Cloud Living – recenzja
3 tygodnie temu wspominałem we wpisie o zarabianiu na polskich odbiorcach, że kupiłem ebooka Cloud Living, który opisuje w jaki sposób Glen Allsopp, jego autor, zarabia na swoich ministronach i blogach kilkanaście tysięcy dolarów miesięcznie.
Od tamtego czasu kilka osób spytało mnie, czy warto wydać na tego ebooka 37 dolarów. Nigdy nie piszę recenzji na ciepło, stąd i ta recenzja pojawia się dopiero po 3 tygodniach od zakupu i przeczytania tej książki.
Recenzja jest bardzo długa, ale uważam, że taka kompleksowa recenzja najbardziej pomoże Ci w podjęciu decyzji o zainwestowaniu 37 dolarów w tego ebooka.
Dlaczego kupiłem tego ebooka?
Postanowiłem przejść na rynek z największym potencjałem, gdzie zarabiają poważne pieniądze (czytaj: minimum kilka tysięcy dolarów miesięcznie) wszyscy specjaliści, których blogi śledzę. Nie miałem jednak ochoty brnąć w gąszczu informacji przez kilka dni lub tygodni aż ułożę schemat działania – wolałem wydać pieniądze na kompendium wiedzy o zarabianiu online.
Wybór padł na Cloud Living, ponieważ z miejsca przekonały mnie wpisy na blogu autora i opis ebooka. Zawsze pochodzę do takich produktów z lekką rezerwą, ale pomyślałem, że i tak nie mam nic do stracenia (jest 30-dniowa gwarancja zwrotu pieniędzy), a wiele do zyskania.
Zanim zakupiłem tego ebooka napisałem jeszcze do Glena maila z kilkoma pytaniami. Odpowiedział mi na nie już następnego dnia i byłem już wtedy pewien, że Glen jest taki, jak o nim się pisze: lubi pomagać ludziom nawet za darmo i nie osiągnął sukcesu w zarabianiu w Internecie ucząc innych jak zarabiać.
Później, już po zakupie ebooka, miałem pytanie dotyczące jednego z zagadnień i ponownie wysłałem mu maila – odpowiedź otrzymałem tego samego dnia. Myślę, że taki kontakt jest bardzo ważny w przypadku ebooków-instrukcji takich jak Cloud Living. Nie ma ryzyka, że czegoś nie zrozumiesz w ebooku i będziesz się zastanawiał co robić – piszesz maila do autora, a on Ci pomoże. Tak jak to powinno działać.
O autorze
Glen Allsopp jest Anglikiem. W wieku 15 lat buduje swoją pierwszą stronę. W dwa lata później zarabia już kilka tysięcy dolarów miesięcznie świadcząc usługi z zakresu Internet marketingu. W międzyczasie studiuje, ale zaniedbuje uniwersytet, ponieważ nie pasjonuje go tak jak jego internetowe projekty. Przez to rezygnuje ze studiów. Rok później zostaje zwerbowany do pracy z firmami z listy Fortune 100 (Nissan, Land Rover, Hewlett Packard). Pracuje w Kapsztadzie w RPA jako Social Media Manager.
Z pracy rezygnuje, kiedy przez kilka miesięcy z rzędu zarabia online więcej niż jako menedżer dla największych korporacji. Pracuje wtedy nad swoimi internetowymi projektami… zaledwie 3 godziny tygodniowo. Glen miał wtedy 20 lat i zarabiał kilkanaście tysięcy dolarów miesięcznie. W ebooku przedstawia kilka dowodów, że rzeczywiście zarabia takie sumy. Z jednego tylko źródła dochodów ma 3500 dolarów miesięcznie, ponieważ jedna prowizja wynosi 125 dolarów, a czasami ma takich prowizji nawet kilka dziennie.
Glen prowadził bloga o samorozwoju PluginID, którego niedawno sprzedał za kilkadziesiąt tysięcy dolarów.
Glen obecnie inwestuje w działające strony internetowe. Sumy, jakimi obraca, dobrze streszcza krótka wiadomość z jego Twittera:
Still buying websites. Million dollar budget. Email hq AT Viperchill.com if you’re selling. Must be making $1k+ per month.
Co to jest Cloud Living?
Cloud Living oznacza styl życia, jaki umożliwia the Cloud, chmura, czyli Internet.
Autor nie chciał nazywać ebooka w stylu „Make Money Online”, bo źle mu się to kojarzy. I wcale mu się nie dziwię, bo gdybym zobaczył taką nazwę ebooka, to podchodziłbym do niego z o wiele większą rezerwą myśląc, że to kolejny ebook o „magicznych sekretach największych specjalistów na świecie”.
Co zawiera Cloud Living?
Cloud Living to łącznie 176 stron, w skład których wchodzą: dwa główne rozdziały o zarabianiu na ministronach i zarabianiu na blogach, 20 stron wprowadzenia (w tym co to jest Cloud Living, zalety takiego stylu życia, informacje o autorze), 9 stron o systemie produktywności, z jakiego korzysta Glen i 2 strony zakończenia. 6 materiałów wideo, o których pisze Glen, znajduje się na stronie chronionej hasłem. Są to wideo-tutoriale przedstawiające to, o czym pisze Glen w ebooku.
Wstęp
Wstęp jest krótki i ultramotywacyjny. Fragment z jednego z moich ulubionych akapitów:
I know 15 year olds making $1,000 per day, 20 year old millionaires, and one company, who are based solely online, that managed to gross $28m in one day on their latest product launch (this is a team of 4 people).
