Co to jest lifestyle design?
(autor: http://www.flickr.com/photos/29555564@N08/)
Lifestyle design to coraz bardziej popularne określenie. Wiele razy wspominałem o nim na blogu, ale do tej pory nie opublikowałem na blogu żadnej definicji. W dzisiejszym wpisie opiszę fundamenty tej idei, która jest jednocześnie podstawą idei tego bloga.
Określenie „lifestyle design” zapoczątkował Timothy Ferriss w książce „The 4-Hour Workweek”, jednak sama idea jest uprawiana przez ludzi od dłuższego czasu. Określenie „lifestyle design” szybko zaczęło żyć własnym życiem, powstało na ten temat wiele artykułów oraz blogów. Na czym polega fenomen idei lifestyle designu i dlaczego powinieneś ją zrozumieć i wprowadzić w swoim życiu?
Definicja
Oryginalna definicja lifestyle designu, w skrócie LD, pochodzi ze wspomnianej wyżej książki „The 4-Hour Workweek”:
„Gold is getting old. The New Rich (NR) are those who abandon the deferred-life plan and create luxury lifestyles in the present using the currency of the New Rich: time and mobility. This is an art and a science we will refer to as Lifestyle Design (LD)”.
W uproszczeniu idea polega na przekonaniu, że:
„People don’t want to be millionaires – they want to experience what they believe only millions can buy”.
Lifestyle design oznacza skupienie się na czterech elementach: definicji idealnego stylu życia, eliminacji nieważnych i nieprzydatnych działań, automatyzacji źródeł dochodu oraz niezależności od lokalizacji.
Rzeczywistość
Większość ludzi nie szuka w życiu alternatyw tylko akceptuje najbardziej popularne rozwiązanie. To dlatego większość ludzi idzie na studia, następnie idzie pracować na etacie 40, 50 lub 60 godzin tygodniowo, gdzie przez kilkadziesiąt lat będzie się wspinać po korporacyjnej drabinie, żeby w wieku sześćdziesięciu kilku lat odejść na emeryturę. Odsuwanie marzeń na daleką przyszłość najczęściej oznacza, że nigdy nie zostaną zrealizowane.
Typowa droga życiowa oznacza najczęściej nadmierny konsumpcjonizm i pogrążanie się w długach. Lifestyle design skupia się na tym, by „być” i „robić”, a mniej na tym, by „mieć”. Lifestyle design zapewnia, że możesz stworzyć swój idealny styl życia o wiele szybciej niż za 20, 30 czy 40 lat. Lifestyle design nie polega na tym, żeby odkładać wszystko na sam koniec. Czy będziesz mógł się cieszyć z podróżowania w wieku 65 lat tak jak w wieku dwudziestu czy trzydziestu kilku lat?
Czy lifestyle design jest dla każdego?
Każdy, kto tego pragnie, może korzystać z idei lifestyle designu. Nieważne czy dopiero idziesz na studia czy pracujesz już 10 lat na etacie – nigdy nie jest za późno, żeby zmienić swoje życie i zaprojektować je tak, jak tego pragniesz. Oczywiście, w każdej sytuacji życiowej inaczej należy zabierać się do tego procesu, ale kroki zawsze są podobne. Lifestyle design to w dużej mierze eliminacja ze swojego życia tego, czego nie lubisz, aby uzyskać więcej czasu na to, co kochasz robić.
Co nie znaczy, że lifestyle design jest dla każdego – nie jest dla ludzi, którzy uwielbiają hierarchię i chcą mieć określoną pozycję, nie jest dla ludzi, którym jest już na tyle komfortowo żyć według ustalonego szablonu, że nie chcą żadnych zmian. Lifestyle design nie jest też dla ludzi, którzy chcą od życia jedynie jak najwięcej pieniędzy na koncie, większego domu, droższego samochodu i zazdrosnych spojrzeń sąsiadów.
Elementy lifestyle designu
Nie trzeba być milionerem, żeby mieszkać w luksusowej willi, nie trzeba być milionerem, żeby przejechać Azję na motorze i nie trzeba być milionerem, aby móc prowadzić mobilny styl życia i długoterminowo podróżować po całym świecie. To wszystko można osiągnąć mając o wiele mniej pieniędzy niż się powszechnie uważa. Lifestyle design nie mówi jednak, że osiągniesz to bez wysiłku i bez wielu godzin efektywnej pracy. Krytycy źle rozumieją główną ideę LD, która nie polega na nieprzemyślanych gwałtownych decyzjach takich jak rzucenie pracy bez zabezpieczenia – LD polega na stworzeniu idealnego stylu życia, ale w sposób przemyślany i zazwyczaj niekonwencjonalny.
