Case study: jak zarabiać oferując coś za darmo cz. 2

(autor: http://www.flickr.com/photos/ikoka/)
W pierwszej części opisałem dwa biznesy z branży nauki języków obcych, które zarabiają dzięki temu, że płatne materiały są dodatkiem do darmowych. Dzisiaj czas na przykłady z innych branż. Kto wie, może któryś z podanych przykładów będzie inspiracją dla Twojego biznesu?
Chris Guillebeau
O Chrisie Guillebeau pisałem we wpisie Poznaj 7 osób, które żyją nieszablonowo. Krótko przypominając jego osobę: Chris przez całe swoje życie pracuje na własny rachunek, podróżuje po świecie (odwiedził już 125 krajów), a utrzymuje się ze sprzedaży swoich ebooków. Chris osiągnął to, co tak ciężko osiągnąć większości blogerów, czyli możliwość utrzymywania się z własnego bloga. Na jego blogu nie ma żadnych reklam ani linków partnerskich. Wszystko jest dostępne za darmo, a ciekawych wpisów jest tam mnóstwo. Do tego Chris oferuje dwa darmowe ebooki (polecam!): A Brief Guide to World Domination oraz 279 Days to Overnight Success. Chris pisze, że 95% jego czytelników nigdy nie korzysta z jego płatnych ofert.
A mimo to Chris utrzymuje się z tego bloga, a do tego ma sporo czasu, żeby podróżować. Kluczem jest kilka płatnych ebooków o tematyce powiązanej z blogiem w cenie od kilkudziesięciu dolarów do stu kilkudziesięciu dolarów. Treść każdego ebooka jest unikalna i niedostępna publicznie. Od razu przychodzi do głowy myśl: sto kilkadziesiąt dolarów za ebooka? Takie droższe oferty zawierają nie tylko ebooka, ale także dodatkowe materiały audio, wideo, tekstowe, a także konsultację z Chrisem lub innym współautorem. Chris każdemu klientowi po zakupie ebooka wysyła jeszcze dodatkowe aktualizacje. Nie kupuje się więc samego ebooka, ale wiele dodatkowych rzeczy, w tym stałe aktualizacje.
Oprócz ebooków Chris oferuje jeszcze jeden bardzo ciekawy produkt – The $100 Business Forum. Płacisz 100 dolarów i przez 28 dni otrzymujesz profesjonalne konsultacje od Chrisa i jego wspólnika, dzięki którym stworzysz swój pierwszy dochodowy biznes. W każdej edycji może brać udział maksymalnie 150 osób. Kupujesz więc nie tylko konsultacje, ale także dostęp do społeczności osób z tym samym celem. Nie tylko więc pomagają Tobie autorzy pomysłu, ale także inne osoby biorące udział w tym projekcie. Proste, ale skuteczne. Miejsca na każdą nową edycję wyprzedają się bardzo szybko. Na jednej 28-dniowej edycji autorzy zarabiają więc 7500 dolarów brutto na głowę.
Chris na pierwszym miejscu stawia uczciwość i jakość. Szczegółowo opisał swój pogląd tutaj: Why People Hate Marketers. Chris pisze obok swoich produktów:
All of my products carry an unconditional satisfaction guarantee and include free updates for an entire year. If something doesn’t rock your world, I don’t want your money.
Chrisowi nie zależy na sprzedaży produktu, jeżeli nie odniesiesz z tego korzyści. To zupełne przeciwieństwo rad specjalistów od marketingu, którym zależy, by wcisnąć klientowi produkt, nawet jeżeli go nie potrzebują. Jego biznes działa, ponieważ wierzy w zasadę win-to-win – obie strony mają odnieść korzyść. Etyczny biznes popłaca!