Jeżeli tylko zdecydujesz się działać na anglojęzycznym rynku, możesz osiągać takie same wyniki.
Jednak Glen nie obiecuje cudów po samej lekturze tego ebooka i szczerze pisze, że jeżeli nic nie zrobisz, to nic nie osiągniesz. Dlatego też przez całego ebooka prowadzi za rączkę przez wszystkie działania, jakie trzeba podjąć, i nawet jeżeli nie znasz się kompletnie na takich podstawach jak kupowanie hostingu, rejestrowanie domeny, edytowanie w HTML’u czy na SEO, to Glen wszystko wyjaśnia w prosty i ludzki sposób.
Ministrony
Ebooka kupiłem właśnie z uwagi na to, że jest w nim przedstawiony kompletny schemat jak wykonać ministronę, wypozycjonować ją i zacząć na niej zarabiać.
O ministronach mówi się dużo, ale nie mówi się jak dokładnie powinno się je zrobić, żeby działały i naprawdę przynosiły pasywny dochód. Po lekturze Cloud Living już wiem jak to zrobić, choć musisz mieć świadomość, że jeżeli jesteś kompletnym laikiem, to po lekturze tego ebooka zostanie Ci jeszcze wiele do nauczenia się.
Prowadząc tego bloga od 15 miesięcy wiele nauczyłem się już odnośnie SEO, pozycjonowania i korzystania z narzędzi Google, stąd wiele już wiem na ten temat, ale mimo to Cloud Living i tak dostarczył mi wielu nowych wiadomości m.in. z testowania konkurencji czy wyboru odpowiednich słów kluczowych (a to połowa sukcesu).
Glen prowadzi w tym rozdziale przez wszystkie etapy: wybór programu partnerskiego, produktu, słów kluczowych, testowanie konkurencji, kupno domeny i serwera, przygotowanie strony i pozycjonowanie jej. Jeżeli jeszcze Ci mało to jest także rozdział „Question & Answer”, w którym Glen odpowiedział na najpopularniejsze pytania, jakie zadawali mu czytelnicy pierwszej wersji. Do tego zawarte są wywiady z dwoma osobami zarabiającymi online (jeden z nich z Chrisem Guillebeau).
Blogi
Ponieważ już od dłuższego czasu prowadzę bloga i doskonale znam proces tworzenia bloga, pierwsze 30 stron rozdziału o blogach było dla mnie bezużyteczne, bo przedstawiają wszystkie podstawowe informacje jak założyć bloga. Jeżeli chcesz prowadzić bloga po polsku, to część informacji takich jak np. korzystanie z anglojęzycznych stron społecznych (Digg, Mixx czy Twitter) będzie dla Ciebie mniej użyteczna, ponieważ mało ludzi w Polsce korzysta z tych narzędzi.
Cała reszta rad jest jednak ultraprzydatna – Glen pisze m.in. o konfiguracji WordPressa, żeby był jak najbardziej przyjazny dla wyszukiwarek, o budowaniu swojej marki, promowaniu swojego bloga, pisaniu artykułów o wysokiej jakości, monetyzacji bloga. Dzieli się także swoimi sekretami jak zbudował dziesiąty najpopularniejszy blog o samorozwoju na świecie (mowa o PluginID) – są to naprawdę bardzo ważne informacje. Robię praktycznie wszystko to samo co Glen i wiem, że to działa doskonale.
Nie zabrakło także działu „Question & Answer” z odpowiedziami na popularne pytania.
Zakończenie
W zakończeniu Glen porusza bardzo ważny temat jeżeli chodzi o zarabianie w Internecie – produktywność. Jeżeli nie będziesz wykonywał odpowiednich działań, nie będziesz zarabiał. Przedstawiony przez Glena system produktywności jest prosty, bardzo wygodny i zdecydowanie ułatwia nadzorowanie kolejnych działań przy budowie ministrony czy bloga.
Czy to naprawdę działa?
Oczekiwanie na pierwszą prowizję z ministrony może trwać kilka dni, a może trwać kilka tygodni. Pierwsze zarobki z bloga mogą przyjść jeszcze później.
Ja obecnie czekam aż moja pierwsza ministrona trafi do top5 w Google pod wybrane przeze mnie słowo kluczowe (już jest w top20). Wszystko wykonałem zgodnie z instrukcją z ebooka i jestem pewien, że już niedługo powinienem zacząć zarabiać.
Glen pisze: „If making money online was as easy as the two hours you think you can put into this and disappear, then a lot more people would be doing it”.
I to jest cała tajemnica dlaczego ludzie nie zarabiają w Internecie – bo panuje błędne przekonanie, że wystarczy chwila pracy i gotowe. Nad moją pierwszą ministroną pracowałem około dwóch tygodni, ale oczywiście nie bez przerwy.
Trzeba znaleźć odpowiedni produkt, znaleźć odpowiednie słowo kluczowe i przetestować, czy uda nam się osiągnąć pod nie wysoką pozycję w wyszukiwarce, przygotować szablon (ja zedytowałem szablon dostarczony za darmo przez Glena), napisać kilka ciekawych, długich na kilkaset słów, artykułów na stronę i kilka/kilkanaście artykułów pod katalogi artykułów (dla backlinków).
Budowanie backlinków można zautomatyzować korzystając z polecanego przez Glena narzędzia BookmarkingDemon. Jest dosyć drogie (147 dolarów + VAT), ale oszczędza mnóstwo pracy i czasami wystarczy tylko użyć tego narzędzia, żeby trafić do top5 pod wybrane słowo kluczowe.