Lifestyle design zawiera w sobie wiele elementów przy czym nie wszystkie są wymagane, aby stworzyć idealny styl życia: począwszy od automatyzacji, przez outsourcing, dochód relatywnie pasywny, geoarbitraż, minimalizm, niezależność od lokalizacji, do podróżowania, lifehackingu, samorozwoju i wielu innych rzeczy.
Wszystkie te tematy są na blogu poruszane częściej lub rzadziej, ponieważ lifestyle design jest moim głównym zainteresowaniem. Nie powiem Ci jak szybko zarobić miliony, ale powiem Ci jak zaprojektować taki styl życia, z którego będziesz dumny i który będziesz doceniał każdego dnia. Bo liczba zer na koncie sama z siebie nie zmieni Twojego życia – musisz to zrobić sam. A nie są do tego potrzebne miliony.
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 24 do “Co to jest lifestyle design?”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
No właśnie. Te wszystkie metody nadają się tylko do realizacji jednego zestawu ambicji i marzeń. Nie uwzględniają pragnienia uznania w określonym środowisku zawodowym, ambicji politycznych, nie mówiąc już o życiu rodzinnym.
-
Mirabelka: Próbując uwolnić się od schematu wpadasz niestety w drugi.
Zgoda, ale – przynajmniej jak dla mnie – lepszy. Wolę wstawać o 10-tej, popracować kilka godzin we własnym domu, mając święty spokój od szefa i jego fanaberii, zarabiając pieniądze dla siebie i mojej rodziny, a nie dla kogoś. Dom jest w tym wypadku oczywiście pojęciem względnym, bo może to być zarówno mieszkanie w Warszawie, jak i chatka z netem w Tajlandii (wolę to drugie
.
Nie rozumiem, dlaczego automatycznie uznajesz pójście inną drogą niż reszta za lepsze.
Tu napiszę ze swojej perspektywy: nie chodzi o to, że jest automatycznie lepsze, ale że jest lepsze DLA MNIE. Jeżeli Tobie bardziej odpowiada korporacyjny styl życia i pięcie się po szczeblach kariery, to spoko – w tym też nie ma nic złego, ale to nie dla mnie. I – podejrzewam, ale nie chcę wyrokować – dla Marcina również i właśnie dlatego o tym pisze.
Idealny styl życia to taki, który sprawia, że człowiek czuje się szczęśliwy i spełniony. Przynajmniej ja tak to rozumiem, cała reszta to tylko instrumenty do osiągnięcia tego celu – inne dla każdego człowieka.
Masz absolutną rację! Niestety, od dziecka urabiają nas, że trzeba to robić jedynym, słusznym schematem: podstawówka -> liceum -> studia -> niepewna praca na i dla kogoś. Lifestyle design sugeruje zerwanie z tym schematem, ale jeżeli Tobie on odpowiada – dizajnuj po swojemu
Nikt się nie przyczepi.
Magdalena: IMHO jesteś w błędzie! Z metody Ferrissa skorzystały już setki, jak nie tysiące, ludzi z różnych części świata, o różnych zawodach, różnych ambicjach i nawet posiadający rodzinę. Gdzie jest wola, jest i sposób.
Poza tym… szukanie uznania w środowisku zawodowym? Może to tylko taka moja cecha, ale uznanie, za które mi przy okazji płacą, jest IMHO niewiele warte. Poza tym, przez jednego można być uznawanym, ale automatycznie ściąga to również falę nienawiści od innych osób. W Polsce zdarza się to nader często. -
<!– @page { margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } –>
Ależ ja doskonale sobie wyobrażam, że ktoś może mieć zestaw ambicji o jakim pisze autor bloga „mieszkać w luksusowej willi”, „przejechać Azję na motorze” „prowadzić mobilny styl życia” „długoterminowo podróżować po całym świecie”. I wtedy rzeczywiście „automatyzacja, outsourcing, dochód relatywnie pasywny, geoarbitraż, minimalizm, niezależność od lokalizacji, do podróżowania, lifehacking” są dobrym pomysłem. Pozostaje tylko pytanie, po co taka osoba poszła na studia i zaczęła pracę na etacie.
Ale ja poszłam na studia, bo 1. studia są dla mnie naturalnym i oczywistym elementem edukacji człowiek inteligentnego, w dzisiejszych czasach sama matura nie wystarczy, 2. była to jedyna droga do zawodu, który chciałam wykonywać (a który teraz wykonuję).
I w moim środowisku spotykałam się głównie z radą nr 1, nr 2 rozumie się samo przez się.
