5 przykazań życia na sposób 80/20. Porzuć mity.

(autor: http://www.flickr.com/photos/hooverine/)
Mniej to więcej. Skup się na 20% najważniejszych działań, a osiągniesz kilka razy więcej niż skupiając się na wszystkim. Filozofia życia według zasady 80/20 zaprzecza mitom dotyczącym wielu aspektów życia. Poznaj 5 przykazań życia na sposób 80/20!
1. Mniej oznacza więcej
Zasada 80/20 zakłada, że aby osiągnąć maksimum ze swojego życia, należy skupić się na działaniach, które przynoszą nam najwięcej przyjemności, a wyeliminować te, które jej nie przynoszą lub przynoszą w znikomym stopniu. 80% naszych pragnień spełnia się wskutek 20% działań. Jeżeli chcesz, żeby Twoje życie miało naprawdę dla Ciebie znaczenie, rozpoznaj i skup się na kluczowych działaniach, a odrzuć inne. Zasadą spokrewnioną z 80/20 jest zasada 50/5, która mówi, że połowa tego, co robimy, zwykle prowadzi do 5% szczęścia i osiągnięć. Po co się tym zajmować?
Pytanie do przemyślenia: jakie sprawy nie mają wpływu na Twoje szczęście, a odbierają Ci energię? Jak możesz je wyeliminować?
2. Mniejszym wysiłkiem można osiągnąć więcej
Zawsze można coś zrobić lepiej mniejszym wysiłkiem. Domagaj się lepszych wyników, robiąc mniej. Absurdalne? Skądże! Przykład: masz przed sobą egzamin. Możesz się wykuć na pamięć notatek, ale ostatecznie z powodu nadmiaru informacji nie będziesz pewny swojej wiedzy. Duży wysiłek, mała korzyść.
Jeżeli podejdziesz do tego od strony 80/20, zapytasz wykładowcę jakie zagadnienia są najważniejsze, zasięgniesz wiedzy od osób, które już zaliczały taki egzamin, opracujesz sobie streszczenie notatek i poświęcisz nauce o wiele mniej czasu. Będziesz doskonale przygotowany z najważniejszych i najbardziej prawdopodobnych zagadnień, dzięki czemu nie tylko unikniesz nadmiaru informacji, ale bezstresowo podejdziesz do egzaminu i dłużej będziesz pamiętał kluczowe tematy. Mały wysiłek, duża korzyść.
Historia do przemyślenia (pochodzi z książki „Sposób na życie 80/20” Richarda Kocha, tłumaczenie Tomasza Piwowarczyka)”:
Pewien niebywale utalentowany, trzydziestoletni makler z Wall Street postanowił wyruszyć do Tybetu, wstąpić do klasztoru i tam wieść uduchowione, proste i surowe życie mnicha.
Pierwszego dnia pozostali nowicjusze nigdzie się nie spieszyli, lecz były makler pomaszerował prosto do wielkiego mistrza zen i zapytał:
– Ile zazwyczaj potrzeba czasu, aby dostąpić oświecenia?
– Siedem lat – odrzekł mistrz zen.
– Ale ja byłem najlepszym studentem w grupie w Instytucie Zarządzania na Harvardzie, na akcjach Goldman Sachs zarobiłem 10 milionów, a zanim wstąpiłem do klasztoru, uczęszczałem na najlepsze kursy zarządzania czasem. Ile mi to zajmie, jeśli będę się uczył naprawdę pilnie i ze wszystkich sił starał, by zyskać na czasie?
Mistrz zen uśmiechnął się i powiedział:
– Czternaście lat.
3. Czasu nigdy nie jest za mało
Produktywność, produktywność, produktywność to dzisiejsza obsesja. Im bardziej starasz się zarządzać czasem (rzekomo po to, żeby mieć więcej wolnego czasu), tym pracujesz jeszcze więcej. Czasu nam nie brakuje. Brakuje nam za to chwil, kiedy czujemy, że żyjemy. Marnotrawimy czas, bo mamy go za dużo.
