetacja. No ale jak kto lubi.
Wolność i demokracja. -
„Czy chcesz żyć za 1606 zł miesięcznie?”
Jasne! To więcej niż zarabiam teraz. -
Wedlug mnie wazne jest budzetowanie. Przygotowanie budzetu na biezacy miesiac plus na kilka nastepnych, nawet do roku. Zaplanowanie wszystkich wydatkow, inwestycji, oszczednosci, wakacji itp. Wtedy zawsze wiadomo na czym sie stoi i na co mozna sobie pozwolic.
-
Szczerze mowiac nie pamietam, zeby w ciagu ostatniego roku – dwoch przytrafilo mi sie cos nieoczekiwanego. Samochody mi sie nie psuja, oplaty sa do przewidzenia. Czasami kupuje jakies bilety lotnicze, ktore nie byly zaplanowane, ale i tak place za wszystko karta kredytowa, ktora splacam w nastepnym miesiacu, wiec wiem ile potrzebuje na to przeznaczyc pieniedzy.
Na poczatku moze byc faktycznie trudno, ale po paru miesiacach/latach prowadzenia budzetu wszystko ladnie uklada sie. Mozna tez latwo zauwazyc na czym mozna przyciac wydatki bez strat dla jakosci zycia.
Na inwestycje przeznaczam okreslona kwote miesiecznie i te pieniedza nigdy juz nie wracaja do mojego biezacego budzetu. Przechodza do puli kapitalu inwestycyjnego i obracam nimi w tej puli.





[...] Jeżeli ktoś chce sobie zagwarantować biedowanie na emeryturze, to niech nic nie odkłada. 1606 zł miesięcznie brutto – tyle obecnie wynosi przeciętna emerytura. Na Zachodzie emeryci wyruszają w podróże i [...]