I zburzę jeszcze jeden mit – ta realizacja marzeń na emeryturze. W pokoleniu moich rodziców nikt tak nie myśli. Jedynym marzeniem, jakie sześćdziesięciolatkowie chcą zrealizować po przejściu na emeryturę jest marzenie o … wnuku. Innych marzeń nikt nie odkłada, bo albo są już zrealizowane albo jest na nie za późno – raczej starają się, żeby mimo mniejszych możliwości finansowych i gorszego zdrowia, nie stracić tych przyjemności i stylu życia, którymi cieszyli się wcześniej.
Paweł Kata: „Z metody Ferrissa skorzystały już setki, jak nie tysiące, ludzi z różnych części świata, o różnych zawodach, różnych ambicjach” a może masz jakieś linki do historii ludzi o innych ambicjach niż te wymienione artykule.
„i nawet posiadający rodzinę” mnie chodziło o zaplanowaną idealną rodzinę jako element life designu. A o tym ani słowa – może dlatego wśród blogerów od LD są sami faceci ?
„Poza tym… szukanie uznania w środowisku zawodowym? Może to tylko taka moja cecha, ale uznanie, za które mi przy okazji płacą, jest IMHO niewiele warte.” Żałuj, bo chyba nie wiesz jakie to fajne. Pensja jest za samą pracę, a ja mówię o uznaniu i podziwie innych osób – współpracowników, którzy liczą się z Twoim zdaniem, powołują się na Twoją opinię. W innych zawodach mogą to być klienci, którzy będą Cię polecać, bo jesteś „dobry”. -
mnie chodziło o zaplanowaną idealną rodzinę jako element life designu. A o tym ani słowa – może dlatego wśród blogerów od LD są sami faceci?
Jak pisałem: gdzie jest wola, jest i sposób.
Natomiast co do facetów… w zagranicznej blogosferze są blogi freelancerek o mobilnym LD – wystarczy poszukać.
Żałuj, bo chyba nie wiesz jakie to fajne.
Magdalaeno, cokolwiek Cię kręci… ja nie szukam uznania u innych. Moje podejście jest takie: ono albo jest – samo z siebie, bo jest się w czymś dobrym (jak piszesz: praca, sprzedaż, osiągnięcia itp.) – albo go nie ma. Osoby łaknące go, gdy go nie otrzymują, zazwyczaj czują się z tym źle, spada ich motywacja, wydajność i – w skrajnych przypadkach – popadają w depresję.
Nie uważam zatem, żeby uzależnianie się od czyichś poglądów (pisałaś o „pragnieniu uznania”) na mój temat było właściwym podejściem.
Uniezależnienie się od tego „pragnienia” ma również tą zaletę, że pracuje się wydajnie nawet wtedy, gdy go nie ma. -
Paweł, ja pisałam dokładnie o tym samym co TY: co jest dobre dla mnie, z mojej perspektywy. Przy czym nie neguję ambicji i marzeń Marcina tylko nie podoba mi się jego schematyczne podejście do tematu, oparte na założeniu, że te marzenia i pragnienia są uniwersalne i uszczęśliwiające dla każdego. Bo nie są. Dlatego nie podoba mi się zrównywanie idealnego życia z mobilnym stylem, długoterminowym podróżowaniem i chatką w Tajlandii. Dokładnie tak samo nie podoba mi się, gdy ktoś próbuje mnie przekonać, że idealne dla mnie życie to czwórka dzieci i gotowanie obiadów mężowi. to to samo podejście, tylko w dwóch wariantach. Za każdym razem tak samo mnie odrzuca.