Najpierw postanowiłem ręcznie budować backlinki pisząc artykuły. Ale później, jako fan automatyzacji i oszczędzania sobie pracy, doszedłem do wniosku, żeby kupić to narzędzie. Aby ocenić jego przydatność musi minąć kilka tygodni. Zawsze jest 60-dniowa gwarancja, więc nic na tym nie mogę stracić. Budując backlinki ręcznie trzeba wliczyć w koszty poświęcony czas, ale w moim wypadku muszę także wliczyć koszty korekty moich artykułów (10 zł za 1800 znaków).
Czego mi zabrakło?
Podobnie jak wszystko, i ten ebook ma wady, a raczej rzeczy, które można by dopracować.
Bardzo przydatny byłby dodatkowy podrozdział dotyczący testowania konwersji na ministronach. Narzędzia Google są dosyć skomplikowane i trochę czasu zajęło mi ustawienie śledzenia konwersji, tzn. ile osób klika w wybrany przycisk (i w sumie to dalej nie wiem czy to działa poprawnie). Glen, ze swoim darem do rozkładania dużych działań na krótkie, jasne etapy, zapewne wyjaśniłby to o wiele prościej.
Przydałby się także opis narzędzia Website Optimizer, które pozwala między innymi na testy A/B. Takie testy pozwalają zdecydować, która wersja strony jest skuteczniejsza. Glen tylko pisze, żeby zmiany na stronie przeprowadzać dopiero jak przyciągnie się co najmniej 100 osób dziennie, ale nie tłumaczy jak najlepiej to mierzyć.
Domyślam się, że autor chciał stworzyć z tego podręcznik dla początkujących zawierający wszystko, co potrzebne aby zarabiać na stronach. Zapewne wyszedł z założenia, że jeżeli ktoś chce osiągać najlepsze wyniki, to i tak sam będzie szukał dodatkowych narzędzi i uczył się ich obsługi.
Jest jeszcze jedna rzecz, którą można by poprawić, ale to już kwestia czysto estetyczna. Spora część ebooków, które czytałem, miała profesjonalny, ładny design. W przypadku Cloud Living nie jest źle, ale mogłoby być lepiej. Gdyby oprawa graficzna była bardziej dopracowana, ebook sprawiałby wrażenie jeszcze bardziej profesjonalnego.
Kupować czy nie?
To nie jest ebook do poczytania, to jest instrukcja krok po kroku jak zarabiać na ministronach i jak budować popularne blogi. Jeżeli nie jesteś zainteresowany żadnym z tych sposobów zarabiania, to nie kupuj tego ebooka. Warto także zaznaczyć, że wiedzę dotyczącą budowania ministron i blogów można przenieść na polski rynek, ale efekty nie będą tak powalające jak w przypadku anglojęzycznego rynku.
Jeżeli jednak jesteś w pełni zdeterminowany i zdecydowany, że chcesz w ten sposób zarabiać, i to najlepiej na anglojęzycznym rynku, to nie zastanawiaj się. Zainwestuj te 37 dolarów. Uprzedzam jednak, że MUSISZ działać. Najlepiej natychmiast po zakupie tego ebooka, w trakcie czytania, wykonuj wszystkie polecenia.
Z całego serca polecam tego ebooka. To najdroższa książka, jaką do tej pory kupiłem, ale bez cienia wątpliwości mogę napisać, że jest najbardziej praktyczną książką, jaką czytałem. Nawet gdyby kosztowała kilka razy więcej, to i tak bym ją kupił, ponieważ zawiera szczegółowy przepis jak zarabiać kilkadziesiąt razy tyle miesięcznie.
Czy zainwestowałbyś 40 dolarów, żeby zarabiać 4000 dolarów miesięcznie? A jeżeli ktoś uważa, że cena 37 dolarów to dużo, to niech sobie zada pytanie, ile miesięcznie wydaje na używki albo imprezy, które absolutnie nic nie zmieniają w życiu.
Potencjał
Po lekturze tego ebooka otrzymałem olbrzymiego kopa motywacyjnego. Zrobiłem już jedną ministronę, teraz pracuję nad drugą i nie ustanę, póki nie osiągnę zadowalających wyników. To wszystko to sprawdzony przepis, który jednak wymaga pracy, czasu i mnóstwa cierpliwości. Nie zaczniesz zarabiać kilku tysięcy dolarów miesięcznie w kilka tygodni.
A jeżeli ktoś się zastanawia jak robię anglojęzyczne strony, chociaż mój angielski nie jest perfekcyjny, to odpowiedź jest prosta: outsourcing. Piszę artykuły sam, ale potem wysyłam je mojemu korektorowi, który za 10 zł sprawdza 1800 znaków tekstu. Przeciętna ministrona wymaga minimum 6000–7000 znaków, więc koszt korekty wynosi około 40–50 zł. Dla chcącego nic trudnego.
A jeżeli chodzi o potencjalne zarobki: jeżeli wybierzesz produkt, z którego otrzymujesz $30 prowizji, odpowiednie słowo kluczowe, które wyszukuje np. 3000 osób miesięcznie, i jeżeli choć 5 z nich kupi produkt, to zarobisz miesięcznie 150 dolarów ze strony, nad którą pracowałeś dwa-trzy tygodnie. Warto jednak uwzględnić, że odpowiednie słowo kluczowe może dać o wiele wyższą konwersję. Stwórz kilka takich stron i osiągnij to, co Glen:
I make thousands of dollars per month from my Minisites, and right now, I invest exactly 0 time in them. They are literally set-up, promoted for a few weeks, and then left. Usually those two weeks involve a lot of work, but after that it is more of a waiting and tweaking game.
