Być milionerem = być przedsiębiorcą
Dzisiaj oprócz tradycyjnego comiesięcznego podsumowania ankiety trochę przemyśleń na temat znaczenia przedsiębiorczości dla milionera. Zacznijmy od ankiety.
Tym razem pytanie brzmiało „Czy jesteś lub byłeś właścicielem firmy?”. Odpowiedziało na nie 118 osób. Wynikiem jestem trochę zdziwiony:

Zaledwie co trzeci głosujący czytelnik ma doświadczenie jako właściciel firmy. Szkoda, że liczba głosów to zaledwie niecała 1/3 czytelników subskrybujących i na tej podstawie nie można wyciągać specjalnie ważnych wniosków.
Tak czy inaczej warto przytoczyć krótką statystykę autorów The Millionaire Next Door. Książka ta jest opracowaniem dotyczącym amerykańskich milionerów. Niestety nie mogę jej na razie zrecenzować, bo jeszcze jej nie przeczytałem, choć zabieram się do tego od dawna.
Dane statystyczne pochodzące z tego opracowania znalazłem w Internecie. Wynika z nich, że o ile samozatrudnieni stanowią 20% pracowników w Ameryce, to 2/3 milionerów prowadzi własne biznesy. Wniosek jest prosty: chcesz zostać milionerem, zostań przedsiębiorcą.
Wyjaśnienie jest dosyć proste: praca na etacie zawsze jest odgórnie limitowana, praca na własnym nigdy. Właściciel firmy zawsze dąży do maksymalizacji swojego zysku (i nie ma odgórnego limitu przychodów), bo od tego zależy jego sytuacja finansowa. Pracownik etatowy, który otrzymuje stałą pensję, nie ma żadnej motywacji aby być bardziej efektywnym, bo nie dostaje za to dodatkowego wynagrodzenia (chyba, że istnieje dodatkowy system wynagradzania).
O wiele większą szansę na zarobienie miliona w ciągu kilkunastu lat ma elastyczny przedsiębiorca niż zasiedziały pracownik.
Spójrzmy prawdzie w oczy: osoba, która zarabia 1500 zł miesięcznie i może maksymalnie liczyć na kilkuprocentową podwyżkę raz na parę lat, ma małe szanse na zarobienie miliona w krótkim czasie. Potrzeba kreatywności, potrzeba więcej działań, potrzeba więcej źródeł dochodów.
Osoba, która będzie próbowała różnych biznesów, nawet jeżeli nie trafi z kilkoma pomysłami, w końcu stworzy taki, który będzie przynosić dobre pieniądze. Dowodzą tego przykłady różnych znanych biznesmenów. Bill Gates w wieku 14 lat otworzył wraz z Paulem Allenem firmę, która zajmowała się pomiarem ruchu ulicznego. Pomimo, że początkowo na biznesie zarobił, później musiał firmę zamknąć. Ale potem założył Microsoft. I wszyscy wiemy jak to się potoczyło.
A przykład z polskiego podwórka? Roman Karkosik zaczynał od baru z piwem. Zarobione pieniądze reinwestował w większe przedsięwzięcia i tak dorobił się wielomilionowego majątku.
Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi. Nie osiągnie sukcesu ten, kto nie popełnia błędów i ten kto nie próbuje.
Większość znanych biznesmenów zaczynała na samym dole. Wdrapali się na sam szczyt dzięki temu, że zamiast iść na ciepłą posadkę, woleli stworzyć coś własnego, coś, co daje szansę na nieograniczone zarobki. A nawet jeżeli najpierw upadli, to podnieśli się silniejsi i później droga na szczyt była dla nich łatwiejsza.
Ja mam za sobą dwa nieudane biznesy – jeden nawet nie dotrwał do pełnej rejestracji działalności (jeszcze przed startem bloga przez pół roku próbowałem założyć firmę odzieżową – o tym może kiedyś indziej), drugi (internetowy sklep muzyczny) trwał kilka miesięcy i też na nim straciłem. Ale wiem, że dzięki tym doświadczeniom będę dobrze pamiętał w przyszłości czego unikać.
I być może gdy założę trzeci biznes, będzie już rentowny. A może będę musiał czekać jeszcze dłużej. Pamiętam jednak, że nauka nieodłącznie wiąże się z wieloma próbami i wieloma błędami i ekspertem staje się ten, który wcześniej popełnił ich najwięcej.
Dlatego jeżeli nosisz się z zamiarem otwarcia firmy, to spróbuj. Jeżeli stracisz pieniądze, to zyskasz olbrzymie doświadczenie, jeżeli Twój biznes się powiedzie – jesteś na najlepszej drodze do miliona. Nie nakłaniam jednak do stawiania wszystkiego na jedną kartę – nawet Bill Gates opuszczając Harvard był ubezpieczony – pomimo młodego wieku miał duże doświadczenie w informatycznym biznesie.
