Case study: jak zarabiać oferując coś za darmo cz. 1

(autor: http://www.flickr.com/photos/ikoka/)
Najprostszym sposobem na zarabianie w Internecie wydaje się zarabianie na wyświetlaniu reklam i polecaniu produktów. Niestety zazwyczaj nie jest to zbyt opłacalny biznes z powodu dużej konkurencji i niskich stawek. Zdecydowana większość ludzi może w ten sposób co najwyżej dorabiać. Szukałem odpowiedzi na pytanie: „jakie są inne opcje i jak zarabiać poważne pieniądze w Internecie?”. Poniżej przedstawiam wnioski oparte na przykładach działających biznesów.
Wpis jest podzielony na dwie części: pierwsza dzisiaj, kolejna za trzy dni.
Analizując kilka ciekawych biznesów doszedłem do wniosku, że jednym z najlepszych sposobów na zarabianie w Internecie może być najpierw zaoferowanie czegoś wartościowego za darmo, a dopiero potem wprowadzenie płatnych produktów. Płatne produkty są jakby dodatkiem do darmowych materiałów, a nie na odwrót. Zanim cokolwiek sprzedamy, trzeba sobie wyrobić markę i zebrać wokół siebie społeczność, a potencjalnych klientów najprościej do siebie przekonać dając im coś za darmo. Uważam, że zwykłe strony ofertowe z produktami tak promowane przez wielu specjalistów od marketingu nie działają tak dobrze jak filozofia „daj coś wartościowego za darmo”. Klient najpierw sam chce się przekonać, czy oferowane przez autora materiały są dobre. Na potwierdzenie dzisiaj dwa przykłady z branży językowej.
Nauka języków obcych to biznes, który nigdy się nie zestarzeje. W tej branży oferowanie większości materiałów za darmo może być doskonałym modelem biznesowym. To zadanie świetnie wykonują autorzy strony Notes in Spanish.
Notes in Spanish
Ben Curtis (Brytyjczyk) i Marina Diez (Hiszpanka) oferują na swojej stronie darmowe podcasty i vodcasty, w których uczą hiszpańskiego. Materiału jest bardzo dużo i oprócz kursów działa również blog z dodatkowymi lekcjami, forum skupiające ponad 7000 użytkowników, działa także darmowy newsletter. A to wszystko naprawdę wysokiej jakości. Jak więc zarabiają autorzy?
Oprócz darmowych materiałów można kupić w ich sklepie dodatkowe produkty. Worksheets to płatne opracowania darmowych podcastów ze strony. Zawierają transkrypcje, tłumaczenia, opis przedstawianego zagadnienia i dodatkowe informacje. W każdym podcaście pod koniec autorzy odsyłają do takiego opracowania. Cena jest dosyć przystępna: 47 euro za opracowania 30 lekcji dla początkujących, 47 euro za 46 lekcji dla średniozaawansowanych i 57 euro za 62 lekcje dla zaawansowanych.
Podcastów można słuchać za darmo, ale wtedy należy samemu robić notatki no i problemem będzie własnoręczne wykonanie transkrypcji. Kupno takich opracowań jest całkiem naturalną decyzją dla osób, które przesłuchały już cały kurs z danego poziomu – będą chciały go sobie powtórzyć, lepiej przyswoić i mieć notatki, do których zawsze będą mogli wrócić. A oprócz opracowań autorzy oferują jeszcze trzy kursy hiszpańskiego. Z konkurencji wyróżnia ich nacisk na komunikację i umiejętność wykorzystywania typowych zwrotów stosowanych przez Hiszpanów, których nie przedstawia się w żadnych podręcznikach.
Autorzy nie opublikowali żadnego nowego podcastu od dwóch lat, ale co pewien czas oferują na blogu nowe darmowe vodcasty lub raporty. Raz wykonali swoją pracę (nagranie wszystkich podcastów), a teraz mogą regularnie zbierać jej owoce. Sprzedaż produktów jest zautomatyzowana: klient płaci przez PayPal, a chwilę później mailem dostaje zakupione materiały (lub dostęp do sekcji dla klientów). W przypadku Notes in Spanish oferowanie większości materiałów za darmo jest świetnym rozwiązaniem biznesowym. Gdyby autorzy ograniczyli dostęp do podcastów i należałoby za nie płacić, o wiele trudniej byłoby sprzedawać dodatkowe produkty, bo ludzie nie mogliby wcześniej przekonać się za darmo o wysokiej jakości podcastów. Sam od kilku tygodni słucham ich darmowych podcastów i zastanawiam się, czy nie skorzystać z ich płatnych materiałów, ponieważ te darmowe są naprawdę niesamowite, a przydałyby mi się dodatkowe opracowania, do których zawsze mógłbym zajrzeć. Nigdzie indziej nie znalazłem takiej strony, która uczy prawdziwego, żywego hiszpańskiego. Notes in Spanish działa od maja 2005 roku i utrzymuje dwie osoby. Jak więc widać – to działa!