The Travel Insider
Autor The Travel Insider, David Rowell, pisze na stronie i w newsletterze o przemyśle lotniczym od listopada 2001 roku. Wszystkie publikowane przez niego informacje są za darmo. Jego styl pisania jest mocno subiektywny, dzięki czemu wyróżnił się z konkurencji i przysporzył sobie około 20 tysięcy wiernych czytelników. Z upływem lat nabył wizerunek eksperta, a jego teksty przytaczane są obecnie w dużych amerykańskich dziennikach. Na stronie wyświetla reklamy, jednak to nie one są głównym źródłem dochodów.
Głównym źródłem dochodów są dotacje. Raz na rok David prosi czytelników o wsparcie. Z grupy 20 tysięcy czytelników około 800–1000 najwierniejszych czytelników odpowiada na apel przelewając różne kwoty, od kilku do kilkuset dolarów. Przeciętnie od jednej osoby otrzymuje 50 dolarów. Przez resztę roku Rowell nie prosi o żadne wsparcie. Naturalnie przez cały rok można wesprzeć dotacją stronę Davida (pod każdym artykułem na stronie jest zachęta do wsparcia), ale zdecydowana większość wpływów pochodzi z tej jednej akcji w roku. Czytelnicy Davida tak cenią otrzymywane w każdy piątek na skrzynkę pocztową informacje, że nie żałują raz na rok wesprzeć jego biznes i mieć pewność, że będą otrzymywali te informacje dalej. Dzięki oferowaniu darmowych informacji autor przyciąga dużą i wierną grupę ludzi zainteresowanych tematem.
Informacje o tym biznesie zaczerpnąłem z tego artykułu (PDF).
6 metod
Wszystkie cztery przykłady to biznesy, które najpierw stawiają na darmowe materiały, a dopiero potem oferują coś za pieniądze. Tak jak pisałem w pierwszej części najważniejszą zasadą jest to, że pierwszeństwo ma darmowy materiał, a dodatkowe, płatne produkty, są do niego dodatkiem. Dzięki temu potencjalny klient może sam się przekonać o jakości informacji, a potem zdecydować, czy chce dostać więcej za pieniądze. Podsumowując, na podstawie tych czterech biznesów, jest 6 metod jak zarabiać najpierw oferując coś za darmo:
- Sprzedawaj coś ekstremalnie przydatnego powiązanego z darmowymi materiałami (np. opracowania podcastów). Daj materiały za darmo, ale stwórz płatne, powiązane z nimi produkty. Opracuj produkt tak, żeby decyzja dotycząca zakupu była naturalna i logiczna (użytkownik przesłuchuje podcast, ale nie chce mu się robić notatek, podsuwają mu je autorzy).
- Sprzedawaj dostęp do jeszcze większej ilości materiału. Daj za darmo dużo materiału, ale wykorzystaj „głód wiedzy” i dodatkowy, uzupełniający materiał sprzedawaj w formie stałego dostępu albo abonamentu.
- Sprzedawaj produkt, który jest kompilacją i rozszerzeniem wszystkich darmowych materiałów na stronie (np. kompletny kurs hiszpańskiego). Wykorzystaj to, że klient wolałby dostać wszystko od razu, a nie samemu łączyć wszystkie darmowe materiały w całość.
- Sprzedawaj dodatkowe produkty, których tematyka łączy się z tematyką strony, ale które zawierają ekskluzywne, nigdzie indziej niepublikowane materiały. Nie oferuj samego ebooka, ale także dodatkowe, w tym długoterminowe (np. aktualizacje), korzyści.
- Oferuj za pieniądze konsultacje z Tobą albo dostęp do społeczności ludzi z podobnym celem (The $100 Business Forum).
- Oferuj wszystkie unikalne informacje za darmo, ale daj czytelnikom możliwość wspierania dotacjami. Raz w roku poproś o większe wsparcie (The Travel Insider).
Jak myślisz, która metoda jest najbardziej efektywna? Czy znasz jakieś przykłady z polskiego Internetu, które działają w opisany powyżej sposób? A może sam prowadzisz taki biznes?
