3 etapy na drodze do niezależności finansowej. Na którym jesteś?

(autor: http://www.flickr.com/photos/left-hand/)

Większość osób, które interesują się kwestią niezależności finansowej, przechodzi przez trzy etapy rozpoznawania celu i swojej filozofii życia. Jakie to etapy i na którym jesteś – o tym poniżej.

Wszystkie trzy etapy opieram na swoim doświadczeniu i obserwacjach innych osób. Czy tak jest u Ciebie – daj znać w komentarzu!

Pierwszy etap – zapoznanie

Na rynku istnieją setki pozycji o bogactwie, wolności finansowej, biznesie, inwestowaniu, samorozwoju i tak dalej. Pierwszy etap zaczyna się od przeczytania klasycznych, polecanych przez najwięcej osób, pozycji. Bardzo dużo osób zaczyna od książek Napoleona Hilla, Roberta Kiyosakiego lub Briana Tracy’ego. Poznają podstawowe zasady niezależności finansowej takie jak wydawać mniej niż się zarabia, odkładać i inwestować 10% dochodów, kontrolować wydatki, stworzyć plan finansowy.

Na tym etapie najczęściej nie ma żadnych konkretnych działań, lektury są czytane z pełną motywacją, ale najczęściej nie wykonuje się zalecanych przez autora ćwiczeń i nie podejmuje się żadnych konkretnych działań. Niektóre osoby po kilku tygodniach lub miesiącach od przeczytania książek tego typu zapominają o niezależności finansowej i wracają do przeciętnego życia. Inni ludzie zaczytują się w kolejnych książkach z tej tematyki i nadchodzi drugi etap.

Drugi etap – zderzenie z rzeczywistością

W drugim etapie dominuje myślenie „muszę jeszcze przeczytać to, tamto i tamto”. Każda kolejna książka z podobnej tematyki (seria książek Kiyosakiego, książki Tracy’ego, książki o inwestowaniu w nieruchomości z małym wkładem, książki o „niezawodnych systemach” inwestowania na giełdzie) dodaje o wiele mniej nowych informacji zgodnie z prawem malejącej użyteczności krańcowej.

Ten etap przypomina błądzenie w lesie. Tutaj zaczynają się pierwsze działania i najczęściej następuje zderzenie z rzeczywistością. Inwestowanie w nieruchomości nie jest takie proste jak pisze autor, nie ma pieniędzy na założenie własnego biznesu, wprowadzenie zmian w życiu finansowym wydaje się za dużym wyzwaniem. Zaczynają się pierwsze eksperymenty, niektórzy startują ze swoimi blogami, pojawiają się pierwsze wymówki, zwątpienie lub wręcz przeciwnie – zbyt duży optymizm powoduje poszukiwanie metody na „złoty strzał”. Najczęściej złoty strzał zamienia się w strzał w tyłek i albo osoba rezygnuje z myślenia o niezależności finansowej albo zaczyna się trzeci etap i jednocześnie pierwszy prawdziwy krok ku niezależności finansowej.

Trzeci etap – właściwa podróż

Powoli zaczyna klarować się wizja niezależności finansowej, wybiera się swojego mentora i filozofię, która najbardziej pasuje do osobowości. Zamiast czytania dziesiątek książek z różnych tematów, następuje koncentracja na węższej tematyce, np. pracy na etacie połączonej z oszczędzaniem i inwestowaniem na giełdzie, samorozwoju połączonym z karierą na etacie, prowadzeniu własnej firmy lub internetowego biznesu, pracy jako wolny strzelec. Znacznie rzadsze i rozważniejsze (mniejsze kwoty, dłuższe rozpoznanie tematu) są eksperymenty z różnymi metodami często obiecującymi szybkie i wysokie zyski, a najczęściej przynoszącymi rozczarowanie (np. Forex, kontrakty terminowe czy HYIP’y).

Dopiero teraz zaczyna się właściwa droga ku niezależności finansowej. Zaczynają się konkretne działania. Lektury są dobierane o wiele rozważniej, wybiera się książki pod kątem poszukiwanych aktualnie informacji. Każda książka czytana jest bardzo dokładnie, a rady przenosi się na własne życie. Kładzie się nacisk na wartość, a nie na ilość. Stawia się na działania, a nie na teorię. O wiele więcej jest własnych doświadczeń i własnych przemyśleń, a coraz mniejsza potrzeba czytania dziesiątek nowych książek.

Zakończenie trzeciego etapu jest jednocześnie dotarciem do celu – niezależności finansowej takiej, jak ją sobie wyobrażamy.

Jak to było u mnie

Pierwszy etap

Podążałem dokładnie wg opisanego schematu. Pierwsze kroki to było obejrzenie filmu „The Secret” (pierwszy raz jakoś w 2007 roku) oraz przeczytanie „Myśl i bogać się” Napoleona Hilla. To był jednak czas luźnego interesowania się tym tematem.