To czysty dochód pasywny. Podkreślam jednak: bez działania ten ebook jest kompletnie bezwartościowy. On tylko podsuwa działającą metodę, reszta należy do Ciebie. Nie kupuj go, jeżeli nie zamierzasz popracować.
Jeżeli i Ty pragniesz osiągnąć to, co Glen (i niedługo ja hehe), kup tego ebooka (link zabiera do strony ofertowej):
Zakup jest bardzo prosty. Wystarczy konto na PayPalu (darmowa rejestracja), na które pieniądze możesz wysłać bezpośrednio ze swojego banku (moje konto > dodaj środki i tam jest informacja na jakie konto musisz przelać, pieniądze idą zazwyczaj dwa dni). Można także powiązać swoją kartę debetową lub kredytową z kontem PayPal i płacić bezpośrednio z konta. W mBanku należy zadzwonić na mLinię i poprosić o aktywowanie płatności internetowych. Uwaga: muszą być ustalone minimum dwie operacje dziennie, żeby możliwe było powiązanie karty z PayPalem.
–
PS. Jak niektórzy mogli już zauważyć usunąłem z bloga zarówno reklamy AdSense jak i AdTaily. Zdecydowałem, że nie chcę polecać na swoim blogu czegoś, nad czym nie mam kontroli i odsyłać swoich czytelników do innych stron (AdSense). AdTaily z kolei nie oferowało czytelnikom większej wartości.
Na blogu będą się tylko pojawiały linki partnerskie do produktów, które szczerze polecam z całego serca. Dlatego będę Ci bardzo wdzięczny, jeżeli po zdecydowaniu się na zakup Cloud Living zakupisz go przez mojego linka partnerskiego podanego we wpisie. Życzę Ci osiągnięcia sukcesu!
Kliknij i przeczytaj także:
- How to Live Anywhere: recenzja
- Misja: 100 dolarów dziennie
- Dyskusja: czy warto zarabiać na polskich odbiorcach?
- Czekasz na wyniki? To one czekają na Ciebie
- Najważniejsza lekcja e-biznesu – 6 case study
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Kliknij tutaj i dołącz do grupy na Facebooku, a otrzymasz dodatkowe artykuły i aktualizacje. Śledź mnie także na Twitterze.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 103 do “Cloud Living – recenzja”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Masz wątpliwości? Przeczytaj zasady użytkowania. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Powiem szczerze, że ta recenzja (i przy okazji reklama) to jeden z bardziej motywujących wpisów na Twoim blogu jak do tej pory. Może to przez ten praktyczny charakter e-booka, o którym piszesz. Aż sam się skuszę na zakup. Liczę, też że za jakiś czas pochwalisz się refleksjami z tych projektów. Powodzenia Marcin!
-
Rozumiem, że nie zdradzisz co to za ministrona, ale ostatnio na Twitterze pisałeś o pierwszej prowizji… czyżby to zarobek dzięki niej?
-
Z chęcią bym kupił tego ebooka, ale… nie znam angielskiego. Mógłbyś coś więcej napisać o ministronach, np. jakiś wpis na blogu?
PS. Jest jakieś tłumaczenie, bądź ebook po Polsku choćby o podobnej treści, który mógłbyś polecić? -
Hmm, ta pierwsza prowizja to chyba dzięki mnie.

Zdecydowałem się na zakup bo myślałem o tym już kilka tygodni i w końcu nie wytrzymałem!
A skoro ktoś mógł na tym skorzystać, to czemu miałbym nie użyć refa? 
Powiem tak, wielkich tajemnic dotyczących ministron nie odkryłem, chodź w końcu mnie to skłoniło do działania, a i parę cennych wskazówek znalazłem. Co ciekawe: zainteresowałem się dokładniej amerykańskim rynkiem, wlazłem na kopalnię wiedzy, jaką jest forum digitalpoint (odpowiedni naszego PiO) i się okazało, że usługi takie jak ręczne katalogowanie są tańsze niż w Polsce.
Teraz jeszcze zostaje mi do przeczytania część o blogach, tylko niech się kurde te matury skończą.
-
Mam nadzieję że dla osób które jednak nie zakupią ebooka przygotujesz chociaż jeden artykuł oparty na tej książce i własnych doświadczeniach dotyczących zarabiania na ministronach.
-
A ja zapytam tak z innej beczki. Niestety nie wiem, czy taki temat już ktoś poruszał, bo czytam Twojego bloga tylko przez RSS.
Rozliczasz tego typu dochody? Jest na to jakaś metoda, czy też traktujesz to jako zwykły zarobek na lewo?
A może tego typu wpływów nie trzeba rozliczać? -
Słaba ale tania.
A przeprowadzając test konkurencyjności z ebooka, coś mi się zdaje, że i ta metoda może być niezła w moim przypadku. Pożyjemy, zobaczymy.
-
Marcin – Bardzo świetny wpis, ale zadziwia mnie to, że dzielisz się tak wiedzą z jednej strony to dobrze, ale z drugiej źle aczkolwiek dlatego, że zaczynasz sobie robić lekką konkurencje. Nie chce się tutaj okazać jakimś materialistą, bo pisze trochę arogancko jak da się zauważyć no ale cóż tak to widzę na swój rozum. Chociaż też e-book musiał dać Ci dużego kopa, że aż tak zacząłeś działać.