Część 1 | Część 2
Kliknij i przeczytaj także:
- Case study: jak zarabiać oferując coś za darmo cz. 1
- Najważniejsza lekcja e-biznesu – 6 case study
- Nie musisz być ekspertem, żeby zarabiać w Internecie
- Dyskusja: czy warto zarabiać na polskich odbiorcach?
- Jak zarabiać na domenach internetowych cz. 3: parkowanie domen
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Kliknij tutaj i dołącz do grupy na Facebooku, a otrzymasz dodatkowe artykuły i aktualizacje. Śledź mnie także na Twitterze.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 23 do “Case study: jak zarabiać oferując coś za darmo cz. 2”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Masz wątpliwości? Przeczytaj zasady użytkowania. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Dobry wpis
Szczególnie zainspirował mnie Chris i jego konsultacje. Teraz kiedy umoczyłem sporo gotówki w jeden biznes, przyda się zrobić coś, żeby się odbić choćby psychicznie. Może właśnie pisanie bloga ? Z tym, że mam tyle dziedzin o których mógłbym i chciałbym pisać: sporty walki, film – bardziej tworzenie szczególnie nisko budżetowego, muzyka – gram na gitarze, samorozwój i niezależność finansowa – jednak nie chciałbym robić konkurencji dla Marcina
I tak się zastanawiam czy po angielsku czy po polsku zacząć pisać ? Od czego byście zaczęli ? -
Jeżeli jesteś osobą subiektywną możesz pisać po angielsku, bo moim skromnym zdaniem tym językiem możesz trafić do większej ilości czytelników na świecie. Jeżeli władasz aż tak dobrze językiem angielskim, jak dla mnie bardzo dobry pomysł. A co do bloga bardzo świetny pomysł, bo można w jakimś stopniu sobie poradzić w codziennym życiu pracując nad takim blogiem, ale trzeba znać języki. A co do tego muszę przyznać, że mam problem z Angielskim. Pozdrawiam.
-
Co do tego się zgodzę, bo w dzisiejszych czasach bardzo wielu ludzi włada akurat już językiem angielskim. Lepiej moim zdaniem się uczyć samemu angielskiego i poznawać gramatykę itp. Bo zawsze gdzieś Ci to się może przydać, choć pan na pewno włada biegle językiem angielskim:)
-
@Michał: To zalezy od Ciebie ale na poczatku na pewno latwiej jest pisac po polsku. Mnie rowniez interesuja sporty walki a ciekawych polskich blogow na ten temat brak (przynajmniej ja nic nie znalazlem)
A tak dla porownania anglojezycznych blogow w tej tematyce jest mnostwo.
@Marcin: A wiesz moze w jakich krajach mieszka Chris przez wiekszosc roku? Tak sie zastanawiam na ile te jego zarobki sa wystarczajace do zycia na poziomie w krajach rozwinietych;)
Pozdrawiam
-
Dzięki
Postanowiłem, że zacznę pisać po polsku – zobaczę jak mi idzie pisanie, pomimo że dobrze znam angielski. I zacznę od sportów walki
-
Marcin – przeczytałem twój wpis na blogu, o „Jakie wymówki Cię powstrzymują”, przepraszam że wpisuje ten temat tutaj, ale zauważyłem że prowadzisz jakieś kursy. Mógłbyś się skontaktować, ze mną na e-mail? A mianowicie mógłbym, się coś więcej o nich dowiedzieć?:) Z góry dziękuje za odpisanie.
-
Oj to przepraszam, nie zauważyłem tego że napisałeś tam, że to on prowadzi kursy. Ale każdemu się może zdarzyć.:)
-
Bardzo ciekawy koleś. A my blogerzy z Polski to musimy się natrudzić żeby cokolwiek zarobić – u mnie na blogu to bardzo mało kliknięć ale sporo odwiedzin – nie wiem jak to dziala ale na szczescie ilość kliknięć jest w miarę proporcjonalna do odsłon stron.