Magdaleno, zgadzamy się co do tego, że nie każdy marzy o tym samym. Ale dwie uwagi do tego, co napisałaś. Decyzja o studiach jaką podejmuje człowiek dziewiętnastoletni rzadko jest przemyślana, zwykle podejmowana pod presją rodziny i otoczenia. Nie uważam, żeby to było decydujące o całym życiu. Ktoś może iść na prawo, bo tak mu rodzice sugerują, a po magisterce uznać, że rzuca to wszystko i jeździć na motorze po Azji. Tak samo jak zaczęcie pracy na etacie nie oznacza, że musimy to robić do końca życia. Człowiek nie spróbuje, to nie wie co mu odpowiada. A zmienić zawsze warto to, co nam nie odpowiada. Druga uwaga dotyczy tego, że o LD piszą faceci. Dlaczego zakładasz, że posiadanie rodziny jest potrzebą i sprawą kobiety? Do tanga i do dziecka trzeba dwojga:) Poza tym style wychowywania dzieci i typy rodzin są różne, do pogodzenia z różnymi stylami życia. Poza tym, jeśli już jedziemy stereotypami, to według badań potrzeba uznania, prestiżu i hierarchii związanej z rywalizacją jest bardziej męską cechą. Ale to tak musiałam się przyczepić, jak to feministka wyczulona na stereotypy płciowe:) -
Marcin i najwyraźniej te doświadczenia i kontakty z ludźmi na różnią i wpływają na naszą perspektywę. Ja znam mnóstwo ludzi pracujących na etacie, którzy kochają swoją pracę i nigdy nie zamienili by jej na coś innego. To pasjonaci, ludzie dobrzy w tym co robią, często w swojej pracy spełniający marzenia jeszcze z wczesnej młodości. Robią to, co lubią i są szczęśliwi. Takim przykładem jest choćby mój ojciec, wiec mogłam to naprawdę z bliska widzieć:)
To nie oznacza, że ja marzę o tym samy, co np. on. Ale po prostu moja perspektywa jest nieco szersza niż Twoja. Fajnie piszesz, lubię Twojego bloga i zaglądam często. Ale uważam, że jesteś niebezpiecznie blisko schematyzmu i szablonowości. Trochę w myśl zasady, że nie ma bardziej konserwatywnych ludzi niż rewolucjoniści:) Szukanie swojej drogi oznacza, że z wielu źródeł biorę inspirację, a żadnego nie traktuję jak wyroczni. To pozwala mi krytycznie patrzeć i na Ferrisa i na ludzi, którzy pytają, kiedy wreszcie zacznę pracować (czytaj: etat). Nie chcę zastępować jednego szablonu drugim. -
Marcin – ja właśnie jestem przykładem osoby, która zawodowo jest spełniona na 100 %, a pracuje na etacie, w dodatku w budżetówce. Biorąc pod uwagę mój wiek, osiągnęłam wszystko co chciałam, a kolejne wyzwania na razie majaczą w oddali.
Chciałabym więcej zarabiać i chciałabym mieć więcej wolnego czasu, ale wiem, że bez zmiany zawodu byłoby to niemożliwe.
I mówiąc o innych ambicjach miałam na myśli właśnie to – chęć wykonywania określonego zawodu (i życia przy tym jak na najwyższym poziomie) , chęć mieszkania w rodzinnym mieście.
A co do wyboru studiów – oczywiście, że niektórzy wybierają z głupoty czy dają się kierować rodzicom. Ale wtedy powinni sobie jasno powiedzieć „popełniłem błąd – co mogę zrobić, żeby go naprawić ?”. I nie uważać, że wszyscy inni którzy postąpili w ten sposób, też są takimi idiotami.
To właśnie przeszkadza mi najbardziej w Twojej wypowiedzi – założenie że wszyscy mają takie same ambicje, że chcą mobilnego stylu życia, własnej działalności itp. A jeśli ktoś do tego nie dąży, to jest leniwy, nie chce mu się, nie potrafi przełamać psychicznych ograniczeń. -
Dla mnie chatka w Tajlandii jest mniej więcej tak samo niekonwencjonalna jak punkrockowe ciuchy z H&M. W powielaniu porad z książki, którą zapewne kupiły miliony nie widzę niczego nieszablonowego. Co nie zmienia faktu, że bloga lubię:)
-
A w Malezji jest jeszcze taniej niz w Tajlandii. Wlasnie „znajomy” przeprowadza sie tam, zeby emerytura wystarczyla mu na dluzej. Przeprowadza sie z Tajlandii do Malezji, zeby nie bylo watpliwosci.
-
@Richmond stanowczo wygrywasz w konkursie na najciekawszych znajomych

@Marcin polecam (generalnie wszystkim) do przeczytania książkę Seth Godin „Linchpin: Are You Indispensable?”- za jakiś czas wszyscy blogerzy polscy ją „łykną” i będzie mania jak z Ferrisem teraz. Przedstawia trochę inny punkt widzenia niż „praca na etacie to zło”, ale warto przeczytać trochę o naszym „jaszczurzym mózgu”.Tak szczerze mówiąc to Twój blog tez niedługo będzie na pierwszym miejscu w google po wpisaniu „tim ferris”
-
Astakos, przymierzam się do zakupu Linchpina. Mniemam, że czytałeś, więc pytanie: na ile ją oceniasz w skali 10-cio stopniowej? Chodzi mi o praktyczną aplikację zawartych w niej zasad.
-
Wow-czemu mój koment tak się wyświetla? Zedytuj Marcin jak możesz.