Życzę powodzenia. -
Zbudowałem, po angielsku ofkors.
Trzeba będzie ją tylko trochę rozbudować, bo 2 podstrony to ciut mało. Ale mam już pomysły, na drugą ministronę jeszcze większe pomysły, a w międzyczasie niech się ta indeksuje.
I w tym momencie człowiek docenia, że można komuś zapłacić i niech pisze ten content.
-
Mógłbyś zrobić tak-
napisać do Glena, zaproponować mu współprace- przetłumaczysz jego eboka, dodasz trochę komentarzy dotyczących polskiego rynku, i będziecie go sprzedawać na polskim rynku dzieląc się kasa- w ten sposób nie odbierasz mu klientów- oferujesz mu nowy rynek.
Ja bym kupił
-
Ok. A jakie to koszty? jakie koszty oprócz włożonej pracy poniósł byś ty, a jakie Glen?
-
A jeżeli ktoś się zastanawia jak robię anglojęzyczne strony, chociaż mój angielski nie jest perfekcyjny, to odpowiedź jest prosta: outsourcing. Piszę artykuły sam, ale potem wysyłam je mojemu korektorowi, który za 10 zł sprawdza 1800 znaków tekstu. Przeciętna ministrona wymaga minimum 6000–7000 znaków, więc koszt korekty wynosi około 40–50 zł. Dla chcącego nic trudnego.
No ale zeby robic te ang strony to owszem jezyk nie musi byc perfekcyjny, ale jednak w duzym stopniu trzeba go znac. Pozatym wlasnie ebook tak samo w jezyku ang jest i mam obawy czy po zakupie wiecej czasu bym spedzil na tlumaczeniu wyrazow niz na tworczosci po ksiazce. -
Recenzja mnie jakoś nie zachęciła – dlaczego? Bo chyba właśnie zdradziłeś wszystko, co każdy nieco kminiący czytelnik potrzebuje, by zrobić to samo co Glen bez kupowania ebooka. Ministrony, backlinki, pozycjonowanie – da się zrobić. Blog i jego monetyzacja? Od tego są setki blogów zagranicznych, z ProBloggerem na czele.
Już chciałem się skusić na tego ebooka, ale póki co się wstrzymam – poczekam na kolejny wpis, w którym przedstawisz wyniki pracy. -
W dzisiejszych czasach bez znajomości angielskiego ani rusz, więc nie wiem, po co to marudzenie. Niech Marcin przetłumaczy książkę, niech dołoży informacje specyficzne dla naszego rynku, niech jeszcze udostępni duży przycisk z napisem „zacznij zarabiać na ministronach”, który zrobi wszystko automatycznie.
Jeśli Wam się nie chce uczyć samodzielnie i szukacie gotowych recept, to nie macie co liczyć na pieniądze z internetowego biznesu. Sorry Winnetou… A przecież tak łatwo jest się dziś nauczyć angielskiego… -
A ja tak trochę z innej beczki. Ostatnio zauważyłem dziwną rzecz, Ty na swoim blogu masz pod każdym postem około 20-60 komentarzy (nie liczę ostatniej anomali
). Jest to wynik może nieporównywalny z takim blogami jak ViperChill czy SmartPassiveIncome, ale nie wiele mniejszy. Więc skąd to się bierze, że te blogi mają po 6000 subskrybentów , a Ty około 800 ?
Pozdrawiam -
Na jakiej zasadzie działa zwrot pieniędzy za ebooka? Stwierdasz, że ebook cię nie zadowolił i co potem?
Czy na mini-stronach też rezygnujesz z AdSense i AdTaily? -
a ja śmiem twierdzić że opisałeś tutaj tą książkę tylko po to żeby zarabiać na prowizjach za jej sprzedaż i to cała tajemnica usunięcia innych reklam z twojego bloga i takiej nagłej zmiany podejścia do reklam. Przyznaj się ile masz od jednej sprzedanej książki i ile już zgarnąłeś. Twoja recenzja i za przeproszeniem słodkie pierdzenie o polecaniu tylko tego co według ciebie jest dobre i tego warte to nic innego jak dobry marketing. Cwane ale nie zemną te numery. Pozdrawiam myślących i potrafiących czytać między wierszami.
-
a czy nie lepiej po prostu uzyc Adwords i kierowac ruch na swoja ministrone? przy stawkach 0,05 $ to wdaje sie oplacalne, ale moze czegos nie wiem
-
@PanX
Marcin pisał na twiterze:
„You have earned an affiliate fee of 18.87 USD – pierwsza prowizja z zagranicznego PP. Motywacja rośnie kilkunastokrotnie hehe.”