-
Wydaje mi się, że bardzo dobrym przykładem tego typu stron, które wpisują się poniekąd w tego typu model biznesowy, są popularne ostatnimi czasy serwisy typu social media (facebook, grono, fotka, n-k).
Widziałem nawet jakiś czas temu program Firma (edycja „Pierwszy Milion” czy jakoś tak), gdzie był m.in. założyciel portalu fotka.pl . Mówił on, że istotna cześć (nie pamiętam dokładnie jaki to był procent) przychodów firmy stanowią bezpośrednie wpłaty użytkowników. Akurat w tym przykładzie wpłaty powodowały zmianę statusu użytkownika na „Gwiazdę”, co rozszerzało znacząco funkcjonalność portalu. -
Fakt, na pewno nie jest to biznes, gdzie raz się coś zrobi/napiszę/nagra, a później czerpie z tego zyski.
Natomiast co do zasady – dawanie czegoś za darmo, czyli w tym wypadku podstawowej funkcjonalności serwisu, natomiast za opłatą rozszerzonych funkcjonalności – już myślę, że tak
-
Panowie ciesze sie, ze tu trafilem. Bardzo ciekawy artykuł, a ja szukam inspiracji i pomyslow na nowe dzialania – moze mi pomożecie. Prowadzę portal echelm.pl – w swoim zalozeniu newsy plus spolecznosciowka. Informacje generuje sam lub biorę od partnerów oraz tworze strony na swoim portalu (buduje na joomli i oddaje w zarządzanie) wszystkim tym którzy obiecują regularnie je aktualizować. Mam tez siec darmowych hotspotow (20 sztuk – 512 down, 256 up, co pół godziny powrót na echelm.pl, pełne zarządzanie siecią i klientami w oparciu o własny soft). Generuje mi to ruch na poziomie 60 tys odwiedzin i 220 tys odslon miesięcznie. Nie muszę mówić, ze pieniędzy to nie przynosi. Duze firmy reklamowe życzą powodzenia w dalszym rozwoju, a lokalny rynek reklamowy jest płytki. Szukając nowych użytkowników zakładam hotspoty w szkołach, zrobiłem telewizje ip, buduje radio (tu i tu szukam darmowych materiałów audio i video), robię transmisje video live.
Szukam pomysłów na większą oglądalność lub pieniądze wprost. Będę wdzięczny za pomoc, podpowiedz, krytykę. Jeśli będę mógł sam chętnie pomogę, podzielę się doświadczeniami. -
Jestem w trakcie planowania bloga. Co myślicie o darmowych przepisach na youtubie na proste i dostępne drinki a po wielu filmach na płatne wersje? Myślicie, że to by się przyjeło?
-
Polecam www.open-bar.pl , ciekawy pomysł i realizacje, może Cię zainspiruje

-
Dzięki Tomaszu za inicjatywę szukania
Ale już widziałem stronę open-bar i moim zdaniem mieli dobry pomysł, ale gorzej tu z wykonananiem. Mam nadzieje, że chłopaki się poprawią i będzie z kim rywalizować. Bo najważniejsze to mieć jakiś punkt odniesienia.
Zobaczcie ten filmik i ich serie filmików na youtubie. To jest dopiero wykonanie: http://www.youtube.com/watch?v=nFJuL6nt6_M
Chciałbym przynajmniej w połowie dorównać tym filmikom








[...] Część 1 | Część 2 [...]
[...] To nie wszystko – blog daje mi też inne korzyści w formie niematerialnej i materialnej. I właśnie dlatego, że lubię pisać i coraz lepiej znam się na tym, o czym piszę, uwzględniam bloga w swoich przyszłych planach biznesowych. Jakich? Niesamowicie podoba mi się idea biznesowa Chrisa, o której pisałem we wpisie Case study: jak zarabiać oferując coś za darmo cz. 2. [...]