-
Na początku Linchpina jest typowa papka którą zna każdy kto przeczytał choć jedną książka motywującą. Potem jest już ciekawiej – choć to dalej motywacja, nie znajdziesz tam gotowych rozwiązań jak u Ferrisa który mówi konkretnie co i jak.
Plusem jest sposób w jaki bardzo trafnie autor obnaża autosabotaż jakim nieustannie trudzi się nasz umysł, który dąży tak naprawdę tyko do tego by mieć święty spokój i co jeść. Mi ta książka bardziej się kojarzy z „Kto zabrał mój ser” (oczywiście ma inną formę) – tez pełno tam trafnych do bólu uwag ale też haseł niby dobrych ale niemożliwych do zrealizowania (przykładowo: „w szkole powinni uczyć tylko rozwiązywania problemów i bycia przywódcą”-super, jak każdy będzie przywódcą to kim będzie niby rządzić?)
Ogólnie praktyczne zastosowanie małe, ale lektura przyjemna. -
+1 odnośnie Linchpina. Wolę praktyczną wiedzę i mało „papki”
-
@Richmond stanowczo wygrywasz w konkursie na najciekawszych znajomych
Forum inwestorskie = duzo ciekawych osob. Czasami emeryci, czasami mlodzi ambitni itp.
Poza tym znam duzo freelancerow, a tacy ludzie czesto sa nieszablonowi, duzo podrozuja, zmieniaja kraje zamieszkania itp. W koncu po to sa freelancerami
I sa wsrod nich rowniez Polacy, zeby nie bylo watpliwosci. Na przyklad kiedys pracowalam z Kanadyjczykiem, ktory doszedl do wniosku, ze nie wytrzyma dluzej w Londynie i wraca do siebie, a potem pojedzie do Australii. I faktycznie po paru miesiacach przeniosl sie do Australii.
Prawie w kazdym zespole, w ktorym pracowalam byli obcokrajowcy, z roznych stron swiata. Czasami nie mialam w zespole zadnych tubylcow (Brytyjczykow z urodzenia).Jedna z bardziej barwnych postaci, ktora spotkalam na swojej drodze, to Portugalczyk, ktory urodzil sie w Angolii, rodzice uciekli do RPA w czasie wojny domowej, gdzie wychowal sie, potem mieszkal na Florydzie i w koncu przeniosl sie do UK. Mowi w 5 jezykach, ma zone Bulgarke (poznal ja w czasie wakacji w Rosji, ona jest lekarzem), zjezdzil pol swiata. Pracowalam z nim 2 lata, wiec zdazylam nasluchac sie o jego podrozach.
Swiat jest pelen interesujacych ludzi.
-
Ta książkę kupiłem przy okazji bo kolega pytał „co Ci z USA przywieźć” i generalnie nie żałuję, bo lektura jest ciekawa.
Za to cieszy mnie fakt że już nie chcecie czytać papek w stylu sekret, pozytywne myślenie itp
Richmond – moim zdaniem i tak najlepszy jest ten Twój znajomy co gra na giełdzie z telegazety
-
Ciężko pozbyć się zakorzenionych sposobów myślenia, co widać na przykładzie niektórych komentujących. Jeśli chodzi o mnie livestyle design, to możliwość kreowania życia w możliwie najlepszy sposób – przecież nie ma konieczności wyprowadzania się z domu i podróżowania po świecie, jeśli komuś taki styl nie odpowiada. Wygospodarowany czas można spokojnie przeznaczyć na rozwój rodziny i kreatywne wychowywanie dzieci, jeśli to właśnie stanowi czyjśpriorytet w życiu






W tym co piszesz, widzę jedną sprzeczność. Nie mogą istnieć żadne elementy projektowania idealnego życia, bo dla każdego jest ono zupełnie czym innym. Próbując uwolnić się od schematu wpadasz niestety w drugi. Dlaczego z definicji idealnego życia wykluczasz wspinanie się po szczeblach kariery? Nie zawsze musi to być ślepe podążanie za tłumem, może to być też w pełni świadomy wybór takiego właśnie modelu życia, który jest zgodny z pragnieniami człowieka, jego dyspozycjami, typem osobowości. Nie rozumiem, dlaczego automatycznie uznajesz pójście inną drogą niż reszta za lepsze. Nie żebym sama nie lubiła szukać własnych ścieżek;) Ale programowe odrzucanie tego, co robi większość przypomina mało konstruktywny bunt nastolatka. Idealny styl życia to taki, który sprawia, że człowiek czuje się szczęśliwy i spełniony. Przynajmniej ja tak to rozumiem, cała reszta to tylko instrumenty do osiągnięcia tego celu – inne dla każdego człowieka.