W podcastach dla początkujących część podcastu jest po angielsku, a część po hiszpańsku, na wyższych poziomach wszystko jest po hiszpańsku. Takie rozwiązanie można zastosować do dowolnego języka – publikować na stronie darmowe podcasty, a dodatkowo oferować płatne opracowania każdego z nich. Świetnym pomysłem mogłoby być stworzenie podobnej strony uczącej innego języka. Można by ją kierować tylko do Polaków (część podcastu po polsku, a część w języku obcym) albo do wszystkich (część po angielsku, część w innym języku). Ważne jest jednak nawiązanie współpracy z native speakerem, bo z pewnością większość osób nie chciałaby słuchać podcastów bez poprawnej, naturalnej wymowy native speakera.
StudySpanish
Podobny model biznesowy wykorzystuje inna strona ucząca hiszpańskiego, StudySpanish. Tam za darmo oferuje się gigantyczne ilości materiału: lekcje wymowy, gramatyki, listy słówek, podcasty, quizy, newsletter, a to wszystko profesjonalnie opracowane i jasno wytłumaczone. Tutaj autorzy zarabiają na dwa sposoby: pierwszym jest sprzedaż abonamentu na konto premium, dzięki któremu otrzymuje się dostęp do jeszcze większej ilości materiałów (cena to 10 dolarów za miesiąc lub 30 dolarów za pół roku). Drugie źródło dochodów to kompletny kurs hiszpańskiego Camino del éxito w cenie 145 dolarów za wersję mp3 i 165 dolarów za wersję na CD. W przypadku zakupu kursu otrzymuje się dodatkowo za darmo dostęp do konta premium. Tutaj także autorzy wykonali pracę raz, a teraz zbierają jej owoce. Sprzedaż produktu (w wersji mp3) również jest zautomatyzowana. Ale dlaczego oferują tyle rzeczy za darmo, a zarabiają tylko na dwóch? I kto kupi ich produkty? Oto wytłumaczenie ich słowami:
If you’re familiar with our website, then you know that there are over a thousand pages of free materials, including grammar lessons, quizzes and tests, oral practice, cultural notes—the list just goes on. In fact, a lot of people think we’re crazy to give away so much for free. So, with all of this free stuff you’re probably asking yourself, „Why should I buy the course?”
Well, there’s a method to our madness. We know that if you’re serious about learning to speak Spanish, you’ll come to realize that you need a complete, step-by-step conversation course. We’re confident that once you have sampled our free offerings, you’ll want to purchase a course that is completely integrated with our premium website.
Wszystkie darmowe materiały są więc jakby zachętą i możliwością przetestowania jakości, podobnie jak w przypadku Notes in Spanish. Nowa osoba najpierw pouczy się hiszpańskiego ze wszystkich darmowych materiałów oferowanych na stronie, a potem będzie o wiele bardziej przekonana, żeby kupić produkt, ponieważ już tyle nauczyła się za darmo. Gdyby strona nie miała tych materiałów, a tylko stronę ofertową kursu, sprzedaż zapewne byłaby o wiele niższa, obojętnie ile gwarancji i bonusów oferowaliby autorzy. Dzięki tylu darmowym materiałom strona jest polecana z ust do ust przez osoby uczące się hiszpańskiego, a rekomendacja od znajomego to najlepszy wyznacznik, że coś jest dobre. StudySpanish.com działa od 1998 roku – czy można znaleźć jakiś lepszy dowód, że ten model biznesowy świetnie się sprawdza?
Co sądzisz o powyższych przykładach i idei dawania za darmo, żeby coś zarobić?
Kolejna część już w piątek, a w niej przykłady biznesowe z innych branży i nie tylko.
Część 1 | Część 2
Kliknij i przeczytaj także:
- Case study: jak zarabiać oferując coś za darmo cz. 2
- Najważniejsza lekcja e-biznesu – 6 case study
- Jak zarabiać na domenach internetowych cz. 3: parkowanie domen
- Nie musisz być ekspertem, żeby zarabiać w Internecie
- Dyskusja: czy warto zarabiać na polskich odbiorcach?
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Kliknij tutaj i dołącz do grupy na Facebooku, a otrzymasz dodatkowe artykuły i aktualizacje. Śledź mnie także na Twitterze.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 22 do “Case study: jak zarabiać oferując coś za darmo cz. 1”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Masz wątpliwości? Przeczytaj zasady użytkowania. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Nie przedstawiłeś żadnych dowodów, że powyższe biznesy generują jakikolwiek zysk. Istnienie strony od dłuższego czasu jest żadnym argumentem, bo koszt utrzymania witryny w dzisiejszych czasach jest minimalny (wiem, sam tworzę strony internetowe).