66% amerykańskich milionerów jest przedsiębiorcami. W tym wypadku chyba lepiej zawierzyć większości.
PS. Tak jak już wcześniej pisałem (akapit Inne działania) jutro, czyli 9 grudnia, wyjeżdżam na urlop. Wracam 16 grudnia. Idea jest taka, żeby wyjazd był tani, ale przy tym jak najciekawszy, dlatego możecie liczyć na to, że po powrocie napiszę coś o tym, jak to wyszło.
Przez ten czas nie będę wchodził do Internetu, a więc nie będę odpisywał na maile ani komentarze. Jeżeli Twój komentarz nie pojawił się od razu na stronie to znaczy, że został uznany przez wtyczkę Akismet za spam. W takim razie musisz poczekać aż wrócę i zatwierdzę go ręcznie.
Wpisy są już zaplanowane na publikację. Obserwujcie też bloga oszczedzanie.net, 11 grudnia powinien pojawić się tam mój gościnny wpis.
Pytanie na kolejny miesiąc to: „Ile blogów o tematyce finansowej/samorozwojowej/biznesowej czytasz regularnie?”. Głosować można poniżej. Ankieta znajduje się także w panelu po prawej.
Ile blogów o tematyce finansowej/samorozwojowej/biznesowej czytasz regularnie?
- 1-5 (63%, 174 Głosów)
- 6-10 (20%, 55 Głosów)
- 11-15 (10%, 27 Głosów)
- 21+ (6%, 16 Głosów)
- 16-20 (1%, 5 Głosów)
Głosujących: 277
Kliknij i przeczytaj także:
- Jak zyskać dziennie 3 godziny i 42 minuty a przy tym stać się milionerem?
- Jak zostać milionerem w wieku 18 lat, czyli historia Gurbaksha Chahala
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Śledź mnie także na Twitterze, a otrzymasz dodatkowe informacje.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 19 do “Być milionerem = być przedsiębiorcą”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Życzę udanego wypoczynku. No i się zgadzam. Na etacie milionów się nie dorobimy… no chyba że zostaniemy prezesem banku… lub posłem
Powodzenia!
-
Dla mnie 30% wydaje się dość dobrym wynikiem, patrząc po moich znajomych obstawiał bym znacznie mniejszy odsetek ludzi którzy mają/mieli swój biznes.
Pozdrawiam. -
Bycie przedsiębiorcą to również duża odpowiedzialność. Odpowiadamy wtedy swoim majątkiem (w przypadku niektórych rodzajów spółek), odpowiadamy za byt naszych pracowników jak i również odpowiadamy przed naszymi kontrahentami. Niestety nie każdy może własnoręcznie prowadzić firmę, a nie każdego stać by wynająć skutecznego i uczciwego menadżera. Przy byciu przedsiębiorcą należy mieć wizję tego co się chce osiągnąć jak i twarde spojrzenie na rzeczywistość i tego co się da osiągnąć.
-
Nie podoba mi się ten znak równości. Nie każdy milioner jest przedsiębiorcą i nie każdy przedsiębiorca jest milionerem, co też zostało napisane we wpisie.
Daleko byłbym też od proponowania komuś stania się przedsiębiorcą. Jest to trudna praca, wymagająca wyrzeczeń i samozaparcia. Nie każdy jest w stanie ją wykonywać i nie każdy ma ochotę być przedsiębiorcą. Co nie znaczy, że są to gorsi ludzie czy że mają przekreślone szanse na bycie milionerem. Myśle, że kolejny wpis powinien być o tym jak nie być przedsiębiorcą i być milionerem. Jak widać z ankiety to powinien być lepszy temat dla większości czytelników tego bloga.
Nie zapominałbym też o tym, że bycie przedsiębiorcą to też bycie menedżerem. Choć wśród przedsiębiorców zdarzają się różni menedżerowie, to można jednak śmiało powiedzieć, że im lepszym menedżerem jest przedsiębiorca tym lepiej firma sobie radzi.
-
Bardzo często również jest tak, że doświadczenia zdobyte na etacie procentują we własnym biznesie. Zwłaszcza jeżeli popracuje się na stanowisku menadżerskim. Każdy z nas się uczy i będąc na etacie można podglądać innych (najlepszych w firmie) jak reagują na określone sytuacje. Ale rzeczywiście jeżeli myśli się o sukcesie finansowym to w pewnym momencie trzeba założyć własną firmę
-
„Zaledwie co trzeci głosujący czytelnik ma doświadczenie jako właściciel firmy. Szkoda, że liczba głosów to zaledwie niecała 1/3 czytelników subskrybujących i na tej podstawie nie można wyciągać specjalnie ważnych wniosków.”