Czy wiesz, że Amerykanin spędza w pracy przeciętnie około 1800 godzin rocznie? Dzięki technologii człowiek miał pracować mniej, a pracuje tyle samo lub nawet więcej. Wyścig szczurów ciągle trwa i ma się świetnie. Ludzie wierzą, że więcej znaczy więcej i harują 60 godzin w tygodniu, żeby więcej zarabiać, a później więcej wydawać, bardziej martwić się pracą, zaniedbywać życie rodzinne i swój stan zdrowia. Czy nowy dom i samochód zrekompensują depresję, zniszczoną rodzinę lub utraconą niezależność?
Wszystko jest fast, od jedzenia przez podróże po randki i życie rodzinne. Jaki jest sens poddawania się temu szaleństwu? Porzuć to, co bezwartościowe, a delektuj się tym, co ma znaczenie. Z czego będziesz dumny pod koniec życia: z tego, że tyle pracowałeś czy z tego, co wspaniałego doświadczyłeś? Czasu zawsze jest dużo, trzeba tylko umieć z niego korzystać.
Cytaty do przemyślenia:
1. Kamieniem węgielnym naszego stylu inwestowania jest ospałość granicząca z gnuśnością.
2. W swoim życiu musisz tylko kilka rzeczy zrobić dobrze, pod warunkiem, że nie robisz zbyt wielu rzeczy źle.
Warren Buffett, trzeci najbogatszy człowiek na świecie.
4. Proste jest dobre
Przemysł reklamowy z każdej strony wciska nam przekonanie, że aby być lepszym człowiekiem, potrzebujesz lepszego telefonu, lepszego samochodu, lepszego domu i wakacji w lepszym hotelu. Że zawsze brakuje Ci czegoś do szczęścia. To niekończący się wyścig o to, kto ma więcej. Jak myślisz, czy Twoje życie byłoby szczęśliwsze gdyby było bardziej skomplikowane czy gdyby było prostsze? Prawdopodobnie przez 80% czasu korzystasz z 20% rzeczy, które posiadasz. Po co trzymasz resztę? Oddaj zbędne Ci rzeczy potrzebującym. Jeżeli chcesz odmienić swoje życie, musisz je uprościć.
Cytat do przemyślenia:
Zdolność do upraszczania to umiejętność eliminowania rzeczy niepotrzebnych, aby mogło przemówić to, co jest potrzebne.
Hans Hofmann, ekspresjonista.
5. Sięgaj po najlepsze
Jeżeli skupiasz się na wielu rzeczach, w żadnej z nich nie będziesz prawdziwym specjalistą. Jeżeli zdecydujesz się sięgać po najlepsze jedynie w kilku sferach, które najbardziej Ci odpowiadają, to okaże się, że nie jest to tak trudne jak Ci się wydawało. Jeżeli coś jest dla nas naprawdę ważne, świat pomaga w osiągnięciu celu. Ale nie zadowalaj się przeciętnymi wynikami, mierz wysoko i pamiętaj o drugim przykazaniu!
Cytat do przemyślenia:
Z życiem jest tak jakoś zabawnie, że jeśli zadowolić nas może jedynie to, co najlepsze i nic innego, bardzo często najlepsze dostajemy.
Somerset Maugham, pisarz i dramaturg, najlepiej opłacany autor lat 30.
–
Zainteresowany tematem? Sprawdź „Sposób na życie 80/20” Richarda Kocha – jedna z najlepszych książek jakie czytałem!
Czy postępujesz w codziennym życiu według zasady 80/20? Jakie przykazanie byś dodał?
Kliknij i przeczytaj także:
- 9 sposobów jak wykorzystać zasadę 80/20 w codziennym życiu
- 8 powodów, dlaczego bogaci nienawidzą swojego życia
- Co to jest zasada 80/20?
- Chcesz osiągać gorsze rezultaty? Pracuj ciężej!
- Styl życia milionera a podejście do pieniędzy
Jeśli spodobał Ci się ten wpis, skomentuj go. Zasubskrybuj RSS, żeby nie przegapić żadnego wpisu. Jeżeli nie wiesz czym jest RSS, poczytaj o nim tutaj. Kliknij tutaj i dołącz do grupy na Facebooku, a otrzymasz dodatkowe artykuły i aktualizacje. Śledź mnie także na Twitterze.
Trackbacki
Komentarze
Komentarzy: 16 do “5 przykazań życia na sposób 80/20. Porzuć mity.”- Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Masz wątpliwości? Przeczytaj zasady użytkowania. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.