Dopiero pod koniec 2008 roku nadszedł czas na przesłuchanie audiobooka „Sekret milionera” Marka Fishera (bezpośrednia motywacja do założenia tego bloga) oraz lektura „Bogatego ojca, biednego ojca” Roberta Kiyosakiego. To był pierwszy etap.

Drugi etap

Później czytałem książki wielu innych autorów, w tym Bodo Schäfera, Briana Tracy’ego, Donalda Trumpa, Roberta G. Allena. Do tego czytałem ebooki z różnych tematów powiązanych z samorozwojem, inwestowaniem, biznesem. Zacząłem inwestować w domeny internetowe, co okazało się nietrafionym pomysłem i przyniosło mi trochę strat, później zainwestowałem w pożyczki społecznościowe co okazało się kolejnym błędem (pożyczka trafiła do windykacji, czekałem na zwrot pieniędzy kilka miesięcy).

W międzyczasie karmiłem się wieloma różnymi pozycjami o samorozwoju i inwestowaniu, za czym rzadko kiedy szły konkretne działania. Raz wierzyłem w potęgę ciężkiej pracy i oszczędzania do emerytury, później wierzyłem we wzbogacenie się na giełdzie, szukałem szansy w ryzykownych inwestycjach (wspomniane pożyczki społecznościowe i domeny internetowe) – słowem kompletny chaos. Nie mogłem odnaleźć żadnej filozofii, której mógłbym się trzymać. Celem było zarobienie miliona, a po co – wtedy jeszcze dobrze nawet nie wiedziałem. Na tym etapie utknąłem na dłuższy czas.

Trzeci etap

Otrzeźwienie i trzeci etap nadeszły dopiero w okolicach sierpnia-września 2009 roku, kiedy przeczytałem polecaną przez Pawła książkę „4-godzinny tydzień pracy” autorstwa Timothy’ego Ferrissa. Nadała mi świeżą motywację i kreśliła inną filozofię życia niż wszystkie inne książki jakie wcześniej czytałem. Do tego zgadzała się z moimi poglądami „nie bądź przeciętny” i „zawsze szukaj lepszych rozwiązań”. Początkowo byłem jeszcze mentalnie w drugim etapie. Nic nie robiłem, a tylko zastanawiałem się co zrobić, żeby działać według wskazówek autora.

Dopiero na przełomie 2009/2010 roku udało mi się określić do czego tak naprawdę dążę, odrzucić fałszywy pogląd, że milion na koncie jest głównym celem i znaleźć takie sposoby zarabiania, którym zdecydowałem się w pełni oddać, czyli zarabianie na ogólnie pojętej informacji w Internecie. Powoli pracuję nad jednym obiecującym projektem, zajmuję się dodatkową działalnością, która ma duży potencjał i mam kolejne pomysły, które jednak odsuwam na później, kiedy skończę to, czym zajmuję się teraz.

Dotarcie do trzeciego etapu zajęło mi więc około 2–3 lata, w tym jeden rok pełnego zanurzenia w tej tematyce. A trzeci etap jest dopiero tym właściwym początkiem, pierwszym krokiem na schodach (oby ruchomych, hehe). Mam już za sobą trochę doświadczeń, ale to nic w porównaniu do tego, co przyswoję w trakcie trzeciego etapu. Wierzę, że droga do celu, po tym jak wreszcie dokładnie wiem jak ma wyglądać (i nie jest to milion na koncie), powinna się znacząco skrócić. Mam teraz cel, mam narzędzia i mam pomysł jak je wykorzystać – wszystko przede mną.

Jak to wygląda u Ciebie? Czy przechodziłeś przez podane wyżej etapy? Na którym etapie jesteś teraz?

Podobne wpisy:

  1. Najpopularniejsza droga do niezależności finansowej to…
  2. Czego Monopoly uczy o niezależności finansowej?
  3. Dlaczego powinieneś dążyć do niezależności finansowej, a nie do bogactwa
  4. Czy jesteś odpowiedzialny?

Niezależność finansowa

Jeśli spodobał Ci się ten wpis, możesz go skomentować lub zasubskrybować RSS i otrzymywać nowe artykuły na swój czytnik RSS.

Komentarze

Komentarzy: 38 do “3 etapy na drodze do niezależności finansowej. Na którym jesteś?”

Zostaw komentarz

(wymagany)

(wymagany)


Zasady komentowania: traktuj innych jak ludzi, nie obrażaj i nie wyśmiewaj. Konstruktywna krytyka jest w porządku, ale niegrzeczne i niedojrzałe komentarze są kasowane. Komentarze, które mają na celu jedynie reklamowanie jakiejś strony również są kasowane. Jeżeli piszesz dłuższy komentarz, kopiuj go do schowka w czasie pisania. Dzięki temu nie utracisz go, jeżeli wystąpi jakiś błąd. Miłej dyskusji.