Na Marcinie, to zabrzmiało jakby fakty, które poznałeś nie pasowały do tezy, którą z kolei wcześniej założyłeś – i w związku z tym, tym gorzej dla faktów
pozdrawiam
Adam -
domowy manager zgadzam sie. Etat pozwala na zdobycie doswiadczenia, nawiazania kontaktow i po kilku-kilkunastu latach moze byc dobry moment na zalozenie wlasnej dzialanosci czy firmy.
NIe kazdy ma predyspozycje, pomysl i mozliwosci startowania z firma od zera. -
bez przesady z ta krytyka etatu, wszystko zalezy od zawodu, przykladowo ludzie po politechnice czy akademiach medycznych – dla nich dwie czy trzy srednie krajowe to nie jest jakas rzadkosc
a start wlasnego biznesu zwykle wiaze sie ze sporymi wydatkami w ich sytuacji (dentysta – wyposazenie gabinetu, farmaceuta – pieniadze na biezaca dzialalnosc, etc.)… dochodzi tez sprawa tego, ze nie kazdy jest wystarczajaco zaradny by prowadzic wlasna firme, ale to juz nie odnosi sie bezposrednio do tego, na ile to jest oplacalne (chociaz hm, z drugiej strony – zdrowie (nerwy i nie tylko) tez kosztuje
). Sadze tez, ze u nas proporcje ludzi posiadajacych majatek >1 milion (wliczam w to dom itd., nie tylko gotowke na koncie czy papiery wartosciowe) niekoniecznie musza byc takie jak w USA (chociaz to, ze najbogatsi z bogatych maja firmy pewnie jest bez zmian). -
Ja lubie prace na etacie za to, ze nie musze sie niczym przejmowac. Wychodze z pracy i zapominam o wszystkim. Nie chcialoby mi sie uzerac z prowadzeniem firmy. Co innego byc jednoosobowa spolka czy po prostu pracowac na wlasny rachunek na takich samych zasadach jak na etacie czyli o d 9 do 17.00. Taka posrednia forma jest wlasnie pracowanie na kontrakt w UK. A dobry kontraktor IT moze spokojnie ciagnac 500 funtow dziennie brutto. Oczywiscie placa zalezy od specjalnosci.
-
Zlozylam dzisiaj wypowiedzenie ze swojego etatu. Przerzucam sie na kontrakty. Zobaczymy jak pojdzie i ile czasu bede szukac pierwszego zlecenia.
-
Wierze w siebie. 5 lat temu zrezygnowalam z dobrze platnego etatu w PL i wyjechalam do UK i szukalam pracy dopiero na miejscu, wiec teraz to pikus. Teraz moje cv jest grubsze o te 5 lat, mam kontakty i dobre referencje.
Zapasy finansowe oczywiscie mam, inaczej bylabym samobojca albo zbytnim optymista
-
To jest już stary wpis, bardzo ciekawy ? Trochę późno go przeczytałem, czy napiałeś coś jeszcze na swoim blogu przez ten czas ?Czy myslisz, że można połączyć studia dzienne i prowadzenie firmy, czy lepiej robić najpierw jedno potem drugie ? Bardzo marzę o dostaniu się na pewne studia i myslę że przyniosły by mi szczęście ale chciałbym też stworzyć wlasny biznes, i chciałbym już wszystko robić mimo, że mam dopiero 20 lat i nie wiem na co się zdecydować bo nie wiem kiedy bedę miał tyle czasu co teraz ? Czy może wiek 20letni to młody i spokojny czas według ciebie bym zdążył spelnić swoje plany? Może pojdę tylko na licencjackie studia a w tym okresie załatwiać formalnośici i zbierać środki na działalność gospodarczą i poprosić z bliskiej rodziny kogoś by mi pomógł to prowadzić podczas studiowania ?





[...] Być milionerem = być przedsiębiorcą – Dlatego jeżeli nosisz się z zamiarem otwarcia firmy, to spróbuj. Jeżeli stracisz pieniądze, to zyskasz olbrzymie doświadczenie, jeżeli Twój biznes się powiedzie – jesteś na najlepszej drodze do miliona. Nie nakłaniam jednak do stawiania wszystkiego na jedną kartę – nawet Bill Gates opuszczając Harvard był ubezpieczony – pomimo młodego wieku miał duże doświadczenie w informatycznym biznesie. 66% amerykańskich milionerów jest przedsiębiorcami. W tym wypadku chyba lepiej zawierzyć większości. (…) [...]
[...] na blogu Marcina przeczytałem artykuł zatytułowany „Być milionerem = być przedsiębiorcą”. Zachęcam Was do zapoznania się z tekstem, więc nie będę go streszczał. To, o czym chcę [...]