Czytając komentarze łatwo dojść do tego, że jest to zarobek za sprzedaż tej książki. Znam Marcina osobiście i wiem że jest to człowiek, który nigdy nie robi czegoś wbrew swoim przekonaniom a na pewno nie zarabia na ludziach wciskając im coś do czego sam nie jest przekonany. Możesz mi wierzyć lub nie, ale samo prowadzenie bloga, które notabene zabiera bardzo dużo czasu i nie przynosi dużych zysków jest w pewnym stopniu altruizmem z jego strony. On po prostu wierzy w ludzi i chce wspierać innych, dawać swoje wskazówki a tym samym wspólnie z czytelnikami dążyć do wyznaczego celu. pozdrawiam. -
No właśnie to mnie boli. Polska może i jest pięknym krajem, ale naród daleki od ideału… Oczywiście nie wszyscy, ale ciągle wielu ludzi wszędzie widzi spisek, nie potrafi docenić czyjejś pracy tylko uważa, że ktoś dorobił się na kradzieży itd. (i rzeczywiście wielu „zarobiło” niezbyt uczciwie). Nawet samo mówienie „miłego dnia” o którym pisał Marcin w którymś wpisie jest jeszcze u nas czymś niezwykłym. Np. we Francji czymś nie do pomyślenia jest właśnie niedodanie takiej formułki.

Przytoczyłbym tutaj Piłsudskiego, ale to zbyt wulgarne.
Ach, żeby jeszcze rozpętać mały flamewar: przykładem takich „niedobrych” Polaków jest PiS z całym swoim przekrojem wyborców.
-
Marcin nie przejmuj się, nawet jakbyś chciał tylko sprzedać książkę, to co nie wolno ? Twój blog, piszesz co chcesz
Ludzie gadają, byle tylko gadać, taka u nas mentalność :/
Poza tym recenzja motywująca i na pewno nie opisująca całej książki, bo ona ma 176 stron, więc opis byłby dużo obszerniejszy. I oczywiście zachęciła mnie do kupna
Mam pytanie, czy Glen zarabiał najpierw na ministronach i później na blogu ? Czy opisuje co sprzedawać i z jakich PP korzystać ? -
Dzięki, już wcześniej o tej książce myślałem, ale zapomniałem o niej. Teraz dostałem niezłego kopa motywującego. A możesz zdradzić z jakiej branży sprzedajesz produkt na ministronie ?
-
To duże ułatwienie, jak wiesz dokładnie co sprzedajesz. Nic tylko życzyć powodzenia ! i 10k $ miesięcznie
-
Może trochę mnie poniosło i za bardzo na ciebie naskoczyłem ale wkurza mnie takie coś. Dziwnym zbiegiem okoliczności najpierw piszesz o dwóch zagranicznych programach partnerskich, potem nagle pojawia się książka z jednego z tych programów, która twoim zdaniem jest genialna i super hiper, potem znikają reklamy adsense i adtaily i śmiesz twierdzić że to dlatego że nie reklamujesz czegoś czego nie znasz. Jedna wielka ŚCIEMA. Może i ta książka jest dobra jak piszesz i może naprawdę ci się podoba ale głównym powodem jej recenzji jest chęć zysku i tylko w takim celu ją tu opisałeś i tylko dlatego usunąłeś reklamy adsense. Ciekawe czy jakby dawałyby ci np 1000zł miesięcznie to byś je usunął. Twój tekst to nic innego jak bardzo dobry marketnig. Muszę przyznać że zrobiłeś w tej kwestii spore postępy ale w tym tekście troszkę przedobrzyłeś i zraziłeś mnie do siebie maksymalnie. Nadal będę czytał twojego bloga bo lubię twój styl pisania i entuzjazm ale wiarygodność w moich oczach straciłeś całkowicie. Nie lubię jak ktoś próbuję mną manipulować i wręcz mnie oszukuję. Twój blog i twoja sprawa i oczywiście jak najbardziej popieram programy partnerskie i zarabianie na nich bo niby dlaczego masz pisać za darmo ale taki sposób reklamy jaki tutaj zaprezentowałeś bardzo mi się nie podoba. Jest to typowa gadka akwizytora, który chce sprzedać towar. Oni też zawsze sprzedają tylko to czego sami używają i byle czego nie reklamują. Sprzedają tylko to co najlepsze i w ogóle mamy wielkie szczęście że zdecydowali się to sprzedawać.
Mnie na taki lep nie złapiesz na pewno. -
Marcinie, panem X’em się nie przejmuj – na całym świecie są krzykacze, które będą pisać teksty typu „uu, przejrzałem Twoje plany, na mnie d**** nie zarobisz, jesteś zły i te sprawy, ludzie nie kupujcie bo jest zły i chce was oszukać”
. Standard… -
Wiecie co? Rozwala mnie to podejście psa ogrodnika… Ebook od autora i od pośrednika kosztuje tyle samo, ale co niektórych wręcz BOLI fakt, że pośrednik (w tym wypadku Marcin) miałby coś z tego mieć. Przecież to dziecinada! Zakupy spożywcze też robicie prosto u producenta?
Fani „ogrodnictwa”: wydoroślejcie w końcu! -
Nie o syndrom psa ogrodnika. Na 100% jak miałbym kupić tą książkę to kupiłbym ją właśnie z reflinka Marcina, mimo tego że nie podoba mi się sposób w jaki nagania klientów i udaje świętego. Jeszcze raz podkreślam że nie chodzi mi o to że Marcin reklamuje tą książkę i ma z tego prowizję bo oczywistym jest to że coś mu się za jego pracę należy. Chodzi tylko i wyłącznie o sposób w jaki to robi. Doskonale wiadomo, że chodzi o sprzedanie produktu i wzrost sprzedaży a on dorabia do tego jakieś ideologie. Jeszcze raz spytam. Czy jakbyś z reklam Adsense miał 1000zł miesięcznie to byś je usunął bo jak twierdzisz nie masz kontroli nad tym co reklamujesz i nie chcesz reklamować byle czego? No bez jaj
-
Nie przekonałeś mnie absolutnie i na usta ciśnie mi się jedynie słynne powiedzenie ……… w banie. Dlatego proponuję uszanujmy siebie na wzajem jak i twoich czytelników i nie ciągnijmy dalej tej rozmowy bo do niczego to nie doprowadzi. Ja zdania nie zmienię a ty co oczywiste również do stawianych przeze mnie zarzutów się nie przyznasz więc ta rozmowa naprawdę niema dalej sensu. Pozdrawiam i życzę wielu prowizji i czystego sumienia.