-
Nuuuuuudy nudy i jeszcze raz nudy. Oczywiście to moja opinia ale całkowicie nie podoba mi się kierunek w jakim zmierza ten blog. Ostatnio bez przerwy jakieś moralizatorskie kawałki. Czasami mam wrażenie jakbym jakiegoś pastora czy innego kaznodziei słuchał. No ile można ciągle to samo wałkować?
-
Mi artykuł się bardzo podobał – nie tylko ze względu na minimalistyczny kierunek
Uważam jednak, że esencją tekstu jest punkt pierwszy: mniej znaczy więcej. Pozostałe – choć przedstawione niezwykle interesująco – są po prostu naturalnym rozwinięciem tej zasady. Jeżeli ktoś weźmie ją sobie do serca, będzie obierał niejako automatycznie odpowiedni kierunek i podejmował wybory w jej duchu.
Mam jeszcze ciekawostkę odnośnie pracy… czytam aktualnie książkę „Pieniądze albo życie” i w niej napisano, że – według badań archeo- i antropologicznych – kiedyś jaskiniowcy, by zapewnić sobie dobrobyt i utrzymać rodzinę, pracowali średnio tylko 3 godziny dziennie! Minęły dziesiątki tysięcy lat i BAM! – pracujemy średnio 8. To daje do myślenia… -
Niestety muszę podzielić opinię Darka. Całość brzmi profesjonalnie (cytaty itp.), ale mocno sztucznie. Jakbyś pisał na siłę artykuł dla jakiegoś portalu. Zamiast cytatów lepszym pomysłem byłyby przykłady z życia: jakie rzeczy odrzuciłeś, a na jakich się skupiłeś?, przykład z życia na udowodnienie punktu drugiego, obserwacje i wnioski, które potwierdzą punkt pierwszy. Strasznie brakuje takich fajnych dopisek. Moim zdaniem to one najbardziej mobilizują. Przecież ta teoria musiała Ci w czymś pomóc skoro ją polecasz.
-
@Paweł Kata
no niee, po prostu mnie zabiłeś tymi jaskiniowcami. a niby przepraszam jak ci naukowcy to wyliczyli? no chyba, że wykonali 20% badań a uformowali na ich podstawie 80% bzdurnych wniosków. albo możliwość druga: jaskiniowcy zostawili gdzieś na ścianach notatki z dnia pracy i raportowali pracę tylko 3 godziny bo podchodzili do swojego życia tak jak ulubieniec rentiera czyli tim ferris, który to pracą nazywa to co mieści się w czterech godzinach odpisywania na maile firmowe, a wszystko inne typu mitologiczne wygrane mistrzostwa w klatce albo zawodowe tańczenie w buenos aires kwalifikuje jako fun. i teraz niech mi ktoś kto uprawia jakiś sport na poważnie powie, że przygotowania do jakichkolwiek zawodów to czysty fun. nawet jak chcesz mięsień piwny zrzucić robiąc pompki to ma znikome wartości zabawowe. -
no o ile pamiętam z książki ferriss wygrał bo był ze trzy kategorie wagowe wyżej niż przeciwnicy i po prostu wypychał ich za linię ringu (co zresztą widać na podlinkowanym filmiku). można na to patrzeć z uwielbieniem, ale można i powiedzieć, że po prostu oszukiwał. ale o to możemy się spierać do grobowej deski i każdy z nas zdechnie przekonany o swojej racji. ALE, czy ostre odwadnianie organizmu kilkanaście godzin przed walką, a potem pompowanie się wodą to jest zabawa? moim zdaniem cwaniactwo i chodzenie na skróty byle tylko mieć błyskotkę jako wabik dla wyznawców.