Skąd masz pewność, że tego typu biznes w ogóle się opłaca? Może abonament płatny kupuje tylko jedna osoba na miesiąc? -
@Mateusz
Wydaję mi się, że jeśli strona istnieje ~12lat(w Internecie to strasznie długi okres) to oznacza, że jest zapotrzebowanie na coś takiego. Czy utrzymanie takiego serwisu jest tanie ? Nie. Co innego jeśli hostujemy prostą stronę z 4 podstronami, a co innego jak mamy na serwerach tysiące plików multimedialnych(audio i video). Jest to kolejny dowód, że strony zarabiają na siebie
Jeśli ktoś jest zainteresowany nauką angielskiego to na podobnej zasadzie działa http://www.eslpod.com, http://www.englishpod.com. -
Nie przekonały mnie te przykłady
-
Dla mnie przykłady dobre. Pytanie jednak ile obok siebie dla polskiego użytkownika takich serwisów poświęconych danemu językowi może być w pierwszej trójce najchętniej odwiedzanych? Bo sztuką jest wbić się w pomysłem na swoim rynku jako pionier. Bo potem ciężko jest doganiać innych.
-
Przykłady fajne i mogą wypalić w Polsce. Płatne produkty nie mogą jednak zabić funkcjonalności strony. Trzeba pamiętać o tym zdaniu, które wypisałeś na początku. – „Płatne produkty są jakby dodatkiem do darmowych materiałów, a nie na odwrót.”
Pozdr.
-
Po prostu trzeba tak opracować formułę takiego projektu, aby klientowi się opłacało w to inwestować. Trzeba ostrożnie tę barierę wyczuć by nie przegiąć i mieć wydajne dochody z tego. Inna sprawa to też samo podejście internautów. To co uda się na rynku francuskim czy brytyjskim niekoniecznie powiedzie się u nas bo albo ludzie np. potrzebują większej motywacji (którą dają im korki z native speakerem) bo samodzielne uczenie się im nie wychodzi.
-
Myślę, że zawsze się opłaca inwestować w naukę online, bo „na żywo” jest to cholernie drogie, choć może już coraz mniej i tak wciąż jest to spory wydatek. Inna sprawa, że „na żywo” wydaje mi się, że nauka jest bardziej efektywna choć to też zależy od osoby. Z takich stronek z których się uczę polecam Livemocha.com . Niektóre moduły płatne, niektóre nie, a nauka jest przyjemna, bo sam możesz nauczać.
-
Ja miałem podobną akcję. Ale nie tylko na Livemocha, ale i na innych społecznościowych, niestety taki urok
-
Przesluchalem kilka podcastow z NotesInSpanish i rzeczywiscie wykupienie transkryptu po przesluchaniu wydaje sie rzecza naturalna
Ja ostatnio sporo czasu spedzam z ludzmi z Hiszpanii i Wloch i czesto prosze o napisanie jakiegos slowa, ktorego nie rozumiem. Wiekszosc ludzi ma pamiec wzrokowa i mozna to wykorzystac w tej formie zarabiania 
Jakbys potrzebowal pomocy przy projekcie (wymowa) to moge porosic kilku native speaker’ow (szczegolnie Hiszpanki z milym glosem) o jakies nagrania
Pozdrawiam -
Podobny sposób modelu biznesowego zastosował – myślę, z powodzeniem twórca strony http://www.helpmybusiness.com – Za darmo co miesiąc daje video-prezentacje dotyczące tego jak ulepszyć swoją firmę. Do tego znalazł sponsorów, których wymienia w trakcie prezentacji (i to bardzo inteligentnie – „Stworzenie tego programu było możliwe dzięki firmie XX”. Dzięki temu widz nie odbiera tego jako nachalna reklama, a nawet czuje sympatię dla sponsora. Oprócz tego jest możliwy zakup różnych produktów, zapisanie się do ciekawych stron. Może kogoś zainspiruje ta strona. Podobnie działa http://www.cneb.pl
-
Dziękuję za linki do stron z nauką hiszpańskiego
Jeżeli chodzi o Pl i naukę języków (osobiście interesowałam się hiszpańskim), to stacjonarnie jest bardzo duża konkurencja, większość już proponuje darmowe lekcje próbne, na których pokazują swoje unikalne metody „inne niż w szkole”, od początku tylko język, ktoego się uczysz, zero polskich wtrąceń, moż epomijając gramatykę itd. Prześcigają się też w kursach intensywnych, wakacyjnych, małych grupach, np. moja liczyłą 4 osoby.
W sieci aż tak bardzo się nie orientowałam, Te str polecane przez Ciebie, czy też podawane jako przykład, są o tyle korzystne, że jednocześnie utrwalam sobie angielski i od jakiegoś czasu tego typu szukam. Ciekawe ile osób w podobny sposób myśli, by upiec dwie pieczenie na jednym ruszcie?
A pomysł oferowania czegoś za darmo i ewentualnie dokupienia jest bdb i przez wiele osób zajmujących sie marketingiem polecany. Przykłady wg mnie db, chodziło przeciez o zobrazowanie o co chodzi i pomysłów. Pozdrawiam








[...] naukę hiszpańskiego, a raczej powtórzyć materiał, bo pozapominało się parę rzeczy. Dzięki rentier-blog.pl/?p=2943 dowiedziałem się o dwóch kolejnych skarbnicach wiedzy: notesinspanish.com i [...]
[...] pierwszej części opisałem dwa biznesy z branży nauki języków obcych, które zarabiają dzięki temu, że płatne [...]