-
Niektórzy po prostu nie wierzą, że jest jeszcze na świecie coś takiego jak uczciwość.
Ta recenzja niczym się nie różni chociażby od tej: http://www.rentier-blog.pl/jak-pomnozyc-zrodla-swoich-dochodow-robert-g-allen/ Marcin jedynie delikatnie zasugerował, że można Cloud Living kupić poprzez jego link. Jestem pewien, że 99% czytelników którzy chcieliby ją kupić nawet by nie zwróciła uwagi, że kupuje ją poprzez linka partnerskiego. Mimo tego uczciwie napisał, że taki link istnieje. -
To zdanie o bardziej rozgarniętych czytelnikach nie było chyba potrzebne. Ja ciebie nie obrażam i od mało rozgarniętych nie wyzywam.
-
„Ja zdania nie zmienię a ty co oczywiste również do stawianych przeze mnie zarzutów się nie przyznasz” — a kim ty jesteś, Panie X, żeby się przed Tobą korzyć?
-
„Ja ciebie nie obrażam i od mało rozgarniętych nie wyzywam” - Marcin również Ciebie nie obraża, nie dopisuj ideologii, tam gdzie jej nie ma
-
Świetny wpis Marcinie! Wprawdzie do kupna książki mnie nie przekonał, ale w połączeniu z poprzednim dał mi mnóstwo motywacji do działania i za to Ci serdecznie dziękuję
-
Michale pozwól, że o tym czy mnie ktoś obraża czy nie to jednak ja sam zdecyduję.
Pawle, dlatego właśnie tam są takie 2 słówka „co oczywiste” i wcale nie chciałem i nie oczekiwałem że ktoś się będzie przede mną korzył. Napisałem tylko to co myślę a każdy niech sobie weźmie z tego co chce. Kto ma ochotę uwierzy Marcinowi a kto inny spojrzy na ten temat w mój sposób. Jak jest naprawdę wie tylko i wyłącznie Marcin. -
Pan X - w wypadku Adsense zgodzę się z Marcinem, miałem boxy reklamowe u siebie i w mniej więcej połowie wypadków nie dawały żadnej powiązanej z treścią reklamy. Szkoda miejsca i estetyki bloga na nie.
A ja jestem ciekaw jak wygląda sytuacja prowizji Marcina jeśli ktoś zrezygnuje z książki przed upływem 30 dni? -
Witaj Marcinie mam kilka blogow zapisanych w rss ale szczerze powiedziawszy to po dodaniu Twojego wysunal sie on na 1-sza pozycje w oczekiwaniu przeze mnie na nowy post
teraz pytanko odnosnie mini stron korzystasz z jakiegos cmsa czy szablonu w html itp.
obecnie jestem po lekturze Urbana i zakupie domeny problem tkwi w tym ze nie wiem jeszcze jak tworzyc ministrony mam dwie koncepcje wordpressMU i subdomeny lub szablony html
zdradzisz na czy ty stawiasz ministrony???
z gory dzieki i czekam na 1-sze statystyki z ministrony zarowno odwiedzin jak i prowizji
-
@bilo22: wydaję mi się, że CMS-y to za dużo jak na ministrony. Wystarczy szablon lub jakiś edytor WYSIWYG
-
co do wordpressa mialem zamiar umiescic na nim 5-6 stron statycznych nie mam zamiaru pisac postow zacheca mnie tez tym iz posiada wiele wtyczek ktore ulatwiaja automatyke itp itd do tego w latwy sposob edytowac poszczegolne moduly na stronie
jest jeszcze jedno wyjscie postawic po 2-ie ministrony wykorzystujac wordpressa a 2-ie drugie na zwyklych szablonach i wtedy stwierdzic jaki sposob bedzie dla mnie optymalny
PS.Ja skorzystalem z ebooka Google Slicer by Kay Zee i chyba jest on pisany na podstawie tego co opisales tutaj z wiekszym naciskiem na ministrony (jak ktos chce wiecej sie dowiedziec google 1-szy wynik
nie chcialem tutaj linkowac) -
Zajmuję się seo od dobrych 5 lat, głównie rynek UK , ale też polski.
Nie chcę Ci źle wróżyć, ale wszystkie super programy do pozycjonowania nie działają.
Opierasz ruch na seo – ogromny błąd. Google się zmienia, ewoluuje, wyniki organiczne są coraz mniej widoczne. Jeżeli opierasz biznes na ministronach, które są popularne dzięki SEO, to w dłuższej perspektywie bedize to koszmarny błąd. -
Temat ciekawy, aczkolwiek nie znam na tyle języka. Szkoda. Poza tym trochę tu namieszaliście kłótnią. Nawet jeśli jest to „tekst marketingowy” to nie trzeba go ( i ebooka ) kupować. Ale też nie ma co podnosić larum.