ale pomijając już tima i jego sposób na życie, który oczywiście krytykują tylko zawistne szuje
w odpowiedzi do Pawła poruszyłeś ważną rzecz: nawet jak się uwiniesz z robotą w 3 godziny to ci dowalą coś nowego żeby wypełnić 8 godzin. to przeważnie jest prawda, a co więcej uruchomi się mechanizm zgodny z powiedzeniem „zrób coś poza obowiązkami a stanie się to twoim obowiązkiem”. już nie mówiąc o tym, że wykonując swoje zadania szybko zaczynamy odstawać od reszty a jak wiadomo tłum nie lubi jak ktoś wystaje ponad średnią. i wychodzi na to, że najlepiej albo się opieprzać jak reszta albo iść na swoje. co swoją drogą też ma swoje zady i walety 
jak dla mnie zasada 20/80 stała się modnym zjawiskiem bo trafia idealnie do wrodzonego lenistwa człowieka. To mniej więcej jak z inwestowaniem, każdy chciałby wpłacić stówkę a wyciągnąć milion. problem polega na tym, że aby poprawnie zidentyfikować te umowne 20% trzeba poświęcić na to sporo czasu i wysiłku. kto wie czy nie więcej niż na mozolne wyrabianie tych pozostałych 80%. i można sprzedać nie używane klamoty, można ustawić sobie autorespondera na mailu i można powiedzieć „pier***e, nie robię”, ale to nie znaczy, że jesteśmy na dobrej drodze do tego co stary Pareto miał na myśli formułując ową zasadę. -
Marcinie o samej zasadzie 80/20 rzeczywiście były tylko 3 wpisy ale zdecydowana większość twoich ostatnich wpisów jest dokładnie w tym samym tonie, stylu i praktycznie tej samej tematyce. Zauważyłem już dość dawno że zmieniłeś tematykę tylko szkoda, że tak radykalnie. Ja np zacząłem twojego bloga czytać w zasadzie od początku jego powstania i bardzo brakuje mi tej starej tematyki i twojego starego stylu. Twoje posty były świeże i pisane z pasją. W niektórych twoich pomysłach i wpisach było widać troszkę takiej dziecięcej naiwności ale to właśnie było fajne i ciekawe. Pisałeś z pasją i tzw pazurem i było czuć że piszesz od serca i że wierzysz w to co piszesz. W tej chwili wygląda to tak jak byś pisał teksty na zamówienie i bawił się w jakiego pastora. Moim zdaniem nie leży ci ta tematyka i przynajmniej dla mnie jesteś w niej całkowicie nie przekonujący. Może to tylko moje odczucie bo bardzo nie lubię tej tematyki i moralizatorskiej gatki i może dlatego tak negatywnie do tego podchodzę. Wiem jednak, że kiedyś czytałem z zaciekawieniem każdy twój nowy wpis a teraz co drugiego nie mogę doczytać do końca bo najzwyczajniej w świecie mnie nudzą i wręcz odrzucają.
-
<strong>@Grapkulec:</strong>
<em>a niby przepraszam jak ci naukowcy to wyliczyli?</em>
Pojęcia nie mam. Najlepiej spytaj ich, ja tylko podaję ich książkę jako źródło.
<em>nawet jak chcesz mięsień piwny zrzucić robiąc pompki to ma znikome wartości zabawowe.</em>
Życzę powodzenia z takim zestawem ćwiczeń na „brzuch piwny”
A co do „wartości zabawowych”, intensywne ćwiczenie wyzwala endorfiny – hormon szczęścia – więc jakaś zabawa z tego na pewno jest
<em>nawet jak się uwiniesz z robotą w 3 godziny to ci dowalą coś nowego żeby wypełnić 8 godzin</em>
Święta prawda
Żeby było wesoło, krytykowany przez Ciebie Ferriss o tym też pisał
Choć pracy na etacie się nie boję, to osobiście wolę być sam sobie szefem. Wtedy jak się uwinę z zadaniami w 3 godziny, będę miał po prostu więcej wolnego czasu i nie będę musiał „udawać zajętego”.
<em>“zrób coś poza obowiązkami a stanie się to twoim obowiązkiem”</em>
Również święta prawda. I również: kolejny powód, dla którego warto być sobie samemu szefem. Inna strona tego medalu jest taka, że jeżeli nie będziesz wykazywał w etatowej pracy takiego nastawienia, to pierwszy dostaniesz „kopa”, jak będą redukcje
I tak źle i tak nie dobrze 
<em>jak dla mnie zasada 20/80 stała się modnym zjawiskiem bo trafia idealnie do wrodzonego lenistwa człowieka.</em>
Mam zatem rozumieć, że Ty masz wrodzoną pracowitość?
(of coz tylko żartuję)
-
@Paweł Kata
szczerze przyznaję się do wrodzonego lenia, a im bardziej coś muszę robić tym leń większy. dlatego w pracy nudzę się niesamowicie chyba że akurat mam do klepania jakiś fajny kawałek kodu. ale tak to leń i leń aż w końcu trzeba się zebrać i zrobić żeby deadline nie minął. ale mnie na przykład potrafi także nudzić spacer więc nie chodzę, podróż więc nie podróżuję (chodzi o samo jechanie do celu, cel może akurat być dość ciekawy) więc mój leń ma spore pole do popisu
co do Ferrissa to on także zakłada, że każdy ma szefa debila, który obniżkę formy spokojnie przeczeka i potulnie zgodzi się abyś pracował zdalnie „bo tak będziesz wydajny”. niestety w realnym świecie ludzi muszących zarabiać tak wesoło już nie będzie bo niestety niewielu pracodawców płaci etatowcom za „niebycie” w miejscu pracy. co nie znaczy, że sam bym tak nie chciał i nie życzę tego każdemu muszącemu potulnie wyrabiać te 8 godzin.
poza tym czy to Ferriss czy Kiyosaki czy inny Bach każdy z nich ma jakąś wizję świata, którą próbuje nam sprzedać. Osobiście reaguję alergią na prawdy objawione, ale faktem jest, że od każdego można coś ciekawego wyciągnąć. świętej wojny prowadzić nie zamierzam w imię ideałów, ale jak dla mnie mniej więcej 5% tego co dociera od „guru” jest warte uwagi, reszta to bicie piany. co nie znaczy, że skoro ja nie widzę to nikt inny nie ma prawa znaleźć czegoś wartościowego dla siebie w tych treściach. i tu poniekąd chwała rentierowi bo on znalazł i stosuje i chyba mu to służy.
no i na koniec kwestia zrzucania piwnego brzucha pompkami. z jednej strony sensu nie ma, ale zawsze to jakaś aktywność fizyczna
-
A mi się ostatnie wpisy podobaja

Blog jest zupełnie inny od pozostałych o tematyce finansowej. Dla mnie rowniez mniej istatne sa konkretne pieniadze i ich pomnazanie niz styl zycia jaki mozemy prowadzic z ich pomoca. Pieniadz nie moze byc celem samym w sobie. Uwazam wrecz, ze ludzie ceniacy pieniadz ponad wszystko nie moga byc szczesliwi. Jezeli moge cos zasugerowac odnosnie wpisow to bardzo chetnie poczytam o sposobach na ciekawe i tanie podrozowanie, ludziach zyjacych w oryginalny sposob, geoarbitrazu, nauce jezykow, mobilnej pracy i wszystkim innym co wykracza poza ogolnie przyjete „normalne zycie”. Sposob na zarabiania kazdy musi znalezc sam bo gotowe pomysly rzucane na blogach zazwyczaj nie sa skuteczne (wiem wiem zaraz ktos napisze o n-k.pl lub innych projektach zapozyczonych z zachodu). Doswiadczonym inwestorem nie jestes wiec jezeli ktos liczy na konkretne wskazowki inwestycyjne niech poczyta blogi Trystero albo APPFunds. Mi sie podoba droga jaka obrales i w wielu kwestiach mysle podobnie. Mysle, ze nie tylko mnie interesuje projektowanie wlasnego „idealnego stylu zycia”
Prszepraszam za ewentualne bledy ale mam tu monitor 10 cali i ledwo widze literki ;p -
Ja bym wziął trochę w obronę Marcina, bo ten wpis należy rozpatrywać w pewnej konwencji charakterystycznej dla takich „dobrych rad” gdzie ubieramy to w znaną nam retorykę (przykazania/nakazy religijne, operowanie prostymi zestawieniami zależności liczbowych, powoływanie się na autorytet – funkcja argumentacyjna itp.).
Wiadomo, że napisać jest łatwiej niż żyć. Adam Mickiewicz kiedyś powiedział, że łatwiej jest napisać świetną powieść niż choć jeden dzień dobrze przeżyć. -
W porządku Marcinie
mi nie musisz tłumaczyć dlaczego tak, a nie inaczej prowadzisz bloga. Musi on być poczytny, więc ja rozumiem wszystkie zabiegi jakie temu służą. Zawsze będzie jakaś część ludzi, którym będzie to nie odpowiadało.








Widzę że zasada 80/20 prowadzi Cię w stronę minimalizmu co w sumie jest logiczną konsekwencją jej stosowania. Inspirujący wpis, na prawdę przeczący obiegowym opiniom.