-
no więc i ja się zainteresowałem tym ebookiem
)
na moją prowizję też możesz liczyć
mimo że mam dobrze działającą stronę www, to jednak dywersyfikacja przychodów się zawsze przyda, mam nadzieję że nie będą to pieniądze wyrzucone w błoto
)
czas pokaże, pozdrawiam
dobry blog
-
tez wlasnie kupilem ebooka. Recenzja jest moim zdaniem bardzo obiektywna, a robienie problemu z tego, ze Marcin sprzedaje cos przez swojego bloga, to juz szczyt absurdu…
Tym bardziej ze wlozyles prace w recenzowanie ebooka i nawet dziwne byloby gdybys nie dostawal prowizji za zakup tej ksiazki, bo osoby ktore teraz ja kupia dowiedzialy sie o niej wlasnie dzieki Tobie. -
Marcinie o to przyklad mojej ministrony czy taki uklad ma przyszlosc co bys dodal a co zmienil
[skasowałem wedle życzenia - Marcin]
PS. Po wejsciu i analizie mozesz usunac moj komentarz albo jak wolisz sam adres strony -
Marcin: Google indeksuje domeny które mają nawet jedną stronę.
-
Marcinie dzieki za podpowiedzi co do tresci i SEO to jak narazie w tym kierunku nic nie robilem dodalem przykladowy tekst zeby zobaczyc jak bedzie sie komponowal w layoucie teksty juz mam zamowione pod frazy ktore chce pozycjonowac
PS. Specjalnie nie pokazalem slow itp zeby nie robic sobie konkurencji
-
Marcin: z tym już się mogę zgodzić
-
Po przeczytaniu wpisu zastanawiam się, dlaczego zrezygnowałeś z AdSense. Przecież jakby nie patrzeć jest to źródło pewnego i w pełni pasywnego dochodu.
-
Komentarz propo reklam – nadal pokazują się we wpisach RSS.
-
no i skończyłem czytać,
muszę przyznać że książka dobrze napisana, krok po kroku wszystko opisane…
pora zabierać się do pracy
//swoją drogą dziwne że ClickBank nie wypłaca na Paypal, tylko czeki wysyła ;/
-
Może nie jest to Cloud Living, ale kilka wskazówek jest : http://techthinker.com/my-first-ebook-how-to-make-money-from-a-mini-website/
-
prowizja w PKOBP 1% min 10zeta, nie skupują bezpośrednio tylko do incaso – czas oczekiwania na pieniądze ok. 6 tygodni…
długo trzeba czekać na kasę ;/ -
dodatkowo jak się trafi an obsługę co nie wie co zrobić z czekiem zagranicznym to się zaczynają jaja, dziś spełniłem 2h w banku żeby mi go wzięli do incasa po czym na sam koniec kobieta która mnie obsługiwała nie mogła dokończyć transakcji informując że nie ma uprawnień i że mam przyjść jutro

normalnie paranoja
-
No i kurczę nie wytrzymałem i też już mam…eee…wiedziałem, że tak będzie…;)
-
Jestem ciekawy, czy w dłuższym terminie zarobisz więcej na prowizjach z mini-stron, czy na prowizjach z produktów polecanych na blogu. Nie liczyłem ile osób wyżej kupiło ebooka, którego polecałeś, ale kilka na pewno będzie.
Czy nie uważasz, że skupienie się na programach partnerskich Twojego głównego bloga da Ci większe zyski niż w przypadku mini-stron? Sądzę, iż dużo większe prawdopodobieństwo kupienia jakiegoś produktu masz własnie na swoim personalnym blogu. Wiem, że mini-strony polegają na pasywnym zarabianiu w dłuższym terminie.
Ciekawi mnie jakie masz oczekiwania w stosunku do bloga (uwzględniając plany 2000 subskrybentów do końca roku) a jakie w stosunku do tych mini-stron? -
A używasz tego BookmarkingDemona?
-
Opłaca sie go używać?
-
no ja też zakupiłem ten program, ale fak fatkem troche drogi jest….
mam nadzieje że w jakimś stopniu to pomoże… -
Co to jest BookmarkingDemon? Mógłbyś opisać co to i jak działa? Szukałem w google, ale wszędzie jest tekst wklejony z translatora… i nie wiele da się zrozumieć.
-
Zabieram się za lekturę
)










[...] przeczytaniu Cloud Living zapałałem chęcią do stworzenie innego rodzaju strony. Wybór padł na ministronę reklamującą [...]
[...] tym blogu wspominałem przy okazji recenzji Cloud Living, stąd część czytelników może już znać tego bloga. Glena Allsoppa, autora tego bloga, [...]
[...] ponieważ na poważnie wszedłem w świat affiliate marketingu, do czego zmotywował mnie ebook Cloud Living. W maju stworzyłem kilka ministron i pracowałem nad ich [...]
[...] rynku) to trochę mało jak za 270 zł i lepiej zaopatrzyć się w kosztujący ponad połowę mniej Cloud Living, który kompleksowo opisuje dwie metody (i wiele informacji można też przenieść na polski [...]
[...] było też dzielenie się własnymi doświadczeniami i szczerość. Kiedy uruchomił sprzedaż Cloud Living (mimo, że z nieco innej tematyki niż blog), zarobił na tym ebooku przez pół roku 30 tysięcy [...]
[...] Jak potrzebuję dodatkowej dawki motywacji, to czytam którąś z trzech książek: The 4 Hour Workweek, Vagabonding lub Cloud Living. [...]
[...] pisze w Cloud Living, że jednym z największych błędów, jakie ludzie popełniają w affiliate marketingu, jest [...]